Zanieść innym miłość

Miłość Chrystusa nie jest tylko dla nas. Jest też dla naszych braci na całym świecie. Nie ma żadnego uzasadnienia, by im tego nie mówić.

Reklama

Kościół jest misyjny ze swej natury, ponieważ bierze początek z misji syna i Misji Ducha Świętego, zgodnie z zamysłem Boga Ojca – stwierdza Sobór Watykański II w dekrecie Ad gentes. Wokół misji narosło jednak wiele wątpliwości i nieporozumień.

Po pierwsze, dlaczego? Jaki jest sens misji, skoro niechrześcijanin może być zbawiony? Co popycha (powinno popychać) chrześcijan do głoszenia Ewangelii?

Odpowiedź brzmi: Doświadczenie miłości Chrystusa. Doświadczenie piękna i radości życia z Chrystusem. Bez Niego nasze życie byłoby płytsze. Trudniejsze. Bardziej zawikłane. To On jest odpowiedzią na pytania i dążenia człowieka. Tylko On człowiekowi wystarczy. Nic i nikt inny nas nie nasyci.

Miłość Chrystusa nie jest tylko dla nas. Jest też dla naszych braci na całym świecie. Nie ma żadnego uzasadnienia, by im tego nie mówić.

Po drugie: jak? Znów krótko: tak, jak czynił to Chrystus. Zatem: postępując drogą ubóstwa, posłuszeństwa, posługi i poświęcania siebie aż do śmierci.

Chrystus wyszedł z niej jako zwycięzca. Śmierć nad nami nie ma już władzy. Nie ma czego się bać. Nawet tych, co mogą zabić nasze ciała. Chrystus dokonał dzieła Odkupienia wśród prześladowań. Kościół powołany jest do wejścia na tę samą drogę. Drogę Krzyża, nie drogę miecza.

Ale i to nie jest pełna odpowiedź. Choćby ze względu na naszą słabość, tak odległą od orędzia Ewangelii. Zatem na pytanie: „jak” trzeba odpowiedzieć: idąc drogą ustawicznej pokuty i odnowy.

Nawrócenie ujawnia się także w wysiłkach na rzecz pokonywania zgorszenia, jakim są podziały wśród chrześcijan. Ujawnia się w cierpliwości, płynącej ze świadomości, że naszym zadaniem jest siać, ale ostatecznie to Bóg i tylko Bóg daje wzrost. W momencie przez siebie wybranym.

Działalność misyjna wymaga w końcu pełnego szacunku dialogu z tymi, którzy jeszcze nie przyjmują Ewangelii. Dialogu, z którego także wierzący może wyciągnąć dla siebie korzyść, ucząc się lepiej poznawać „cokolwiek … z prawdy i łaski znajdowało się już u narodów, dzięki jakby ukrytej obecności Boga”. Nie prowadzi się człowieka do zbawienia poniżając jego samego, jego tożsamość, jego kulturę. Wręcz przeciwnie: można go od Boga odepchnąć, postępowaniem zaprzeczając wielkim słowom o miłości. 

Chodzi o to, by umocnić, uzupełnić i pogłębić prawdę i dobro, jakich Bóg udzielił ludziom i narodom, a także oczyścić ich z błędu i zła, "na chwałę Bożą, na zawstydzenie szatana i dla szczęścia człowieka".

Warto pamiętać: pierwszymi, którzy mają się nawrócić, jesteśmy my sami. Jeśli niewierzący to zobaczą, sami zapragną przyjść do Boga.

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ, MISJE

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • Rohirrim
    23.10.2013 09:03
    "Kościół nie jest ekumeniczny, Kościół jest misyjny. Kościół misyjny ma na celu nawracanie, Kościół ekumeniczny ma zaś na celu szukanie prawdy pośród błędów i tym się zadowala. Oznacza to zaprzeczenie prawdzie głoszonej przez Kościół. Z uwagi na ów ekumenizm, nie mówi się już o wrogach Kościoła. Ci, którzy tkwią w błędach, są teraz naszymi braćmi. W konsekwencji nie ma już potrzeby walki z błędami. Mówi się nam: «zaprzestańmy walk!»”.

    Po co te makagigi ?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6