Dlaczego forsujecie "vitro", a ukrywacie "napro"?

Lekarze z Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy Polskich zaprotestowali przeciw forsowaniu przez Ministerstwo Zdrowia sztucznej prokreacji, które jednocześnie ukrywa skuteczną i bezpieczną metodę medyczną, pomagającą małżonkom w poczęciu i urodzeniu zdrowego dziecka.

Reklama

Lekarze w liście otwartym do ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza wyrażają zdziwienie, że projekt Rejestru metod medycznie wspomaganej prokreacji zawiera jedynie procedurę in vitro. – Pragniemy przypomnieć, że od kilkunastu lat istnieje i rozwija się w świecie i Europie, a od kilku lat w Polsce, naprotechnologia, nowoczesna dziedzina medycyny, skutecznie i bezpiecznie pomagająca małżonkom w poczęciu i urodzeniu zdrowego dziecka – piszą.

Pomijanie naprotechnologii budzi podejrzenie autorów protestu, że Ministerstwo Zdrowia kieruje się w tym wypadku poprawnością polityczną lub względami ideologicznymi, a nie wiedzą medyczną.

Katolickie Stowarzyszenie Lekarzy Polskich wyraża sprzeciw wobec faktu, że ministerstwo ukrywa przed potencjalnymi rodzicami informacje o naprotechnologii, a proponuje „techniki niszczące życie większości sztucznie poczętych dzieci”. Lekarze zarzucają też resortowi zdrowia ukrywanie informacji, że „wszystkie sztucznie poczęte dzieci należą do grupy zwiększonego ryzyka zachorowania na różne choroby i wady wrodzone”.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Lenka
    09.06.2013 11:40
    Transfer zarodka do macicy odbywa się w 2-5 dni po pobraniu jajeczka. Zarodek trafia na miejsce za pomocą specjalnej sondy. Proces ten jest niebolesny dla kobiety. Gdyby in vitro było finansowane przez państwo, zapewne umieszczalibyśmy w macicy jeden zarodek, gdyż ciąże wielopłodowe oznaczają większe wydatki na neonatologię. Wieloraczki to jedyne powikłanie in vitro, które cieszy media. Tymczasem jest poważnym problemem i wskazane jest ograniczenie liczby transferowanych zarodków. Jeśli para w wyniku in vitro nie doczeka się bliźniąt czy większej liczby dzieci za jednym razem, nie oznacza to, że będą mieć jedno dziecko. Dwie, trzy ciąże z in vitro zakończone sukcesem to częste zjawisko. Możliwe jednak, gdy decyzja o tej metodzie nie zapada zbyt późno. U nas wciąż jeszcze nie jest to norma.
  • MarcinOkroj
    09.06.2013 15:52
    no i doczekalismy sie kolejnego kopiatora (nie mylic z komentatorem) - niajakiej Lenki. Lenka kopiuje slowo w slowo zawartosc stron Gazety Wyborczej:

    http://www.edziecko.pl/przed_ciaza/1,87842,13296193,In_vitro___krok_po_kroku.html?as=2

    http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,130513,13296193,In_vitro___krok_po_kroku.html?as=2

    Przy okazji przemycajac klamstwa, jak to: ¨Jeśli nasienie jest prawidłowe, to możliwa jest inseminacja pozaustrojowa, by dokonała się naturalna selekcja - wygra najlepszy plemnik, a nie wybrany. ¨

    Jesli zaplodnienie odbywa sie w warunkach sztucznych a nie fizjologicznych, nie ma mowy o jakiejkolwiek selekcji naturalnej - chocby z powodu wyeliminowania kapacytacji.
  • Lenka
    10.06.2013 15:58
    Ciąże z in vitro są obciążone większym ryzykiem niż samoistne, ale tylko wtedy, gdy kobieta zachodzi w ciążę w krótkim czasie . Trzeba pamiętać, że czynnik niepłodności zawsze ma znaczenie. Jeśli kobieta nie mogła zajść w ciążę przez kilka lat i wreszcie udaje jej się to w sposób naturalny, także jest w grupie podwyższonego ryzyka. Głównym powikłaniem towarzyszącym in vitro wcale nie jest poronienie, jak się powszechnie sądzi. Wprawdzie w Polsce nie prowadzi się rejestru, ale w innych krajach są i niczego takiego nie obrazują. Nie zapominajmy, że rejestry nie uwzględniają też samoistnych poronień, gdy kobieta nie wiedziała, że w ogóle doszło do zapłodnienia. W jej ocenie jedynie opóźniła się miesiączka i wcale tego nie analizuje. W przypadku in vitro jest inaczej.

    Częste powikłania, wynikające nie tyle z metody zapłodnienia, co wieku przyszłych rodziców, czy chorób współtowarzyszących, to nadciśnienie, cukrzyca, wady płodu. Wiele lat oczekiwania na dziecko sprawia, że ciąży towarzyszy ogromny stres, a to również nie jest korzystne. Stąd konieczność uważniejszego przyglądania się przyszłej mamie i dziecku.

  • Lenka
    10.06.2013 16:08
    Podczas 28. kongresu ESHRE (Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Ludzkiego i Embriologii) oficjalnie ogłoszono, iż do roku 2009 na świecie dzięki metodzie zapłodnienia pozaustrojowego in vitro urodziło się już pięć milionów dzieci.

    Szacuje się, że 1/5 tych dzieci przyszła na świat dzięki kriotransferom czyli transferom zamrożonych zarodków. Trudno o bardziej wymowny dowód na to, iż mrożenie zarodków, które budzi takie emocje u części polskich polityków i społeczeństwa, jest w istocie dawaniem życia.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11