Skandal chrześcijaństwa

Chrześcijaństwo jest skandalem. Jest największym możliwym wywyższeniem człowieka. Ale i wiatry na tej górze wieją mocno. I dywanik może odlecieć…

Reklama

Nowa ewangelizacja to termin powtarzany wielokrotnie i w wielu odmianach. Tak naprawdę chodzi jednak o jedno: o to, by głosić Dobrą Nowinę tym, którzy z takich czy innych powodów od Kościoła odeszli. Być może zgorszeni, być może zniechęceni, na pewno nie rozumiejąc czym jest chrześcijaństwo.

Z pewnością ważne są wszelkie akcje ewangelizacyjne. Impulsem do nawrócenia może być wszystko. Także puszczona w Empiku płyta Arki Noego i uporczywie nawracające „każdy święty chodzi uśmiechnięty”. Z pewnością bardzo ważne jest doświadczenie wspólnoty, a może najpierw prościej: spotkanie z człowiekiem, który będzie bratem. Zachwyci, zaskoczy, zaintryguje, ale przede wszystkim zechce dać siebie. Ale najważniejsze jest jedno: Dobra Nowina o Jezusie Chrystusie. Powstaje tylko pytanie, czy naprawdę wiemy, co się wydarzyło dwa tysiące lat temu? Opowiedzmy w skrócie.

Bóg skalnych wyżyn i gromów, Bóg Zastępów, Kyrios Sabaoth – pisał o Nim Czesław Miłosz. Bóg Wszechmocny, Bóg potężny, Bóg jedyny, Stwórca i Pan świata, Ten, na którego bano się spoglądać, by nie umrzeć. I człowiek: stworzony z prochu, kruchy i śmiertelny. Stworzony na podobieństwo Boga tak, jak obrazem ojca jest syn. To on – stworzenie - kategorycznie zrywa więź, odmawiając posłuszeństwa. Wykopuje przepaść.

I oto On - Bóg skalnych wyżyn i gromów, Bóg Zastępów, Kyrios Sabaoth – przekracza tę przepaść. Przebacza wszelki grzech i wszelką winę. Staje się człowiekiem, by w imieniu człowieka odpowiedzieć Ojcu. By wierność faktycznie wyrosła z ziemi. W Jezusie Chrystusie przepaść została przekroczona radykalnie i na zawsze. Śmierć została pokonana. Ale to nie wszystko. Ciągle nie wszystko!

Zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi i rzeczywiście nimi jesteśmy – pisze św. Jan. Myślę, że zupełnie nie zdajemy sobie sprawy z wagi tych słów. To nie jest tylko „niezasłużony awans” – z niewolnika na syna. To jest o wiele więcej.

Proponuję wyobrazić sobie rozmowę. Aktorzy: matka, kilkuletnie dziecko. W tle: ojciec.

- Mamusiu, czy tatuś mnie kocha?
- Wiesz, synku, prawdę mówiąc, to jesteś skandalicznie niegrzeczny i zupełnie nie zasługujesz na miłość. Tak naprawdę, to nie zasługujesz na nic! Zobacz, ile ran zadałeś tatusiowi! Ale tatuś bardzo cię kocha! Idź, przeproś, że byłeś niegrzeczny i ciesz się łaską jego miłości!

Zatrzęsło? Niewyobrażalne? A przecież tak – po ludzku – myślimy o Bogu. Tymczasem On nazwał nas dziećmi. Dał nam nieodwołalne prawo do siebie, do swojej miłości. Nikt nie zastanawia się, czy dziecko zasługuje na miłość rodziców. Nikt nie pyta, czy jest warte miłości. Dziecku miłość się należy! Nie ze względu na jego zasługi. Ze względu na to, że jest dzieckiem. Ma wartość absolutną i nieskończoną, wartość której nikt mu nie jest w stanie odebrać. Bo… jest Dzieckiem!

Bóg skalnych wyżyn i gromów, Bóg Zastępów, Kyrios Sabaoth nie tylko przebaczył. Nie tylko pokonał przepaść śmierci. Także dał człowiekowi w Chrystusie nieodwołalne prawo do swojej miłości. Na zawsze zmienił relację. To dar, który możemy przyjąć lub odrzucić. Także na wieczność. Dar niemożliwy do odrzucenia nie byłby darem. Miłość odmawiająca drugiemu wolności odejścia nie byłaby miłością. Ale On do ostatniego naszego oddechu i uderzenia serca będzie na nas czekał. Jak ojciec czeka na dziecko.

Napisałam „prawo”. To trudne, wręcz obrazoburcze słowo, jeśli się zapomni o tym, kim jest On, a kim ja – człowiek. O różnicy między Bogiem Zastępów a prochem ziemi. Ale jeśli to sobie uświadomić, chrześcijaństwo okazuje się niewyobrażalnym dla człowieka skandalem. I równie niewyobrażalnym wywyższeniem. I może dlatego bliżej nam czasem do tych słów: toć widzisz: jestem słaby, chory, jeden z Sodomy i Gomory; toć widzisz: trędowaty, chromy, jeden z Gomory i Sodomy, pełna "problemów", niepokoju, z zegarkiem wielka kupa gnoju.*

Nie tylko bliżej. Jeszcze nazywamy to pokorą. Już uczciwszy był Gałczyński pisząc: Zapomnieć snadniej. Przebacz Panie: za duży wiatr na moją wełnę. I dodając: Nie mogę. Popatrz: to me dzieci, śliczna kanapa i dywanik, i lampa z abażurem świeci, i gwiazdka malowana na nim, gwiazdka normalna, świeci ziemsko - a Ty byś zaraz - betlejemską ! Za dużo mamy do stracenia.

Chrześcijaństwo jest skandalem. Jest największym możliwym wywyższeniem człowieka. Ale i wiatry na tej górze wieją mocno. I dywanik może odlecieć…

To jak? Chcesz przenosić skały?

 

* K.I. Gałczyński: Notatki z nieudanych rekolekcji paryskich

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Mniejszy
    04.07.2012 19:25
    Wszyscy potrzebujemy być ewangelizowani. Wszyscy.

    Maluczki, nie wymierzaj sprawiedliwości, bo nie jesteś Bogiem. (Tak, wiem, że łatwo napisać.)
    Czy Chrystus po Zmartwychwstaniu wymierzył sprawiedliwość (zrobił grubą kreskę) tym którzy go zabili, tym którzy nie uwierzyli?

  • jo_tka
    04.07.2012 21:35
    Maluczki

    Pomijając, że nie rozumiesz komentarza, nie życzę sobie poufałości, która zatrąca o chamstwo.
  • Sławek z opola
    06.07.2012 22:54
    Tak zgadzam się, że człowiek nie został stworzony jako śmiertelny. Śmierć przyszła dopiero potem.
  • yomi
    09.07.2012 10:42
    Piękny komentarz, bardzo osobisty i bardzo na czasie. Jak poczytałem sobie w Biblii co chrześcijani - dziecko Boga powinien i może, to wychodząc z kościoła prosiłem: "Panie, daj mi wiarę, taką malutką malusieńką. Choćby tak małą, bym mógł tylko góry przenosić." I to dla mnie wcale nie był dowcip.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9