Andrzej Macura
Pomoc ubogim? Rozwój oświaty czy nauki? Służby zdrowia? Pierwszym celem Kościoła jest „bycie sakramentem wewnętrznego zjednoczenia ludzi z Bogiem”.
Na skandalu pedofilii Kościół stracił 2 miliardy dolarów – stwierdzili w swoim wystąpieniu podczas rzymskiego sympozjum na Gregorianum „Ku uzdrowieniu i odnowie” dotyczącym problemu pedofilii Michael Bemi, prezes stowarzyszenia National Catholic Risk Retention oraz Patricia Neal, konsultantka programu obrony dzieci z Oklahomy. Kwota ta to zarówno koszty odszkodowań, jak i uszczuplenie wpływów spowodowane odejściem części wiernych z Kościoła. „To szkoda dla całej misji Kościoła” – orzekli amerykańscy delegaci. Czytam tę informację z mieszanymi uczuciami. I nie chodzi wcale o sedno sprawy – skandal pedofilii czy wielkość odszkodowań dla ofiar. Raczej o pojawiające się w tej agencyjnej informacji myślenie o Kościele.
Truizmem jest stwierdzenie, że do realizacji swojej misji Kościół potrzebuje środków materialnych. To oczywiste. Obawiam się jednak, że czasem możemy mieć do czynienia z pomieszaniem celów i środków do nich prowadzących. Tak, majątek wspólnoty Kościoła ma służyć realizacji jego misji. Jednak jego wielkość nie tylko nie musi pozytywnie przekładać się na jej jakość, ale wręcz może w niej przeszkodzić. Dzieje się tak, gdy poświęca się administrowaniu dobrami tudzież realizacji celów pobocznych tyle uwagi, że na resztę nie ma już sił i czasu.
Z psychologicznego punktu widzenia to nawet zrozumiałe. Odnowiona fasada kościoła, nowy budynek przedszkola albo i pięknie wydrukowane sprawozdanie finansowe to coś namacalnego. Widać efekt pracy. Serce okazane bliźnim, godziny towarzyszenie młodym w ich życiowych wyborach, porywające kazanie, świetna katecheza czy godziny w konfesjonale to coś, co nie zostawia tak konkretnych śladów. Z tego nie trzeba i nawet nie można skrupulatnie się rozliczać. No i na dodatek wszystko to bywa podobne do pracy Syzyfa. Wprawdzie odbija się jakoś na parafialnych statystykach, ale ewentualne spadki zawsze można złożyć na karb złych czasów, knucia wrogów wiary czy spowodowanej mediami demoralizacji.
Co jakiś czas można usłyszeć z ust ludzi Kościoła o sile jaką dają mu „ubogie środki” czy o „opcji na rzecz ubogich”. Warto postarać się, by te wezwania nie pozostały jedynie deklaracjami.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
16 maja. Informacje i audycja wieczorna Radia Watykańskiego.
Przeczytaj komentarze | 7 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
*** Miłość w prawdzie — caritas in veritate — to wielkie wyzwanie dla Kościoła w świecie, w którym stopniowo rozprzestrzenia się globalizacja.
*** Kościół nie proponuje technicznych rozwiązań (10) i jest «jak najdalszy od mieszania się do rządów państw» . Jednakże musi wypełniać w każdym czasie i okolicznościach misję prawdy na rzecz społeczeństwa na miarę człowieka, jego godności i powołania.
*** Kościół, w całym swoim istnieniu i działaniu, podczas gdy głosi, celebruje i działa w miłości, pragnie promować integralny rozwój człowieka. Kościół odgrywa rolę publiczną, która nie wyczerpuje się w działalności opiekuńczej lub edukacyjnej, ale wyzwala całą swą energię w służbie promocji człowieka i powszechnego braterstwa, gdy może korzystać z wolności.
**** Encyklika Evangelium vitae Jana Pawła II (28). Kościół uwydatnia z mocą tę więź między etyką życia i etyką społeczną, ze świadomością, że «nie może (...) mieć solidnych podstaw społeczeństwo, które — choć opowiada się za wartościami, takimi jak godność osoby, sprawiedliwość i pokój — zaprzecza radykalnie samemu sobie, przyjmując i tolerując najrozmaitsze formy poniżania i naruszania życia ludzkiego, zwłaszcza życia ludzi słabych i zepchniętych na margines»
*** Kościół, pouczany przez swego Pana, obserwuje znaki czasu, interpretuje je i ofiaruje światu «to, co jemu jednemu jest właściwe, a mianowicie: uniwersalne spojrzenie na człowieka i na całą ludzkość» (46). Właśnie dlatego, że Bóg mówi największe «tak» człowiekowi (47), człowiek powinien otworzyć się na powołanie Boże, by urzeczywistniać swój rozwój. Prawda rozwoju tkwi w jego integralności: jeśli nie obejmuje całego człowieka i każdego człowieka, rozwój nie jest prawdziwym rozwojem.
* Rozwój zakłada wrażliwość na życie duchowe, poważne podejście do przeżywania ufności w Bogu, duchowego braterstwa w Chrystusie, zawierzenia Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, miłości i przebaczenia, wyrzeczenia się samego siebie, przyjęcia bliźniego, sprawiedliwości i pokoju. Wszystko to jest nieodzowne do przemiany «serc kamiennych» w «serca z ciała»
Kościół w dzisiejszych czasach, zwłaszcza w Polsce bardzo często zapomina o SWOJEJ MISJI, którą wskazał Pan Jezus w ewangeliach. W polskim kościele panuje "gigantomania" tzn. budowanie ogromnych świątyń, pomników i samouwielbienie duchowieństwa. Księża zamiast poznać swoich parafian i dążyć do stworzenia prawdziwej wspólnoty - tych co "niby" na co dzień udzielają się w kościele, ale w szczególności również tych normalnych parafian, wolą remontować kościoły i żyć w luksusowych plebaniach. I chwalić się przed Biskupem i kolegami księżmi jakimi to są "wielkimi gospodarzami" ale rękoma zwykłych parafian. Wśród duchowieństwa nie widać kryzysu gospodarczego, bo parafianie i tak dadzą pieniądze (psychoza działa), ale widać KRYZYS DUCHOWY i to boli. Nie mają czasu dla zwykłego człowieka.
Dobrze Panie, że objawiłeś to maluczkim!!!!
Czy nie można ludzkim językiem, żeby było wiadomo o co chodzi??
Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
Tak się zastanawiam czy możliwe jest by samochwalstwo i gadulstwo mogły być kiedyś traktowane jako obciach...?
wszystkie komentarze >