VATICANNEWS.VA |
publikacja 25.05.2026 08:40
Wzrasta poziom zagrożenia związanego z epidemią w północno-wschodniej części tego afrykańskiego kraju. Odnotowano ponad 200 zgonów prawdopodobnie związanych z wirusem Ebola. Dziesięć krajów obawia się rozprzestrzeniania się wirusa.
PAP/EPA/STRINGER
Wyścig z czasem – tak międzynarodowa organizacja medyczna Lekarze bez Granic określa sytuację kryzysową związaną z rozprzestrzenianiem się wirusa Ebola w Demokratycznej Republice Konga, gdzie według najnowszych danych rządu w Kinszasie odnotowano 204 „prawdopodobne” zgony i 867 „podejrzanych” przypadków związanych z chorobą, która rozprzestrzenia się niezwykle szybko.
Podwyższono poziom zagrożenia
Lekarze pracują bez wytchnienia, aby zapewnić „szeroko zakrojoną akcję ratunkową w odpowiedzi na epidemię” – wyjaśnia sama organizacja humanitarna, podkreślając, że działania te prowadzone są „w ścisłej współpracy z kongijskimi władzami sanitarnymi oraz innymi partnerami, w tym Światową Organizacją Zdrowia (WHO), która podniosła poziom zagrożenia w tym kraju z „wysokiego” do „bardzo wysokiego”.
Trudno zapewnić opiekę i podstawowe usługi
Wyzwaniem, wyjaśnia Włoszka Valeria Greppi, kierowniczka projektu w Gomie, „jest leczenie pacjentów chorych na Ebolę, śledzenie ich kontaktów, a jednocześnie zapewnienie podstawowych usług i dostępu do leczenia innych chorób, takich jak malaria, cholera i HIV”. Epicentrum obecnego ogniska szczepu Bundibugyo, którego śmiertelność waha się od 30% do 50% i dla którego – według WHO – nie ma zatwierdzonej szczepionki ani konkretnego leczenia, to prowincja Ituri, gdzie w najbliższych godzinach, kontynuuje Greppi, „oczekuje się przybycia około pięćdziesięciu międzynarodowych pracowników, którzy będą współpracować z ponad 400 lokalnie zatrudnionymi specjalistami”.
Brak zaufania społeczeństwa
W Bunia, stolicy prowincji Ituri we wschodniej części kraju, ludzie borykają się również z dramatycznymi skutkami epidemii, począwszy od „niezdolności znacznej części społeczeństwa do uwierzenia, że mamy do czynienia z epidemią”. Jean Mari Ezadri, wicekoordynator społeczeństwa obywatelskiego miasta, wskazuje, że „w społeczności, zwłaszcza wśród mniej wykształconych grup społecznych, wielu nie wierzy w to w pełni. Głęboko związana z tradycjami i religią część ludności uważa, że to wszystko jest zmyślone”. Ta nieufność wywołała w ostatnich dniach akty przemocy i poważne incydenty, takie jak podpalenie kilku namiotów używanych przez szpital na przedmieściach Bunia do izolacji pacjentów oraz pożar, który wybuchł w ośrodku Lekarzy bez Granic w Mongwalu, regionie kopalni złota i przesiedleńców wojennych, w północno-wschodniej części kraju.
Inne kraje zagrożone
Obecnie zagrożonych jest około dziesięciu innych krajów afrykańskich. Oprócz Demokratycznej REpubliki Konga na liście znajdują się Angola, Burundi, Republika Środkowoafrykańska, Etiopia, Kenia, Ruanda, Sudan Południowy, Tanzania i Zambia. Społeczność międzynarodowa podejmuje działania, aby zapewnić fundusze; Stany Zjednoczone zmobilizowały około 400 milionów dolarów i wysłały zespół ratunkowy do DRK i Ugandy, a Organizacja Narodów Zjednoczonych przeznaczyła 60 milionów dolarów.