Ten dramat ciągle trwa

Dobrze, że świat przestaje odwracać głowę.

Ten dramat ciągle trwa

Jak pisać o Żydach czy państwie Izrael, by nie zostać oskarżonym o antysemityzm? No właśnie. Dotycząca Izraela mainstreamowa narracja w Polsce ostatnich kilkudziesięciu lat przedstawiała się z grubsza taka, że otoczony morzem Arabów Izrael musi się bronić. Palestyńskie intifady przedstawiane były jako rozbójnicze burzenie istniejącego porządku rzeczy, a żądania powstania państwa palestyńskiego jako opcja będąca ustępstwem zbyt daleko idącym, dla Izraela śmiertelnie niebezpiecznym. Tak to przynajmniej odbierałem. 

Coś w tej wizji zgrzytało, prawda. Tym, którzy próbowali zgłębić historię ostatniego stulecia tego regionu. Tym, którzy odwiedzili ten kraj i mogli z bliska zaobserwować taki czy inny obrazek nie pasujący do tej narracji. Albo tym, którzy czytali bardziej wnikliwe analizy sytuacji, ot, choćby wydaną w 2006 roku w Polsce książkę Richarda Ben Cramera „Dlaczego Izrael przegrał”. Albo też tym, którzy zauważali informacje o takich czy innych, nie przedstawiających państwo Izrael w dobrym świetle incydentach. Generalnie jednak narracja im sprzyjała. Wiadomo, to ci, którzy ocaleli z Shoah, ze zrozumiałych powodów uczuleni na wszystko, co mogłoby doprowadzić do powtórki z historii... Zamach na tych, którym przyklejono etykiety terrorystów? Nie ma problemu. Nawet jeśli zginą przy tym też ich rodziny z dziećmi albo paru Bogu ducha winnych, jadących tą samą drogą, co terroryści...

Przełomem okazało się chyba dopiero to, co stało się ostatnimi laty w Strefie Gazy. Od tamtej pory wszystkie inne, wcześniej mnie zauważalne działania państwa Izrael, mainstream zaczął widzieć w innym świetle. Tak, trzeba było ogromnego zadufania w sobie żeby myśleć, że te dziesiątki tysięcy zabitych i rannych, zrujnowanie domów i głodzenie pozostałych przy życiu mieszkańców tej enklawy, nie wywoła w świecie powszechnego oburzenia. Teraz jest zdziwienie. Na przykład tym, że świat nie klaszcze, kiedy Izrael do spółki z USA bombarduje Iran. Albo gdy nie chce zaakceptować polityki   wyburzania domów w południowym Libanie – czegoś, co poza uzasadnionymi wypadkami generalnie jest traktowane jako zbrodnia wojenna. Świat zaczął mieć poważne wątpliwości, czy potężny Goliat jednak nie przesadza tłumacząc, że to wszystko dlatego, że chce go napaść chudzina Dawid. Tak, porażka jest możliwa, ale gdyby zrezygnować z logiki postawienia w całej rozciągłości na swoim, logiki konfrontacji, a zdecydować się na uczciwy dialog...

A piszę dziś o tym poruszony informacją o narastającej przemocy żydowskich osadników wobec palestyńskich chrześcijan. To problem oczywiście znacznie szerszy, dotyczący wyrzucania z terenów palestyńskich ich dotychczasowych mieszkańców i zakładania tam żydowskich osiedli. Właśnie jednak dlatego, że dotyczy ludzi, których trudno podejrzewać o bycie bojownikami jakiejś mogącej zagrozić Izraelowi islamskiej milicji, szczególnie odrażający. Dobrze, że świat, ciągle zakłopotany tożsamością sprawców, przestaje odwracać od tego problemu głowę. Tego wymaga elementarna uczciwość. 

Właśnie: odwracanie głowy, gdy człowiekowi dzieje się krzywda, bo sprawcą jest jakaś  „święta krowa”... Ale to już temat na inny komentarz. 

PS: A to jeszcze inny obrazek. Z ataku na zakonnicę. I inny jeszcze....