publikacja 30.06.2011 00:15
Trzech kardynałów: Hlond, Wyszyński i Wojtyła zaważyło na losach Kościoła w Polsce w ubiegłym stuleciu. Zasługi kard. Augusta Hlonda najmniej utrwaliły się w społecznej świadomości.
PAP/Jerzy Baranowski
Prymas Hlond prowadzi procesję Bożego Ciała wśród ruin Warszawy w 1946 r.
Warto je przypomnieć, gdyż 5 lipca mija 130. rocznica jego urodzin. „Gość Niedzielny” ma tytuł szczególny, aby przypominać tę wyjątkową postać. To bowiem ks. Hlond, jako administrator apostolski dla polskiej części Górnego Śląska, zdecydował w 1923 r. o powołaniu „Gościa Niedzielnego” i wyznaczył pismu zadania, które aktualne są do dzisiaj.
Konsolidacja Kościoła w II RP
Powołanie nieznanego szerzej w kraju salezjanina, a zarazem biskupa katowickiego w grudniu 1925 r. na urząd metropolity gnieźnieńsko-poznańskiego było szokiem dla krajowej opinii. Urząd prymasa Polski obejmował bowiem kapłan stosunkowo młody, w chwili nominacji miał 45 lat, z niewielkim, blisko rocznym stażem biskupim, na dodatek zakonnik o plebejskim pochodzeniu. Warto zwrócić uwagę, iż poza tym, że papież Pius XI osobiście dobrze znał ks. Hlonda, w jego zamyśle ta nominacja miała charakter symboliczny. Wspominał o tym kard. Hlond, mówiąc, że gdy dziękował Ojcu Świętemu za godność prymasowską, Pius XI powiedział mu: „mianując syna ziemi śląskiej na prastary stolec biskupi, pragnę dać dowód, jak bardzo zależy mi na jedności Polski, by Polska była jedno”. Kardynał Hlond objął honorowe przewodnictwo w episkopacie, w którym nie brakowało postaci wybitnych, zasłużonych dla kraju i Kościoła, ale także wewnętrznie skłóconym na tle politycznym. Zamach majowy Piłsudskiego w 1926 r. oraz przejęcie władzy przez jego obóz, tzw. sanację, spowodowało podziały i napięcia społeczne, które zatarły się dopiero w 1939 r., gdy zbliżała się wojna.
Miejsce dla trzeciego
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł