publikacja 26.05.2011 23:56
„Kobieta nie jest na sprzedaż” – to hasło projektu Stowarzyszenia Po-MOC sióstr Maryi Niepokalanej z Katowic. Ale też sygnał dotyczący poważnego problemu naszych czasów.
fot. Henryk Przondziono
S. Anna Bałchan zwraca uwagę, że handel ludźmi odbywa się tuż obok nas 29 tys. – tyle osób stało się ofiarami przestępstw o charakterze seksualnym w Polsce w latach 2007–2009. źródło: dane Policji
Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że obok żyją kobiety, które przeszły prawdziwe piekło. Ich tragedia zaczęła się od tego, że chciały zarobić na utrzymanie rodziny. A wyjeżdżając za granicę, do pracy na czarno czy opieki nad starszymi i chorymi, zostały porwane przez machinę seksbiznesu albo wylądowały w obozach pracy. Według statystyk, liczba ofiar rozkłada się po połowie w jednym i drugim „sektorze” handlu ludźmi. Wiele ofiar, które sprzedawano za pieniądze, trafia do s. Anny Bałchan, szefowej Stowarzyszenia Po-MOC i pomysłodawczyni projektu „Kobieta nie jest na sprzedaż”, od lat zajmującej się prostytutkami. Kiedy każe im się przedstawić za pomocą rysunku, malują zwykle same duchy.
Umiała odróżnić niosącego posiłek i tego, który idzie, żeby uprawiać z nią seks. Miała 33 lata, trójkę dzieci i męża w Polsce. To dla nich wyjechała do pracy za granicę. Kiedy w kraju oboje z mężem stracili pracę, a na dodatek ich okradziono i wyczerpała się możliwość pożyczek od krewnych i znajomych, zaczęła szukać ogłoszeń o zatrudnieniu za granicą. Atrakcyjna wydała jej się oferta w Niemczech. W jakimś hotelu poszukiwano pomocy kuchennej. Myślała, że szybko odbije się od dna. W Berlinie mili panowie odebrali ją z dworca, ale po kolacji straciła przytomność. Kiedy ją odzyskała, nie miała już żadnych swoich rzeczy włącznie z telefonem. – Została zmuszona do prostytucji. Musiała robić to, co chcieli, bo inaczej była bita. Te miesiące zmieniły ją do niepoznania.
Upokorzonym kobietom, które już wpadły w sidła werbowników i zostały ofiarami handlu ludźmi, potrzebna jest pomoc specjalistów – psychologów, lekarzy, ale też prawników pomagających im prowadzić postępowanie sądowe, które oferuje im projekt. – Ważne, aby zmieniły życie, myślenie o sobie, odkryły własne talenty, znalazły pracę – wylicza koordynator projektu Andrzej Łopata. A wszystko to bez jakichkolwiek opłat. Żeby terapia odniosła powodzenie, osoby poszkodowane zamieszkują w ośrodku, o którym nie mogą wiedzieć nawet ich najbliżsi. Ważne, by zatrzeć wszelkie ślady przed dawnymi prześladowcami. – Uczymy je codzienności w domu, powtórnego znalezienia się w normalnym życiu, pracy i wypoczynku – wylicza siostra.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł