Kardynał z peryferii

Beata Zajączkowska

GN 38/2022 |

publikacja 22.09.2022 00:00

– Na szczęście ta przypadłość szybko mija – mówi „Gościowi”, śmiejąc się, najmłodszy kardynał na świecie. Giorgio Marengo wyznaje, że papieska nominacja nic nie zmieni w jego misyjnej posłudze w Mongolii, gdzie pracuje przez całe kapłańskie życie.

Kard. Giorgio Marengo jest księdzem od 21 lat. Należy do zgromadzenia zakonnego o nazwie Instytut Misjonarzy Matki Bożej Pocieszenia. Johannes Neudecker /dpa/pap Kard. Giorgio Marengo jest księdzem od 21 lat. Należy do zgromadzenia zakonnego o nazwie Instytut Misjonarzy Matki Bożej Pocieszenia.

To ziemia, którą Bóg dla mnie wybrał – podkreśla, gdy spotykam go w Rzymie tuż po przyjęciu z rąk Franciszka kardynalskiego biretu. Cierpliwie odpowiada kolejnym dziennikarzom na pytanie, co to znaczy być najmłodszym kardynałem świata. – Dla mnie to okazja, by mówić o Kościele w Mongolii, bo widzę w mojej nominacji uważność papieża na tę maleńką wspólnotę, która w wielkiej pokorze i ubóstwie żyje na prawdziwych peryferiach, ale jej doświadczenie jest ważne i cenne, o czym świadczy moja kardynalska nominacja – dodaje. Purpurę nosi bez sztucznego dostojeństwa. Gdy przemierza okolice Watykanu, przyciąga spojrzenia turystów. Żwawy krok i nieodłączny uśmiech zdają się przestrajać kardynalskie dostojeństwo na nutę dzisiejszych czasów.

Protestantów jest w tym kraju ok. 50 tys. – wylicza misjonarz. Jego kardynalska nominacja zbiegła się z pierwszym tygodniem społecznym organizowanym przez Kościół w Mongolii i 30-leciem wspólnoty katolickiej na tej ziemi. Można to nazwać jubileuszem epoki współczesnej, ponieważ Mongolia była ewangelizowana już przez misjonarzy syryjskich przed X wiekiem. – Dekady komunizmu sprawiły, że pamięć o tym się zagubiła i wielu wydaje się, że Kościół narodził się po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1992 roku, kiedy przybyło trzech pierwszych misjonarzy, zresztą na zaproszenie państwa – mówi kard. Marengo. Wspomina świadectwa dwóch franciszkanów, którzy dotarli na te ziemie w XIII w. i napisali, że zetknęli się tu z lokalnym chrześcijaństwem. Było to tzw. chrześcijaństwo nestoriańskie, dziś przez wielu nazywane syryjskim. – Wiara w Chrystusa dotarła tu w czasach starożytnych. By ożywić tę pamięć, prowadzimy badania w Karakorum, starożytnej stolicy Mongolii, ponieważ wiemy, że istniało tam oficjalne miejsce kultu chrześcijańskiego – mówi kardynał.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.