publikacja 06.05.2021 00:00
Czczona jest przez unitów, prawosławnych i katolików. Choć katolicy o Madonnie Żyrowickiej wiedzą mało… Czas to zmienić.
Agata Puścikowska /foto gość
Anna Kulbacka prezentuje odnowiony sztandar z wizerunkiem Żyrowickiej Madonny.
Ja też nic o Niej nie wiedziałam. Poznawałam Ją powoli, jakby to Ona sama, stopniowo, pozwalała się odkrywać – uśmiecha się Anna Kulbacka. – Urzekły mnie Jej piękno i macierzyńska czułość. Maryja Żyrowicka przytula Syna do swojego policzka, chroni Go i wspiera. A mały Jezus ma nóżki odkryte aż do kolan. Myślę, że to przedstawienie jest bliskie każdej matce…
Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba się przenieść do Żyrowicz, obecnie miasteczka na Białorusi, położonego niedaleko Słonimia. W 1924 roku powstała tam jedna z dwóch ówcześnie funkcjonujących w II Rzeczpospolitej szkół średnich leśnych. Miała status elitarny, kształciła polskich leśników. Miała wysoki poziom nauczania, ale i formowała uczniów. – Młodzież wraz z nauczycielami chodziła do pobliskiego kościoła pw. Podwyższenia Krzyża. Świątynia unicka, później prawosławna, w międzywojniu była katolicka, rektoralna. Rektor kościoła był jednocześnie prefektem w szkole. Pierwszym był ks. Józef Dowgwiłło, późniejszy proboszcz utworzonej w 1926 roku parafii w… Białowieży – opowiada pani Anna.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł