Balsam na dusze

ks. Adam Pawlaszczyk

GN 6/2021 |

publikacja 11.02.2021 00:00

Wedle prowansalskiej tradycji święta Maria Magdalena przypłynęła do wybrzeży Francji i stała się tu jedną z pierwszych głosicielek Ewangelii. W świętej grocie miała przez trzydzieści lat spędzać czas na modlitwie i pokucie. Czy rzeczywiście żyła w La Sainte-Baume?

Tajemnicza scena z kaplicy w nicejskiej katedrze ze świętą  w roli głównej. KS. ADAM PAWLASZCZYK /foto gość Tajemnicza scena z kaplicy w nicejskiej katedrze ze świętą w roli głównej.

Ptaki bały się siadać na gałęziach drzew tego lasu. Święty gaj, nemeton pogański w okolicach masywu La Baume, przez wieki przyprawiał pogan o ciarki. Cezar, który postanowił go wyciąć, sam musiał chwycić za topór, widząc paraliż kohort, które go otaczały. Nawet ręce najodważniejszych drżały bowiem ze strachu „na myśl o przyłożeniu siekier do świętych pni”. Tak starożytny poeta Lukan, w swoim dziele „Farsalia”, opisuje wydarzenia mające miejsce w scenerii niezwykłej. Południowa Francja, Prowansja, piękno natury wymieszane z legendami, surowość górskiego klimatu wymieszana z łagodnością winnic. – Teraz, aby nikt z was nie zawahał się obalić lasu, wiedzcie, że to ja popełniłem świętokradztwo – miał powiedzieć cesarz. Ci, którzy wierzyli, że to część raju, która zstąpiła na ziemię, uspokojeni, że ewentualny gniew bogów obróci się przeciwko Cezarowi, rozpoczęli rzeź. Czy przyszło im do głowy, że w miejscu tym zamieszka niebawem kobieta, o której mówić się będzie, że siedem razy dziennie odwiedzają ją aniołowie?

Kto rozbił flakon?

„O matko moja, powiedz mi, co mam czynić, aby być twoim dzieckiem i aby cię naśladować?” – gdyby słowa takiej modlitwy odnaleziono w którejkolwiek z kościelnych ławek w Polsce, nikt nie miałby wątpliwości, że jej autor modli się do Matki Najświętszej, Maryi. Tymczasem nie. To modlitwa do świętej Marii Magdaleny, napisana przez nie byle kogo, bo przez samego bł. Karola de Foucauld. Otaczał on świętą Marię Magdalenę czcią niezwykłą. „Składam, o matko, moją duszę w twoje ręce, prowadź mnie, nieś mnie” – modlił się do niej. A w pierwszej z przytoczonych modlitw dodał słowa o naśladowaniu jej w rozbiciu flakonu u stóp Jezusa. Nawiązał w nich do fragmentu Ewangelii według św. Łukasza, w którym opisana jest scena namaszczenia Jezusa: „Kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem” (Łk 7,37S-38). Czy tą kobietą, „prowadzącą w mieście życie grzeszne”, była późniejsza święta? Wielu tak uważa. W rzeczywistości jednak wyobrażenia to błędne, wywodzące się z połączenia w jedną postać kilku ewangelicznych kobiet. O świętej Marii Magdalenie wiemy, że była w bliskim otoczeniu Jezusa, który uwolnił ją od „siedmiu złych duchów”, szła za Nim aż pod krzyż i była pierwszym świadkiem zmartwychwstania. „Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów” – opisuje św. Marek (16,9). A św. Jan wspomina, że pomyliła Go z ogrodnikiem, szybko jednak rozpoznała Mistrza i zaniosła radosną nowinę apostołom: „Widziałam Pana i to mi powiedział” (J 20,18).

Długo w naszej zachodniej tradycji Marię Magdalenę utożsamiano z kobietą „po przejściach”, której głównym zajęciem stało się pokutowanie. Mało kto pamięta, że została przecież apostołką apostołów.

Grota pustelnicy

Spisana w średniowieczu ustna tradycja przekazuje, że Maria Magdalena wraz z grupą uczniów Chrystusa miała dotrzeć do Prowansji około 47 roku na skutek prześladowań Kościoła w Jerozolimie. Czy była to ucieczka, czy celowe umieszczenie wierzących w Chrystusa na tratwie, aby zginęli na morzu, trudno rozstrzygnąć. Oprócz niej mieli do Marsylii przybyć między innymi Łazarz, Marta i Maksymin. W miejscowości nazwanej imieniem Maksymina znajduje się obecnie bazylika pw. Świętej Marii Magdaleny, gdzie w krypcie ma ona spoczywać. Zanim zmarła, zgodnie z legendą przez 30 lat żyła jako pustelnica w grocie La Sainte-Baume, która znajduje się na stromym zboczu wzgórza o tej samej nazwie. Co ciekawe – nazwa ta oznacza nie tylko balsam. Po prowansalsku to również... grota.

Antoine de Ruffi w swojej „Historii miasta Marsylii” napisał: „Zgodnie z tradycją w Marsylii mała kaplica św. Magdaleny została zbudowana w miejscu, w którym wielka pokutnica, przybywszy z Palestyny, ogłosiła oddanemu idolatrii ludowi naukę Jezusa Chrystusa”. Faktycznie, wykopaliska archeo­logiczne potwierdziły, że ciało znalezione w grocie należało do kobiety „z rejonu basenu Morza Śródziemnego”, żyjącej w I wieku, semickiego pochodzenia. Czy była to Maria Magdalena? Nikt i nic nie jest w stanie tego potwierdzić. Tajemnicza grota, w której wedle tradycji Maria Magdalena miała siedem razy dziennie przyjmować odwiedziny aniołów, powstała w sposób naturalny, pod wpływem erozji. W 415 roku święty Jan Kasjan założył w tym miejscu wspólnotę braci, którzy jako pierwsi zostali nazwani stróżami groty i zbudowali klasztor. Przebywali w nim do końca XI wieku. W XII w. papież zatwierdził grotę La Sainte-Baume jako miejsce pielgrzymkowe. Przeprowadzone pod koniec XIII w. na polecenie Karola II wykopaliska przyczyniły się do rozwoju ruchu pielgrzymkowego, gdyż to wówczas odnaleziono tu szczątki ludzkie. Kilka lat później osiedlili się tutaj dominikanie. I tak La Sainte-Baume stało się jednym z najpopularniejszych miejsc pielgrzymkowych we Francji, budzącym zainteresowanie królów, papieży i przyszłych świętych.

– Po co ludzie tu przyjeżdżają? – pytam przeora klasztoru dominikanów, którzy sprawują pieczę nad sanktuarium. Ojciec Patrick-Marie Bozo zastanawia się przez chwilę i odpowiada: – Po spokój... i dla świętej Marii Magdaleny. – Czy dlatego, że uważają, że była grzesznicą? – ciągnę temat. Zakonnik zastanawia się chwilę dłużej i mówi: – Być może. Ona nie była niepokalana, całkowicie czysta jak Matka Boża. Być może łatwiej im się z nią identyfikować.

Trudno stwierdzić, czy ojciec Patrick ma rację, ale jeszcze trudniej pozbyć się wrażenia, że święta Maria Magdalena jest w tym rejonie Francji postacią z pierwszej ligi. Jej tu jest... wszędzie pełno. I w odległej o 150 kilometrów Nicei, gdzie w przebogatej katedrze urządzono kaplicę, w której aż trzy wizerunki upamiętniają historię jej życia. I w małym alpejskim kościółku w Auron, przy stacji narciarskiej, gdzie okryta lawiną złotych loków zdecydowanie wyróżnia się na tle innych postaci.

Ona tu jest

Zimowy poranek w klasztorze dominikanów, kaplica świętej Marii Magdaleny. Za oknem ciemno, nie da się o tej porze dostrzec górującego nad klasztorem masywu i groty świętej pokutnicy. Z półmroku, zanim zapalą światło, wyłaniają się sylwetki osób przybyłych do „Hostellerie de la Sainte-Baume”, która nie jest klasycznym hotelem, lecz raczej – jak zapewniają gospodarze – zakonnym domem przyjmującym osoby pragnące doświadczyć religijnej odnowy. Przeor rozpoczyna jutrznię połączoną z godziną czytań. Towarzyszy mu dwóch innych ojców z siedmiu dominikanów posługujących i żyjących w La Sainte-Baume. Świeccy modlą się w ławkach w maseczkach i z zachowaniem dystansu. Na ścianach freski przedstawiające świętą Marię Magdalenę. Apostołka Prowansji stoi na kamieniu i wyciąga w górę krzyż, ukazując go przepływającym w łodziach ludziom. Pokutnica stoi przed grotą i wpatruje się w krajobraz masywu Sainte-Baume.

„Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu, Panie pospiesz ku ratunkowi memu” – brzmi w tych murach niecodziennie. Bo i szczególny to dom rekolekcyjny, w którym nie uświadczysz internetu ot tak i nieustannie – trzy godziny w ciągu dnia działa wi-fi, i to tylko w bibliotece. Żadnego surfowania w wolnych chwilach w swoim pokoju. Prawdziwy balsam dla duszy.

– Ojciec Marie-Étienne Vayssière, strażnik groty z początku XX w., powiedział: „Nie wiem, czy Maria Magdalena rzeczywiście tu dotarła, czy też nie. Wiem jednak, że ona tutaj jest”. Ojciec też tak uważa? Czy legenda La Sainte-Baume jest wiarygodna? – pytam przeora dominikanów. – Historycznie trudno ją uwierzytelnić, bo pierwsze świadectwa pochodzą ze średniowiecza – odpowiada ojciec Patrick. I dodaje: – Ale zgadzam się z ojcem Vayssière’em. Bo wiele osób, które tutaj przybywają, odnajduje nową drogę. Znam mnóstwo takich przypadków. Pewna młoda kobieta na przykład nawróciła się w tym miejscu po tym, jak opowiedziano jej historię świętej Marii Magdaleny. W jej grocie można odnaleźć coś, czego nie ma gdzie indziej.

Tak, w tej grocie niejeden odnalazł światło. Przypomina się zarówno Karol de Fou­cauld, błogosławiony, który przed nawróceniem wiódł życie hulaki i był zdeklarowanym agnostykiem, jak i pociągnięta jego przykładem mała siostra Jezusa Magdalena, kandydatka na ołtarze, która właśnie w czasie pielgrzymki do sanktuarium w La Sainte-Baume odkryła, jak głęboki sens ma apostolstwo przyjaźni i adoracji, co zaowocowało powstawaniem kolejnych wspólnot Małych Sióstr i ich dotarciem nawet za żelazną kurtynę.

Szkoła kolejnej szansy

Pandemia odcisnęła swoje piętno również na tym miejscu. Z opowieści przeora wynika, że dotąd rocznie odwiedzało sanktuarium około czterystu tysięcy pielgrzymów. W ubiegłym roku to się zmieniło. – Pierwszy lockdown sprawił, że w ogóle zaprzestano podróżowania. Potem przyszedł okres zagrożenia kamiennymi lawinami, grota została więc zamknięta – opowiada ojciec Patrick. W klasztornych korytarzach spotykam jednak gości. Są bardzo cisi, właściwie nie rozmawiają. Odebrany na tacy posiłek zanoszą do wyznaczonego wcześniej miejsca, by tam go spożyć indywidualnie. Wśród nich jest ksiądz Dominik Höfer, z pochodzenia Niemiec, posługujący obecnie w Tulonie. Przywiózł kilkunastu parafian, aby przeżyli w tym miejscu swoje rekolekcje. – Przyjeżdżamy zazwyczaj „całą parafią” na pielgrzymki do groty – opowiada. – Nawet jeśli tradycja, która uznaje, że Maria Magdalena tutaj żyła, dla mnie nie jest oczywista, to trudno zaprzeczyć, że jest to niesamowite miejsce modlitwy oraz szkoła duchowości. – Dlaczego? – dopytuję. – Bo wierzę, że Maria Magdalena jest dobrym przykładem dla każdego wierzącego. Prowadziła światowe życie. Jezus uwolnił ją od siedmiu demonów, przeszła drogę uzdrowienia serca. Ona pokazuje, że każdy może otrzymać w życiu kolejną szansę. Jeśli mówi się dzisiaj tak wiele o kryzysie w Kościele, to być może dlatego, że zapomina się, iż wszystko zaczyna się od osobistego nawrócenia. Święta Maria Magdalena to zrobiła, wybrała dobrze. Myślę, że Bóg wiele chce nam przez nią powiedzieć – konkluduje ksiądz Dominik.

Ptaki na gałęziach

Dominikanie nie tylko opiekują się sanktuarium, ale także prowadzą w swoim zakonnym domu „szkołę życia”, której głównymi adresatami są ludzie młodzi. – Towarzyszymy im duchowo i prowadzimy dla nich kurs teologii oraz filozofii – opowiada przeor. – Czy w czasach, w których mówi się o kryzysie wiary i Kościoła, we Francji, tak bardzo przecież zlaicyzowanej, widać jakieś pragnienie zmiany? – dopytuję. – Tak, odpowiada – zwłaszcza młodzież ma ogromne pragnienie pogłębienia życia duchowego. Młodzi są spragnieni odpowiedzi na podstawowe kwestie egzystencjalne. Ale jednocześnie bardzo trudno jest im przekazywać treści dotyczące duchowości, gdyż są mocno pochłonięci życiem tego świata, a Kościół wydaje się passé, nie jest modny. Interesujące dla nich są raczej nowe, niechrześcijańskie nurty duchowości.

No tak, historia zatacza koło. Usiłując zareklamować La Sainte-Baume, w „laickim” stylu piszą w przewodnikach o szczególnej energii, która tu zewsząd emanuje, siłach natury, starych pogańskich kultach i wierzeniach. A przecież ptaki nie boją się już siadać na gałęziach drzew tutejszych lasów. Czy dlatego, że ich śpiewu słuchali święta Maria Magdalena i odwiedzający ją aniołowie? •