publikacja 23.12.2020 00:00
Święty Augustyn twierdzący, że Kościół powinien stale się reformować (Ecclesia semper reformanda est), w Roku Pańskim 2020 poczułby się jak w domu. I z pewnością podziękowałby Bogu za ten rok.
VATICAN MEDIA /AFP/east news
To z pewnością najbardziej poruszający obraz – symbol roku 2020. Papież Franciszek samotnie modlący się w strugach deszczu na placu św. Piotra o ustanie pandemii. W naszych uszach wciąż dźwięczą słowa modlitwy papieża: „Byliśmy niewzruszeni, myśląc, że zawsze będziemy zdrowi w chorym świecie. Teraz, gdy jesteśmy na wzburzonym morzu, błagamy Cię: Zbudź się, Panie”.
Jeśli na sądzie ostatecznym archanioł z wielkim mieczem w dłoni podzieli historię Kościoła Chrystusowego na części niczym wielki tort, rok 2020 znajdzie się pośród kawałków o gorzko-słodkim posmaku. Gorzkim jak lekarstwo. Ale nie tylko gorzkim, choć wielu mieniących się „życzliwymi” i „przychylnymi Kościołowi” chciałoby w tym pandemicznym okresie widzieć jedynie rany Mistycznego Ciała. Jeśli znajdzie się w tym smaku sporo słodyczy, to tylko i wyłącznie dlatego, że jako wspólnota poorana grzechem w krzyżu i bólu dostrzegamy nadzieję. Czy można zresztą inaczej podsumować losy Kościoła?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł