publikacja 29.10.2020 00:00
Ostatni zostają pierwszymi. Robotnicy, którzy harują od świtu, otrzymują taką samą zapłatę jak ci, którzy przyszli „za pięć dwunasta”. Przepraszam bardzo, czy to sprawiedliwe?
Jan van Eyck, Sąd ostateczny, ok 1440–41, Metropolitan Museum of ART
Nie zawsze Kościołowi, rodzicom, katechetom udaje się pokazać miłosierne serce Ojca.
I wówczas rzekł do mnie: „Pragnę, aby święto takie było. By pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Sprawiedliwości Bożej i by ludzie odmawiali Koronkę do Bożej Sprawiedliwości”. Zaraz, zaraz… Czy to naprawdę tak brzmiało?
Słysząc coraz częstszą, opartą na lęku pandemiczną narrację niektórych kaznodziejów, mam wrażenie, że pragnęliby znaleźć taki zapis w „Dzienniczku”. A jednak Faustyna usłyszała inne słowa: „Pragnę, aby święto Miłosierdzia było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników”.
I taki, i taki
Tak, wiem. On jest i miłosierny, i sprawiedliwy. I taki, i taki. Ten, który jest jednocześnie Pierwszym i Ostatnim, Barankiem i Lwem, jest i sprawiedliwy, i miłosierny (najważniejsze jest to „i”). Święty Tomasz z Akwinu pisał, że „miłosierdzie bez sprawiedliwości jest matką nieporządku, a sprawiedliwość bez miłosierdzia okrucieństwem”.
Czym jest Boża sprawiedliwość? Jak rozumieć koło ratunkowe, które zostało nam rzucone z nieba, a o którym siostra ze Świnic Warckich napisała: „Miłosierdzie przed sprawiedliwością”?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.