Owocowanie

Marcin Jakimowicz

GN 22/2020 |

publikacja 28.05.2020 00:00

Walcząc ze stertą ciuchów czy naczyń pozostawionych przez nastolatków i słysząc refren: „Zaraz!”, zastanawiam się, czym są opanowanie, cierpliwość i uprzejmość, które na jednym oddechu wymieniał św. Paweł. Czy Galaci funkcjonowali w innych warunkach? Bez nastolatków i brudnych naczyń? Wiosna ustępuje miejsca latu, więc czas na owoce!

Owocowanie roman koszowski /foto gość

Najczęstsza pomyłka? Traktujemy owoce Ducha Świętego jak dary, prezenty. Wielokrotnie słyszałem ludzi, którzy proszą o nie, sądząc, że „uprzejmość i cierpliwość” (co to jest?) spłyną na nich z nieba przy dźwiękach fugi Bacha. A owoce, jak powszechnie wiadomo, nie wyrastają z dnia na dzień. Potrzebują sporo czasu. I pielęgnacji. Jak mawia mój znajomy Łukasz Nauman: „Pan Bóg umieścił człowieka w ogrodzie, a nie w fabryce”.

Lista w liście

Pisze o nich św. Paweł w słynnej wyliczance do Galatów: „Owocem zaś ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22-23).

− W przygotowaniu do bierzmowania wtłaczamy do głów młodzieży: „dary Ducha Świętego”. Sprytni duszpasterze robią nawet wieszane „dekoracyjne ściągi” z siedmioma wypisanymi darami Parakleta. Można powiedzieć, że w Kościele mamy je, lepiej lub gorzej, opanowane. Inaczej jest z owocami Ducha, o których w praktyce duszpasterskiej mówi się pobieżnie – przypomina ks. dr Tomasz Szałanda z Warmii. – Dlaczego Paweł pokusił się o listę owoców Ducha? Bo we wspólnocie galackiej zapanował duchowy chaos: „Biegliście tak wspaniale! Kto przeszkodził wam trwać przy prawdzie?”. Doprowadził „do wzajemnego kąsania i pożerania”, „próżnej chwały, wzajemnego drażnienia i zazdrości”. Tymczasem – przypomina Paweł – „Chrystusowi” (czyli chrześcijanie) winni być od tego rodzaju zachowań wolni. Mają żyć inaczej: duchowo, przemieniani przez Ducha Świętego. Mają owocować!

Katechizm nazywa je „doskonałościami, które kształtuje w nas Duch Święty jako pierwociny wiecznej chwały”. Ich charakter znakomicie oddaje słowo „kształtuje”. Są owocem żmudnej pracy Ducha Świętego, który stara się przekuć Jakimowicza czy Kowalskiego w świętego. Kształtuje go, ociosuje, lepi, piłuje kanty i zdrapuje warstwę chropowatości. „Doskonałości” są owocem naszej zażyłości z Duchem Świętym, papierkiem lakmusowym tego, w jakiej relacji z Nim pozostajemy. − Zwykle myślałem, że to owoce, które muszę sam „wyprodukować”. Muszę się sprężyć, a owoc musi być widoczny w moim życiu − opowiada dziennikarz Michał Nikodem. – Ale gdy czytałem fragment Listu do Galatów, dotarła do mnie ważna myśl: przede wszystkim to Bóg jest taki względem mnie! On tak mnie traktuje! Takie ma wobec mnie nastawienie! Ponieważ to owoc Ducha, to znaczy, że nasz Pan właśnie taki jest! A On, zanim zacznie oczekiwać owocu z Twojego życia, sam da ci przykład, pokaże ci, jaki jest. „Kto z kim przestaje, takim się staje”. Uczmy się od najlepszych!

Daj Mu czas!

Miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie traktujemy często jako listę życzeń do nadrobienia. A owoce, pamiętajmy, wymagają czasu. Autorka książki „Owocne uczniostwo” opowiada o grupie turystów zwiedzających malowniczą wioskę. Wędrowcy napotkali siedzącego przy płocie staruszka. Gdy jeden z nich zapytał: „Czy w tej wiosce urodzili się jacyś wielcy ludzie?”, usłyszał: „Wielcy ludzie? Nie, tylko same dzieci”.

Kluczowy jest czas! Dajmy Duchowi Świętemu czas. Rabini pisali, że błąd Adama i Ewy polegał na tym, że od razu sięgnęli po owoc. Podoba mi się powiedzenie: „Lubimy dania z mikrofali, a Pan Bóg woli marynaty”. W tym samym Liście do Galatów Paweł podpowiada: „Czyniąc dobrze, nie zniechęcajmy się. Nie ulegając bowiem zniechęceniu, będziemy zbierać owoc we właściwym czasie”.

Nie zniechęcaj się. Będziesz zbierać owoc. „We właściwym czasie”. Bóg wie, kiedy. Ale przecież to On daje wzrost.

Ostatnio wiele artykułów poświęciłem wierności. Jest dziś towarem deficytowym. Jest owocem Ducha – to ważne. Nie efektem napięcia naszych cherlawych duchowych bicepsów czy sprawnością, którą możemy przyszyć sobie do charyzmatycznego mundurka. Wierność jest owocem zażyłości. Abba Hieraks, jeden z ojców pustyni, nauczał: „Siedź spokojnie w swojej celi. Gdy będziesz głodny – jedz, gdy będziesz spragniony – pij, a tylko nie obmawiaj nikogo, a będziesz zbawiony”. To „spokojne siedzenie w swojej celi” jest dla mnie esencją wierności. Wierność to nauka, że życie duchowe jest biegiem na długim dystansie, nie sprintem.

Głębia słów

Przeglądam książkę „Owoc Ducha Świętego”, którą w najbliższych tygodniach wyda cieszyński Zacheusz, i zachwycam się wieloznacznością znaczeń słów wymienionych w Pawłowym liście. „Paweł używa rzeczownika makrothumia, który, owszem, wskazuje na cierpliwość, ale ma znacznie bogatsze znaczenie” – wyjaśnia ks. Tomasz Szałanda. „Składa się z połączenia: makros (odległy, daleki) i thumos (zapalczywość, gniew, gorączka, gwałtowność, oburzenie). Platon tym drugim rzeczownikiem określał wściekłość, z jaką mężczyzna »dyszy i puchnie«. Makrothumia jest opanowaniem, niepozwoleniem sobie na wyprowadzenie z równowagi i niepoddaniem się emocjom, dobrowolnym znoszeniem czegoś nieprzyjemnego, powstrzymaniem się od szybkiego karania, nieoddawaniem złem za zło, niezłomnością oraz wielkodusznością, która stara się zrozumieć przyczyny działania u bliźnich”.

− W Biblii Hebrajskiej słowo tow pojawia się 550 razy i znaczy: dobry, miły, przyjemny, znakomity, lepszy, łaskawy, właściwy, stosowny, szczęśliwy, zamożny, obfity, pożyteczny, cenny, rozkoszny, słuszny, sprawiający zadowolenie, owocny − wylicza o. Radosław Rafał, misjonarz Świętej Rodziny. – W grece „dobroć” pochodzi od słowa agathos i pojawia się w Nowym Testamencie 107 razy. Oznacza: życzliwy, korzystny, użyteczny, zbawienny, znakomity, prawy, odpowiedni, dobrego charakteru, dobrej natury, ładny, przyjemny, radosny, szczęśliwy, doskonały, wybitny, czcigodny, mający prawe serce. Ile znaczeń kryje się pod tym jednym słowem! To jest niesamowite, fascynujące w słowie Bożym!

„»Łagodność« z języka greckiego można przetłumaczyć jako »cichość, skromność, delikatność, życzliwość«” – pisze o. dr Wit Chlondowski. „Opanowanie wywodzi się od kratos, oznaczającego moc i siłę. Enkratos to osoba, która ma moc, siłę, kontrolę (np. nad statkiem). Dopiero później rozwinęło się myślenie, że enkratos to ten, który ma kontrolę nad samym sobą. Biblia nie używa tego słowa inaczej niż w kontekście kontroli nad sobą. Inna kontrola chrześcijan nie interesuje”.

− Hebrajskie słowo oznaczające „pokój”, czyli szalom, jest czasownikiem, w dodatku w stronie czynnej! Kryje w sobie spokój, jedność, harmonię, całość, kompletność, pomyślność, dobrobyt – podsumowuje Karol Sobczyk ze wspólnoty Głos na Pustyni. – Wyższy poziom życia. Wyższy poziom relacji. Wyższy poziom szacunku. Wyższy poziom uszanowania siebie nawzajem. W tym widzę misję chrześcijan. Naszym zadaniem jest nadać temu światu prawdziwy smak. Powinniśmy wyprzedzać standardy tego świata, nadając mu czysty, święty, królewski styl.

M jak miłość

Nie bez powodu to ją Paweł wymienił na początku listy. „Z nich zaś największa jest miłość” – napisze w innym liście Koryntianom. − Wychowałam się na Małej Teresce z Lisieux. Pierwsze jej zdanie, które mnie zachwyciło i które wzięłam za swoje, brzmiało: „W sercu Kościoła będę miłością” – opowiada Maria Kastyak, liderka warszawskiej wspólnoty Dom w Ramionach Ojca. − Miłość wszystko odnawia, sprawia, że Kościół młodnieje. W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy o owocach jako pierwocinach Królestwa. Nasz Król wszedł z nami w specyficzny rodzaj relacji – relację przymierza. Co jest jego istotą? „Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem”. Lubię mówić o królewskiej purpurze. Kolor czerwony to kolor cierpienia, krwi, miłości, poświęcenia. Niebieski jest kolorem chwały, nieba. Z tych dwóch kolorów składa się purpura. To jest królewski styl. Nasze poświęcenie, miłość, które są powlekane chwałą nieba.

– Świat wokół nas desperacko tęskni za prawdziwą radością. Ludzie naprawdę pragną radości i nie jest obojętne, czy będziesz żył życiem radosnym, czy nie. Nasz Pan powiedział przecież: „Zawsze się radujcie!” – dopowiada Michał Nikodem. – Radość w języku polskim oznacza: „jestem rad, zadowolony, uśmiechnięty, szczęśliwy”, ale w oryginale chara mówi nam o „ogromnym zadowoleniu”, o radości wypływającej z relacji z Duchem Świętym.

Bądź jak On!

To, co tłumaczymy jako „uprzejmość”, w oryginale brzmi chrestotes – uprzejmie – tłumaczy dr Aleksander Bańka z Tyskiego Centrum Duchowości. − Trudno nie dopatrzyć się w tym ścisłego związku z innym greckim słowem chrestos bądź… christos. A to już brzmi znajomo. Chrystus, czyli „Namaszczony”. Nie spodziewałem się takiego odkrycia!

− W Kościele do III wieku była piękna tendencja, by nazywać chrześcijan „parakletami” – podsumowuje o. Wit Chlondowski. − Dlaczego? Bo mając w sobie Parakleta, sami jesteśmy w tym świecie parakletami. Świat jest pełen parakletów noszących w sobie życiodajny olejek, którego piękny zapach rozniósł się po całym Kościele.

To kwintesencja owoców Ducha. Mamy być Chrystusowi. Jak Chrystus. I pachnieć jak On. •