Kampania Phyllis Schlafly

Edward Kabiesz

GN 20/2020 |

publikacja 14.05.2020 00:00

W oczach feministek bohaterka serialu „Mrs. America” jest zdrajczynią swojej płci.

W roli Phyllis Schlafly wystąpiła Cate Blanchett. east news W roli Phyllis Schlafly wystąpiła Cate Blanchett.

Poprawka o równych prawach kobiety i mężczyzny przechodziła w latach 70. ubiegłego wieku przez kongresy poszczególnych stanów USA jak burza. Do czasu. W pewnym momencie zwróciła na nią uwagę Phyllis Schlafly, pierwszoplanowa bohaterka serialu „Mrs. America”, który obecnie gości na wielu polskich platformach VOD.

Schlafly stała się z czasem zmorą dla feministek różnej maści, których zmasowana kampania nacisku doprowadziła do zatwierdzenia kolejnej poprawki do konstytucji USA przez senat. Serial opowiada historię zmagań pomiędzy popierającymi propozycję poprawki ugrupowaniami feministycznymi a stworzonym przez Schlafly ruchem opowiadającym się za jej odrzuceniem przez kongresy stanowe. To właśnie od tego zależało, czy propozycja wejdzie w życie. Zgodnie z konstytucją poprawka musi być ratyfikowana przez 38 z 50 stanów USA. Czasem droga ta była długa, w historii kraju zdarzyło się nawet, że jedna z ratyfikacji trwała ponad 200 lat.

O co ta wojna?


Nasuwa się pytanie, o co ten cały hałas, skoro poprawka o równych prawach kobiety i mężczyzny, czyli ERA (­Equal Rights Amendment) wydaje się przecież jak najbardziej na miejscu. Zgodnie z nią „równość praw ze względu na płeć nie może być zanegowana ani ograniczona przez Stany Zjednoczone ani też poszczególne stany” oraz że „Kongres będzie miał prawo przez odpowiednią legislację egzekwowania postanowień tego artykułu”. Po raz pierwszy propozycja poprawki została wniesiona do legislacji w 1923 r., niedługo po przyznaniu kobietom prawa do głosowania. Chociaż tekst zmieniał się, jej sens pozostał taki sam. Senat USA zatwierdził poprawkę dopiero w 1972 r. Poszczególne stany miały obowiązek ratyfikować ją w ciągu 7 lat. Jak się okazało, kampania Schlafly zahamowała ten proces. Do 1977 r. tylko 35 stanów ratyfikowało ERA. I chociaż ostatecznie kongres przedłużył termin do 1982 r., żaden inny stan do tego czasu jej nie ratyfikował, a ustawodawcy pięciu głosowali nawet za odwołaniem swoich wcześniejszych decyzji.

Oglądając serial, warto zwrócić uwagę na piąty odcinek. Jest rok 1974, poprawkę ratyfikowały już 33 stany. Brakuje jeszcze pięciu, by weszła w życie. Ruchy proaborcyjne osiągnęły sukces, bo rok wcześniej Sąd Najwyższy USA uznał, że aborcja jest legalna przez cały okres ciąży, chociaż stany mogły wprowadzić jej ograniczenia w drugim i trzecim trymestrze. Na początku odcinka oglądamy scenkę teatralną, która przedstawia, w jaki sposób feministki postrzegają małżeństwo. Nie brakuje tu wulgarnych gestów i wypowiedzi przyjmowanych entuzjastycznie przez zgromadzoną na sali elitę radykalnych działaczek. „Gotuj. Zmyj podłogę. Zrób pranie. Gdzie jest mój drink. Oto małżeństwo” – słyszymy ze sceny. „Małżeństwo z definicji jest więzieniem” – te słowa Glorii Steinem, założycielki feministycznego magazynu „Ms.” i czołowej aktywistki ruchu, chyba najlepiej charakteryzują stosunek do tej instytucji. Sam tytuł pisma odzwierciedlał działania mające na celu zastąpienie tytułów „miss”, czyli panna, i „mrs.”, czyli pani, neutralnym „ms.”. Określenie statusu kobiety, panny lub zamężnej było zdaniem feministek poniżające. „Phyllis Schlafly to zmyślna marionetka grup wpływów. Nie chcę debaty w telewizji, bo nie chcę jej przysparzać popularności” – dodaje Gloria, nawiązując do wystosowanego przez Schlafly zaproszenia do telewizyjnej debaty.

Pani jest wiedźmą

Działaczki ERA są przekonane, że założycielka STOP ERA zyska na debacie, bo cały kraj zwróci na nią uwagę. Nie dostrzegają, że ruch przeciw poprawce nabiera rozpędu, staje się coraz bardziej wpływowy dzięki swej charyzmatycznej przywódczyni i głoszonym przez nią hasłom. Ostatecznie decydują się na debatę, która będzie miała jednak inny charakter niż zazwyczaj, bo wezmą w niej udział również mężowie obu głównych uczestniczek. Dla członkiń ERA stanowi to problem. Chcą, by reprezentowała ich, podobnie jak przeciwniczki, idealna para małżeńska, a właściwie „idealna para hetero ERY”. Wybór pada na Brendę i Marca Fasteau. Brenda, o czym nie wiedzą widzowie, ma bardzo oryginalne podejście do instytucji małżeństwa – utrzymuje również relacje z kobietą, co mąż w pełni akceptuje, bo uważa to za świadectwo postępu. Brenda spodziewa się dziecka i ma wątpliwości, przynajmniej w serialu, co do swojej postawy. – To dobrze, że byłaś z kobietą – uspokaja ją Gloria Steinem.

W serialu jesteśmy świadkami zorganizowanej przez telewizję rozmowy Schlafly z inną działaczką ERA, Betty Friedan, która dzięki wydanej w 1963 r. „Mistyce kobiecości” stała się ikoną amerykańskiego feminizmu. Friedan założyła też Narodową Organizację Kobiet (National Organization for Women), największą organizację feministyczną w USA, walczącą m.in. o prawo do aborcji. Dla wielu działaczek Friedan była jednak niewystarczająco radykalna, bo nie chciała, by jej ruch kojarzono np. z ruchem feministek lesbijek.

Podczas pokazanej w serialu debaty po serii skierowanych przez Friedan w stronę przeciwniczki raczej niemerytorycznych ataków, feministka wpadła w furię i krzyknęła do oponentki: „Jesteś wiedźmą. Powinnaś spłonąć na stosie”. „Wiele podróżuję po kraju, ale jeszcze nie spotkałam tak nieszczęśliwej kobiety” – odpowiedziała spokojnie Schlafly, nie dając się sprowokować.

Trudno posądzać twórców serialu o obiektywizm, ale starają się za takich uchodzić. Sprzedają widzom hasła feminizmu, mniej lub bardziej radykalnego, a jednocześnie pokazują hipokryzję, fanatyzm i zacietrzewienie działaczek, które nie są w stanie przyjąć racjonalnych argumentów. Chociaż serial jest tak skonstruowany, że bohaterką każdego odcinka jest inna postać, to wszystkie działania występujących w nim feministek związane są z tym, co robią Phyllis Schlafly i założona przez nią STOP ERA. Można przyjąć, że cały serial kręci się wokół jej osoby.

Zdrajczyni swojej płci

W oczach przeciwniczek Phyllis jest zdrajczynią swojej płci. Zdrajczyniami są również miliony popierających ją kobiet. „Są po prostu żałosne” – takie i jeszcze bardziej dosadne określenia padają z ust feministek. Wiele lat później w podobny sposób wyborców Trumpa nazwała Hillary Clinton, co nie przysporzyło jej zwolenników.

Nie brakuje w serialu scen, które mniej lub bardziej odbiegają od rzeczywistości, fałszując postać i poglądy bohaterki. Czy tolerowała rasizm, jak sugeruje serial? Czy jej małżeństwo nie było takim idealnym związkiem, jak deklarowała? Kim naprawdę była – czy rzeczywiście zdrajczynią swojej płci? Z serialu nie dowiemy się, dlaczego dla kobiet o poglądach konserwatywnych stała się bohaterką.

Zdaniem Donalda Critchlow, biografa Schlafly, który zarzucił serialowi wiele przekłamań, lewica nie rozumie, że ludzie o konserwatywnych poglądach „mogą kierować się swoją wiarą, że mogą mieć sympatyczną osobowość, nie są przepełnieni nienawiścią, rasizmem i antysemityzmem oraz wszelkim fanatyzmem”. W ich oczach wszystko, co prezentuje bohaterka, to obskurantyzm.

Już w pierwszym odcinku pojawia się scena, która sugeruje, że zaangażowanie w działalność publiczną kobiety wywołuje irytację męża. W jednej z kolejnych wymusza on na żonie współżycie seksualne. Critchlow uważa, że to kompletny absurd. Małżeństwo Phyllis było szczęśliwe, a jej mąż Fred darzył ją szacunkiem i w pełni wspierał jej działalność. Oboje byli oddanymi katolikami, a wiele ich poglądów wynikało z wiary. W serialu Fred Schlafly przedstawiony jest jako hipokryta, który pobłażliwie podchodzi do prowadzonej przez żonę działalności publicznej. Podobnie jak przekłamania dotyczące małżeństwa nie mają oparcia w rzeczywistości, błędne są sugestie na temat rzekomych rasistowskich przekonań Phyllis, której akcje zwrócone były również do czarnych społeczności kraju.

Najważniejszym problemem serialu jest fakt, że cele STOP ERA przedstawione są w sposób niejasny. Nie wchodząc w szczegóły: Schlafly uważała, że poprawka jest niepotrzebna, bo konstytucja wystarczająco gwarantuje równość wszystkim obywatelom Stanów Zjednoczonych, niezależnie od płci. Jej zdaniem wprowadzenie poprawki to puszka Pandory. Odgórne zrównanie płci z jednej strony sprawi, że kobiety stracą część przywilejów, a z drugiej otworzy drogę do małżeństw jednopłciowych i adopcji dzieci przez homoseksualistów. Homoseksualizm uważała za perwersję. Nie ma wątpliwości, że to jej działania sprawiły, że poprawka do dzisiaj nie została ratyfikowana. Jednak wygrana kampania nie przeszkodziła w przyszłości w zalegalizowaniu m. in. małżeństw homoseksualnych i adopcji dzieci przez te pary. Umożliwiły to decyzje Sądu Najwyższego USA. •