Wielki Post 2020: Co to znaczy, że poszczę?

Maciej Rajfur

dodane 26.02.2020 07:30

Wydaje się, że terminu "post" powinniśmy dzisiaj szukać w Słowniku Wyrazów Bardzo Obcych - zastanawia się w Środę Popielcową ks. dr Aleksander Radecki.

Wielki Post 2020: Co to znaczy, że poszczę? Henryk Przondziono / Foto Gośc

Swego czasu Tadeusz Żychiewicz, publicysta i teolog, tłumaczył temat postu w oryginalny, ale niezwykle zrozumiały sposób. Wyobraźmy sobie psa, który macha ogonem. Wtedy wszystko jest porządku. A gdyby to... ogon machał psem? Niestety, to nie jest całkiem śmieszne, gdyż wiele zrobiliśmy, by w naszym życiu właśnie „ogon” rządził „psem”, czyli by człowiek (najpierw ten mały, a potem ten dorosły) był uzależniony od tysięcy różnych impulsów, reklam, mody, zachcianek itp. Gdy nie potrafi nad tymi pożądaniami zapanować, wówczas właśnie ten „dół” (czyli to, co jest w nas niższe, wręcz zwierzęce) rządzi „górą" (czyli tym, co wyższe, duchowe).

Polecamy: Serwis specjalny na Wielki Post 2020

- Słowo „post” nie należy już do podstawowego słownika dzisiejszego pokolenia i niestety nie znajduje potwierdzenia w praktyce życia Kościoła domowego. Postaraliśmy się (jako rodzice, wychowawcy, właściciele mass mediów), by młodym wszystko się należało, by "nie musieli musieć”, by mieli lepiej, niż poprzednie pokolenia, żyli tzw. „pełną gębą”, korzystali z życia, nie oglądając się na innych - mówi ks. dr Aleksander Radecki.

Wielki Post 2020: Co to znaczy, że poszczę?   Agata Combik /Foto Gość Ks. dr Aleksander Radecki to doświadczony kapłan, wieloletni ojciec duchowny w seminarium.

Wieloletni ojciec duchowny w seminarium i spowiednik podkreśla, że post współcześnie stał się terminem niezrozumiałym i dalekim od naszej współczesności. 

- I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno w Polsce posty były bardzo surowe. Nie spożywano potraw mięsnych przez cały okres Wielkiego Postu, wypalano patelnie i inne naczynia kuchenne, by nie pozostała w nich nawet odrobina tłuszczu zwierzęcego - wspomina kapłan.

W temacie postu, szczególnie w Środę Popielcową, nie brakuje kombinatorstwa. Dotyczy to aspektu ilościowego i jakościowego spożywanych posiłków. Niektórzy najadają się pod gardło do godz. 24 we wtorek, żeby potem przetrwać tę jedną trudną środę w roku. Inni wstając rano odwlekają maksymalnie śniadanie. Wówczas pory spożywania trzech posiłków przesuwają się i kolację zjadamy np o 22. A o północy, gdy na zegarze następuje już wielkopostny czwartek lodówka ponownie się otwiera, bo "przecież już można. Popielec minął". Inni zadają sobie odwieczne pytanie z kategorii: "Czy jogurt wypity w tramwaju zalicza się jako posiłek?". Takich przykładów można mnożyć.

 - Pamiętam, jak prowadząc misje święte w jednej z parafii Dolnego Śląska, zaproponowaliśmy na piątek wiernym oraz nam księżom, post o chlebie i wodzie. W sobotę podczas pierwszej nauki misyjnej jeden z księży zapytał wiernych: "A kto z was wczoraj doczekał do północy, pomodlił się za zmarłych, zszedł do kuchni, podsmażył pierogi ruskie, przygotował śmietanę, zrobił herbatę i po modlitwie przed posiłkiem zasiadł z uśmiechem do śródnocnej uczty?". Po chwili wahania podniósł rękę ksiądz proboszcz, my - misjonarze i… połowa zebranych na Mszy świętej - wspomina z uśmiechem ks. Radecki.

Jak dodaje, w innej parafii postanowiono zrobić coś podobnego, ale wtedy misjonarzom śródnocna uczta już się nie udała.

- Na plebani oprócz nas mieszkało jeszcze dwóch księży wikariuszy i ci trafili do zbioru pierogów nieco wcześniej niż my. Być może ich zegarki wskazywały czas niezbyt dokładnie - opowiada żartobliwie wrocławski kapłan.

Termin „post” może być dla wielu wręcz mylący, ponieważ myślą, że chodzi tu jedynie o żołądek, czyli o powstrzymanie się od jedzenia czy przynajmniej ograniczenie spożywanych pokarmów.

- Tymczasem pościć znaczy: odmówić sobie rzeczy (jakiejkolwiek!) dozwolonej i dobrej ze względu na Pana Boga. W świecie przeróżnych bożków, jakich sobie ludzie namnożyli, zasłaniając tym samym obraz Boga prawdziwego, post okazuje się bardzo potrzebny jako sposób przywracania porządku w myśleniu i działaniu. Jeśli potrafię pościć – potrafię w każdej sytuacji Boga postawić na pierwszym miejscu, a wtedy wszystko znajdzie się na swoim miejscu (jak mawiał św. Augustyn). Jeśli potrafię odmówić sobie rzeczy dozwolonej i dobrej – prawdopodobnie będę umiał odmówić sobie także rzeczy niedozwolonej i złej (to św. Jan Paweł II) - opowiada ks. Radecki.

Post posiada wartość aktu religijnego ze względu na motywację, dla której się go podejmuje. W końcu ludzie znają różnego rodzaju diety, z drugiej strony umieją na różnych rzeczach oszczędzać, by później sobie coś cennego kupić, znoszą przymusowe braki i biedę.

- Te akty stają się postem dopiero wtedy, gdy są podejmowane ze względu na Boga. Jest w tym wyrzekaniu się rzeczy dozwolonych i dobrych także aspekt pokuty i zadośćuczynienia za grzechy swoje i bliźnich - przypomina ks. Aleksander.