Godzina warta życia

Franciszek Kucharczak; GN 35/2019

Gość Niedzielny 35/2019 |

publikacja 29.09.2019 06:00

60 minut spędzone każdego dnia przy Sercu Jezusa, bez odrywania się od zwykłych zajęć. Pocieszasz Zbawiciela, a sam doznajesz pomocy.

Godzina warta życia Arcybractwo Straży Honorowej NSPJ Zegar Straży Honorowej NSPJ. Najświętsze Serce Jezusa otaczają puste rubryki. To miejsce na nazwiska członków Straży, wybierających jedną z godzin, aby czuwać z Jezusem. Każda godzina ma swoich patronów – są wypisani na otoku. Projekt narysowała w 1863 r. francuska wizytka s. Maria Bernaud pod wpływem nadprzyrodzonej wizji.

Cała tarcza zegara obstawiona. W każdej chwili ktoś jest przy Jezusie. Jeśli kogoś takiego wtedy spotkasz, prawdopodobnie tego nie zauważysz, choć może cię zdziwi, że ta osoba tak cierpliwie z tobą rozmawia. Może uderzy cię jej uprzejmość, może zaskoczy to, że nie narzeka tam, gdzie wszyscy narzekają, może ujmie cię jej pełen pogody wzrok.

Obecność co dnia

Godzina Obecności – dobrze jest spędzić taką przy Sercu Jezusa. Każdego dnia robią to członkowie Arcybractwa Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa. Odpowiadają w ten sposób na skargę Zbawiciela: „Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?”. Wybierają godzinę w ciągu doby i w tym czasie ofiarują Sercu Jezusa wszystko, co robią. Będą to robić codziennie, aż do ostatniego dnia swojego życia. – Może dzięki temu ten świat jeszcze istnieje – mówi s. Maria Bernadeta Wysocka, wizytka, dyrektor arcybractwa w Polsce. – To niesamowite, ale członkowie Straży Honorowej bardzo często umierają w tej godzinie, którą sobie obrali na obecność przy Sercu Jezusa – zauważa.

Godzina Obecności nie wymaga oderwania od zwykłych zajęć. – To uświęcenie dnia osoby, która podejmuje to zobowiązanie. Czynności w czasie tej godziny mogą się zmieniać. Nie jest to tylko modlitwa. Może to być praca, spotkanie, rozmowa, odpoczynek. To wszystko robimy w intencji wynagrodzenia i w taki sposób, żeby się Bogu podobało. Może to być nawet cierpliwe wysłuchanie kogoś. Chcemy, żeby ta godzina była inna od pozostałych – mówi s. M. Bernadeta.

Jest jeden warunek: trzeba żyć w łasce uświęcającej. Jeśli zdarzy się upadek, nie można trwać w stanie grzechu. Trzeba się jak najszybciej wyspowiadać. – Istotny jest wymiar wynagradzający Sercu Pana Jezusa. Nie ma sensu wynagradzanie bez łaski uświęcającej – zauważa s. Bernadeta.

Kupuję i wybaczam

Kto czuwa przy Jezusie, próbując Go pocieszyć w Jego osamotnieniu Ogrójca, paradoksalnie sam odpoczywa i doznaje pociechy. Wielu członków Straży Honorowej celowo na Godzinę Obecności wybiera najtrudniejszą dla siebie godzinę w ciągu dnia, chcąc przeżywać ją jak najbliżej Serca Zbawiciela. „Jestem matką w wielodzietnej rodzinie. Wspólne obiady to bardzo ożywiony czas, podczas którego często tracę cierpliwość. Dlatego wybrałam godzinę 12 na moją Godzinę Straży. Zapraszam Jezusa do stołu i staram się skupić na Nim, by być pokojowo usposobiona do każdego z moich siedmiorga dzieci. I to jest wspaniałe rozwiązanie” – napisała Weronika w świadectwie dla „Wiadomości Straży Honorowej NSPJ”.

Arleta najbardziej nie lubi robienia zakupów w supermarkecie, a musi to robić codziennie. Jej Godziną Obecności stała się więc pora robienia zakupów. „Teraz zabieram ze sobą Pana Jezusa i wybaczam tym wszystkim, którzy potrącają mnie swoimi wózkami, usprawiedliwiam tych, którzy wpychają się przede mną w kolejkę do kasy” – opowiada.

Andrzej Czich był oficerem Straży Granicznej, gdy zetknął się z arcybractwem. – My jako żołnierze uczyliśmy się pełnić służbę honorową. Skoro żołnierz potrafi stać nieruchomo przez godzinę na przykład przy Grobie Nieznanego Żołnierza, oddając symboliczną cześć człowiekowi, którego nie znał, to o ile ważniejszą rzeczą jest być przez godzinę przy Sercu Pana Jezusa. Pomyślałem sobie, że chyba mnie stać na to – mówi. Wybrał godzinę 15.00, tę, w której Zbawiciel umarł na krzyżu, gdy pozostała przy Nim „straż honorowa” w osobach Maryi, Jana i Marii Magdaleny. Ta godzina była dla niego trochę niewygodna, bo w tym czasie przeważnie kończył pracę i – wciąż umundurowany – jechał do domu autobusem czy pociągiem. Uznał jednak, że to właśnie jest dla niego wezwaniem do dania świadectwa. – Uświadomiłem sobie, że niby człowiek jest odważny, bo żołnierz, a tak mało odważny w miejscu publicznym – mówi. Wziął więc brewiarz dla świeckich i postanowił, że będzie się z niego modlił w drodze do domu. Oficer z brewiarzem w ręku – nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego widoku, zwłaszcza po czasach komunizmu. – Dla mnie to było zmaganie: kto jest ważniejszy, Bóg czy człowiek? – uśmiecha się pan Andrzej. Gdy się przełamał, było mu już łatwiej. – Nabrałem odwagi, żeby na przykład przeżegnać się przed posiłkiem w miejscu publicznym albo pomodlić się wspólnie przed jedzeniem podczas uroczystości rodzinnej – opowiada. Podkreśla, że Godzina Obecności to nie stanie na baczność przy obrazku czy figurze Pana Jezusa, ale „obecność tak bliska jak przy ojcu czy matce, kiedy człowiek przyjeżdża z dalekiej podróży i chce być przy tym człowieku jak najbliżej, chłonie go zmysłami i duchem”. To doświadczenie pomogło mu kształtować modlitwę. Starał się też widzieć Boga nie tylko daleko, gdzieś w niebie, ale namacalnie w drugiej osobie. – A najbliżej mam swoją żonę, która wiernie przy mnie pełni służbę. Jak mogę nie okazać jej wdzięczności, pomagając jej w tym, czego bardzo nie lubiłem, na przykład w zakupach? Pomyślałem sobie, że właśnie w czasie zakupów będę bardziej pokorny i otwarty na nią, żeby jej sprawić przyjemność. Przez takie drobne wyrzeczenia zacząłem inaczej patrzeć na swoje życie. To jest dla mnie owoc Straży Honorowej. Bo honor wymaga, żeby coś Panu Bogu dać. Jak Bogu okazać wdzięczność, że nie męczy się miłością do nas? – pyta retorycznie pan Andrzej.

Jak balsam

Pani Dorota przed laty przeżywała kryzys wiary. Czuła, że jest niedobrze, że tak nie powinno być. Kiedyś wpadła jej w rękę modlitwa ofiarowania się Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Zaczęła ją odmawiać kilka razy dziennie. To doprowadziło ją z powrotem do Kościoła. Kiedyś podczas parafialnego nabożeństwa do Serca Jezusowego uświadomiła sobie, że zawsze będzie miała w Nim wsparcie. – Znalazłam największą miłość mojego życia w Sercu Pana Jezusa – mówi z przekonaniem. Wraz z tym pojawiło się w niej pragnienie trwania z Jezusem w cierpieniu Ogrójca i wynagradzania Mu za grzechy swoje i wszystkich ludzi. Przystąpiła do Straży Honorowej. Doświadczenie Godziny Obecności przekonało ją, że ten czas przy Jezusie promieniuje na całą rzeczywistość. – Ta obecność przenosi się na cały dzień. Nie da się wyłączyć reszty godzin. A ponieważ Serce Jezusa „ma się przy sobie”, to całe życie się zmienia. Inaczej patrzy się na innych ludzi, na zdarzenia – zauważa pani Dorota.

Właśnie: na zdarzenia. Nawet tak dramatyczne jak śmierć dziecka. A to przydarzyło się panu Tomaszowi. W 1998 roku przed posesją zginęła w wypadku jego pięcioletnia córka. – Serca moje i żony były poranione – przyznaje pan Tomasz. Nie było łatwo, ale przyszło ukojenie. Dwa lata po wypadku począł się ich syn. Urodził się 1 czerwca, u progu miesiąca poświęconego Sercu Bożemu. Pół roku wcześniej w parafii powstała Straż Honorowa, a pan Tomasz został jej zelatorem (odpowiednik animatora). – Odczytuję to jako dar Serca Jezusa, jako balsam na nasze rany. W Straży Honorowej doświadczyliśmy przytulenia Serca Jezusowego, zostaliśmy bardzo pocieszeni – mówi.

Ludzie na zegarze

Nazwiska członków Straży Honorowej otaczają tarczę symbolicznego zegara, w którego centrum widnieje otoczone cierniem i przebite włócznią Najświętsze Serce. Autorem projektu graficznego jest… Pan Jezus. 12 marca 1863 r. francuska wizytka s. Maria Bernaud narysowała tarczę zegara z przebitym Sercem Jezusa na podstawie obrazu, który zobaczyła w nadprzyrodzonej wizji. Zakonnica była poruszona skargą Jezusa: „Szukałem, kto by mnie pocieszył, i nie znalazłem”. Postanowiła zorganizować łańcuch ludzi, którzy godzina po godzinie pełniliby przy Jezusie straż. Mieli duchowo czuwać ze Zbawicielem, bez konieczności odrywania się od swoich zajęć.

Dzieło to zyskało błyskawiczną międzynarodową popularność. Już w 1864 r. zatwierdził je papież Pius IX, a nawet sam do niego przystąpił. Bardzo szybko dotarło też do Polski. Zostało kanonicznie zatwierdzone 150 lat temu przez biskupa krakowskiego, a klasztor wizytek w Krakowie stał się główną siedzibą Straży Honorowej dla całej Polski i pozostaje nim do dzisiaj.

Członkowie wspólnoty są dziś rozsiani po całym świecie, dzięki czemu w każdej chwili przez całą dobę ktoś gdzieś czuwa przy Jezusie. Każdy z tych ludzi, gdy trwa wiernie przy Sercu Jezusa, widzi w końcu, że w istocie godzina dla Jezusa jest źródłem szczęścia dla czuwającego.

Jak wstąpić?

Przyjęcie do arcybractwa może się odbyć w sposób uroczysty podczas ceremonii w kościele, której przewodniczy ksiądz opiekun lub zelator. Gdy nie ma takiej możliwości, można zgłosić udział przez internetową stronę strazhonorowa.pl lub wypełnić formularz wpisowy i przesłać na adres: Dyrekcja Arcybractwa Straży Honorowej NSPJ, ul. Krowoderska 16, 31-142 Kraków, lub e-mailem: dyrekcja@strazhonorowa.pl.