Tolerancja etykietowa

Andrzej Macura

Kijem Wisły nie zawrócisz – mówi przysłowie. Nowomową ludzkiej natury też się na stałe nie zmieni.

Tolerancja etykietowa

Za sprawą pracownika znanej firmy z branży meblowej, zwolnionego za odmowę wspierania LGBT i przypomnienie w tym względzie nauczania Pisma Świętego, mamy na nowo okazję zobaczyć, na czym polega wolność i tolerancja w rozumieniu dzisiejszych zwolenników społecznego postępu. Tak, na nowo zobaczyć, bo to nic nowego. Tego typu myślenie we wspomnianych środowiskach obowiązuje już co najmniej od początku nowego tysiąclecia. Jako żywo przypominając zresztą myślenie ideowych komunistów: wolność i tolerancja, ale tylko dla tych, którzy podzielają nasze poglądy. Jeśli ktoś ich nie podziela, przykleja mu się stosowną etykietę (np. faszysty), która pozwala nie stosować  wobec takiego człowieka zasad, o które rzekomo się walczy. Jest za to zielonym światłem dla działań z gatunku „wszystkie chwyty dozwolone”.  I jeśli w sytuacji z pracownikiem IKEI  jest coś nowego, to tylko coraz większa śmiałość, z jaką tę dyskryminację rzekomi zwolennicy wolności i tolerancji wprowadzają w życie.

Czytając oficjalne oświadczenia firmy można zresztą odnieść wrażenie, że piszący je są naprawdę szczerze zdziwieni, że z tego powodu spotykają ich jakieś przykrości. Zwłaszcza że sprawą zainteresowały się organy państwa. Widać w innych krajach tego typu działania już nie budzą niczyjego sprzeciwu. I pies z kulawą nogą nie zainteresuje się kimś zwolnionym za sprzeciw wobec propagowanego przez tę firmę (!) światopoglądu. Jeśli tak jest, to już niebawem doczekamy się „komuny bis”. I żeby do szczętu w nowomowie nie zgłupieć, będziemy musieli budować, jak dawniej, społeczeństwo alternatywne. Społeczeństwo, w którym „demokracja”, „ekonomia” czy „wolność”  będą znaczyły coś innego, niż „demokracja”, „ekonomia” czy „wolność” socjalistyczne.

Na szczęście człowiek to istota stworzona na obraz i podobieństwo Boże. Czyli zasadniczo rozumna i wolna. Na dłuższą metę ludzkiej natury kłamstwem nie da się stłamsić. Wcześniej czy później wobec tych wszystkich absurdów związanych z gender przyjmiemy jedyną słuszną postawę: zaczniemy się gremialnie pukać w czoło. Że niejeden z nas tego może nie doczekać? No cóż, wolności ducha nikt nie jest nam w stanie odebrać. I tego się trzymajmy :)