Chrześcijanie chcą zabijać

Joanna M. Kociszewska

Być może jest to jeden z pilniejszych obszarów formacji chrześcijańskiej: złem nie zwycięża się zła, tylko je pomnaża.

Chrześcijanie chcą zabijać

"Wczoraj kardynał z Kolombo powiedział mi, że po tym, co się wydarzyło, zdał sobie sprawę, iż pewna grupa chrześcijan chciała pójść do dzielnicy muzułmańskiej, aby zabijać wyznawców islamu" – powiedział papież Franciszek w ostatni piątek w Neapolu. Ordynariuszowi diecezji udało się ich powstrzymać i gdyby Ojciec Święty przelotnie o sytuacji nie wspomniał, nie wiedzielibyśmy o niej do dzisiaj.

Tak, zamachy w Kolombo, do których doszło w Niedzielę Wielkanocną, i w których zginęły całe rodziny i wiele dzieci, to wielka zbrodnia. I trudno się dziwić rozpaczy i wściekłości, które sprawiły, że taki pomysł się pojawił. Jak bliski był realizacji? Nie wiemy. Ale w takiej sytuacji byle iskra potrafi wyzwolić dramat. Trzeba błyskawicznej reakcji, by nie doszło do kolejnej zbrodni. I dobrze, że taka reakcja miała miejsce.

Trudno się dziwić rozpaczy i wściekłości bliskich tych, którzy zginęli. Ale zrozumieć nie znaczy pochwalać. Bliskim ból może zalewać oczy i odbierać rozum. Od tego są ludzie wokół nich, by potrafili ich powstrzymać. Od tego są współbracia – chrześcijanie, by przypomnieli, że to niczego nie zmieni. Nie wskrzesi tych, którzy nie żyją. Nie zmniejszy bólu bliskich. Owszem, spowoduje że więcej ludzi straci życie i więcej rodzin będzie cierpiało. Czy płacz żon i matek z “tamtej” strony jest w stanie otrzeć czyjekolwiek łzy?

Zło naprawdę nie ma sensu. Zemsta nie karmi serca. Do tego zdolna jest tylko miłość.

Piszę o Sri Lance, ale przecież nie tylko tam potworna zbrodnia rodzi potwory zemsty. W historii Europy takich zachowań było wiele. Czasem wystarczyła plotka o zbrodni, by chrześcijanie szli zabijać. Nie zmądrzeliśmy przez wieki. Nadal krzywda – zwłaszcza krzywda niewinnych – prowokuje wezwania do zemsty. Żądanie zemsty. Wyrażające się czynem i słowem. Powołujące się na “dobro” bliskich ofiary jako uzasadnienie własnych emocji i działań. Czasem właśnie rodziny czują się zmuszone do uspokajania żądnych krwi.

Fakt, że takie postawy pojawiają się wśród chrześcijan jest szczególnie przerażający. Nie ma chyba lepiej znanych słów Jezusa niż te: “miłujcie waszych nieprzyjaciół” i “nie stawiajcie oporu złemu”. Dobrze znamy słowa św. Pawła z Listu do Rzymian “Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!” (12,21). Przypominał je nam nie tak dawno przecież ks. Jerzy Popiełuszko. A jednak wielu, zbyt wielu ciągle wydaje się, że mają prawo do nienawiści, a zemsta jest słuszna. A że jeszcze nie zabijamy? A gdyby nie było policji...?

Cieszą jednobrzmiące w tej kwestii głosy chrześcijan z różnych stron i środowisk. Martwi reakcja na nie. I ta oficjalna, i nieoficjalna. Być może jest to jeden z pilniejszych obszarów formacji chrześcijańskiej: złem nie zwycięża się zła, tylko je pomnaża.

Obyśmy tej kwestii nie zaniedbali. Zanim dojdzie do dramatu.

Tagi: