Matka Angelica

Raymond Arroyo

publikacja 23.04.2019 09:25

Kobieta z charakterem i sieć pełna cudów.

Matka Angelica mat. prasowy Matka Angelica na planie swojego programu

Pewnego wieczoru, przed kręceniem jej programu na żywo, dała mi jedno polecenie, które do dziś nie daje mi spokoju:

– Upewnij się, że pokazujesz prawdziwą mnie. Nie ma nic gorszego niż książka, która lukruje prawdę i robi uniki przed człowieczeństwem bohatera. Życzę ci czterdziestu lat w czyśćcu, jeśli mi to zrobisz!

Mając nadzieję na uniknięcie tak nikczemnego końca, napisałem książkę, w której nie uchylam się od kontrowersji ani pozornych sprzeczności w postaci Matki Angeliki: zakonnica kontemplacyjnego zakonu klauzurowego, przemawiająca do świata; niezależna nonkonformistka, wyśmiewana jako „do bólu konserwatywna”; błyskotliwa komediantka, znosząca niemal nieustanny ból; uboga klaryska, kierująca wielomilionowym przedsiębiorstwem.

Przedstawiam tu wspomnienia tak przyjaciół, jak i przeciwników; wszystko, co udało mi się znaleźć i każdego, kto przeszedł z nią choć kilka kroków. Bez mrugnięcia okiem przedstawiam też krytykę Matki Angeliki, a także jej kolosalny dorobek medialny i jego rozwój.

Aby prawidłowo ocenić życie takie jak Matki, niezbędne jest oglądanie się za siebie. Tylko patrząc wstecz można dostrzec zakręty losu i działanie łaski, które ukształtowały to naprawdę nieprawdopodobne życie. Podobnie jak w przypadku każdego z nas, w życiu Matki nic nie wydarzyło się w mgnieniu oka. Jej opowieść utkana jest głównie z bolesnych, poplątanych i pozornie szaleńczych kroków, które doprowadziły do imponującego zakończenia.

Jej historia inspiruje dzięki walce – walce, która w większości odbywała się w ukryciu lub została zapomniana z biegiem czasu.

W ciągu ostatnich pięciu lat odtworzyłem jej doczesną i duchową drogę z Canton w stanie Ohio do Hanceville w Alabamie; odkopałem ludzi i historie, o których Matka już dawno zapomniała; rozważałem jej talenty i słabości; i odkryłem wiarę, rzadko spotykaną w naszych czasach.

W kwietniu 2001 roku po szczególnie wyczerpującym wywiadzie Matka zamierzała już wrócić do zakamarków swojego klasztoru. Nagle w progu odwróciła się na pięcie, żwawo jak młoda dziewczyna, uderzając ręką w zaokrągloną ościeżnicę.

– Teraz wiesz o mnie tyle, co Bóg – powiedziała z wymuszonym uśmiechem. – Ale są pewne rzeczy, których nawet ty nigdy nie poznasz.
– Ale chyba nie przeszkadza ci, że będę próbował? – zapytałem.

Zachichotała wesoło, znikając w korytarzu.

Efektem mojej pracy są jej szczere wspomnienia, owoce moich poszukiwań, i „pewne rzeczy”, których ani Matka Angelica, ani ja nigdy nie spodziewaliśmy się odkryć.

*

Powyższy tekst jest fragmentem książki "Matka Angelica. Kobieta z charakterem i sieć pełna cudów". Autor: Raymond Arroyo. Wydawnictwo Fundacji Vide et Credere im. św. Jana Pawła II.

Matka Angelica