Metropolita wygnaniec

Andrzej Grajewski

dodane 20.01.2019 06:00

Arcybiskup Romuald Jałbrzykowski był jednym z najważniejszych polskich biskupów XX wieku. Internowany przez Niemców, uwięziony i deportowany przez Sowietów, na wygnaniu stworzył prowizoryczną strukturę, której rangę dostrzega się dopiero z perspektywy czasu.

Abp Jałbrzykowski odprawia Mszę św.  podczas pogrzebu kard. Augusta Hlonda. pap Abp Jałbrzykowski odprawia Mszę św. podczas pogrzebu kard. Augusta Hlonda.

W okresie międzywojennym stał na czele największej polskiej struktury kościelnej, metropolii wileńskiej, którą poza archidiecezją wileńską tworzyły także diecezje pińska i łomżyńska. Obejmowała tę część Wielkiego Księstwa Litewskiego, która po odrodzeniu państwa polskiego znalazła się w jego granicach.

Arcybiskup Jałbrzykowski urodził się w 1876 r. w okolicach Łomży. Pochodził z drobnej szlachty. Jałbrzykowscy byli herbu Grabie i metropolita wileński z dumą umieścił grabie w swoim herbie biskupim. Do Wilna przyszedł w 1926 r. Wiedział, że nie jest to łatwy teren, gdyż jego poprzednik, Jerzy Matulewicz (obecnie błogosławiony) zrzekł się urzędu, zraniony narastającymi konfliktami między Polakami i Litwinami.

Stosunki między Polską a Litwą były wtedy fatalne. Niepodległa Litwa nie zaakceptowała przyłączenia Wilna do państwa polskiego. Abp Jałbrzykowski stanął więc wobec trudnego zadania, jak organizować duszpasterstwo w diecezji targanej podziałami i namiętnościami narodowymi. Do tego dochodził problem powrotu do Kościoła katolickiego zrusyfikowanych unitów, głównie Białorusinów przymusowo wcielonych do rosyjskiego prawosławia w czasach zaborów. Ważną częścią religijnej panoramy Wileńszczyzny były też liczne skupiska ludności żydowskiej. Nowy arcybiskup miał z nimi dobre relacje. Władał językiem hebrajskim, co było przez ortodoksyjnych Żydów bardzo cenione. Wybitny litewski poeta Tomas Venclova pisze, że „podzielał poglądy endecji”. Ta ocena nie wydaje się sprawiedliwa. Arcybiskup starał się być pasterzem wszystkich grup narodowych. Kiedy spotykał się z Litwinami, rozmawiał z nimi w ich języku. Znał go dobrze i jego naukę zalecał swoim kapłanom. Jednak w sytuacji kiedy między Wileńszczyzną a Litwą Kowieńską wyrósł mur niechęci i uprzedzeń, żaden hierarcha nie sprostałby żądaniom drugiej strony, uważającej się za skrzywdzoną. Piękny portret arcybiskupa z tamtego okresu jego posługi nakreślił ks. Walerian Meysztowicz. Przez dwa lata był jego kapelanem. „Rzadko biskup jest wielki w oczach swego kapelana”, pisał. Wielkość abp. Jałbrzykowskiego musiała jednak być niepospolita, skoro ks. Meysztowicz podkreślał: „nawet ja, kapelan, o niej wiem i pamiętam”.

Internowanie i deportacja

W czasie wojny archidiecezja wileńska doświadczyła terroru ze strony obu okupantów. 18 września 1939 r. Wilno zajęły wojska sowieckie. Jednak w wyniku porozumienia sowiecko-litewskiego, zawartego 10 października 1939 r., miasto zostało przekazane Litwie. Abp Jałbrzykowski od początku popadł w ostry konflikt z nowymi władzami, które w ramach polityki lituanizacji chciały doprowadzić do zmian w kurii metropolitalnej oraz naciskały na wprowadzenie języka litewskiego do wszystkich kościołów. Z Wilna usuwało się polskich zakonników, a z seminarium kleryków narodowości polskiej, choć stanowili 81 proc. ogółu alumnów.

Sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy 16 lutego 1940 r. umarł biskup pomocniczy Kazimierz Michalkiewicz. Na jego miejsce Stolica Apostolska w wyniku starań władz litewskich mianowała dotychczasowego biskupa pomocniczego diecezji wyłkowyskiej Mečislovasa Reinysa. Otrzymał on godność arcybiskupa tytularnego, co było rzeczą niezwykłą przy nominacjach sufraganów. Zastanawiał także brak konsultacji w sprawie tej nominacji z urzędującym metropolitą oraz władzami RP, chociaż nadal obowiązywał konkordat z 1925 r. Jednocześnie po włączeniu w listopadzie 1939 r. Zachodniej Białorusi do Związku Sowieckiego położone tam dekanaty archidiecezji wileńskiej stały się częścią Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. W tym czasie zaś południowa część archidiecezji z centrum w Białymstoku znajdowała się pod okupacją niemiecką. Ten stan zmienił się w czerwcu 1940 r., kiedy Związek Sowiecki okupował republiki bałtyckie, a wojska sowieckie ponownie zajęły Wilno. Rok później, po agresji III Rzeszy na Związek Sowiecki, cała archidiecezja była pod okupacją niemiecką.

Nie tracąc nadziei

Niemcy od początku byli wrogo nastawieni do abp. Jałbrzykowskiego, zarzucając mu pielęgnowanie polskiego ducha. 22 marca 1942 r. został aresztowany przez gestapo i wywieziony do klasztoru księży marianów w Mariampolu. W tym czasie archidiecezją zarządzał abp Reinys, który otrzymał ze Stolicy Apostolskiej nadzwyczajne pełnomocnictwa jako administrator apostolski. Ten stan trwał do sierpnia 1944 r., kiedy po wygnaniu Niemców do Wilna powrócił abp Jałbrzykowski. Ten pobyt był jednak krótki. W styczniu 1945 r. arcybiskup został ponownie aresztowany, tym razem przez NKWD i osadzony w wileńskim więzieniu na Łukiszkach. Oskarżono go o współpracę z Armią Krajową oraz działalność na szkodę Związku Sowieckiego. Operację nadzorował szef sowieckiej bezpieki na Litwie Aleksandras Guzevičius, który, jako Litwin i komunista, szczerze nienawidził metropolitę. W czerwcu 1945 r. Kolegium Specjalne NKWD w Moskwie zarządziło jego deportację do Polski. 15 lipca 1945 r. abp Jałbrzykowski trafił do Białegostoku. Swojej katedry nigdy miał już nie zobaczyć. Heroizmem w tym czasie wykazał się pozostały w Wilnie abp Reinys. Odmówił podpisania oświadczenia potępiającego abp. Jałbrzykowskiego. Domagał się respektowania praw katolików na Litwie. W 1947 r. został aresztowany i wywieziony w głąb Rosji. Zmarł w więzieniu w 1953 roku.

Deportacja do Polski nie załamała abp. Jałbrzykowskiego. Nie czekając na działania prymasa Polski czy Watykanu, zaczął od razu w Białymstoku organizować życie kościelne. Wkrótce uruchomił tam kurię, kościelny sąd metropolitalny, a przede wszystkim seminarium duchowne. Do Białegostoku przybyli także członkowie wileńskiej kapituły katedralnej. Ten ośrodek abp Jałbrzykowski nazwał Archidiecezją w Białymstoku. Obejmowała ona 51 parafii pozostałych w granicach państwa polskiego z archidiecezji wileńskiej.

Arcybiskup wygnaniec zmarł w Białymstoku 19 czer- wca 1955 r. Spoczął w kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia, której był wielkim czcicielem. W 1927 r. doprowadził do koronacji cudownego wizerunku w Ostrej Bramie, a jego kopię zabrał ze sobą, opuszczając Wilno. Po jego śmierci wakat na stolicy arcybiskupiej w Wilnie trwał aż 34 lata. Następnego biskupa Wilna ustanowił dopiero Jan Paweł II w 1989 r. Został nim abp Julijonas Steponavičius, wcześniej administrator apostolski wysiedlony z Wilna w 1962 r.

Zlikwidować to!

Nawet w Białymstoku abp Jałbrzykowski nie mógł czuć się pewnie. Władze PRL, zapewne pod wpływem nacisków z Moskwy, domagały się od prymasa Polski likwidacji administracji w Białymstoku. Takie żądanie wysunął we wrześniu 1950 r. min. Antoni Bida, szef Urzędu do Spraw Wyznań, uzasadniając to „polską racją stanu”. Prymas Wyszyński odpowiedział ministrowi wymijająco, zasłaniając się brakiem kompetencji w tej sprawie. Miał jednak wątpliwości, jak należy dalej postępować. Jak wynika z jego korespondencji z papieżem Piusem XII z listopada 1950 r., którą znalazłem niedawno w dokumentacji Sekretariatu Prymasa, abp Wyszyński zastanawiał się, czy nie należałoby jednak zmienić nazwy administracji. Stolica Apostolska stała jednak na stanowisku, że nie należy nic zmieniać. W nocie przesłanej z Watykanu w lutym 1952 r., podpisanej przez substytuta w Sekretariacie Stanu ks. prałata Giovanniego Montiniego (późniejszego papieża Pawła VI), abp Jałbrzykowski tytułowany jest nadal arcybiskupem wileńskim.

Prowizorium na Wschodzie zakończył dopiero Jan Paweł II, kiedy rozpadał się Związek Sowiecki. Podczas pielgrzymki do Polski 5 czerwca 1991 r. ustanowił diecezję białostocką. Dotychczasowego administratora apostolskiego w Białymstoku ustanowił pierwszym biskupem białostockim. Było to historyczne wydarzenie, wykraczające poza wymiar lokalny. Tym aktem Jan Paweł II w imieniu Stolicy Apostolskiej uznał faktycznie i formalno-prawnie kształt granicy wschodniej państwa polskiego. Jednym z celów tych działań była normalizacja sytuacji Kościoła po drugiej stronie granicy.

Wszystko to było możliwe dzięki niezłomnemu arcybiskupowi na wygnaniu, który w wieku blisko 70 lat stworzył w Białymstoku warunki nie tylko dla przetrwania tradycji Kościoła wileńskiego, ale także ośrodek, który pomagał później katolikom na Litwie.

Działanie abp. Jałbrzykowskiego miało charakter pionierski. W podobny sposób rok później zainstalował się w Lubaczowie abp Eugeniusz Baziak, deportowany ze Lwowa. W Drohiczynie zaś nad Bugiem w 1950 r. powstała administracja, jako pozostałość po diecezji pińskiej. Nie ulega wątpliwości, że działania abp. Jałbrzykowskiego miały historyczny wymiar dla procesu tworzenia struktur Kościoła katolickiego w PRL – instytucjonalizowały w granicach państwa polskiego części prowincji kościelnych utraconych na Wschodzie.

Tagi:
KOŚCIÓŁ,