Z Królową w świat

Alina Świeży-Sobel; Gość bielsko-żywiecki 50/2018

dodane 11.01.2019 06:00

Bardzo chcieli, by Maryja poprowadziła ich do Jezusa. I nie spodziewali się, że zaprowadzi ich w tak dalekie strony. Dzieła, które zapoczątkowali w kręgu Apostolstwa Dobrej Śmierci w Beskidach, teraz rozwijają tysiące kilometrów za granicami Polski: w dalekiej Tanzanii, a także na Ukrainie i w Czechach.

Z obrazem MB Pompejańskiej w Shirati: (od lewej) ks. Stanisław Kozieł, bp Michael Msonganzila, Lidia Wajdzik z wnuczką Kingą, ks. Przemysław Gorzołka i ks. Konrad Caputa. Archiwum ADŚ Z obrazem MB Pompejańskiej w Shirati: (od lewej) ks. Stanisław Kozieł, bp Michael Msonganzila, Lidia Wajdzik z wnuczką Kingą, ks. Przemysław Gorzołka i ks. Konrad Caputa.

Zaczęło się od wytrwałej modlitwy i przekonywania wszystkich wokół, że adwentowe radosne oczekiwanie na narodziny Syna Bożego naprawdę niewiele się różni od tego, czym żyją ludzie zatroskani o dobrą śmierć. – Przecież chodzi o to, byśmy na co dzień tak żyli, żeby miejsce lęku przed śmiercią zastąpiła nadzieja na spotkanie z Panem Jezusem w niebie i radość z tego spotkania – tłumaczyli każdemu, kto w popłochu uciekał przed refleksją na temat dobrej śmierci.

I stopniowo rosła liczba parafii, w których rozwijały się wspólnoty ADŚ. Dziś jest ich w naszej diecezji ponad 70. Trudno policzyć, ile wspólnot w ciągu tych ostatnich dwudziestu sześciu lat powstało także w sąsiednich diecezjach dzięki zaangażowaniu zelatorek, z diecezjalną zelatorką Lidią Wajdzik na czele.

Uczyli się, jak coraz lepiej żyć. Na tej drodze wielką modlitwą otaczali od wielu lat życie dzieci nienarodzonych i pracę misjonarzy na różnych kontynentach. Skoro opiekę duchową nad ADŚ sprawują Misjonarze Świętej Rodziny, nie mogło być inaczej. Przy okazji wszystkich dni skupienia, rekolekcji, spotkań opłatkowych czy organizowanych od 13 lat nocnych czuwań w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach zbierali ofiary na potrzeby misji.

– To w Łagiewnikach postanowiliśmy podziękować Bogu Miłosiernemu za to, że możemy zanosić nasze modlitwy i prosić o łaskę zbawienia dla wszystkich ludzi. Zwierzyliśmy się rektorowi łagiewnickiego sanktuarium, a dziś biskupowi nominatowi ks. dr. Franciszkowi Ślusarczykowi z zamiaru ofiarowania okazałej monstrancji do bazyliki. Wtedy usłyszeliśmy: – Lepiej będzie, jeżeli zbudujecie Panu Jezusowi domek w budowanej właśnie świątyni Matki Bożej Dziewicy Zwycięskiej – Królowej Różańca Świętego w Shirati w Tanzanii. I tak zrobiliśmy: z naszych ofiar udało się zakupić tabernakulum oraz inne elementy wyposażenia prezbiterium – mówi Lidia Wajdzik.

Maryja zaprasza

Szczególnym rysem bielsko-żywieckiej wspólnoty ADŚ stała się też wielka miłość do Królowej Różańca Świętego z Pompejów. Nowenna Pompejańska, nazywana nowenną nie do odparcia, z odmawianymi przez 54 dni wszystkimi częściami Różańca Świętego, szybko zyskiwała kolejnych zwolenników. Tę wytrwałą modlitwę różańcową, zapoczątkowaną przez bł. Bartolo Longo, podejmowali coraz liczniej. Przed obrazem z Pompejów gromadzili się w sanktuarium św. Jana Sarkandra na Kaplicówce, a potem w skoczowskim kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła na inspirowanych nowenną nabożeństwach pompejańskich. Kolejnym krokiem były pompejańskie nabożeństwa 15 sobót, a także poprzedzające odpusty ku czci MB Różańcowej różańcowe adoracje Najświętszego Sakramentu: Święte Noce Modlitwy.

– Zaprosiliśmy Maryję do naszego życia, a gdy dzięki modlitwie różańcowej zagościła w naszych sercach, przyszły kolejne zaproszenia i zaczęliśmy się dzielić owocami tej modlitwy. Kupiliśmy nowy obraz MB Pompejańskiej, a pierwszy zaczął peregrynować po Polsce. Obecnie trwa peregrynacja w naszej diecezji. Teraz Maryja nawiedza rodziny, wspólnoty zakonne. Gościła już u parafian z Kęt i Malca, a obecnie podejmują ją rodziny w parafii św. Stanisława BM w Andrychowie – wyliczają członkowie ADŚ.

I stało się już oczywistością, że każde spotkanie inaugurujące w nowych parafiach istnienie ADŚ, łączyło się z zaproszeniem do podjęcia także tej modlitwy. Szczególną misją stało się zaniesienie jej do środowisk, w których głoszenie Ewangelii napotykało szczególne trudności. Tak Apostolstwo z nowenną trafiło do Czech. Odzew przeszedł najśmielsze oczekiwania: w długiej kolejce do zapisów ustawiło się kilkaset osób, Polaków i Czechów. ADŚ przygotowało dla nich modlitwy po polsku i czesku i do dziś nabożeństwa ADŚ w Jabłonkowie odbywają się na przemian w obu językach Pierwsze zelatorki z Jabłonkowa regularnie przyjeżdżały do Polski na rekolekcje, uczestniczyły w formacji. Obecnie ADŚ rozwija się też w kolejnych parafiach Zaolzia, m.in. w Pisku, Bukowcu, Hrčawie. – Systematycznie modlimy się, przede wszystkim o łaskę wiary dla naszych bliskich i znajomych. Jest tylu ludzi, którzy nie przyjęli jeszcze chrztu. Coraz więcej osób modli się Nowenną Pompejańską. Ta modlitwa tak przemienia życie – przyznawały członkinie ADŚ z Jabłonkowa, które sporą grupą gościły niedawno na adwentowym dniu skupienia u św. Mikołaja w Pierśćcu.

Wyprawa na Wschód

Za pośrednictwem księży i sióstr posługujących na Ukrainie, zaproszenie do ADŚ i nowenny dotarło też za wschodnią granicę. Kiedy abp Tommaso Caputo, arcybiskup delegat dla papieskiego sanktuarium MB Różańcowej w Pompejach, spotkał się w sierpniu 2017 roku na Jasnej Górze z przedstawicielami wspólnot związanych z szerzeniem Nowenny Pompejańskiej w Polsce, z wielkim zainteresowaniem wysłuchał relacji delegatów ADŚ diecezji bielsko-żywieckiej o sąsiednich krajach.

Nie spodziewali się tak błyskawicznej reakcji abp. Caputo, który na pożegnanie wręczył im kopię wizerunku MB Pompejańskiej i prosił, by dotarli z nim właśnie na Ukrainę.

– Niespełna miesiąc później byliśmy w parafii w Hordyjiwce i w Miropolu. Tam uczestniczyliśmy w poświęceniu przez biskupa kijowsko-żytomierskiego Witalija Krywickiego nowego kościoła oraz obrazu MB Pompejańskiej, umieszczonego w prezbiterium. Szczególnie wzruszyła nas wypowiedź bp Krywickiego, który przyznał, że odmawiał już dwa razy Nowennę Pompejańską i z radością pobłogosławił to dzieło w swojej diecezji – mówi zelatorka L. Wajdzik.

I tak rozwija się w sercu Ukrainy ADŚ i modlitwa nie do odparcia, a comiesięczne nabożeństwa pompejańskie odbywają się tam tak samo jak w Skoczowie: zawsze drugiego dnia miesiąca, na pamiątkę śmierci wielkiego czciciela Królowej Różańca Świętego – św. Jana Pawła II.

W afrykańskim upale

Wspomniane już na początku zaangażowanie ADŚ w pomoc dla misji i kościoła budowanego w Shirati przez misjonarza pochodzącego z naszej diecezji: ks. Konrada Caputę z Żywca-Zabłocia, okazało się wstępem do otwarcia nowego rozdziału w działaniach ADŚ.

– Otrzymaliśmy zaproszenie na poświęcenie gotowego kościoła z ufundowanym przez ADŚ tabernakulum, ale także prośbę, by przyjechać i opowiedzieć tamtejszym wiernym o Apostolstwie Dobrej Śmierci i Nowennie Pompejańskiej. Takiej prośbie nie mogłam odmówić – wspomina Lidia Wajdzik.

W październiku w drogę wyruszyło dwóch kapłanów: związany od lat z ADŚ proboszcz parafii w Żywcu-Zabłociu ks. prał. Stanisław Kozieł i ks. Przemysław Gorzołka, wikariusz. Pojechała też siostra misjonarza ks. Caputy i projektant nowego kościoła, fotograf Basia i tłumacz Kinga, wnuczka Lidii Wajdzik. Na miejscu serdecznie witał ich posługujący w Tanzanii od 32 lat ks. Caputa, który wybudował już w Shirati kaplicę, dom parafialny, szkołę, przedszkole i dom sióstr służebniczek. Kiedy kaplica okazała się za mała, wybudował potężny kościół Królowej Różańca Świętego. Z posługą dojeżdża też do ośmiu kaplic. – Wraz z nim przedstawialiśmy parafianom ADŚ i Nowennę Pompejańską. To naprawdę niesamowite, jak żywo odpowiadali na zaproszenie do tej modlitwy. Widać było, jak potrzebny będzie przekład nowenny i materiałów ADŚ na język suahili, który sporządza właśnie o. Andrzej Duda, zmartwychwstaniec – mówiła Kinga.

– Czujemy ogromną radość, że w tej polskiej misji, w nowej świątyni, mogliśmy zostawić także to wielkie zaproszenie do modlitwy – dodaje ks. prał. Kozieł

W Shirati bp Michael Msonganzila nie tylko poświęcił kościół, ochrzcił też wiele dzieci i bierzmował 340 młodych parafian. – Dołączyliśmy z darami: kielichem i obrazem MB Pompejańskiej, abp Msonganzila pobłogosławił nowej wspólnocie w swojej diecezji z radością podobną do tej, którą wyrażali w niezwykle żywiołowym śpiewie wierni. Wraz z proboszczem zapisali się do ADŚ jako pierwsi. Chętnych było tylu, że zabrakło dyplomików i różańców, ale już wysłaliśmy im kolejną partię. Dołączyły też służebniczki z Zambii, które zaprosiły nas do siebie, by i tam zaszczepić tę obfitą w łaski modlitwę – relacjonują uczestnicy wyprawy do Shirati.