publikacja 06.12.2018 06:00
Prawie każdy z nas spotkał kiedyś osobę bezdomną, proszącą o wsparcie. Zwróćmy na nią większą uwagę, gdy zbliża się zima. Jak my, mijający się w biegu, możemy pomóc? Dać to, co najcenniejsze. I nie chodzi o pieniądze.
Maciej Rajfur /Foto Gość
Bezdomności coraz częściej nie widać na pierwszy rzut oka. Podopieczny schroniska dla bezdomnych mężczyzn we Wrocławiu.
Czy dwa lub pięć złotych ofiarowane bezdomnemu mocno nas zubożą? Pewnie nie. Czy to znaczy więc, że powinniśmy to robić? Niezupełnie. W ten sposób wbijamy bezdomnemu gwóźdź do trumny, a sobie „kupujemy” spokojne sumienie, bo wsparliśmy potrzebującego. Oczywiście nigdy nie wiemy do końca, na co wyda on darowiznę. Ryzykujemy przede wszystkim jego życie. W tym krótkim momencie spotkania możemy jednak pomóc. Jak? – Choćby to spotkanie wydłużyć – podpowiadają specjaliści, czyli ci, którzy pomagają osobom bezdomnym na co dzień.
Epidemia znieczulicy trwa
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł