Ta pustynia nie jest pusta

s. Maria klaryska kapucynka z Przasnysza

dodane 08.09.2005 18:04

Za klauzurą nie ogląda się ludzi. Za klauzurą się miłuje...

Wszystko o zakonnicach
Trochę statystyki
Przykładowy porządek dnia w klasztorze zamkniętym
Opinie
Wywiad z siostrą zakonną
Żyć dla Boga
Czym się różni zakon od zgromadzenia?
Plan dnia w jezuickim nowicjacie
Co to jest reguła zakonna?
Wywiad z franciszkaninem
Papież o życiu konsekrowanym - adhortacja apostolska "Vita consecrata" (.doc 560 kB)
Formy życia konsekrowanego
Słowniczek terminów
Lista zgromadzeń obecnych w Polsce

Ojciec Święty, Jan Paweł II wielokrotnie podkreślał głębię i ogromną wartość powołania kontemplacyjnego. Jako człowiek bardzo ściśle zjednoczony z Chrystusem i będący Głową Jego Kościoła, doskonale rozumiał potrzebę istnienia tego typu zgromadzeń także w dzisiejszych czasach. Jego słowa kierowane do mniszek zawierały zawsze świeże spojrzenie, związane ściśle ze wszystkimi wartościami przekazywanymi przez tradycję.

Nasz Papież zawsze radował się mogąc przemawiać do sióstr kontemplacyjnych, a swoją modlitwą – jak podkreślał – obejmował wszystkie zakony – tak w Polsce jak i na całym świecie.

Wytrwale i z konsekwencją przypominał i utwierdzał nas mówiąc, że nasze „(…) życie klauzurowe – kontemplacyjne, oblubieńcze, ofiarnicze - rodzi się w szczególnej mierze z Eucharystii”. Podkreślał też Jej wszechobecność, bo nasze istnienie zarówno z Niej się rodzi, jak i do Niej ustawicznie prowadzi poprzez ciągłe dążenie do komunii z Chrystusem, a przez Niego z całym Kościołem, czyli każdym jednym człowiekiem, który jest częścią mistycznego Ciała naszego Pana.

Jakże doskonale Ojciec Święty rozumiał ogrom posłannictwa i wielkość miłości Boga, który swojemu niegodnemu stworzeniu pozwala włączyć się w zbawcze dzieło Odkupienia poprzez łączenie się z Ofiarą Chrystusa! Eucharystię nazwał on „Sakramentem Chrystusowej miłości „do końca”, powołanie natomiast określił jako życie tym Sakramentem, ustawiczne przyjmowanie Go, adorowanie i ofiarowanie za świat, który tak bardzo potrzebuje teraz ofiary radykalnej, przepełnionej miłością i ufnym poddaniem się Woli Bożej.

Jan Paweł II niczym dobry Ojciec doskonale rozumiał posłannictwo mniszek i bardzo pragnął byśmy dążyły dla dobra całego świata do tej doskonałości, jaką jest Bóg w Trójcy Jedyny. Podkreślał niesamowitość takiego życia, które choć wydaje się odgradzać nas od tego świata wysokimi murami, tak naprawdę znajduje się w jego centrum, gdyż kontemplacja „żyje” w samym sercu Kościoła i je niejako porusza – porusza modlitwą, ofiarą i pokutą tak, by mógł się on rozwijać i dążyć nieustannie do niebiańskiej Ojczyzny.

„Za klauzurą nie ogląda się ludzi. Za klauzurą się miłuje.” – mówił i podkreślał tym, jakże dobitnie, korzenie życia w klasztorze klauzurowym. A korzenie te tkwią właśnie głęboko w Miłości Chrystusowej – w Miłości, którą ma On dla każdego człowieka. Z tą Miłością staramy się właśnie spoglądać na potrzeby, bóle i cierpienia naszych bliźnich, na to, co dzieje się współcześnie w świecie, na ogrom zła i przemocy oraz mnogość łez, tak często ukrywanych pod pozorem szczęścia życia bez Boga.

Ojciec Święty widział też niezrozumienie ze strony wielu ludzi, które często prowadziło do negowania potrzeby takiej ofiary, wskazując na surowość życia, z której to wyprowadzano wniosek przestarzałości. Temu typowemu spojrzeniu „dzieci tego świata”, przesyconemu pokusą życia pełnego przyjemności, ( ale dokąd prowadzącego?...), przeciwstawił naglącą potrzebę współczesnego Kościoła – potrzebę modlitwy, ofiary, miłości i radykalizmu ewangelicznego.

Więcej na następnej stronie

Myśl współczesna oferuje tak wiele dróg, które jednak pomijają głębię wiary i liczą się z nią o tyle, o ile mogą w swoim zdaniu wyrazić, co do niej jakieś „ale”. A my mamy być przecież albo zimni albo gorący i nie możemy zadawalać się namiastkami szczęścia, kiedy na wyciągnięcie ręki czeka na każdego Szczęście prawdziwe – Jezus Chrystus ukryty w każdym kościele w białym Chlebie…

Jan Paweł II właśnie mniszkom klauzurowym powierza zadanie przełamywania w świecie tego konformizmu i niedowiarstwa, przekreślania możliwości nasycenia się „prawdami” połowicznymi, czerpiącymi z różnych źródeł, a tym samym wprowadzającymi niesamowity chaos i spustoszenie do życia wewnętrznego. „ (…) odsuwajcie od współczesnego świata, i od świata jakim był zawsze, tę nieufność przez to, że będziecie jeszcze radykalniej niż kiedykolwiek przeżywać tajemnicę Waszego powołania, które jest na wskroś oryginalne. Jest ono głupotą w oczach świata, ale mądrością w Duchu Świętym! Jest wyłączną miłością Pana i wszystkich Waszych ludzkich braci w Nim.”

Nasze życie ma być nieustannym trwaniem przed Tabernakulum i w swej odmienności oraz skrytości winno stanowić znak, prowokować do pytań o prawdziwy sens życia człowieka i odpowiedzialność za zrealizowanie przez niego Bożego posłannictwa. Wszystko, co czynimy w ciągu dnia – modlitwa, praca, odpoczynek – „(…) zostało przyjęte, uświęcone i spożytkowane przez Chrystusa dla Odkupienia świata.” – mówił Ojciec Święty.

„Wyście wybrały sposób życia, lub raczej Chrystus wybrał Was, abyście wraz z Nim przeżywały Jego paschalną Tajemnicę w czasie i przestrzeni.”

Jan Paweł II z miłością podkreślał: „całe Wasze życie głosi Eucharystię” – jakże doskonale rozumiał i wspierał powołanie każdej z nas! Ten, który umiłował Chrystusa „do końca”, jest dla nas przykładem i przewodnikiem na drodze dążenia do ofiarowania Bogu każdej sekundy naszej ziemskiej egzystencji. To przecież Ojciec Święty przypominał, że wybrałyśmy „Chrystusa jako jedynego Oblubieńca, świadome (…) Jego miłości „aż do końca”. Co więcej: wybrałyście taką Miłość jako ideał, jako cel Waszego klauzurowego powołania? Wy też chcecie, wzorem Chrystusa, UMIŁOWAĆ DO KOŃCA. Ludzie, Wasi bracia i siostry, wiedzą o tym. Jakże często przychodzą do Was prosić o modlitwę, przychodzą także po słowo otuchy, po światło, które płynie z Waszego milczenia w Bogu.”

Niech za zakończenie posłużą kolejne słowa Sługi Bożego Jana Pawła II, w których jeszcze raz potwierdza wielkość powołania kontemplacyjnego i misję, jaką ma każda z nas w Kościele: „Kochajcie więc swoje oddzielenie od świata, które doskonale daje się porównać do biblijnej pustyni. Jest to paradoksalne, że ta pustynia nie jest pusta. To właśnie na niej Pan przemawia do Waszego serca i ściśle włącza Was w Swoje zbawcze dzieło.”


(Zamieszczone cytaty pochodzą z przemówienia Jana Pawła II do sióstr klauzurowych, wygłoszonego w Warszawie w Bazylice Archikatedralnej, pw. Świętego Jana Chrzciciela dnia 8 czerwca 1987 roku oraz z przemówienia do sióstr różnych zakonów kontemplacyjnych, zgromadzonych w klasztorze w Lisieux, dnia 2 czerwca 1980 roku).

www.klasztorkapucynek.republika.pl
klaryskikapucynki@wp.pl

Uczynić coś więcej dla Chrystusa

alt
Rozmowa z siostrą Marią Andrzeją SPYRA, służebniczką śląską, referentką powołań

- Czy młodzież jest zainteresowana życiem zakonnym?
- Wydaje mi się, że wzrasta zainteresowanie młodzieży tą formą życia i realizacji siebie. Nie oznacza to zainteresowania w sensie rozważania decyzji o odkryciu w sobie tego powołania. Gdy spotykam się z ludźmi młodymi, słyszę wiele pytań: jak następuje odkrycie własne powołanie, jak siostra rozpoznała, że to właściwa droga, jakie są oznaki powołania itd. To zapoczątkowuje w wielu wypadkach stały kontakt z naszymi domami, a niektórzy dzięki takim spotkaniom odkrywają swoje powołanie zakonne. Pan Bóg posługuje się różnymi drogami, wybiera różne sytuacje, by młody człowiek usłyszał głos powołania. Nieraz przy pierwszym kontakcie jestem różnie odbierana, nawet bardzo krytycznie, chłodno... Z czasem pytania stają się coraz głębsze, bardziej na serio. Następuje to, co Jan Paweł II za Jezusem nazywa ?wypłynięciem na głębię?. Może trzeba najpierw tych bardzo ogólnych i powierzchownych pytań, by można dojść wspólnie do samej istoty powołania zakonnego.

- Jakie, według Siostry, są oznaki powołania zakonnego?
- To jest częste pytanie stawiane przez młodych. Na pewno na pierwszym miejscu musi być autentyczne zafascynowanie Chrystusem, umiłowanie Go wraz z wszystkim konsekwencjami tej miłości. To nie może być fascynacja tylko zgromadzeniem zakonnym. Najpierw Chrystus! Gotowość uczynienia czegoś więcej dla Niego, a przez to i dla Kościoła, dla człowieka. Potem jest pytanie: gdzie mogę to uczynić najlepiej? Czy we wspólnocie, która pracuje z dziećmi, czy pomagając chorym, czy w szkolnictwie, czy wreszcie w całkowitej samotności zakonów kontemplacyjnych. Podjęta decyzja musi owocować radością, entuzjazmem, pogodą ducha.

- Co dla współczesnych dziewcząt jest najtrudniejsze w odpowiedzi na głos powołania?
- Coraz częściej obserwuję ogromny lęk w młodych ludziach. Boją się podjąć drogę, która wydaje się im drogą wielkiego ryzyka, drogą zaufania Bogu. Dominuje pytanie: czy ja sprostam wymaganiom? W konsekwencji są i następne: czy ja się do tego nadaję? A jeśli się okaże, że to nie jest moja droga? Dziś przed młodymi otwiera się wiele dróg realizowania siebie, zrobienia kariery, podjęcia ciekawych studiów... Wydaje się, że podjęcie decyzji dla wielu młodych jest z tego względu trudniejsze niż jeszcze kilkanaście lat temu.

- Jak reagują rodzice na oznaki rodzącego się powołania zakonnego?
- Nieraz to właśnie rodzice utrudniają podjęcie ostatecznej decyzji o wyborze życia we wspólnocie zakonnej. Rodzice i najbliżsi czasem nie rozumieją wielkości otrzymanego daru. Na szczęście nie są to częste przypadki. Dziś wielu młodych jest bardzo dojrzałych w swojej postawie wiary dzięki zaangażowaniu w ruchy, w życie wspólnoty parafialnej, również dzięki katechizacji. To optymistyczny znak.

Otwarcie się na Boga i człowieka


altRozmowa z o. prof. ZDZISŁAWEM KIJASEM, franciszkaninem

- Co zadecydowało o tym, że Ojciec został akurat franciszkaninem?
- Od dawna duchowość franciszkańska jest mi bardzo bliska. Myślę, że spotkanie z konkretnymi ludźmi ukierunkowuje wybór drogi powołania. Ja, będąc w szkole średniej, spotkałem kilku franciszkanów, z którymi się zaprzyjaźniłem. Patrząc na ich życie, stosunek do ludzi, ich przeżywanie modlitwy i Eucharystii odkryłem, że jest mi to bliskie. Myślałem sobie wówczas, że idąc tą drogą powołania, będę mógł w ten sam sposób odnosić się do Boga i do bliźnich.

- Czy jest coś takiego jak duchowość franciszkańska?
- O duchowości franciszkańskiej pisze się i mówi bardzo wiele. Ona jest bardzo charakterystyczna, chociaż trudno ją jednoznacznie określić. Jest to duchowość, która odwołuje się do św. Franciszka. Jest zazwyczaj określana jako duchowość ewangeliczna, czyli otwarta na sprawy, które w Ewangelii są bardzo ważne. Jest to przede wszystkim otwarcie się na Boga i człowieka, który przeżywa swoje życie w różnej sytuacji i formie; otwarcie się na człowieka, zarówno bogatego, jak i ubogiego; otwarcie się na środowisko, w którym człowiek żyje. Dlatego w duchowości franciszkańskiej zwraca się uwagę na ochronę przyrody, traktowanej jako nasz dom. Dlatego też charakterystyczne jest dla niej otwarcie na to, co przyrodę zamieszkuje. Jest to wymiar kosmiczny duchowości. Jest w duchowości franciszkańskiej szacunek dla wszystkich i otwarcie się na wszystkich ludzi, nie tylko na wyznawców Chrystusa. Franciszkanie to jedyny zakon, który od początku miał pozwolenie na pracę w Palestynie i w Turcji.

- Jak zakon pomaga kandydatowi odkryć powołanie?
- Wstępnie przyjmuje się wszystkich, którzy wykazują chęci. Jest to okres postulatu. Nowicjat to czas, gdy zakon przygląda się kandydatowi, czy jest zdolny wejść „w nurt wody franciszkańskiej” i czy ma cechy, które przyniosą owoce zgodnie z duchem franciszkańskim. Okres seminaryjny ma mobilizować do refleksji i do praktykowania duchowości franciszkańskiej. Odbywa się to poprzez spotkania, wykłady, konferencje, lekturę. Zakon ma obowiązek zrobić wszystko, aby kandydat zachował swoją tożsamość.

- Czy w zakonie franciszkańskim jest również miejsce na życie kontemplacyjne?
- Święty Franciszek napisał również regułę dla pustelni. On przebywał z ludźmi, ale udawał się na miejsce indywidualnej modlitwy. Życie św. Franciszka i jego wspólnoty było bardzo ciekawe. Na noc uczniowie Franciszka udawali się do Porcjunkuli, i tam przebywali, a rano znów szli do miasta, między ludzi. Jednak były też okresy postu i umartwienia. Dla osób pragnących głębszego życia duchowego, Franciszek założył pustelnie. Długo wahał się, czy zakładać zakon czynny duszpastersko, czy kontemplacyjny.
Dziś zakon franciszkański przyjmuje wszystkie formy życia duchowego (czynne duszpasterstwo, życie kontemplacyjne), które sprzyjają przeżywaniu przesłania Chrystusa i pomagają służyć drugiemu człowiekowi.

Tagi: