Kontemplować oblicze Jezusa - inspiracja Lednicy 2005

o. prof. Edward Kaczyński OP

dodane 09.03.2005 13:29

Na czym polega kontemplacja oblicza Chrystusa? Dlaczego jest ona tak ważna w życiu chrześcijańskim? Dlaczego jest ona tak ważna dla spotkań młodych na Polach lednickich?

Słowa Jana Pawła II z 17 listopada 2004 skierowane do Organizatorów Spotkań na Polach Lednickich

Ojciec św. Jan Paweł II przekazał nam dwa wspaniałe Listy Apostolskie, które mówią o kontemplacji oblicza Chrystusa: pierwszy na zakończenie Wielkiego Jubileuszu 2000, Novo Milennio Ineunte (Na Początku Nowego Tysiąclecia) z dnia 6 stycznia 2001, i drugi Mane Nobiscum Domine (Zostań z nami, Panie) z 7 października 2004 na rozpoczęcie Roku Eucharystii. Można je uznać za najlepszą Katechezę kontemplacji oblicza Chrystusa. Powinno one stanowić komentarz i interpretację słów Jana Pawła II skierowanych do Organizatorów Spotkań na Polach Lednickich w najbliższych latach. Powinny być też przedmiotem naszej medytacji, wyznaczając główne perspektywy odkrycia prawdziwego oblicza Chrystusa. 17 listopada 2004 papież przyjął na Audiencji Generalnej delegację ledniczan, której przewodził ojciec Jan Góra. Powiedział wówczas: "Życzę, aby Wasze spotkania pomogły szczególnie młodym odkrywać prawdziwe oblicze Chrystusa obecnego w Ewangelii, w sakramentach i liturgii oraz w sercu drugiego człowieka. Niech wszyscy, na drogach wiary nowego Tysiąclecia odnajdą obecnego wśród nas i zarazem ukrytego w tajemnicy Eucharystii, Chrystusa”.

Jestem przekonany, że teksty Jana Pawła II mogą najlepiej skomentować wypowiedziane wówczas słowa, wytyczające program przyszłych spotkań lednickich i ich sens. Należy też uwzględnić teksty biblijne, do których odwołuje się Ojciec Święty. Zauważmy, że jest to program nie jednego, ale kilku, albo nawet i kilkunastu spotkań w trzecim tysiącleciu chrześcijaństwa.

Kontemplacja oblicza Chrystusa była głównym zadaniem Kościoła w czasie Wielkiego Jubileuszu. Pisze o tym Jan Paweł II w Nuovo Millennio Ineunte: „Kościół przeżywał w tym roku (2000) wielką radość, oddając się kontemplacji oblicza swego Oblubieńca i Pana (Novo Millennio Ineunte 1). W innym fragmencie tego samego dokumentu Papież powiada: „Gdybyśmy jednak mieli wyrazić najzwięźlej samą istotę wielkiego dziedzictwa Jubileuszu, nie wahałbym się stwierdzić, że jest nią kontemplacja oblicza Chrystusa: Chrystusa, którego postrzegamy jako postać historyczną i jako tajemnicę, i którego wieloraką obecność przeżywamy w Kościele i w świecie, wyznając, że On jest sensem historii i światłem na naszej drodze” (Novo Millennio Ineunte 15).

Na czym polega kontemplacja oblicza Chrystusa? Dlaczego jest ona tak ważna w życiu chrześcijańskim? Dlaczego jest ona tak ważna dla spotkań młodych na Polach lednickich? Najkrótsza odpowiedz brzmi: ponieważ w obliczu Chrystusa odkrywamy oblicze samego Boga, Kościoła, nasze własne, drugiego człowieka, a zwłaszcza pokrzywdzonego, w którym oblicze Jezusa zostało zniekształcone i skażone (por. Novo Millennio Ineunte 9; Vita Consecrata 75). Święty Jan w swej Ewangelii ukazuje nam jak w Jerozolimie „niektórzy Grecy..(..) przystąpili do Apostoła Filipa, (..) i prosili go mówiąc: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa” (J 12, 21). „Podobnie jak tamci pielgrzymi sprzed dwóch tysięcy lat, także ludzie naszych czasów – pisze Jan Paweł II - choć może nie zawsze świadomie, proszą dzisiejszych chrześcijan, aby nie tylko „mówili” o Chrystusie, ale w pewnym sensie pozwolili im Go „zobaczyć”.

Więcej na następnej stronie

A czyż zadanie Kościoła nie polega właśnie na tym, (...), aby blask Jego oblicza zajaśniał także pokoleniom nowego tysiąclecia. Nasze świadectwo byłoby jednak niedopuszczalnie ubogie, gdybyśmy my sami jako pierwsi nie byli tymi, którzy kontemplują oblicze Chrystusa. Gdy po zakończeniu Jubileuszu powracamy na zwyczajną drogę, niosąc w sercu całe bogactwo doświadczeń, jakich zaznaliśmy w tym niezwykłym okresie, bardziej niż kiedykolwiek wpatrujemy się w oblicze Pana” (Novo Millennio Ineunte 16). Choć minęły już dwa tysiące lat po Zmartwychwstaniu i Wniebowstąpieniu Jezusa, my obecnie przeżywamy je tak, jak gdyby dokonały się dzisiaj. Kościół zaś jako Oblubienica Chrystusa kontempluje Jego oblicze jako swój skarb i swoją radość i wyrusza dziś w dalszą drogę, aby głosić Chrystusa światu na początku trzeciego tysiąclecia (por. Novo Millennio Ineunte 28).

Jan Paweł II w słowach skierowanych do ledniczan wyznacza zasadniczo cztery perspektywy „odkrywania prawdziwego oblicza Chrystusa”: Mamy to czynić odkrywając prawdziwe oblicze Chrystusa

- obecnego w Ewangelii; - w sakramentach i liturgii; - w sercu drugiego człowieka, czyli obecnego wśród nas i otaczającym nas świecie - ukrytego w tajemnicy Eucharystii; Analizując papieskie teksty dostrzegamy, że trzeba jeszcze uwzględnić piątą perspektywę a mianowicie: - dostrzec prawdziwe oblicze Chrystusa obecnego w tajemnicy Kościoła i jego Pasterzy.

Przejdźmy teraz do omówienia pokrótce każdej ze wskazanych przez papieża perspektyw. Organizatorzy zapewne sami wyznaczą, które z tych zagadnień powinno być przedmiotem medytacji w czasie poszczególnych Spotkań Młodych w Lednicy. Pierwsza z nich jest najbogatsza, dlatego powinna być przedmiotem wielu spotkań. W naszym tekście „wprowadzającym” cytujemy tylko najważniejsze teksty. Kiedy jednak będziemy rozważać je w grupach należałoby zapoznać się z całymi ustępami cytowanych tylko skrótowo tutaj tekstów.

ODKRYWAĆ PRAWDZIWE OBLICZE CHRYSTUSA OBECNEGO W EWANGELII

Ewangelie jako wyjątkowa droga kontemplacji oblicza Chrystusa

Człowiek współczesny stawia pytanie Chrystusowi:, „ Kim Ty naprawdę jesteś?” „Jakie jest Twoje prawdziwe oblicze?” Luigi POZZOLI (Cristo Insonnia del mondo, Ed. Ancora, Milano 1980), daje przegląd współczesnych poszukiwań oblicza Chrystusa. Mówi nie tylko osobach wierzących: „Jezusowi łatwemu” młodych entuzjastów przeciwstawia się „Jezusa trudnego” młodych zaangażowanych, „Jezusowi utopijnemu” neo-marksistów, przeciwstawia się „Jezusa umęczonego” współczesnych poetów. W teologii wyzwolenia i w różnego rodzaju ruchach wywrotowych Jezus przybierał postać „rewolucjonisty” z karabinem w ręku, u boku rewolucjonistów Kuby, Nikaragui, Salvadoru czy Peru. W ostatnich dziesiątkach lat na nasze postrzeganie oblicza Jezusa wpływali współcześni twórcy filmowi: Pasolini, Rosselini, Norman Jewson, Zeffirelli, a w minionym roku Mel Gibson.

Więcej na następnej stronie

Chrystus Objawienia nie mieści się w tych obrazach. Jego oblicze bosko-ludzkie pozostaje nieuchwytne i zawsze nowe dla wierzących wszystkich czasów aż do skończenia świata. Przemija postać tego świata a przecież czytamy: „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam także na wieki” (Heb 13,8). W takiej perspektywie Jan Paweł II odwołuje się przede wszystkim do Pisma Świętego. Od pierwszej do ostatniej strony jest ono przeniknięte Jego tajemnicą, ukazywaną mgliście w Starym Testamencie, a objawioną w pełni w Nowym. Dlatego też święty Hieronim mógł stanowczo orzec, że «nieznajomość Pisma to nieznajomość samego Chrystusa» (Comm. in Is., Prol.: PL 24, 17). Teksty Ewangelii podają nam świadectwo Apostołów (por. J 15, 27), którzy bezpośrednio zetknęli się z Chrystusem, widzieli Go na własne oczy, słyszeli własnymi uszami, dotykali rękoma (por. 1 J 1, 1). To za pośrednictwem Apostołów dotarła do nas ich wiara potwierdzona przez konkretne i prawdziwe świadectwo historyczne (por. Novo Millennio Ineunte 17). Chociaż Ewangelie nie aspirują do przekazania wyczerpującej biografii Jezusa, to wyłaniające się z nich Jego oblicze ma solidny fundament historyczny. Ewangeliści bowiem starali się gromadzić wiarygodne świadectwa (por. Łk 1, 3) i opierać na dokumentach, które poddane zostały wnikliwemu rozeznaniu Kościoła. „Właśnie z tych najwcześniejszych świadectw zaczerpnęli i pod wpływem natchnienia Ducha Świętego pojęli po ludzku zaskakującą prawdę o dziewiczych narodzinach Jezusa z Maryi, małżonki Józefa. Od tych, którzy znali Go w okresie około trzydziestu lat, jakie spędził w Nazarecie (por. Łk 3, 23), dowiedzieli się o życiu tego «syna cieśli» (Mt 13, 55), który sam stał się «cieślą» i którego powiązania rodzinne były wszystkim znane (por. Mk 6, 3). Zdobyli świadectwa o Jego religijności, która kazała Mu udawać się wraz z krewnymi z doroczną pielgrzymką do świątyni jerozolimskiej (por. Łk 2,41), a przede wszystkim skłaniała do częstego odwiedzania synagogi w rodzinnym mieście (por. Łk 4, 16). Z czasem uzyskują coraz więcej informacji - choć nadal nie składają się one na systematyczną i szczegółową relację. Dzieje się tak, gdy przechodzimy do okresu działalności publicznej. Rozpoczyna się ona w momencie, kiedy młody Galilejczyk przyjmuje w Jordanie chrzest od Jana Chrzciciela i umocniony świadectwem z wysoka oraz świadomością, że jest «synem umiłowanym» (Łk 3, 22), zaczyna przepowiadać nadejście Królestwa Bożego. Naucza o jego zasadach i mocy zarówno słowami jak i poprzez znaki łaski i miłosierdzia. Ewangelie zatem ukazują Jezusa, gdy przemierza miasta i wioski, prowadząc z sobą wybranych osobiści dwunastu Apostołów, (por. Mk 3, 13-19). Idzie za nim grupa usługujących im kobiet (por. Łk 8, 2-3). Podążają tłumy, które Go szukają, chorzy, którzy pragną zaznać Jego uzdrawiającej mocy, a także ludzie poszukujący ciekawostek, którzy słuchają Jego słów z różnym pożytkiem. Ewangeliczna relacja koncentruje się następnie na opisie coraz silniejszego napięcia, jakie wytwarza się między Jezusem a głównymi ugrupowaniami religijnymi Jego epoki, aż po ostateczny konflikt, którego dramatyczny epilog dokonuje się na Golgocie. Jest to godzina ciemności, po której wschodzi nowa, promienna jutrzenka nieprzemijającego dnia. Końcowe rozdziały Ewangelii ukazuj? zatem Nazarejczyka jako zwycięzcę śmierci, opisują Jego pusty grób. Mówią o kolejnych objawieniach, kiedy uczniowie, najpierw pełni wątpliwości i zdumienia, a potem niewymownej radości, spotykają Go żywego i jaśniejącego chwałą, otrzymują dar Ducha Świętego (por. J 20, 22) oraz nakaz głoszenia Ewangelii wszystkim narodom” (Novo Millennio Ineunte 18).

Więcej na następnej stronie

Różaniec - kompendium Ewangelii odkrywa Oblicze Chrystusa

Najlepszym kompendium Ewangelii jest zdaniem Jana Pawła II różaniec. „Ogłaszając Rok Różańca i wydając List apostolski Rosarium Virginis Mariae, podjąłem temat kontemplacji oblicza Chrystusa, obierając za punkt wyjścia perspektywę maryjną, aby raz jeszcze zachęcić do modlitwy różańcowej. Istotnie, ta tradycyjna modlitwa, zalecana przez Magisterium i tak droga Ludowi Bożemu, ma rysy wyraźnie biblijne i ewangeliczne, skupiając się głównie na imieniu i obliczu Jezusa, utrwalonych w kontemplacji tajemnic i powtarzaniu "Zdrowaś Maryjo". Jej powtarzający się rytm tworzy swoistą pedagogię miłości, której celem jest rozpalenie w duchu tej samej miłości, jaką Maryja żywi względem swego Syna. Dlatego, rozwijając wielowiekową tradycję, postanowiłem, dla nadania temu rodzajowi kontemplacji pełniejszej formy, uzupełnić ją o tajemnice światła (przyp. 7). Jakże nie umieścić u szczytu tajemnic światła Najświętszej Eucharystii?” (Mane Nobiscum Domine 9).

Prawdziwe oblicza Jezusa można odkryć przez wiarę

Oblicze, które Apostołowie oglądali po Zmartwychwstaniu, było obliczem tego samego Jezusa, z którym przebywali przez mniej więcej trzy lata. Obecnie ukazuje im «ręce i bok», aby przyjęli zdumiewającą prawdę o Jego nowym życiu. Zapewne niełatwo im było wierzyć. Uczniowie z Emaus uwierzyli dopiero po pokonaniu żmudnej drogi duchowej (por. Łk 24, 13-35). Apostoł Tomasz uwierzył jedynie wówczas, gdy sam zetknął się z tą cudowną obecnością (por. J 20, 24- 29). W rzeczywistości jednak, choć można było oglądać ciało Jezusa i dotykać go, jedynie wiara zdolna była przeniknąć do końca tajemnicę tego oblicza. Uczniowie musieli już tego doświadczyć w okresie ziemskiego życia Chrystusa, szukając odpowiedzi na pytania, jakie rodziły się w ich umysłach, ilekroć zastanawiali się nad Jego czynami i słowami. Do Jezusa nie można dotrzeć inaczej jak tylko przez wiarę, pokonując drogę, której etapy zdaje się wskazywać sama Ewangelia w znanym opisie rozmowy, do jakiej doszło w Cezarei Filipowej (por. Mt 16, 13-20). Dokonując tam jak gdyby pierwszego podsumowania swej misji, Jezus pyta uczniów, za kogo uważają Go ludzie, i w odpowiedzi słyszy, że «jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków» (Mt 16, 14). Odpowiedź z pewnością budująca, ale odległa jeszcze - i to jak bardzo - od prawdy. Lud przeczuwa, że ten rabbi, który potrafi tak porywająco przemawiać, ma nadzwyczajną rangę religijną. Nie było ich jednak stać na dostrzeżenie, że jest kimś więcej niż spotykani dotychczas w dziejach Izraela mężowie Boży. W rzeczywistości Jezus jest kimś zupełnie on nich innym! Tego wyższego stopnia poznania, które dociera do Jego głębokiej tożsamości, oczekuje On właśnie od «swoich»: «A wy za kogo Mnie uważacie?» (Mt 16, 15). Tylko wiara, jaką wyznaje Piotr, a wraz z nim Kościół wszystkich czasów, trafia odpowiedzią w sedno prawdy, przenikając do głębi tajemnicy: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego» (Mt 16, 16) (Novo Millennio Ineunte 19).

Do kontemplacji oblicza Chrystusa konieczna jest Łaska

„W jaki sposób Piotr doszedł do tej wiary? Co jest konieczne, aby z coraz większym przekonaniem iść jego śladami? Mateusz udziela nam cennej wskazówki w słowach, którymi Jezus odpowiada na wyznanie Piotra: «nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie» (Mt 16, 17). Wyrażenie «ciało i krew» oznacza człowieka i zwyczajną drogę poznania. W odniesieniu do Jezusa ta zwyczajna droga nie wystarcza. Niezbędna jest łaska «objawienia», która pochodzi od Ojca (por. tamże). W tym samym kierunku zmierza wskazówka, jaką daje nam Łukasz, odnotowując, że ów dialog z uczniami odbył się w chwili, gdy Jezus «modlił się na osobności» (Łk 9, 18). Obydwie te wskazówki uświadamiają nam, że do pełnej kontemplacji oblicza Pańskiego nie możemy dojść o własnych siłach, ale jedynie poddając się prowadzeniu łaski” (Novo Millennio Ineunte 20).

Więcej na następnej stronie

Prawdziwym obliczem Jezusa jest oblicze Boga i człowieka

„Słowo i ciało, chwała Boża i jej mieszkanie między ludźmi! Właśnie w głębokiej i nierozdzielnej jedności tych dwóch przeciwieństw zawiera się tożsamość Chrystusa, zgodnie z klasyczną formułą Soboru Chalcedońskiego (451 r.): «jedna osoba w dwóch naturach». Jedną osobą jest Osoba odwiecznego Słowa, Syna Ojca. Dwie natury, w żaden sposób nie zmieszane, ale też absolutnie nierozdzielne, to natura boska i ludzka (Denzinger 3001-302). (...). Tak, Jezus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem! Chrystus nieustannie wzywa Kościół, tak jak kiedyś apostoła Tomasza, aby dotykał Jego ran, to znaczy uznawał Jego pełne człowieczeństwo przejęte od Maryi, ofiarowane w chwili śmierci, przemienione przez zmartwychwstanie: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku» (J 20, 27). Kościół, podobnie jak Tomasz, klęka ze czcią przed Zmartwychwstałym, otoczonym pełnią boskiej chwały, i woła bezustannie: «Pan mój i Bóg mój!» (J 20, 28)”(Novo Millennio Ineunte 21).

«Słowo stało się ciałem» (J 1, 14). Ta zdumiewająca Janowa wizja tajemnicy Chrystusa znajduje potwierdzenie w całym Nowym Testamencie. (..). Pomimo, że dzisiaj, pod wpływem racjonalizmu, oddziałującego niedostrzegalnie na znaczną część współczesnej kultury, trudność sprawia przede wszystkim wiara w Bóstwo Chrystusa, w innych kontekstach historycznych i kulturowych występowała raczej tendencja do umniejszania lub relatywizowania historyczności człowieczeństwa Jezusa. Jednakże zgodnie z wiarą Kościoła kluczowe i nieodzowne jest twierdzenie, że Słowo naprawdę «stało się ciałem» i przyjęło wszystkie wymiary człowieczeństwa z wyjątkiem grzechu (por. Hbr 4, 15). W tej perspektywie Wcielenie jawi się rzeczywiście jako kenoza, czyli «ogołocenie się» Syna Bożego z chwały, jaką On odwiecznie posiada (por. Flp 2, 6-8; 1 P 3, 18). Z drugiej strony to uniżenie się Syna Bożego nie jest celem samym w sobie. Zmierza raczej do otoczenia chwałą Chrystusa także w Jego człowieczeństwie: «Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest Panem - ku chwale Boga Ojca» (Flp 2, 9-11) (Novo Millennio Ineunte 22).

To o co prosił Psalmista, dopiero po wiekach urzeczywistniło się w Chrystusie. „Szukam, o Panie, Twojego oblicza” (Ps 27 [26], 8). Ta tęsknota Psalmisty sprzed stuleci nie mogła doczekać się wspanialszego i bardziej zdumiewającego zaspokojenia niż kontemplacja oblicza Chrystusa. W Nim Bóg naprawdę udzielił nam błogosławieństwa i sprawił, że «Jego oblicze zajaśniało» nad nami (por. Ps 67 [66], 3). Jednocześnie, będąc Bogiem i człowiekiem, Chrystus ukazuje nam też prawdziwe oblicze człowieka, «objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi» (Gaudiumet Spes 22) Jezus jest «nowym człowiekiem» (por. Ef 4, 24; Kol 3, 10), który wzywa odkupioną ludzkość do udziału w Jego Boskim życiu. W tajemnicy Wcielenia położone zostały podwaliny antropologii, która zdolna jest przekroczyć własne ograniczenia i sprzeczności, zmierzając ku samemu Bogu, a nawet więcej - ku «przebóstwieniu» poprzez wszczepienie w Chrystusa człowieka odkupionego, dopuszczonego do udziału w życiu trynitarnym. Ojcowie Kościoła kładli wielki nacisk na ten soteriologiczny, zbawczy wymiar tajemnicy Wcielenia. Tylko dlatego, że Syn Boży stał się naprawdę człowiekiem, człowiek może - w Nim i przez Niego - stać się naprawdę dzieckiem Bożym (Novo Millennio Ineunte 23).

Więcej na następnej stronie

Oblicze Chrystusa ukazuje oblicze Boga i człowieka

Kontemplacja oblicza Syna ukazuje nam Ojca „Kto mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca” (J 14,9). Ta Bosko-ludzka tożsamość wyłania się bardzo wyraźnie z Ewangelii. Znajdujemy na jej kartach cały zespół elementów, wprowadzających nas na «pogranicze» tajemnicy, którym jest samoświadomość Chrystusa. Kościół nie ma wątpliwości, że dzięki natchnieniu z Wysoka Ewangeliści, przytaczając w swoich relacjach słowa Jezusa, poprawnie ujęli prawdę o Jego Osobie oraz Jego świadomość tejże prawdy. Czyż nie to właśnie chce nam powiedzieć Łukasz, zapisując pierwsze słowa zaledwie dwunastoletniego Jezusa wypowiedziane w świątyni jerozolimskiej? Wydaje się, że już w tym momencie ma On świadomość, że łączy Go z Bogiem wyjątkowa więź, to znaczy więź właściwa «synowi». Kiedy bowiem Matka zwraca Mu uwagę, z jakim niepokojem szukała Go wraz z Józefem, Jezus odpowiada bez wahania: «Czemuście Mnie szukali? Czy nie wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? » (Łk 2,49). Nic zatem dziwnego, że w wieku dojrzałym język Jezusa jednoznacznie wyraża głębię Jego tajemnicy, na co obfitych świadectw dostarczają zarówno Ewangelie synoptyczne (por. Mt 11, 27; Łk 10, 22), jak i przede wszystkim św. Jan ewangelista. W samoświadomości Jezusa nie ma miejsca na żadne wątpliwości: « Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu» (J 10, 38). Wolno sądzić, że skoro Jezus jako człowiek wzrastał «w mądrości, w latach i w łasce» (Łk 2, 52), to również Jego ludzka świadomość własnej tajemnicy rozwijała się stopniowo, aż wyraziła się w pełni w Jego uwielbionym człowieczeństwie. Mimo to nie ulega wątpliwości, że w swoim doczesnym życiu miał On świadomość swej tożsamości Syna Bożego. Podkreśla to Jan, posuwając się wręcz do stwierdzenia, że w istocie rzeczy właśnie dlatego Jezus został odrzucony i potępiony: próbowano Go zabić, «bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem, czyniąc się równym Bogu» (J 5, 18). W Getsemani i na Golgocie ludzka świadomość Jezusa zostanie poddana najtrudniejszej próbie. Ale nawet dramat męki i śmierci nie zdoła podważyć Jego niewzruszonej pewności, że jest Synem Ojca niebieskiego (Novo Millennio Ineunte 24).

Ernest Bloch, niemiecki marksista z początku XX wieku, projektował pewien typ religijności bez Boga. Właściwie Bogiem była rozwijająca się dynamicznie przyszłość. I taką religijność w pewnym stopniu przejęły ruchy znane pod nazwa New Age z eklektyczną wizją boga wykluczając na wzór wielu religii wschodu (buddyzm) osobowego Boga. Do tej to mentalności odwołuje się Jan Paweł II, kiedy pisze: „Wielu ludzi ma tak ogólne i niejasne wyobrażenie Boga, że często graniczy to z jakąś religijnością bez Boga, pojmującą wolę Bożą jako niezmienne i nieuniknione przeznaczenie, do którego człowiek winien się jedynie dostosować i biernie mu się poddać. Nie jest to jednak oblicze Boga, jakie objawił nam Jezus Chrystus. Bóg bowiem jest Ojcem, który z odwieczną i uprzedzającą miłością powołuje człowieka i kształtuje go w cudownym i nieustannym dialogu, zaprasza go jak syna do udziału we własnym Boskim życiu” (Pastores Dabo Vobis 35). „Bardziej niż kiedykolwiek przedtem potrzeba dzisiaj ewangelizacji niestrudzenie ukazującej prawdziwe oblicze Boga Ojca, który w osobie Jezusa Chrystusa wzywa każdego z nas, oraz prawdziwe znaczenie ludzkiej wolności jako podstawy i mocy odpowiedzialnego daru z samego siebie. Zostaną w ten sposób stworzone niezbędne warunki do tego, aby każde powołanie, włącznie z kapłańskim, było rozumiane w całej jego prawdzie, miłowane w jego pięknie oraz przeżywane w duchu całkowitego oddania i głębokiej radości” (Pastores Dabo Vobis 37).

Więcej na następnej stronie

Oblicze Chrystusa przemienione na Górze Tabor przynagla do świętości

„W Ewangelii znajdujemy wiele słów i czynów Jezusa Chrystusa, które rzucają światło na sens tego specjalnego powołania. Jednakże aby ująć w całość jego zasadnicze cechy, warto wpatrzeć się przede wszystkim w jaśniejące oblicze Chrystusa w tajemnicy Przemienienia” (Vita Consecrata 14).

“Tak jak trzej wybrani Apostołowi, Kościół kontempluje przemienione oblicze Chrystusa, aby utwierdzić się w wierze, a później nie załamać się wobec oblicza zniekształconego na Krzyżu” (Vita Consecrata 15).

„Przemienione oblicze Chrystusa jest porywająco piękne, ale mimo to uczniowie są przerażeni wobec Boskiego majestatu, który ich przerasta. Zawsze, gdy człowiek ogląda chwałę Bożą, odczuwa wyraźnie swoją małość i to napawa go lękiem. Ta bojaźń jest zbawienna, ponieważ uświadamia człowiekowi Boską doskonałość, a zarazem przynagla go nieustannym wezwaniem do „świętości”. Wszystkie dzieci Kościoła, powołane przez Ojca, aby “słuchać” Chrystusa, muszą odczuwać głęboką potrzebę nawrócenia i świętości” (Vita Consecrata 35). „Wezwanie do świętości zostaje przyjęte i może być rozwijane jedynie w milczeniu i adoracji przed obliczem nieskończonej transcendencji Boga: «Musimy wyznać, że wszyscy potrzebujemy tego milczenia przenikniętego obecnością adorowanego Boga; (…) potrzebuje go modlitwa, aby nigdy nie zapomniała, że oglądanie Boga oznacza zejście z góry z obliczem tak promieniującym, iż trzeba je przykryć zasłoną (cfr Es 34, 33) (..); potrzebuje go ludzki wysiłek, aby zrezygnować z zamykania się w walce bez miłości i przebaczenia. (…). W praktyce oznacza to niezachwianą wierność modlitwie liturgicznej i osobistej, chwilom przeznaczonym na modlitwę myślną, kontemplację i adorację eucharystyczną, comiesięcznym dniom skupienia i ćwiczeniom duchowym” (Vita Consecrata 38).

Oblicze cierpiące Chrystusa

Jezus cierpiący jest odpowiedzią na wszystkie cierpienia, które dzięki Jego cierpieniu, prowadzą nas do Zmartwychwstania. „Kontemplacja oblicza Jezusa pozwala nam zatem zbliżyć się do najbardziej paradoksalnego aspektu Jego tajemnicy, który ujawnia się w ostatniej godzinie, w godzinie Krzyża. Jest to tajemnica w tajemnicy, którą człowiek może jedynie adorować na kolanach. Stoi nam przed oczyma przejmująca scena konania w Ogrójcu. Jezus, przygnębiony wizją oczekującej Go próby, stojąc samotnie przed obliczem Boga przyzywa Go jak zawsze imieniem wyrażającym czułość i poufałość: «Abba, Ojcze». Prosi Go, aby oddalił od Niego - jeśli to możliwe - kielich cierpienia (por. Mk 14, 36). Jak się jednak wydaje, Ojciec nie chce wysłuchać prośby Syna. Aby na nowo ukazać człowiekowi oblicze Ojca, Jezus musiał nie tylko przyjąć ludzkie oblicze, ale obarczyć się nawet «obliczem» grzechu. «On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą» (2 Kor 5, 21).

Więcej na następnej stronie

Nigdy nie przestaniemy badać nieprzeniknionej głębi tej tajemnicy. Ten paradoks ujawnia się z całą ostrością w okrzyku bólu, na pozór rozpaczliwym, jaki Jezus wydaje na krzyżu: «Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?» (Mk 15, 34). Czyż można sobie wyobrazić większą udrękę i ciemność bardziej mroczną?(Novo MilIennio Ineunte 25). „Okrzyk Jezusa na krzyżu, nie wyraża zatem lęku i rozpaczy, ale jest modlitwą Syna Bożego, który z miłości oddaje swe życie Ojcu dla zbawienia wszystkich. W chwili, gdy utożsamia się z naszym grzechem, «opuszczony» przez Ojca, Jezus «opuszcza» samego siebie, oddając się w ręce Ojca. Jego oczy pozostają utkwione w Ojcu. Właśnie ze względu na tylko Jemu dostępne poznanie i doświadczenie Boga nawet w tej chwili ciemności Jezus dostrzega wyraźnie cały ciężar grzechu i cierpi z jego powodu. Tylko On, który widzi Ojca i w pełni się Nim raduje, rozumie do końca, co znaczy sprzeciwiać się Jego miłości przez grzech. Jego męka jest przede wszystkim straszliwą udręką duchową, dotkliwszą nawet niż cierpienie cielesne. Tradycja teologiczna nie uchyliła się przed pytaniem, w jaki sposób Jezus mógł przeżywać jednocześnie głębokie zjednoczenie z Ojcem, który ze swej natury jest źródłem radości i szczęścia, oraz mękę konania aż po ostateczny okrzyk opuszczenia. Współobecność tych dwóch wymiarów na pozór niemożliwych do połączenia jest w rzeczywistości zakorzeniona w nieprzeniknionej głębi unii hipostatycznej” (Novo Millennio Ineunte 26).

„W obliczu tej tajemnicy cenną pomocą może nam służyć - obok refleksji teologicznej - owo wielkie dziedzictwo, jakim jest «teologia życia» Świętych. Święci udzielają nam wartościowych wskazań, które pozwalają nam łatwiej przyswoić sobie intuicje wiary, a to dzięki szczególnemu światłu, jakie niektórzy z nich otrzymali od Ducha Świętego, czasem nawet poprzez osobiste przeżycie owego straszliwego doświadczenia próby, które tradycja mistyczna opisuje jako «noc ciemną». Nierzadko święci doznawali czegoś podobnego do doświadczenia Jezusa na krzyżu, które polega na paradoksalnym połączeniu szczęścia i cierpienia. W Dialogu o Bożej Opatrzności Bóg Ojciec ukazuje św. Katarzynie ze Sieny, że w świętych duszach może być jednocześnie obecna radość i cierpienie: «Dusza zatem pozostaje szczęśliwa i bolejąca: bolejąca z powodu grzechów bliźniego, szczęśliwa dzięki zjednoczeniu i serdecznej miłości, jaką sama otrzymała. Święci naśladują niepokalanego Baranka, mego Jednorodzonego Syna, który wisząc na krzyżu był szczęśliwy i cierpiący». W ten sam sposób Teresa z Lisieux przeżywa swoją agonię w zjednoczeniu z konaniem Jezusa, doświadczając w sobie samej tegoż właśnie paradoksu Jezusa jednocześnie szczęśliwego i udręczonego: «Pan nasz w Ogrójcu zaznawał wszelkich radości Trójcy, ale Jego konanie nie było przez to mniej okrutne. Jest to tajemnica, ale zapewniam, że rozumiem ją po trochu dzięki temu, czego sama doświadczam». To świadectwo wiele wyjaśnia! Sama zresztą relacja ewangelistów stwarza podstawę do takiego rozumienia przez Kościół świadomości Chrystusa, kiedy przypomina, że choć Jezus umierał pogrążony w otchłani cierpienia, modlił się jeszcze o przebaczenie dla swoich oprawców (por. Łk 23, 34) i w ostatniej chwili zwracał się do Ojca ze słowami synowskiego zawierzenia: «Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego» (Łk 23, 46) (Novo Millennio Ineunte 27).

Więcej na następnej stronie

Oblicze Chrystusa Zmartwychwstałego

„Tak jak w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę, Kościół nadal kontempluje nieustannie to zakrwawione oblicze, w którym ukryte jest życie Boże, a światu zostaje ofiarowane zbawienie. Jednakże ta kontemplacja oblicza Chrystusa nie może zatrzymać się na wizerunku Ukrzyżowanego. Chrystus jest Zmartwychwstałym! Gdyby tak nie było, próżne byłoby nasze przepowiadanie i próżna nasza wiara (por. 1 Kor 15, 14). Zmartwychwstanie było odpowiedzią Ojca na posłuszeństwo (..). Właśnie w Chrystusa zmartwychwstałego wpatruje się dzisiaj Kościół. Czyni to idąc śladami Piotra, który łzami okupił swoje zaparcie się Chrystusa i znów poszedł za Nim, wyznając Mu - ze zrozumiałą bojaźnią - swą miłość: «Panie, Ty wiesz, że Cię kocham» (J 21, 15-17). Czyni to stając u boku Pawła, który spotkał Chrystusa na drodze do Damaszku i został oślepiony Jego blaskiem: «Dla mnie bowiem żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk » (Flp 1, 21) (Novo Millennio Ineunte 28).

ODKRYWAĆ PRAWDZIWE OBLICZE CHRYSTUSA W SAKRAMENTACH I LITURGII

Prawdziwe oblicze Chrystusa w Sakramentach

W tej perspektywie należy rozważyć odkrywanie prawdziwego oblicza Chrystusa we wszystkich sakramentach rozpoczynając od chrztu św. aż po sakrament chorych, zatrzymując się kolejno na sakramencie bierzmowania, eucharystii, pojednania, kapłaństwa i małżeństwa. Sakramentowi Eucharystii, Jan Paweł II, poświęcił cały Rok bieżący od października 2004 do października 2005. Do wydarzenia tego nawiążemy jeszcze później. Kilka słów też poświęcimy Sakramentowi Pojednania. Inne muszą być przedmiotem rozważań kolejnych Spotkaniach Lednickich.

W roku 1997 poświęconym w ramach przygotowań do Wielkiego Jubileuszu Chrystusowi Jan Paweł II wskazał a potrzebę odkrycia Sakramentu Chrztu św. jako fundamentu życia chrześcijańskiego. Przypomniał słowa Apostoła Pawła: „Wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa” (Ga 3,27) (TMA 41). Mówiąc o odkrywaniu oblicza Chrystusa w tym sakramencie musimy odwołać się do Chrztu samego Jezusa w Ewangeliach ( Mt 3, 12-17; Mk 1, 9-11; Łk 3, 21-22). Należy podkreślić obecność Ducha św. i Ojca w czasie tego wydarzenia i proklamację Ojca: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Każdy ochrzczony uczestniczy w miłości Ojca i Syna w Duchu Świętym a w Jego obliczu ponownie odkrywa swą tożsamość syna przybranego Boga Ojca.

Więcej na następnej stronie

„Dziedzictwo Wielkiego Jubileuszu zostało poniekąd zebrane w Liście apostolskim Novo Millennio Ineunte. W tym dokumencie o charakterze programowym zaproponowałem perspektywę pracy duszpasterskiej opartej na kontemplacji oblicza Chrystusa, w ramach kościelnej pedagogii, zdolnej obrać za cel "wysoką miarę" świętości, realizowanej zwłaszcza poprzez sztukę modlitwy (przyp. 5). Jakże mogłoby zabraknąć w tej perspektywie zaangażowania liturgicznego, a w szczególności zwrócenia uwagi na życie eucharystyczne? Napisałem wówczas: "W XX stuleciu, a zwłaszcza w okresie posoborowym wspólnota chrześcijańska nauczyła się znacznie dojrzalej sprawować sakramenty, a zwłaszcza Eucharystię. Należy dalej iść w tym kierunku, przywiązując szczególne znaczenie do Eucharystii niedzielnej i do samej niedzieli, przeżywanej jako specjalny dzień wiary, dzień zmartwychwstałego Pana i daru Ducha Świętego, prawdziwa Pascha tygodnia" (przyp. 6) . W ramach wychowania do modlitwy zachęcałem również do praktykowania Liturgii Godzin, poprzez którą Kościół uświęca poszczególne godziny dnia i upływający czas podzielony według okresów roku liturgicznego (Mane Nobiscum Domine 8).

Oblicze Jezusa miłosiernego – przebaczającego nam grzechy

Od początku swego pontyfikatu Jan Paweł II zachęca nas do rozpoznawania ciągle aktualności Sakramentu Pokuty. „Trzeba dołożyć starań, aby wierni odkrywali to oblicze Chrystusa także przez Sakrament Pokuty, który jest dla chrześcijanina «zwyczajnym sposobem otrzymania przebaczenia i odpuszczenia grzechów ciężkich, popełnionych po Chrzcie». Dary Boże - a Sakramenty należą do darów najcenniejszych - pochodzą od Tego, który dobrze zna serce człowieka i jest Panem historii”.(Novo Millennio Ineunte 37).

Jezus objawia się na kartach Nowego Testamentu jako pośrednik pojednania przez swoje przepowiadanie, w którym nawołuje ludzi do nawrócenia, ukazując miłosierdzie Ojca (por. Łk 15). Ewangelista cytuje przypowieść o zaginionej owcy (ww.1-7), o zgubionej drachmie (ww. 8-10), o Ojcu miłosiernym (ww.11-32). Opisując życie Jezusa ukazuje, że przyjmował On grzeszników, jadał z nimi i odpuszczał im grzechy, uzdrawiał chorych (por. Łk 5, 20. 27-32; 7, 48; Mt 9, 2-8). Jednakże szczytowym momentem posługi pojednania spełnionej przez Jezusa jest ustanowienie w przeddzień męki - eucharystycznej ofiary Nowego Przymierza w Jego krwi wylanej na odpuszczenie grzechów (por. Mt 26, 28). Ofiara ta miała być antycypacją i zarazem sakramentalnym utrwaleniem zbawczej śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, który „..umarł za nasze grzechy i zmartwychwstał dla naszego usprawiedliwienia” (por. Rz 4, 25). Należy z całą siłą podkreślić, że pojednanie pochodzi od Boga, to z Bożej inicjatywy urzeczywistnia się i objawia akt zbawczy Chrystusa, działający poprzez wieki w Kościele (por. Reconciliatio et Paenitentia 10-11).

Więcej na następnej stronie

Chrystus pojednał nas z Ojcem dzięki temu, że swą miłością i posłuszeństwem aż do śmierci krzyżowej (por. Flp 2, 8) usunął stan nieposłuszeństwa i oddalenia od Boga, zasługujący na Boży gniew i ciążący nad całą ludzkością wskutek buntu pierwszego człowieka (por. Rz 5, 12-21). Swoją ofiarą podjętą ze względu na najgłębsze posłuszeństwo i oddania Ojcu Chrystus zapoczątkował nową relację ludzi z Bogiem. Ale tę Chrystusową synowską postawę, każdy człowiek ma sobie ciągle przyswajać. I z tej racji uczestnictwo w ofierze Chrystusa jest kontynuacją dzieła pojednania dzięki mocy Ducha Świętego, który zespala nas z Chrystusem w miłości ku Ojcu i braciom. Natomiast Komunia eucharystyczna jest zawsze zjednoczeniem z Chrystusem, który wydaje samego siebie na ofiarę, a także z braćmi, których Chrystus, wywyższony na krzyżu, miał pociągnąć ku sobie i zgromadzić w jedno (por. J 12, 32; 11, 49-52; Ef 2, 14-18). Owoc Komunii Świętej - to pochodzący od Ducha Świętego dar jedności i miłości, wysłużony przez Chrystusową ofiarę pojednania.

Tak więc posługa pojednania, jaką Bóg powierzył Kościołowi, ożywia wszystkie podstawowe dziedziny jego działalności: głoszenie słowa, liturgię, apostolską służbę w miłości. Głównym nurtem tej posługi jest sprawowanie Sakramentu Pojednania, którego skuteczność wypływa z tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, uobecnianej w Eucharystii. Eucharystia przeto jest szczytem i źródłem posługi pojednania. Udzielając Sakramentu Pojednania, kapłan wypełnia posługę Chrystusa Dobrego Pasterza, który szuka zagubionej owcy; posługę dobrego Samarytanina, który opatruje rany; Ojca, który czeka na syna marnotrawnego i przyjmuje go, gdy powraca; sprawiedliwego Sędziego, który nie ma względu na osobę i jest sprawiedliwy, a równocześnie miłosierny, lekarza pochylającego się nad chorym grzesznikiem podobnie jak Chrystus w Ewangelii, przyjacielem i bratem, rozumiejącym i współczującym słabości i starającym się pomóc w powrocie do domu wspólnego Ojca.. Krótko mówiąc, kapłan jest znakiem i narzędziem miłosiernej miłości Chrystusa względem grzesznika.

"Tak jak przy ołtarzu, gdzie sprawuje Eucharystię, jak w każdym z Sakramentów, kapłan szafarz Pokuty, działa "in persona Christi". Chrystus, który przez osobę spowiednika jest uobecniony i za jego pośrednictwem dokonuje tajemnicy odpuszczenia grzechów, jest tym który okazuje się bratem człowieka (Mt 12,49; Rz 8,29), miłosiernym, wiernym i współczującym arcykapłanem (Hbr 2,17; 4,15), pasterzem gotowym szukać zabłąkanej owcy (Łk 15, 46), lekarzem, który leczy i pociesza (Łk 5,31), jedynym nauczycielem, który jest prawdomówny i naucza drogi Bożej (Mt 22, 16), "sędzią żywych i umarłych" (Dz 10, 42), który sądzi prawdziwie a nie według pozorów (por. J 8,16)" (Reconciliatio et Paenitenza 29).

Więcej na następnej stronie

ODKRYWAĆ PRAWDZIWE OBLICZE CHRYSTUSA W SERCU DRUGIEGO CZŁOWIEKA

Kontemplacja oblicza Chrystusa ukazuje oblicze człowieka

Wobec różnorodnych zagrożeń związanych z niemal pogańskim kultem ciała, problemami z ukazaniem wyjątkowej pozycji człowieka wśród stworzeń, pomijaniem na różnych forach duchowych aspiracji człowieka Jan Paweł II odwołuje się do ciągle aktualnej potrzeby kontemplacji oblicza Syna Bożego.„Będąc Bogiem i człowiekiem, Chrystus ukazuje nam też prawdziwe oblicze człowieka, „objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi” (Gaudium et Spes 23). .Jezus jest „nowym człowiekiem” (por. Ef 4, 24; Kol 3, 10), który wzywa odkupioną ludzkość do udziału w Jego Boskim życiu. W tajemnicy Wcielenia położone zostały podwaliny antropologii, która zdolna jest przekroczyć własne ograniczenia i sprzeczności, zmierzając ku samemu Bogu, a nawet więcej - ku „przebóstwieniu” poprzez wszczepienie w Chrystusa człowieka odkupionego, dopuszczonego do udziału w życiu trynitarnym. Ojcowie Kościoła kładli wielki nacisk na ten soteriologiczny wymiar tajemnicy Wcielenia: tylko dlatego, że Syn Boży stał się naprawdę człowiekiem, człowiek może - w Nim i przez Niego - stać się naprawdę dzieckiem Bożym (Novo Millennio Ineunte 23).

Warto zapytać siebie: jak mogę odkryć moje „ dziecięctwo Boże”? ufność wobec Stwórcy? Dostrzec w wydarzeniach życia rękę Bożej Opatrzności?

Odczytać oblicze Chrystusa w obliczu drugiego człowieka, zwłaszcza przez miłość.

Ojciec święty wiąże tę zdolność chrześcijanina z szansą na przemianę relacji międzyludzkich. „Jeżeli naprawdę kontemplowaliśmy oblicze Chrystusa, to opracowując program duszpasterski winniśmy czerpać inspirację z „przykazania nowego”, które On nam pozostawił: „abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13, 34) (Novo Millennio Ineunte 59).

Jan Apostoł twierdzi w swym Pierwszym Liście: „Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością” (1 J 4, 7-8). Na innym miejscu pisze „ Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim. Przez to miłość osiąga w nas kres doskonałości ..” (1 J 4, 16-17a). Bóg jest miłością. Nie znaczy to jednak, że każda miłość jest Bogiem. Nie jest Bogiem miłość utylitarna ani też hedonistyczna. Bóg jednak obdarzając człowieka swoim Synem, Jezusem Chrystusem i swoim Duchem Świętym, obdarza go Najwyższym Dobrem, swoją Miłością; daje mu Siebie całego. Boży, Chrystusowy Dar jest Darem Całkowitym dla nas. Tylko Boga, Chrystusa stać na tak Całkowity Dar z Siebie. Z naszej strony domaga się totalnej odpowiedzi na tę miłość.

Ponieważ Bóg pierwszy nas umiłował, my również możemy kochać Boga i bliźniego: „My miłujemy Boga, ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował. Jeśliby ktoś mówił: „Miłuję Boga”, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego” (J 4,19-21).

„Zmartwychwstały Chrystus, który przyłącza się do nas w drodze i pozwala się rozpoznać - tak jak uczniom z Emaus - «przy łamaniu chleba» (por. Łk 24, 35), niech zastanie nas czuwających, gotowych rozpoznać Jego oblicze i spieszyć do braci, aby nieść im wspaniałą nowinę: «Widzieliśmy Pana!» (J 20, 25) (Novo Millennio Ineunte 59).

„Panie, niech ta Komunia (Eucharystia) sprawi, abyśmy pałali świętą miłością, i zawsze przyciągani przez nią do Twojego Syna, umieli Go rozpoznawać w naszych braciach (i siostrach)” (Modlitwa po Komunii we Mszy o Najświętszym Sercu Jezusa).

Więcej na następnej stronie

Miłość sięga dalej, aniżeli tylko do własnych braci i sióstr w wierze: „Każdy człowiek jest moim bratem, ponieważ w każdym, a nade wszystko w ubogim, słabym, cierpiącym i niesprawiedliwie traktowanym, miłość umie dostrzec oblicze Chrystusa i brata, którego ma kochać i któremu ma służyć” (Familiaris Consortio 64).

Pozwólcie, że przytoczę jeszcze słowa Papieża wypowiedziane w roku 1996 przed Bramą Brandenburską w Berlinie: „Jeśli ktoś doświadczył miłości, doświadczył również wolności. Człowiek w miłości przekracza siebie samego, wyzwala się, ponieważ zależy mu na innym człowieku, ponieważ pragnie, by życie drugiego człowieka było udane. Padają wówczas bariery egoizmu i człowiek odnajduje radość wspólnego działania dla wyższych celów….Wyzwólcie się, by żyć odpowiedzialnie w wolności! Otwórzcie bramy Bogu! (23.06.1996). Papież przypomniał wówczas, że za wolność trzeba płacić, wymaga wielkoduszności i gotowości do ofiar.

Każdy chrześcijanin, a zwłaszcza kapłan, winien objawiać oblicze Boga w Jezusie Chrystusie

Kapłan uczestniczący w prorockiej misji Chrystusa, jest włączony w tajemnicę Kościoła, winien zatem objawiać ludziom oblicze Boga w Jezusie Chrystusie, a jednocześnie prawdziwe oblicze człowieka. Wymaga to jednak, by sam kapłan poszukiwał tego oblicza i kontemplował je ze czcią i miłością: tylko dzięki temu może je ukazać innym (por. Pastores Dabo Vobis 72).

Kontemplacja oblicza Chrystusa nigdy nie może osłabić naszej woli służenia człowiekowi. Wręcz przeciwnie, umacnia ją, dając jej nową zdolność działania dla dobra człowieka, troszcząc się o piękno Bożego, Chrystusowego oblicza w nich zniekształconego przez „głód”, przez „puste obietnice polityków”, przez niszczenie ich kultury, przez poniżenie dzieci, kobiet, starców i emigrantów (por. Vita Consecrata 75).

ODKRYWAĆ PRAWDZIWE OBLICZE CHRYSTUSA UKRYTEGO W TAJEMNICY EUCHARYSTII

Aby odkrywać prawdziwe oblicze Chrystusa ukrytego w Eucharystii powinniśmy uczynić przedmiotem naszej refleksji trzy zasadnicze teksty Ewangelii: zapowiedź ustanowienia Eucharystii w Ewangelii św. Jana (J 6, 1-71), opis jej ustanowienia w Ewangeliach Synoptycznych (Mt 26, 26-28; Mr 14, 22-25; Łk 22, 19-20) oraz wypowiedzi Jana Pawła II w Mane Nobiscum Domine i Novo Millennio Ineunte.

Kontemplacja oblicza Jezusa w Roku Eucharystii

"Zostań z nami", prosili uczniowie udający się do Emaus. Jezus Zmartwychwstały przyjął zaproszenie. Wkrótce oblicze Jezusa miało zniknąć, ale Mistrz miał "pozostać" pod zasłoną "łamanego chleba", wobec którego otworzyły się ich oczy (por. Mane Nobiscum Domine 1).

Więcej na następnej stronie

Rok Eucharystii rozpoczął się 17 października 2004 trwać będzie do końca października 2005. Sprzyjającą okazję do tej inicjatywy stworzyły dwa wydarzenia, które odpowiednio wyznaczają początek i koniec: Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, który odbył się w dniach od 10 do 17 października 2004. w Guadalajarze (Meksyk), i Zgromadzenie Zwyczajne Synodu Biskupów, które będzie miało miejsce w Watykanie w dniach od 2 do 29 października 2005 r.. Jego hasłem będzie: "Eucharystia źródłem i szczytem życia i misji Kościoła". W sierpniu tego roku młodzi z całego świata przybędą do Kolonii na Światowy Dzień Młodzieży. Jego kulminacja przypadnie na dni, od 16 do 21 sierpnia 2005 r. W głoszonych wówczas katechezach biskupi całego świata na pewno nawiążą do tajemnicy tego sakramentu. Wynika to zresztą z jasno wyrażonego papieskiego programu na trzecie tysiąclecie: „Eucharystia jest ośrodkiem życia i pragnę, by młodzież gromadziła się wokół niej dla ożywienia swej wiary i entuzjazmu. Z myślą o takiej inicjatywie eucharystycznej nosiłem się już od dawna; stanowi ona bowiem naturalną konsekwencję kierunku duszpasterskiego, jaki pragnąłem nadać Kościołowi, zwłaszcza w latach przygotowań do Jubileuszu, a do którego wróciłem w latach następnych”(Mane Nobiscum Domine 4).

Przygotowanie do Wielkiego Jubileuszu roku 2000 miało charakter trynitarny i chrystocentryczny. Przy takim założeniu nie można było zapomnieć o Eucharystii. Dziś, gdy przygotowujemy się do obchodów Roku Eucharystii, chciałbym przypomnieć, co pisałem już w Tertio Millennio Adveniente: "Rok dwutysięczny będzie rokiem głęboko eucharystycznym: w Sakramencie Eucharystii Zbawiciel, który dwadzieścia wieków temu przyjął ciało w łonie Maryi, nadal ofiarowuje się ludzkości jako źródło Boskiego życia" Warto też pamiętać, że w trakcie intensywnych przygotowań do Jubileuszu, w Liście apostolskim Dies Domini Ojciec św. zaproponował „wierzącym do rozważenia temat "niedzieli" jako dnia Pana zmartwychwstałego i szczególnego dnia Kościoła. „Wezwałem wówczas wszystkich, by odkryli na nowo sprawowanie Eucharystii jako serca niedzieli” (Mane Nobiscum Domine 7). Dziedzictwo Wielkiego Jubileuszu zostało zebrane przez Jana Pawła II w Liście apostolskim Novo Millennio Ineunte. „W tym dokumencie o charakterze programowym zaproponowałem perspektywę pracy duszpasterskiej opartej na kontemplacji oblicza Chrystusa, w ramach kościelnej pedagogii, zdolnej obrać za cel "wysoką miarę" świętości, realizowanej zwłaszcza poprzez sztukę modlitwy. Jakże mogłoby zabraknąć w tej perspektywie zaangażowania liturgicznego, a w szczególności zwrócenia uwagi na życie eucharystyczne?” (Mane Nobiscum Domine 8).

„Rok Eucharystii wyrasta zatem na fundamencie, który z każdym rokiem się wzbogacał, choć zawsze zasadniczym punktem wyjścia był temat Chrystusa i kontemplacji Jego oblicza. Poniekąd rok syntezy może być postrzegany jako swego rodzaju zwieńczenie dotychczas przebytej drogi. Wiele można by mówić o tym, w jaki sposób dobrze przeżywać ten Rok. Ograniczę się do wskazania pewnych perspektyw, które mogą pomóc wszystkim w godnym i owocnym jego przeżywaniu” (Mane NobiscumDomine 10).

Więcej na następnej stronie

„Każde nabożeństwo liturgiczne, a szczególnie sprawowanie Eucharystii, odsłania nam prawdziwe oblicze Boga, włącza nas w tajemnicę Paschy, czyli w tę „godzinę”, dla której Chrystus przyszedł na świat i ku której zmierzał z własnej woli, okazując posłuszeństwo wezwaniu Ojca (por. J 13, 1). Zasadniczy element tego "programu" zawiera się już w samym znaczeniu wyrazu "eucharystia": dziękczynienie. W Jezusie, w Jego ofierze, w Jego bezwarunkowym "tak" wobec woli Ojca jest "tak", "dzięki" i "amen" całej ludzkości świata. Kościół ma przypominać ludziom tę wielką prawdę. Jest to naglące zadanie przede wszystkim w naszej zsekularyzowanej kulturze, która zapomina o Bogu a umacnia próżne przekonanie o samowystarczalności człowieka. Wcielanie programu eucharystycznego w codzienność, tam, gdzie się pracuje i żyje - w rodzinie, w szkole, w fabryce, w różnorodnych warunkach życia - oznacza między innymi dawanie świadectwa, że rzeczywistości ludzkiej egzystencji nie można uzasadnić bez odniesienia do Stwórcy” (...). To transcendentne odniesienie, które zobowiązuje nas do nieustannego "dziękczynienia" - właśnie do postawy eucharystycznej - za to, co posiadamy i czym jesteśmy, nie umniejsza właściwej autonomii rzeczywistości ziemskich (przyp. 24), ale ją uzasadnia w sposób najbardziej autentyczny, umieszczając ją równocześnie w jej słusznych granicach. W tym Roku Eucharystii chrześcijanie winni dołożyć starań, by z większą mocą dawać świadectwo o obecności Boga w świecie. (..) Kultura Eucharystii" rozwija kulturę dialogu, która z niej czerpie swą siłę i pokarm. Błędem jest uważać, że publiczne odniesienie do wiary mogłoby naruszyć słuszną autonomię państwa i instytucji cywilnych, czy nawet rodzić postawy nietolerancji. Jeśli w historii nie obeszło się bez błędów w tej dziedzinie również ze strony wierzących (..), nie należy ich przypisywać "chrześcijańskim korzeniom", ale niekonsekwencji chrześcijan względem własnych korzeni. Kto nauczy się "składać dziękczynienie" na wzór ukrzyżowanego Chrystusa, może stać się męczennikiem, ale nigdy nie będzie prześladowcą” (Mane Nobiscum Domine 26).

Eucharystia – tajemnicą komunii, pokoju i solidarności, szkołą pokoju Eucharystia jest nie tylko wyrazem komunii w życiu Kościoła; jest ona również programem solidarności dla całej ludzkości. Kościół stale odnawia w celebracji eucharystycznej swą świadomość, że jest "znakiem i narzędziem" nie tylko wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem, ale także jedności całego rodzaju ludzkiego (przyp. 25). Każda Msza św., nawet kiedy celebruje się ją w ukryciu i w najbardziej zapomnianym zakątku ziemi, nosi zawsze znamię uniwersalności. Chrześcijanin, który uczestniczy w Eucharystii, uczy się z niej być rzecznikiem komunii, pokoju, solidarności we wszystkich okolicznościach życia. Rozdarty obraz naszego świata, który wszedł w nowe tysiąclecie z widmem terroryzmu i tragedii wojny, bardziej niż kiedykolwiek wzywa chrześcijan, by przeżywali Eucharystię jako wielką szkołę pokoju, gdzie formują się mężczyźni i kobiety, którzy na różnych szczeblach zaangażowania w życie społeczne, kulturalne, polityczne działają na rzecz rozwijania dialogu i komunii (Mane Nobiscum Domine 27).

Więcej na następnej stronie

Oblicze eucharystyczne Chrystusa

W Encyklice o Eucharystii Jan Paweł II wyznacza jeszcze jedno oblicze Chrystusa a mianowicie eucharystyczne:„Jeżeli ogłaszając Rok Różańca pragnąłem związać dwudziesty piąty rok mojej posługi z kontemplacją Chrystusa w szkole Maryi, to w Wielki Czwartek 2003 roku nie mogłem nie zatrzymać się nad «eucharystycznym obliczem» Chrystusa i zwrócić uwagę Kościoła na centralne miejsce Eucharystii. Dzięki niej Kościół żyje. Karmi się tym «żywym Chlebem» (Ecclesia de Eucharistia 7).

„Każde nabożeństwo liturgiczne, a szczególnie sprawowanie Eucharystii, odsłania nam prawdziwe oblicze Boga, włącza nas w tajemnicę Paschy, czyli w tę „godzinę”, dla której Chrystus przyszedł na świat i ku której zmierzał z własnej woli, okazując posłuszeństwo wezwaniu Ojca (por. J 13, 1) (Pastores Dabo Vobis 38).

Eucharystia a adoracja młodych

Ojciec św. wiele oczekuje od młodych. Zaprosił ich na Światowy Dzień Młodzieży do Kolonii. Jego tematem będą słowa Mędrców ze Wschodu: "Przybyliśmy oddać Mu pokłon" (Mt 2, 2). Papież wiele oczekuje też od was, młodzieży przybywającej nad jezioro Lednickie. Wasze rozważania w tym roku (2005) koncentrujecie wokół hasła: „Przyjaźń z Jezusem (Eucharystią) podstawą każdej przyjaźni”. Wezwanie Ojca św. do Młodzieży w Kolonii, i skierowane jest także i do was: „Przynieście na spotkanie z Jezusem ukrytym w Eucharystii cały entuzjazm waszego młodego wieku, waszej nadziei, waszej zdolności miłowania” (Mane Nobiscum Domine 30). Mamy wpatrywać się w przykłady świętych, którzy w Eucharystii znaleźli pokarm na swą drogę doskonałości; Eucharystii jako źródło i szczyt życia chrześcijańskiego, a przede wszystkim źródło i szkoła świętości. „Niech nam pomaga – pisze Jan Paweł II - przede wszystkim Najświętsza Dziewica, która całym swoim życiem ucieleśniała tajemnicę Eucharystii. „Chleb eucharystyczny, który przyjmujemy, jest niepokalanym ciałem Jej Syna” (por. Mane Nobiscum Domine 31).

W OBLICZU KOŚCIOŁA ODKRYWAĆ OBLICZE CHRYSTUSA

Oblicze Jezusa (światłość narodów) rozjaśnia oblicze Kościoła.

Jezus Chrystus, „światłość narodów”, według Konstytucji dogmatycznej Soboru Wat.II o Kościele (LG 2), rozjaśnia oblicze swojego Kościoła, posłanego przezeń na cały świat, aby głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (por. Mk 16, 15). Dzięki temu Kościół, Lud Boży pośród narodów (LG 9), świadom nowych wyzwań historii i ludzkich wysiłków w poszukiwaniu sensu życia, przynosi wszystkim odpowiedź, której źródłem jest prawda Jezusa Chrystusa i Jego Ewangelii (Veritatis Splendor 2).

Więcej na następnej stronie

W biskupie odkryć Oblicze Chrystusa Dobrego Pasterza.

„Jak powiedziałem na zakończenie prac synodalnych, oblicze każdego z tych świętych biskupów, od początków życia Kościoła aż do naszych dni, jest jakby cząstką, która, umieszczona w swego rodzaju mistycznej mozaice, składa się na obraz oblicza Chrystusa Dobrego Pasterza. Niech więc na Nim spocznie nasz wzrok, także ze względu na owczarnię powierzoną nam przez Pasterza pasterzy, abyśmy z coraz większym zaangażowaniem stawali się sługami Ewangelii dla nadziei świata. Kontemplując oblicze naszego Nauczyciela i Pana, w godzinie, w której «do końca swoich umiłował», pozwólmy, aby, jak apostołowi Piotrowi, wszystkim nam umył nogi, abyśmy mieli z nim udział (por. J 13, 1-9)” (Pastores Dabo Vobis 5).

Tak więc na obliczu biskupa wierni powinni móc dostrzegać wartości – pisze Jan Paweł II - które są darem łaski i które w Błogosławieństwach stanowią jakby autoportret samego Chrystusa: oblicze ubóstwa, cichości i pragnienia sprawiedliwości; miłosierne oblicze ojca i budowniczego pokoju; czyste oblicze tego, kto spogląda nieustannie i wyłącznie na Boga. Powinni mieć także możliwość dostrzegania w swoim biskupie oblicza tego, kto dzieli współczucie Jezusa dla pogrążonych w smutku, oraz, w niektórych przypadkach, jak miało to miejsce w historii i zdarza się także dziś, oblicze pełne mocy i wewnętrznej radości tego, kto cierpi prześladowanie dla prawdy Ewangelii” (por. Pastores Dabo Vobis 18; por Tamże 11).

Kościół ma wiele do powiedzenia młodym – stwierdza Jan Paweł II w Adhortacji Apostolskiej Christifideles Laici - młodzi zaś Kościołowi. Ten dwustronny dialog, który winien przebiegać w klimacie serdeczności, otwarcia się i odwagi, ułatwi spotkanie się pokoleń i wymianę pomiędzy nimi, zaś dla Kościoła i społeczeństwa będzie źródłem bogactwa i młodości. W przesłaniu do młodych Sobór mówi: „Kościół patrzy na was z ufnością i miłością (...). On jest prawdziwą młodością świata (...), wpatrujcie się weń, a odnajdziecie w nim oblicze Chrystusa” (Sobór Wat. II, Orędzie do młodych (z 8 grudnia 1965) (Christifideles Laici 46).

W wyznawaniu wiary i w ofierze życia, męczeństwie, Kościół dostrzega oblicze Chrystusa, który oddał życie z miłości do Ojca i do ludzi. Jak pisze Jan Paweł II „W wyznawaniu, a nade wszystko w ofierze życia oddanego za wartości moralne, Kościół dostrzega to samo świadectwo o tej prawdzie, która jest już obecna w stworzeniu, a w pełni jaśnieje na obliczu Chrystusa” (Veritatis Splendor 94). Królestwo Boże nie jest koncepcją, doktryną, programem, które można dowolnie opracowywać, ale jest przede wszystkim osobą, która ma oblicze i imię Jezusa z Nazaretu, będącego obrazem Boga niewidzialnego (GS 22). Jeśli odrywa się Królestwo od Jezusa, nie ma już Królestwa Bożego przez Niego objawionego i dochodzi do wypaczenia zarówno sensu Królestwa, któremu zagraża przekształcenie się w cel czysto ludzki czy ideologiczny, jak i tożsamości Chrystusa, który nie jawi się już jako Pan, któremu wszystko ma być poddane (Redemptoris Missio 18).

Kościół wezwany jest, by dawać świadectwo Chrystusowi, zajmując odważne i profetyczne stanowisko wobec korupcji świata politycznego czy ekonomicznego, nie szukając dla siebie chwały i dóbr materialnych, używając własnych dóbr na służbę najuboższym, naśladując prostotę życia Chrystusa. Kościół i misjonarze winni także dawać świadectwo pokory, najpierw w stosunku do samych siebie, wyrażające się w umiejętności dokonywania rachunku sumienia na płaszczyźnie osobistej i wspólnotowej, by korygować we własnym postępowaniu wszystko to, co jest antyewangeliczne i zniekształca oblicze Chrystusa (Redemptoris Missio 43).

Więcej na następnej stronie

Nawet jeśli te rozważania mogą się nam wydawać dalekie od rzeczywistości dostrzeganej tu i teraz, czyż nie warto pomyśleć o ojcu- biskupie Domowego Kościoła? Jego odpowiedzialności wychowawczej, budowania postaw, ukazywania pomimo ludzkich ograniczeń miłosiernego oblicza Boga Ojca? Czy nie chodzi tu także o ofiarną posługę kochającej matki rodziny, ofiarowującej się bez reszty dla dobra rodziny i swych dzieci? Może warto rozważyć w tym kontekście Papieskie wskazania zawarte w Adhortacji Familiaris Consortio 37.

LEDNICA – Miejsce spotkania z Chrystusem

Kościół powołany przez Jezusa Chrystusa potrzebuje miejsca spotkania z Bogiem w Trójcy świętej, aby słuchać Jego słowa, rozmyślać Jego Prawdę, wchodzić w komunię z Jego Miłością. W Eucharystii odnajdujemy najbardziej intymny wyraz tej trynitarnej więzi. Pan Bóg w Swej Opatrzności dał nam miejsca specjalne, jako miejsca “mocnej obecności” Bożej. Są to między innymi Góra Synaj, Góra Błogosławieństw, Góra Tabor, a w ostatnich wiekach Częstochowa, Lourdes, Fatima, Guadalupe, Pompeje. Kościół uznał, że są to miejsca autentycznego spotkania z Bogiem i Matką Jego Syna - Jezusa Chrystusa. Bóg Trójca działa w świecie i w historii jak chce, kiedy chce i gdzie chce; to właśnie On wybiera miejsca i czasy, w których chce być blisko swych synów i córek. To właśnie On wybiera pewien obraz czy figurę, nie zawsze najpiękniejszą według kanonów sztuki, aby być obecnym w sposób specjalny wśród swojego ludu. Myślę, że To On właśnie wybrał Pola Lednickie na Spotkania Młodzieży ze Sobą.

TEKSTY JANA PAWŁA II:

Dwa teksty podstawowe do refleksji nad słowami Jana Pawła II wykorzystane w naszym komentarzu i które powinny służyć do mediacji w przygotowaniu do kolejnych Spotkań Lednickich:

1. Novo Millenio Ineunte (NMI) z dnia 6 stycznia 2001 z Archivum www. vatican.va

2. Mane Nobiscum Domine (MND) z dnia 14 października 2004 z Archivum www. Kai.pl

Ponadto:

Posynodalna Adhortacja Apostolska o Laikacie Christifideles Laici 46.

Encyklika o Duchu Świętym Dominum et Vivificantem 11, 13; 37, 72.

Posynodalna Adhortacja Apostolska o rodzinie Familiaris Consortio 64.

Posynodalna Adhortacja Apostolsa o formacji kapłanów Pastores Dabo Vobis 11,18,35, 37, 72.

Encyklika o Misjach Redemptoris Missio 18,43.

Encyklika o podstawach moralności Veritatis Splendor 2, 94.

Posynodalna Adhortacja Apostolska o życiu zakonnym Vita Consecrata (VC) 15, 35, 38 .


Za stroną www.lednica2000.pl :.

Tagi: