Medjugorie: Co się zdarzyło w chorwackiej wiosce?

dodane 30.10.2002 13:03

Niektóre objawienia prywatne wzbudzają ogromne kontrowersje i spory. Na pewno najjaskrawszym przykładem jest Medjugorie. Mimo negatywnego stanowiska miejscowego biskupa wciąż przybywają tam miliony pielgrzymów. Wśród zwolenników kultu Gospy z Medjugorie jest wielu duchownych.

Gospa z MedjugorieMedjugorie to niewielka, licząca ok. 4 tysiące mieszkańców miejscowość w chorwackiej części Bośni i Hercegowiny. 24 czerwca 1981 r., około godziny 18 dzieci (w wieku od 10 do 16 lat): Ivanka Ivanković, Mirjana Dragićević, Vicka Ivanković, Ivan Dragićević, Ivan Ivanković i Milka Pavlović zobaczyły na miejscu zwanym Podbrdo (na wzgórzu Crnica) piękną młodą kobietę z dzieckiem na ręku. Wtedy nie powiedziała im nic, tylko ręką dawała znaki, aby się zbliżyły. Jednakże dzieci, zaskoczone i przerażone, nie podeszły bliżej, chociaż zaraz pomyślały, że jest to Matka Boża.

Objawienie każdego dnia

Następnego dnia, 25 czerwca, o tej samej porze, dzieci poszły w to samo miejsce. Nagle rozbłysła światłość i ujrzały Panią, ale bez dzieciątka na rękach. Była piękna, radosna i uśmiechnięta, dawała rękami znaki, aby się przybliżyć. Dzieci nabrały odwagi i podeszły. Zaraz padły na kolana i zaczęły się modlić: Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu. Po modlitwie Pani rozpoczęła z dziećmi rozmowę, a potem pożegnała je słowami: "Z Bogiem, anioły moje". Przedtem na pytanie dzieci, czy zechce im się ukazać ponownie w dniu jutrzejszym, skinęła potwierdzająco głową.

Tego dnia z dzieci, które poprzednio widziały Panią, nie było na Wzgórzu Objawień Ivana Ivankovicia i Milki Pavlović. Zamiast nich przyszła Marija Pavlović i Jakov Ćolo. Odtąd ta szóstka dzieci ma "objawienia" codziennie.

26 czerwca już w drodze na wzgórze dzieci zobaczyły trzy błyski. Tym razem Pani ukazała się nieco wyżej aniżeli w poprzednich dniach. W pewnym momencie na jakiś czas znikła, ale gdy dzieci zaczęły się modlić, pojawiła się znowu.

Jeszcze przed wyjściem z domu pewien człowiek z grupy osób, która dzieciom towarzyszyła na miejsce objawienia, zabrał z sobą wodę święconą, żeby dzieci pokropiły nią zjawę i ochroniły się w ten sposób przed szatanem. Gdy były z Panią, Vicka wzięła tę wodę i pokropiła Postać mówiąc: "Jeżeli jesteś Maryją, zostań z nami, jeżeli nie jesteś, odejdź od nas!" Postać uśmiechnęła się tylko i została z dziećmi. Wtedy Mirjana zapytała Ją, jak ma na imię, a ona odpowiedziała: "Jestem Błogosławiona Maryja Dziewica".
W tym samym dniu, podczas schodzenia dzieci z Podbrda, ukazała się jeszcze raz, ale tylko Mariji mówiąc: "Pokój, pokój i tylko pokój". Płacząc dwa razy powtórzyła: "Pokój musi zapanować pomiędzy człowiekiem i Bogiem, a także pomiędzy ludźmi". To miejsce znajduje się mniej więcej w połowie drogi do miejsca objawień.

Kościół w MedjugorieOd tego czasu dzieci miały wizje również w wielu innych miejscach w Medjugorie. Pani (chorw.: "Gospa") przedstawiała się jako Królowa Pokoju i wezwała do zachowania pokoju między Bogiem a człowiekiem oraz pomiędzy ludźmi. W pierwszych latach objawiała się niemal codziennie i przekazywała orędzia miejscowym parafianom. Od 1987 r., raz w miesiącu, orędzia adresowane są dla świata.
Niemal od samego początku do Medjugorie zaczęli przybywać pielgrzymi. Swoistej popularności dodawała objawieniom niechęć ówczesnych komunistycznych władz Jugosławii (miejscowość znajdowała się w granicach Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii, która rozpadła się dopiero w latach dziewięćdziesiątych).

Biskup Mostaru powołał specjalną komisję do zbadania objawień. Komisja po trzech latach badań oświadczyła, że nie może stwierdzić iż w Medjugorie mają miejsce wydarzenia nadprzyrodzone. Tymczasem pielgrzymów było coraz więcej. Vicka Ivanković podczas ekstazyAnaliza ks. Pindla
Spośród wielu artykułów omawiających problem Medjugorie wybraliśmy analizę jaką w swej książce "Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie" zawarł ks. Roman Pindel.

"Tylko do 1991 roku, a więc w ciągu 10 pierwszych lat do Medjugorie przybyło około 18 milionów pielgrzymów, zaś swoim wpisem w tych i następnych latach poświadczyło swój pobyt 45 tys. księży, ponad 200 biskupów, w tym 10 kardynałów. Ogromna większość swój pobyt tam przeżyła w sposób pozytywny. Wielu przystąpiło do sakramentu pojednania, wielu uczestniczyło z przejęciem w różnych nabożeństwach i spotkaniach. Wielu czeka z niecierpliwością na kolejne publikowanie "orędzia Gospy z Medjugorie". Duża część pielgrzymów trwa w postawie postu i modlitwy. Jesteśmy świadkami powstania swoistego "ruchu Medjugorie", którego widocznym przejawem są liczne pielgrzymki oraz periodyki zajmujące się propagowaniem samego miejsca oraz orędzi.

Uczestnikami pierwszego "objawienia" było sześcioro Chorwatów, później następnych czworo oraz dwoje jeszcze innych. Niektóre z tych osób przestały mieć widzenia. Oprócz orędzi przekazywanych przez "Gospę" dla wszystkich, "widzący" otrzymują także "tajemnice". Treści objawień, w formie kolejnych "przesłań", publikuje się w wielu językach, w periodykach poświęconych samemu Medjugorie, bądź też w innych czasopismach religijnych. W Krakowie wychodzą dwa pisma zajmujące się wyłącznie rozpowszechnianiem orędzi z Medjugorie, obroną prawdziwości objawień, propagowaniem wyjazdów oraz pewną formacją w kierunku pobożności Maryjnej. Jest to "Znak Pokoju", wydawany przez grupę osób związanych z ks. Stanisławem Kanią SchP, a drukowany w Wydawnictwie Zakonu Pijarów, oraz "Echo Maryi Królowej Pokoju", będące polską wersją włoskiego pisma, a wydawane przez osobę prywatną. Największy wpływ na rozpowszechnianie orędzi, poza wymienionymi, mają także Radio Maryja oraz miesięcznik "List".

Publikowane kolejne "orędzia” mają określoną formę literacką, a więc powtarzające się formuły w rodzaju: "Dziękuję, że odpowiedzieliście na moje wezwanie". Cechuje je także stała tonacja uczuciowa, którą tworzy między innymi serdeczny zwrot "Drogie dzieci". Z punktu widzenia teologii treści orędzia są proste i koncentrują się na tematach, takich jak pokój, nawrócenie, pokuta, modlitwa, post.
Wobec tych faktów obserwuje się w Kościele katolickim trzy typy postaw: entuzjazm u niemal wszystkich, którzy odwiedzili Medjugorie, kwestionowanie autentyczności objawień, wyrażone dotąd publicznie przez stosunkowo niewielką liczbę biskupów i księży (w tej liczbie są osoby odpowiedzialne bezpośrednio za rozeznanie autentyczności objawień) oraz powściągliwość ze strony niemal wszystkich liczących się teologów. Kontrowersję wywołuje szereg okoliczności, jak na przykład nie spotykana dotąd długość trwania objawień (od 24 czerwca 1981 roku do dziś) i zapowiedź ze strony "widzących", że objawienia trwać będą aż do końca ich życia. Spokojną ocenę utrudnia także napięcie między duchownymi franciszkańskimi, sprawującymi posługę duszpasterską w Medjugorie, a biskupami diecezji, na terenie której to wszystko się dokonuje.

Mirjana Dragićević podczas ekstazyW ocenie obiektywnej, nie kwestionując szczerości przeżyć religijnych związanych z Medjugorie, od samego początku wysuwa się wiele zastrzeżeń, które poddają w wątpliwość autentyczność objawień. Wiele niepokoju wzbudziła odpowiedź, jakiej miała udzielić "Gospa" w Medjugorie dwom franciszkanom wydalonym z zakonu i suspendowanym przez biskupa. Mieli oni usłyszeć, że wina nie jest po ich stronie, ale biskupa, który zbyt pochopnie wymierzył karę. Życzliwy wobec Medjugorie Kard. Franjo Franić (arcybiskup Splitu i Makarskiej) przyznał, że jest to "wielki błąd", ale ze strony franciszkanów, którzy powołując się na Matkę Bożą, zbagatelizowali decyzję biskupa i sprawują dalej sakramenty.
Ten sam biskup w rozmowie, którą przeprowadził z nim ks. A. Strus SDB, stwierdził: "Trzeba zająć się poważnie i krytycznie badaniem treści i formy orędzia. Młodzi świadkowie "objawień" nie zawsze referują dosłownie orędzie Matki Bożej, czasem podają swoje myśli, nieraz powtarzają orędzia otrzymane przed rokiem czy trzema laty w sposób nieco odmienny". W tej sytuacji musi budzić zastrzeżenie wydawanie, rozpowszechnianie i przyjmowanie orędzi jako pochodzących od Matki Bożej. Wszystko to jest w kontekście kolejnych orzeczeń Kościoła, w których powtarza się, że nie można stwierdzić, iż mamy do czynienia z objawieniem pochodzącym od Matki Bożej Ocena Kościoła

Oficjalne stanowisko Kościoła wobec Medjugorie otwiera list ówczesnego biskupa diecezji Mostar (bp Pavao Żanić) z 25 marca 1985 roku do proboszcza w Medjugorie, w którym stwierdza, iż "w Medjugorie nie chodzi o objawienia Matki Bożej". Ocena taka opierała się na rezultatach badań powołanej komisji diecezjalnej, opublikowanych 24 marca 1984 roku.

Ta piętnastoosobowa komisja dała także wówczas wytyczne odnośnie do zachowania się duszpasterzy w sytuacji, w której trwać miało dalsze badanie autentyczności "objawień":
1. Unikać oświadczeń i publikacji niekrytycznych i pochwalnych na temat "objawień",
2. Nie powinno się organizować pielgrzymek do Medjugorie,
3. Nie wyróżniać w jakiś sposób świadków "objawień" i nie pozwalać, by występowali w kościołach, zanim nie ukaże się oficjalne orzeczenie,
4. Powstrzymywać się od udzielania wyjaśnień prasie.

"Problemem Medjugorie" zajmowała się także Komisja Episkopatu Jugosławii (od 18 stycznia 1987 do 10 kwietnia 1991 roku). Ostatecznie ogłosiła ona, że w oparciu o dotychczasowe badania nie można stwierdzić, aby w Medjugorie miały miejsce zjawiska i objawienia pochodzenia nadprzyrodzonego. Zwrócono przy tym uwagę na fakt, że Medjugorie stało się miejscem modlitwy, i przybywający tam z różnych powodów ludzie wymagają opieki duszpasterskiej.

Kolejne stanowisko Kościoła w sprawie Medjugorie wyraziła Kongregacja Nauki Wiary w dniu 23 marca 1996. Stanowi ją odpowiedź na zapytanie w sprawie organizowania pielgrzymek do Medjugorie. Ponieważ rozstrzygnięcia tego typu przynależą do kompetencji miejscowego biskupa lub odpowiedniej Konferencji Episkopatu, więc Kongregacja wpierw przypomniała stanowisko biskupów byłej Jugosławii z 10 marca 1991 roku:

Na podstawie przeprowadzonych dotąd badań nie można stwierdzić, że chodzi o objawienia nadprzyrodzone. Jednak obecność licznych wiernych, którzy z różnych miejsc przybywają do Medjugorie, pod wpływem wiary czy innych racji, wymaga uwagi i troski duszpasterskiej w pierwszym miejscu od biskupa diecezjalnego, ale też wraz z nim, innych biskupów, tak aby w Medjugorie i w związku z Medjugorie było krzewione zdrowe nabożeństwo do NMP, według nauki Kościoła. Biskupi podadzą też w tym celu odpowiednie wytyczne szczegółowe natury liturgiczno-pasterskiej. Jednocześnie przez swoje Komisje będą dalej badać, w ich całości, fakty z Medjugorie.

Po tym przypomnieniu Kongregacja dodała:

Z tego, co tu powiedziano, wynika, że nie należy organizować oficjalnych, tak parafialnych, jak diecezjalnych pielgrzymek do Medjugorie, rozumianego jako miejsce autentycznych objawień maryjnych, bo byłoby to niezgodne z tym, co stwierdzili poprzednio biskupi byłej Jugosławii w oświadczeniu, któreśmy tu zacytowali.

Ostatnie stanowisko Pasterza Kościoła lokalnego, odnośnie do Medjugorie, pochodzi z dnia 2 października 1997 roku. Jest to odpowiedź miejscowego biskupa, którym jest obecnie Radko Perić, na zapytanie redaktora naczelnego "Famille Chrétienne". Po przypomnieniu wcześniejszego orzeczenia Komisji Diecezjalnej Deklaracji Konferencji Episkopatu i wypowiedzi Kongregacji Nauki Wiary pisze on:
Na podstawie poważnych studiów, dotyczących tej sprawy, prowadzonych przez 30 naszych uczonych (3 komisje), w oparciu o moje pięcioletnie doświadczenie biskupie w Diecezji, biorąc pod uwagę gorszące nieposłuszeństwo związane z tą sprawą, kłamstwa pojawiające się od czasu do czasu w ustach "Madonny", niezwykłe powtórzenia "orędzi" od ponad 16 lat, dziwny sposób, w jaki "kierownicy duchowi" tak zwanych "widzących" prowadzą ich przez świat, czyniąc im propagandę, oraz praktykę, że "Madonna" zjawia się na fiat (niech przybędzie!) "widzących" - moje przekonanie i stanowisko nie jest tylko: Non constat de supernaturalitate, lecz: Constat de non supernaturalitate zjawień i objawień w Medjugorie.
Po czym dodaje:

Jestem jednak otwarty na badania, które chciałaby podjąć Stolica Święta jako najwyższa Instancja Kościoła Katolickiego, aby wydać najwyższy i ostateczny osąd sprawy, i to jak najprędzej, ze względu na dobro dusz oraz ze względu na cześć Kościoła i cześć dla Matki Bożej.
Tak więc miejscowy biskup zmienił ocenę z "nie jest pewne, że zjawisko ma charakter nadprzyrodzony" na "jest pewne, że wydarzenie nie ma charakteru nadprzyrodzonego"- jak należałoby rozumieć użyte przez niego sformułowania łacińskie.

Obok wypowiedzi oficjalnych Kościoła znane jest także wiele mówiące "zalecenie" dla pasterzy. Jest to wypowiedź sekretarza Kongregacji Nauki Wiary przy okazji wizyty ad limina polskich biskupów. Zawarta jest w sześciu punktach:

1. Nadal obowiązuje, że nim czego nadprzyrodzonego nie można się w tych objawieniach dopatrywać,
2. Należy informować wiernych, że Medjugorie jest miejscem modlitwy, a nie objawień,
3. Nadal obowiązuje zakaz urządzania oficjalnych pielgrzymek,
4. To, co mówi istota objawiająca się - „Gospa” - zawiera sprzeczności, jest więc niepoważne, podobnie postawa i wypowiedzi "widzących",
5. Aktualny ordynariusz Mostaru zajmuje stanowisko negatywne,
6. Wobec rozpowszechnionej szeroko propagandy i popularnych pielgrzymek sprawa jest poważna i delikatna, i wymaga roztropnego postępowania.

Ocena więc, jaką należałoby przyjąć na zasadzie posłuszeństwa wobec autorytetu Kościoła, brzmi: w Medjugorie można modlić się, tak jak w wielu miejscach, które wierzący odkryli jako sprzyjające modlitwie i nawróceniu. Dotychczasowe badania, odnośnie samych "Objawień w Medjugorie", prowadzą jednak do wniosku, że nie są one autentyczne. Można przypuszczać, że cała złożona sprawa będzie jeszcze badana, a być może nigdy nie doczeka się ostatecznej oceny, co do autentyczności samych objawień i orędzi.

W podsumowaniu stanowiska Kościoła trzeba najpierw zauważyć, że w przypadku wielu wiernych i duchownych bardzo często ma miejsce pomieszanie dwóch różnych spraw: "dobrych owoców" związanych z Medjugorie oraz uznanie objawień za autentyczne. Te pierwsze stanowią jednak tylko jeden z elementów oceny autentyczności objawień prywatnych. Potrzeba jeszcze innych kryteriów, by uznać, że rzeczywiście Matka Boża ukazuje się w Medjugorie i że przekazywane orędzia od Niej pochodzą.

Przeciętny wierny winien iść za oceną osób kompetentnych w tej sprawie i przyjąć postawę posłuszeństwa wobec odpowiednich przełożonych. Tymczasem wydaje się, że pomimo deklarowanej uległości wobec Kościoła tak "widzących", jak i duszpasterzy z Medjugorie, to posłuszeństwo jest największym problemem.

Reakcje na ocenę Kościoła

Wobec takiej oficjalnej oceny Medjugorie można spotkać różne postawy. Publikacje powstałe w środowisku zafascynowanym Medjugorie starają się minimalizować znaczenie orzeczeń miejscowego biskupa, posuwając się do przypisywania mu złej woli. Tak w niewielkiej książeczce, mimo tytułu Pasterze Kościoła o Medjugorie, nie zamieszczono pełnego tekstu z negatywną oceną uprawnionych do tego dwóch kolejnych ordynariuszy. Kluczowa zaś dla sprawy wypowiedź komisji Episkopatu Jugosławii, na którą powołuje się Kongregacja Nauki Wiary, znalazła się na końcu i to w formie aneksu. Na pierwszej stronie tekstu (s. 5) umieszczono natomiast pierwszą ocenę Medjugorie biskupa Żanicia (z roku 1981), z której on sam później się wycofał. Na następnej stronie (s. 6) w przypisie "ujawniono" przyczynę złego nastawienia tegoż biskupa. Miał się on poczuć dotknięty tym, że "Gospa" upomniała go przez "widzących".
W pozycji tej zamieszczono listę biskupów, którzy odwiedzili Medjugorie (z polskich wymieniony jest Zbigniew Kraszewski) oraz wypowiedzi biskupów dostrzegających bądź dobre owoce Medjugorie (m.in. Prymas Józef Glemp), bądź wyrażających przekonanie, co do autentyczności objawień. Te dwie ostatnie grupy wypowiedzi zostały pomieszane ze sobą i robią wrażenie na czytelniku, iż spora liczba biskupów publicznie, zaś Ojciec Święty prywatnie, kwestionują ocenę biskupa miejsca i komisji Episkopatu Jugosławii.

Rzadko kiedy wydawnictwo kościelne (a takim jest Wydawnictwo Księży Marianów) wydaje tak skandalizującą pozycję na temat Kościoła, bo też jawi się on jako miejsce intryg między biskupami, które zresztą są "tuszowane" (s. 6-7, 34-39). Czytelnik dowiaduje się, ze zgrozą, że sam Jan Paweł II stwierdza, że w Korei i Jugosławii "są biskupi, którzy nie wierzą" (s. 30). Papież zaś na lewo i prawo wypowiada swoją aprobatę w stosunku do Medjugorie (ale tylko jego zwolennikom!), przy czym jedna z "widzących" nie ujawnia jeszcze całej treści rozmowy z Papieżem (s. 29). Zapewne dla celów propagandowych podkreśla książka fakt, że kard. Franjo Kuharić 15 stycznia 1992 nadał Maryi tytuł "Królowej Pokoju" (s. 26), gdy tymczasem wierni odmawiający "Litanię loretańską" już od dawna zwracają się do Niej, używając tego tytułu. Słusznie też pozycja ta nie ma kościelnego imprimatur, bo nie jest to po prostu autentyczne "nauczanie Pasterzy".

Po ostatniej wypowiedzi biskupa Pericia rozpowszechnia się, dla jego "zneutralizowania", list sekretarza Kongregacji Nauki Wiary, bpa T. Bertone, z dnia 26 maja 1998 roku do biskupa Saint-Denis i La Reunion. Wyjaśnienie biskupa Bertone powtarza wcześniej przyjęte stanowisko Kongregacji Nauki Wiary z dnia 23 marca 1996 roku. Najnowsze stanowisko biskupa Pericia zostaje określone jako "osobiste zdanie biskupa Mostaru, które, jako Ordynariusz miejsca, ma prawo wyrażać, ale jest ono i pozostaje jego opinią prywatną". Komentarzem jest stwierdzenie, że pielgrzymki prywatne do Medjugorie są dozwolone "pod warunkiem, że nie będą traktowane jako orzekanie o prawdziwości wydarzeń, które wymagają jeszcze badań ze strony Kościoła".

W zupełnie innym duchu utrzymany jest obszerny wywiad, jakiego udzielił na temat objawień maryjnych biskup Henri Brincard (diecezja Puy-en-Velay), asystent Stowarzyszenia Dzieł Maryjnych. Kilkakrotnie przypomina o zasadzie, że decydujący głos ma biskup diecezji, w której dokonują się objawienia. Pytających o Medjugorie odsyła do decyzji biskupa Mostaru oraz do odpowiedzi Kongregacji Nauki Wiary na zapytanie biskupów Francji odnośnie pielgrzymek do Medjugorie. Na kolejne pytanie o sposób przeżywania pielgrzymek do miejsc objawień, wciąż nie uznanych za autentyczne, daje odpowiedź jednoznaczną: "Należy pozostawać w relacji do biskupa miejsca i postępować według jego wskazań. Jemu przede wszystkim przysługuje rozeznanie co do tego, jak spożytkować to, co pozytywne i dobre. Według mnie, byłoby czymś bardzo groźnym poddać publicznej dyskusji jego intencje, obiektywność jego badań oraz obowiązywalność posłuszeństwa wobec niego". Wskazuje także dalej biskup Henri Brincard szacunek i uległość wobec decyzji biskupa miejsca, jako przejaw autentycznej miłości do Kościoła, której przeciwieństwem są próby wywierania nacisku na biskupa Mostaru.

W powodzi literatury pochwalnej, niekiedy z poważnymi błędami językowymi i teologicznymi, rzadko zdarza się publikacja krytyczna wobec wydarzeń w Medjugorie. W języku polskim pierwszą znaną mi pozycją było opracowanie, autorstwa ks. Jana Wójtowicza, pt. "Problem: Medjugorie" (Przemyśl 1996). Tezą tej książki jest stwierdzenie, iż rzekome objawienia w Medjugorie są kontynuacją fałszywych objawień z Garabandal, tyle że w formie bardziej wyrafinowanej. W jednym i drugim wypadku chodzi o odciągnięcie uwagi wiernych od autentycznych objawień w Fatimie i Lourdes.

Swoistym "wydarzeniem" było oświadczenie "grupy księży profesorów" z Przemyśla, które opublikowano w "Biuletynie KAI" z dnia 7 kwietnia 1998 roku. Przesłali je podpisani pod oświadczeniem autorzy w związku z pobytem w Polsce w styczniu 1998 o. Slavko Barbaricia OFM, duszpasterza z Medjugorie. Upatrują oni w jego 30 wystąpieniach w całej Polsce próbę "montowania opinii wiernych za objawieniami" właśnie w sytuacji najbardziej krytycznej wypowiedzi biskupa miejsca pod adresem Medjugorie. Poruszyła ich szczególnie wypowiedź o. Barbaricia, iż "Ojciec Święty prywatnie stwierdził, że wierzy w autentyczność objawień w Medjugorie" (Kraków, 13 styczeń 1998), co też zostało nagłośnione przez środki masowego przekazu, a faktycznie nie odpowiada to prawdzie.

Po numerze "W drodze" (z czerwca 1998), w którym umieszczono różne opinie na temat Medjugorie, na uwagę zasługuje opracowanie autorstwa o. Cypriana Klahsa OP, zatytułowane "Medjugorie – wątpliwości Kościoła". Prostuje ono wiele błędnych, a bardzo rozpowszechnionych opinii lub uproszczeń i warte jest szerszej publikacji, jako że Biuletyn KAI dociera do wąskiego grona odbiorców.

Perspektywy

W kręgach osób zaangażowanych w Medjugorie wysuwa się sugestie, że przecież wobec wszystkich uznanych objawień prywatnych były na początku zastrzeżenia. Wobec tego - wyciągają one wniosek - "objawienia w Medjugorie" są autentyczne, bo biskup miejscowy im się sprzeciwia (dodajmy, że jest to już drugi biskup diecezjalny). Jest to rozumowanie co najmniej karkołomne. Tymczasem po prostu, biskupowi, który pozostając w jedności z Papieżem posiada charyzmat rozeznawania tego, co nowe w Kościele, należy się posłuszeństwo. Zaś historie kolejnych autentycznych objawień pokazują, jak błogosławione owoce przynosi to posłuszeństwo. Do biskupa Kościoła lokalnego odnoszą się bowiem w pierwszym rzędzie słowa św. Pawła: "Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła" (1 Tes 5,19-22).

Przyjmując nawet za autentyczne i trwałe pozytywne zmiany w życiu wielu osób pod wpływem pobytu w Medjugorie ("dobre owoce"), trzeba jednak zapytać, czy nie ma w nich nadmiernego i szkodliwego przywiązania do tego miejsca i "orędzi", co przeszkadza im w przyjęciu w uległości i spokoju decyzji biskupa miejsca, a także utrudnia im samym dalszy postęp duchowy. Św. Jan od Krzyża w wielu miejscach wskazuje na wiarę jako jedyny środek do zjednoczenia z Bogiem, a wszelkie przywiązania do nawet autentycznych natchnień pochodzących od Boga uważa za szkodliwe. Dla niego najpewniejszą drogą do Boga jest ignorowanie nawet autentycznych "objawień, wizji i mów nadprzyrodzonych".
Wielu pasterzy Kościoła, uznając istnienie dobrych owoców u wielu wiernych pod wpływem pobytu w Medjugorie, dostrzega równocześnie poważne niebezpieczeństwo powstania "Kościoła Medjugorie", w którym podstawowym kryterium prawdy byłoby uznanie lub nieuznanie autentyczności objawień. Bardzo pouczające dla mnie były wydarzenia, jakie miały miejsce po ogłoszeniu noty Kongregacji Nauki Wiary odnośnie do "objawień" Vassuli Ryden. Na wiadomość o ich zakwestionowaniu wielu "nawróconym" zawalił się ich "świat wiary". Usłyszałem: "Teraz to już w nic nie wierzę". Inni usiłowali podważać autentyczność samego dokumentu, domagając się, by gazety publikowały go wraz z faksymile kardynała Ratzingera. Wiele zamętu spowodowało bardzo nielojalne zachowanie się znanego "zwolennika Medjugorie", ks. R. Laurentina. Ktoś inny domagał się, by to sam kard. Ratzinger osobiście przeczytał "całą Vassulę" i "przekonał się", gdy w jakiejś publikacji wyczytał, że sam prefekt Kongregacji nie czytał tego "dzieła". Mając w pamięci to doświadczenie, niekiedy pytam: A co zrobisz, jeżeli Kościół zakwestionuje ostatecznie autentyczność Medjugorie?

W związku z tym wszystkim, co zostało dotąd napisane, pojawia się niezmiernie ważne pytanie: co z osobami, które przeżyły duchowe dobro i zaangażowały się w pobożność związaną z Medjugorie? Kolejne orzeczenia Kościoła, które przytaczaliśmy, jeżeli się je czyta spokojnie i bez uprzedzeń, wskazują także pewną perspektywę. Jeżeli ktoś poruszony czy to orędziami, czy samym pobytem w Medjugorie, przeżył autentyczne nawrócenie, winien zmierzać drogą rozwoju życia duchowego, jaka jest wspólna wszystkim chrześcijanom, a opisana przez uznanych autorów teologii życia wewnętrznego. Od zawsze proponuje się w Kościele tradycyjne środki wzrostu: Eucharystia, czytanie Pisma Świętego, kierownictwo duchowe. Nie można też mówić o autentycznym wzroście bez coraz większego umiłowania Kościoła założonego przez Chrystusa, a kierowanego przez pasterzy.

Tymczasem w niektórych publikacjach z kręgu "pobożności Medjugorie" znaleźć można błędy natury teologicznej, które rzutują później na formację ludzi je czytających. Tak np. "Gospa" miała powiedzieć Jelenie: "chciałabym poprowadzić cię drogą uświęcenia". O. Tomislav Vlaśić widzi spełnienie tej "zapowiedzi", kiedy pisze: "Rzeczywiście, można stwierdzić u tej dziewczynki silny rozwój duchowy, który charakteryzuje się mnogością doświadczeń". Tymczasem autentyczny rozwój duchowy nie mierzy się ilością doświadczeń, ale wzrostem wiary, nadziei i miłości. Jeżeli jednak osoby nawrócone pod wpływem przeżyć w Medjugorie otrzymują tego typu "formację", nie dziwi ani fakt poszukiwania przez wiele z nich jedynie kolejnych wrażeń duchowych, ani ich duchowy zastój i fanatyzm na tle objawień.

We właściwym kierunku zdaje się zmierzać publikacja typu "Adorujcie sercem mojego Syna" (jej autorem jest o. Slavko Barbarić), w której znaleźć można krótką szkołę modlitwy oraz szereg wzorcowych adoracji Najświętszego Sakramentu w oparciu przede wszystkim o słowo Boże. Uważny i otwarty czytelnik takiej książki ma szansę odkrycia mocy Ewangelii i zobaczenia jej bogactwa. Być może nawet zacznie czytać Pismo Święte, a z czasem odkryje, że orędzia, które go poruszyły, stanowią okruchy pięknej całości, jaką jest Biblia. Będzie też wspominał orędzia jako "mleko duchowe", ciesząc się z mocy, jaką daje "pokarm stały", a którym może być tylko słowo Boże (por. 1 Kor 3,2).

Dla dobra całego "ruchu Medjugorie" koniecznym jest także, by wszelkie jego publikacje były sprawdzane pod względem teologicznym. Trzeba, by osoby zapewne szczerze szukające Boga, a związane z Medjugorie, poznawały zdrową, współczesną mariologię, a więc Maryję w Biblii, w historii zbawienia, pokorną Służebnicę Pana pośród pielgrzymującego ludu Bożego. Mnożenie samych orędzi i koncentrowanie się na nich jest jakimś echem dawnej, przedsoborowej teologii, w której zastanawiano się bardziej nad przywilejami i tytułami Najświętszej Maryi Panny, a zapominano o Jej ewangelicznym obrazie i wzorze dla wierzących. Nie może wreszcie w pełnej i zdrowej formacji zabraknąć takich tematów, jak Chrystus, Kościół, sakramenty, teologia życia duchowego.

Na następnej stronie obszerna opinia o objawieniach w Medjugorie

Opinie na temat objawień w Medjugorie


Problem: Medziugorie (fragmenty)


Ks. Jan Wójtowicz

Motto:
Defensio veritatis - veritas (Prawda broni się prawdą)

Wstęp


Na wstępie pragnę wyjaśnić, że inspiracją dla niniejszej pracy były głosy Czytelników “Słowa“ - dziennika katolickiego - którzy w reakcji na dwa artykuły na temat objawień w Medziugoriu: jeden “Za“ - i mój “Przeciw“ z dnia 23 lutego 1996 r. zechcieli zastanowić się i napisać do Redakcji uzasadniając swoje stanowisko czy wyrażając obawy. Odpowiedź na zgłoszone zarzuty i wątpliwości przekraczałaby ramy zwykłego artykułu. Przebijała w nich szczera troska o cześć dla Matki Bożej i chęć obrony Jej czci, jak i powagi Kościoła. Dokładnie te same pobudki są celem tej pracy - i to krytycznej. Literatura bowiem “za“ jest bardzo obfita, “przeciw“ prawie nie istnieje. Tymczasem aby dojść do prawdy, trzeba - w świetle zasad rozpoznawania duchów, którymi posługuje się Kościół - rozważyć także argumenty przeciwne, opierać się na faktach i dostosowywać swoje poglądy do rzeczywistości, a nie odwrotnie. Cenniejsza jest prawda, choćby gorzka, niż iluzja, choćby najpiękniejsza. Fakty te niejednokrotnie nie są znane, stąd także cel informacyjny tej pracy.

Sprawa nie jest uczuciowo obojętna, gdyż na ten temat istnieją już ludzkie opinie czy przekonania; jest równocześnie i poważna, ponieważ dotyczy sumienia, chodzi bowiem o uznanie czy nieuznanie autentyczności objawień czyli o wewnętrzne przyzwolenie czy odmowę wiary. W poszukiwaniu jednak prawdy trzeba kierować się raczej trzeźwym rozumem niż emocją według zasady: “sine ira et studio“ - czyli bez gniewu i stronniczości. Poszukiwania te, jeśli mają być uczciwe, muszą nie pomijać spraw wątpliwych, muszą też być prowadzone w duchu posłuszeństwa Kościołowi czyli oglądać się przede wszystkim na istniejące w tej sprawie orzeczenia władz Kościoła i w jakim kierunku te orzeczenia zmierzają.

Wyrażając osobisty pogląd, nie chcę jednak w niczym uprzedzać ostatecznego orzeczenia Władz Kościoła. które pragnę przyjąć z uległością. Szukam prawdy, a nie rozgłosu, którego chociaż nieprzyjemny, uniknąć się nie da.

Do szukania prawdy zobowiązuje Pismo św.: “Nie każdemu duchowi wierzcie, ale badajcie duchy, czy od Boga są. albowiem wielu fałszywych proroków pojawiło się na świecie“ (I J4, l). “Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości“ (I Kor 11, 14).

Są dwie drogi możliwe szukania prawdy w takich sprawach, nie wykluczające się, owszem, uzupełniające się wzajemnie:

I. Zostawić to organom oficjalnym Kościoła i przyjąć ulegle ich orzeczenie.
II. W oparciu o zasady rozpoznawania duchów urabiać sąd własny, zawsze z gotowością poddania się wyrokowi Kościoła.

Rozważmy najpierw punkt I. Jaki może być wynik?

1. Orzeczenie pozytywne jest możliwe dopiero wtedy, gdy objawienia się skończą, można zbadać ich całość i skutki, losy wizjonerów, a wynik badań Urzędu Kościelnego (Kard. Ratzinger: pierwszym i niezastąpionym jest Bp Ordynariusz miejsca) jest całkowicie pozytywny. Tak było w sprawie Cudownego Medalika (1830 r.), LaSalette (1846), Lourdes (1858), Fatimy (1917). W czasie ich trwania Kościół nie wydawał orzeczenia negatywnego, zachowywał postawę wyczekującą. Orzeczenie pozytywne nastąpiło po ich zakończeniu. Te objawienia są wielkim darem Bożym, złożone zostały w skarbcu Kościoła, znajdują się w spokojnym jego posiadaniu i przynoszą ciągłe owoce, są wielką pomocą ludowi Bożemu w pielgrzymce wiary. Nie obowiązują jednak do wiary, tak jak obowiązują dogmaty.

2. Orzeczenie negatywne nie musi czekać, aż seria objawień się skończy. Jeżeli w czasie trwania objawień wystąpią cechy negatywne. Urząd Kościoła jest obowiązany to orzec, by wiernych przestrzec przed błędem i uchronić przed duchową szkodą. Przykładem są objawienia w Garabandal w Hiszpanii (1961-1965 r.), które po orzeczeniu negatywnym ustały. Świeższym przykładem są pisma i działalność Vassuli Ryden, o których orzekła Kongregacja Nauki Wiary 6.X.1995, że te objawienia zawierają błędy doktrynalne i wezwała biskupów, aby należycie pouczyli swoich wiernych oraz nie dopuszczali do szerzenia jej pism, zaś wiernych, by nie uznawali objawień i wypowiedzi Vasuli Ryden za nadprzyrodzone. Przyjęcie takiego orzeczenia najwyższego Urzędu Kościoła obowiązuje wiernych w sumieniu, a tym bardziej kapłanów i biskupów. Okazywanie sprzeciwu i zachęcanie do niego innych jest grzesznym nieposłuszeństwem i budzi zgorszenie u wiernych.

3. Jak było z objawieniami w Medziugoriu? Po pierwszej pozytywnej reakcji Bp Ordynariusz Mostaru Żanić wydał jednak orzeczenie negatywne i do dziś - już na emeryturze - to zdanie podtrzymuje. Również “pierwsza Komisja diecezjalna w 1984 r. stosunkiem głosów 11:5 wypowiedziała się za tym, że w Medżugoriu nie mamy do czynienia ze zjawiskami nadprzyrodzonymi. Ponieważ decyzja była niejednogłośna, powierzono sprawę Komisji Episkopatu’“. Komisja działała od 18 stycznia 1987 r. do 9 kwietnia 1991 r. Jej orzeczenie opublikowane w “Słowie Powszechnym“ 26.V. 1991 r.. i powtórzone (częściowo) w “Słowie“ 23 lutego 1996 r. stwierdza: “Na podstawie dotychczasowych badań nie można stwierdzić, aby wystąpiły nadprzyrodzone zjawiska i objawienia. Jednakże liczne zgromadzenia wiernych z wielu krajów, które przybywają do Medziugoria inspirowane motywami religijnymi i innymi, wymagają uwagi i opieki duszpasterskiej, w pierwszym rzędzie biskupa Mostaru, a wraz z nim i innych biskupów, tak by w Medziugoriu i w związku z nim rozszerzała się zdrowa pobożność do Błogosławionej Dziewicy Maryi, zgodnie z nauką Kościoła. - W związku z tym biskupi Jugosławii zapowiadają, że ogłoszą specjalne pastoralno-liturgiczne wytyczne. Również poprzez swoje komisje biskupi nadal będą śledzić i badać całokształt wydarzeń w Medziugoriu“.

Jest to, jak dotychczas, ostatnie oficjalne orzeczenie w sprawie Medziugoria. Co z niego wynika?:

1) nie jest orzeczeniem pozytywnie stwierdzającym prawdziwość objawień,
2) nie przeczy, że zachodzą zjawiska i objawienia, ale dotychczasowe badania nie dają podstawy do stwierdzenia ich nadprzyrodzonego charakteru,
3) nie zamyka drogi do dalszego badania tych zjawisk. Trwają one do dziś -już 15 lat, rozszerzająca się tam pobożność do Matki Bożej wymaga specjalnej troski i uwagi biskupów, aby była zdrowa, zgodna z nauką Kościoła, więc by nie zeszła na niezdrowe tory.

Czy w takim razie jest błędem wątpić w nadprzyrodzony charakter tych objawień? Co więcej, czy wolno podawać tego co niepewne, jakby to było pewne, czy wolno przekonywać słowem i pismem o nadprzyrodzonym ich charakterze, skoro orzeczenie Komisji tego dotychczas nie stwierdza? Na jakiej więc podstawie prawnej w licznych czasopismach i wydawnictwach głosi się, że w Medziugoriu objawia się Matka Boża? Jest podstawową zasadą moralną, że nie wolno działać, jeśli się ma wątpliwości co do moralnej poprawności jakiegoś czynu. Sprawiedliwość i roztropność nakazuje więc zachować postawę powściągliwą, aż prawda zostanie stwierdzona, by nie narazić dobrej woli wiernych na rozczarowanie i nie osłabić ich zaufania do funkcji nauczycielskiej Kościoła.

Gdyby sprawa była bezspornie pozytywna, orzeczenie władz już byłoby pozytywne. Jeżeli go nie ma, krytyczne badanie i szukanie prawdy nie tylko jest dozwolone, ale uprawnione i wskazane.

I. Sprawa dotyczy nie tylko Medziugoria. Z wielu stron dochodzą, wiadomości o objawieniach przypisywanych Matce Bożej (w latach 1933-1989 naliczono ich 366...), ponadto krwawiące krzyże, płaczące figury (np. Syrakuzy 1953) czy obrazy (w katedrze w Lublinie 1949, koronowany w 1989 r.). Większość z nich nie ma aprobaty kościelnej, niektóre zostały odrzucone jako nieprawdziwe (u nas Oława), inne zaś najpierw zyskały aprobatę i pozwolenie na druk (“Imprimatur“), a po bliższym badaniu aprobatę cofnięto (VassulaRyden, Montechiari we Włoszech). Które więc z tych objawień są wiarygodne, prawdziwe? Czy można im dać wiarę? Akt wiary jest rzeczą indywidualną każdego człowieka i dotyczy sumienia. Wielu więc ludzi zastanawia się i szuka wskazówek i odpowiedzi na nasuwające się pytania i wątpliwości.

II. Dlatego trzeba rozważyć drugą drogę - roztropnego badania zaszłych faktów w oparciu o zasady rozpoznawania duchów podane w Piśmie św. i wiekowym doświadczeniu Kościoła, którymi oczywiście i Władza kościelna się kieruje. Wydaje się więc rzeczą potrzebną i pożyteczną bodaj w krótkości te zasady poznać. Przytaczam je według O. Ad. Tanquerey’a: “Zarys teologii ascetycznej i mistycznej“ (w cytatach skrót: T), następnie A. Poulain: “Łaski modlitwy“ (skrót: P) oraz ks. Józefa Warszawskiego TJ: “Garabandal - objawienie Boże czy mamidło szatańskie“ (skrót: W).

1. Zgodność z dogmatem i nauczaniem Kościoła.

2. Dla rozpoznania jakości działającego ducha winna taka dusza zwrócić baczną uwagę na cały zasięg myśli, sugerowanej przez działającego w niej ducha: początek, środkowy przebieg, finał. Jeśli wszystkie elementy są dobre, jest to znakiem, że działa duch dobry; jeśli zaś w owym ciągu zasugerowanej myśli zarysował się choćby odcień zła, znakiem to będzie oczywistym, że działa na nią duch zła.

3. Jeśli wszystkie oznaki są dobre, osiąga się tylko prawdopodobieństwo, że objawienie jest dobre.

4. Skutki objawień szatańskich: początkowo radość, potem zamieszanie, zniechęcenie, smutek, osłabienie wiary... Św. Teresa Wielka: “Łaska zostawia zawstydzenie, pokorę, pokój, szatan przeciwnie: pewność siebie, pychę i niepokój“.

5. Szczególnie pycha jest znakiem diabelskiej iluzji. Objawia się przez ducha niezależności od przełożonych i kierowników, upór przy swoim zdaniu, niechęć do poddania się badaniu i pracz gniew. Jest znakiem pychy ulegać pewnej chęci do rozgłaszania łask, jakie się we własnym mniemaniu posiada. - Pokora przeciwnie, dąży do tego. by je ukrywać. Św. Teresa W: “Gdy dusza otrzymuje łaski i pociechy, musi się pilnie badać, czy pracz to rośnie we własnej opinii. I jeżeli nie upokarza się tym więcej, im serdeczniejsze są słowa, jakie słyszy, niech będzie pewna, że nie pochodzą one od Boga“. Pokorę szatan ma w szczególnej nienawiści, jej wyrazem jest posłuszeństwo. Szatan może namawiać do umartwień wbrew posłuszeństwu.

6. Pychę zdradza żądanie, by nikt w to nie wątpił, bo tak mówi “Matka Boża“, więc “ma grzech“, kto nie wierzy.

7. Podobnie jak Bóg dopuszcza zło, aby osiągnąć większe dobro, tak szatan może dopuścić mniejsze dobro, by osiągnąć większe zło.

8. Objawienia Boże odznaczają się dwiema istotnymi cechami: 1) zwięzłość, 2) prostota. Przeciwieństwem tego jest powtarzanie w kółko rzeczy znanych (banał). Objawienia Boże są dziełem nie tylko wszechmocy, ale i mądrości Bożej: Bóg nie mnoży objawień i cudów bez bardzo poważnego motywu.

9. Przy fałszywych zjawieniach (szatańskich) nie musi się przypuszczać hipokryzji wizjonerek czy ich otoczenia. Wizjonerzy relacjonują to, co widzą i słyszą: chodzi o to, czy ten który się ukazuje, nie jest “kłamcą od początku“.

10. Gdy szatan ukazuje się w formie cielesnej, może nadać sobie uroku, a nawet wygląd święty. Może mówić rzeczy wzniosłe i prawdziwe.

11. Po samym blasku zjawisk i wypowiedzi, który olśniewa, nie można rozeznać się w ich istocie i prawdziwości: “ex cauda cognos-citur i nimicus“ -“nieprzyjaciela poznaje się po ogonie“ - trzeba przez analizę wychwytywać “kuśtykanie kuternogi“ czyli rzeczy podejrzane i fałszywe.

12. Bóg nie może dopuścić, aby objawienia szatańskie miały wszystkie cechy dobra, bo wtedy nie można byłoby ich rozpoznać.

13. Szatan nigdy nie wywołuje wizji czy iluzji bez ostatecznego ich skierowania ku złu. Właściwe jednak zamiary szatana mogą się nie ujawnić z samego początku. Szatan nie może jednak zdobyć się na jedno: prawdziwie i trwale pobudzać do prawdziwych cnót. Może tylko podstępnie udawać przez jakiś czas, że do nich zachęca, lecz zawsze czyni to w ten sposób, aby cnoty, źle praktykowane, wtrąciły duszę w przesadę i dziwactwa. Pod jego wpływem pokuty cielesne będą się pomnażać aż do utraty zdrowia i będzie im towarzyszyło nieposłuszeństwo, które rzekomą cnotę okryje w końcu śmiesznością i wzbudzi odrazę. Inaczej bowiem sprzeciwiłby się samemu sobie.

14.Odrzucić należy wszelkie widzenie, które by się okazało przeciwne prawu moralnemu lub przyzwoitości. Podejrzanymi są zjawy, którym brak godności lub powściągliwości, a tym bardziej te wszystkie, z których przeziera śmieszność.

15.Pragnienie objawień rozwija niebezpieczną ciekawość. Św. Jan od Krzyża, pisze: “Nic milszego dla szatana nad duszę, która szuka objawień i jest na nie chciwa; znaczy to czynić mu wszelkie ułatwienia, by mógł podsunąć błędy i osłabić wiarę i w ten sposób dusza jest narażona na wszelkie dziwactwa i silne pokusy“.

16. Przepowiednie - czy są jasno wyrażone i potwierdzone faktami. Fałszywi prorocy w razie niepowodzenia szukają ucieczki w jakimś nowym objawieniu.

17.Słowa wewnętrzne: trzeba wpierw zdobyć pewność moralną, że pochodzą od dobrego ducha i do dobrego prowadzą. Niezastąpioną tu rzeczą jest rola spowiednika i posłuszeństwo jego poleceniom.

18.Cud rzeczywisty jest objawem działania Bożego. Kościół jednak stale rozróżnia pomiędzy tzw. ,.cudem zmiłowania“, zdziałanym przez Boga jako wynagrodzenie za wiarę modlącego się o cud, a “cudem potwierdzenia“, którego zadaniem jest uwiarygodnić cykl wizyjnych zjawisk. Pan Jezus przestrzega, że “fałszywi prorocy czynić będą znaki i cuda, żeby wprowadzić w błąd, jeśli to możliwe, wybranych. Wy przeto uważajcie“ (MK 13, 22). Jaki jest więc charakter owego cudu- znaku: czy ma na celu rzeczywiste dobro duszy i ciała, czy jest tylko dziwem, mającym zaspokoić ciekawość czy też chęć doznania nadzwyczajności, albo dla popisania się - do czego nakłaniał kusiciel Chrystusa.

19. Próba czasu i dyskusji. Trzeba rozpatrzeć wszechstronnie i obiektywnie wszystkie skutki, nie przeoczając ujemnych, i patrzeć na rozwój wypadków.

20. Trzeba unikać pewnych pułapek. W pierwszą z nich wpadłby kierownik, gdyby pozwolił sobą rządzić. Prorokinie oświadczają mu, że niebo go wybrało, co tak bardzo przemawia do próżności. Sobie rezerwują sprytnie odbieranie komunikacji “Bożej“... Kapłan będzie miał całą głośną i doniosłą pracę zewnętrzną. W rzeczywistości jednak zostawiają mu niższe stanowisko: ma tylko słuchać... Bierze się kierownika w niewolę, każąc mu zrzec się swego rozumu, a zgiąć czoło przed objawieniami.

21. Relacje wizjonerów powinny być rzetelne i dokładne, podobnie opracowania książkowe: nie powinny pomijać szczegółów ujemnych, byłoby to fałszowaniem rzeczywistości i prowadziło do urabiania błędnych opinii.

22. Kiedy chodzi o udowodnienie, że jakieś objawienie pochodzi od złego ducha, nieraz wystarczy jeden tylko ze wspomnianych znaków, aby usunąć wszelkie wątpliwości. Natomiast gdy chodzi o stwierdzenie prawdziwości objawień, trzeba, żeby wszystkie cechy były dobre. Pewność jest tym większa, im owe cechy występują wyraźniej. Jest to zgodne z zasadą: bonum ex integra causa, malum e quovis defectu - coś jest dobre, jeśli pod każdym względem jest dobre, złe zaś, gdy występuje jakikolwiek brak. Np.: garnek wygląda całkiem dobry, ale ma w dnie małą dziurkę... Któż go kupi?

III. W świetle przytoczonych zasad nie trudno znaleźć wiele rzeczy, budzących uzasadniony niepokój i to właśnie w obfitej literaturze pozytywnie oceniającej objawienia w Medziugoriu. Wiarygodność pracy krytycznej na tym zyskuje, ponieważ czerpie wiadomości nie od “wrogów“, lecz od “przyjaciół“.

Wiele może pomóc porównanie objawień w Medziugoriu z prawdziwymi objawieniami w Lourdes i Fatimie. oraz z fałszywymi, szatańskimi objawieniami w Garabandal w latach 1961-65 (diecezja Santander w Pirenejach hiszpańskich nad zatoką Biskajską). jak orzekły Władze kościelne.

Ks. Józef Warszawski TJ. wówczas pracownik Radia Watykańskiego, udał się tam półoficjalnie, by zbadać sprawę na miejscu, wszystkie okoliczności, przesłuchać “widzące“. Były to cztery dziewczynki - najstarsza Conchita 12 lat, Mariloli, Maria, Jacynta. Owocem jest cytowana wyżej książka: “Garabandal - objawienie Boże czy mamienie szatańskie?“, która daje przykład i metodę rzetelnego “badania duchów“. Ks. Kardynał Jan Baptista Montini, wówczas Sekretarz Stanu, późniejszy papież Paweł VI. przychylnie przyjął tę pracę i dzięki temu podtrzymał biskupów w Santander w negatywnej ocenie zjawisk. Ponieważ są mało znane, krótka o nich informacja:

Zaczęło się w niedzielę 18 czerwca 1961 r. Owe cztery dziewczęta po nieszporach w kościele koło godz. 18.30 poszły “na jabłka“ do ogrodu nauczyciela. Dwukrotnie spłoszone, dopiero za trzecim razem napełniły kieszenie jabłkami, usiadły na brzegu ścieżki i zaczęły jeść “owoc zakazany“. Mówiły do siebie: “Aleśmy zrobiły radość szatanowi...“ Wtem zaczęło coś szurać w zeschłych liściach w pobliżu... “Pewnie szatan....“ i jedna rzuciła tam kamieniem. W tej samej chwili - pierwsza nagła ekstaza z całego ciągu dalszych niezliczonych.... Cóż tam ów duch, udający Matkę Bożą, i drugi rzekomy “Św. Michał“ wyczyniał! Wizje, lewitacje, ekstatyczne marsze “widzących“ bardzo szybkie pod górę objawień unoszonych niewidzialną siłą, marsze w przód, w tył, w szerokim rozkroku, gwałtowne padanie na kolana z trzaskiem bez obrażenia ciała, odgadywanie myśli, znajdowanie w ekstazie zagubionych przedmiotów, ekstatyczna "komunia" na języku sfotografowana, groźne proroctwa, orędzia, uzdrowienia mocno potłuczonego kolana, nawrócenie protestanta, nawrócenie i chrzest Żydówki... Po orzeczeniu negatywnym w 1965 r. “widzący“ tracą pamięć widzeń, wszystkiemu zaprzeczają, “objawienia“ rozpływają się w nijakości... Ale - niektórych zwolenników nie zadawala orzeczenie Kościoła, zbudowano tam jakąś kaplicę dla św. Michała i dwa hotele dla turystów, jednak sława tego miejsca gaśnie i rozpływa się. Cel tych objawień - przyćmienie Fatimy sensacją i podważenie jej wiarygodności: fałszywe banknoty budzą nieufność do prawdziwości prawdziwych...

Wydaje mi się, że warto by książkę ks. J. Warszawskiego wydać na nowo w jakiejś oficynie katolickiej. Na pewno byłaby rozkupiona w mig. Przydałaby się zwłaszcza kapłanom w prowadzeniu dusz. Autor ma 93 lata, jest w Warszawie i cieszy się dobrą pamięcią i dobrym, jak na swój wiek, zdrowiem. Jego zdaniem - Medziugorie to dalszy ciąg Garabandal. Jako rzecz charakterystyczną w osobistej ze mną rozmowie zauważa, że w prawdziwych objawieniach Matka Boża była w jednym miejscu, “widzący“ do Niej przychodzili; w Garabandal czy Medziugoriu zjawia się w rozmaitych miejscach, tam gdzie są “widzący“ razem czy osobno, nawet bardzo daleko...

Zwolennicy Medziugoria twierdzą - choć raczej rzadko - że Medziugorie to dalszy ciąg, jakby doskonalsza realizacja orędzia z Fatimy. Pytanie więc: czy może raczej odnowienie - tylko lepiej podrobione - Garabandal... Parę spostrzeżeń, tu zamieszczonych, nie ma pretensji do wyczerpania zagadnienia. W analizie poszczególnych fragmentów będzie zaznaczone numerem powołanie się na którąś z przytoczonych zasad.

Okoliczności zjawień


1. Czas - pora dnia, miejsce: Lourdes - wczesny ranek lub pełny dzień, Fatima zawsze pora południowa. Nigdy wieczór. Nigdy w kościele. W Garabandal - przeważnie wieczór, czasem w nocy; z kościoła ks. proboszcz na polecenie Ordynariusza ekstatyczki usunął. W Medziugoriu - wieczorem, czasem w nocy o 22 godz. na górze objawień, potem w “półmroku zakrystii“, a po zakazie Ordynariusza na plebanii, wreszcie po różnych miejscach.

2. Początek, środkowy przebieg, finał (patrz zasada 2).

a) Początek.

W Lourdes Bernadetta ze swoją siostrą i koleżanką na polecenie matki idą zbierać gałęzie na opał nad brzegiem Gawy. Na prośbę Matki Bożej, by przychodziła tutaj przez 15 dni, odpowiada: “Po uzyskaniu pozwolenia rodziców, będę przychodziła“.

W Fatimie: nieletnie dzieci: 10,9,7 lat z woli rodziców już pracują, pasąc owce. I tu, i tam wejście w ekstazę łagodne, podobnie wyjście. Dzieci przygotowane przez modlitwę i umartwienie, proste i niewinne. Wszystkie nie umieją czytać i pisać, w ich prostocie, niewinności, braku wykształcenia lepiej zajaśnieje moc Boża. A więc - praca, posłuszeństwo, modlitwa.

Garabandal - dziewczynki szukają relaksu niedzielnego, razem kradną i nasycają swoje łakomstwo. A więc - nieposłuszeństwo przykazaniu, działanie zespołowe, udzielanie sobie wzajemnie.

Medziugorie - jak było naprawdę? Weine Weible, nawrócony protestant, w swej książce: “Listy z Medziugorje“ (skrót: WL) opisuje szczerze początek, nie pomija ujemnych szczegółów, jakich nie ma w innych opracowaniach. Ivanka (161at) z Mirianą (151at) i Vicką (17 lat) idą na spacer na górę Crnicę, by “posłuchać radyjka i palić papierosy zdala od ganiącego wzroku rodziny. To był ich skromny rytuał, w którym uczestniczyły od czasu do czasu“. Ukazuje się światło, a w nim -jak od razu nazwały - “Gospa“ bo z dzieciątkiem na ręku... Za chwilę dołączają się dwaj chłopcy, obaj o imieniu Ivan (22 i 16 lat); byli na jabłkach u sąsiada“, młodszy niesie całą torbę jabłek. Na widok “Gospy“ przerażonemu chłopcu wypada torba z rąk, uciekają obaj, młodszy jednak wraca i wchodzi na stałe do grupy “widzących“.

Nic wielkiego?... Jednak świadome, powtarzane i organizowane nieposłuszeństwo jako “relaks“ oraz kradzież - też wspólna, więc element wzajemnego zgorszenia... Jak w Garabandal. tylko że wiek starszy, więc i upadek poważniejszy... Takie to w obu przypadkach było podłoże psychiczne i moralne “naczyń wybranych“ do głoszenia orędzi “Matki Bożej“...

Na drugi dzień 25 czerwca o tej samej godzinie wieczornej widzenie się powtarza, dołączają się Marija (17 lat) i Jakov (10 lat), też “widzą“ i razem z poprzednimi stanowią odtąd stałą grupę “widzących“. Jest już także kilkudziesięciu mieszkańców wsi, wieść rozchodzi się błyskawicznie. Na szczycie góry pojawia się “Gospa“ tym razem sama, tych sześcioro jakaś tajemna siła unosi z niewiarygodną szybkością na szczyt góry “prosto przez kolczaste krzaki, nie czuliśmy ani kamieni, ani cierni“. Tam padają razem na kolana przed Zjawą, nie czyniąc sobie żadnej szkody. “To padnięcie jest gwałtowne, jakby jakaś moc rzuciła je na kolana“. Podobnie jest przy następnych widzeniach . Znowu -jak w Garabandal...

b) Środkowy przebieg, finał

Lourdes, Fatima - określona i zapowiedziana seria zjawień, Lourdes 18, Fatima 6, treść zwięzła i prosta (zasada 8). Lourdes: potwierdzenie cudem: wytryśnięcie źródła i cudowne uzdrowienia zbadane przez komisję uczonych; Fatima: wirujące słońce, wysuszenie ubrań przemoczonych deszczem i także uzdrowienia. Treść dokładnie zbadana przez Kościół i potwierdzenie autentyczności: Objawiająca się Istota jest Matką Bożą. Bernadetta wstępuje do klasztoru i tam zdobywa świętość modlitwą, pracą, cierpieniem. Franciszka i Hiacyntę z Fatimy zgodnie z zapowiedzią Matka Boża zabiera wcześnie do nieba, Łucja jest w klasztorze klauzurowym niedostępna dla świata, wszyscy troje odznaczają się heroiczną pokutą i modlitwą.

Garabandal: Conchita na polecenie “Virgen“ - “Dziewicy“ wstępuje do klasztoru, ale s. Przełożona oświadcza, że nie wierzy w te objawienia. Już po tygodniu ukazuje się Conchicie “Chrystus“ i każe jej wystąpić z klasztoru i “głosić Garabandal“. Pozostałe dziewczęta pozostają w świecie. - Więc - “głosić“ nie oglądając się na to, co powie Kościół?

Medziugorie. Nie wydając sądu o nikim, fakty są takie, że “widzący“ uzyskują wiarę i oparcie w Gospodarzach parafii do dziś wbrew orzeczeniu negatywnemu Ordynariusza i przy braku oświadczenia pozytywnego ze strony Komisji Episkopatu. Objawienia ciągną się już 15 lat, ich koniec niewiadomy: “Gospa“ powiedziała Mirianie i Ivance, że będzie się im ukazywać do końca ich życia, a obie mają dopiero 30 lat... . “Wierne przekazanie posłania z Medziugoria nie jest rzeczą łatwą. Chronologiczne przedstawienie treści kolejnych spotkań z “Matką Bożą“ nie jest wykonalne“. Co więcej, Mirijan Ljubić i Andre Castella w książce “Mediugorje“ (skrót: M) uważają, że “widzący“ nie mają zachowywać wiernie w pamięci wszystkich orędzi i przekazywać ich w całości...“. Ale zaraz dalej autorzy piszą: “Chrześcijańska roztropność polega... na poddaniu objawień obiektywnemu badaniu, wytrwałemu i drobiazgowemu“. Zresztą chociaż Kościół podjął i prowadzi takie badania, autorzy wyznają z rozbrajającą szczerością i chyba trafnie: “Nasza Niebieska Matka nie przyszła do Medziugoria, żeby zabiegać o kościelne uznanie Jej obecności. Gdyby to było Jej zamiarem, mogłaby już w pierwszym dniu dokonać olśniewającego cudu. Ten cud obiecała na później“. I znowu dalej: “Pomysłowość “Gospy“ jest wprost niewyczerpana (tzn. że nie każdy z “widzących“ to samo widzi i słyszy). Utrudnia to pracę tych, którzy chcą prawidłowo przedstawić wydarzenia w Medziugorie. Taki jest wszak cel tego dzieła“.

Więc - przynajmniej jasno powiedziane: taki właśnie ceł tego dzieła “Gospy“ w Medziugoriu, żeby prawidłowe zbadanie przez Kościół było po prostu niewykonalne... Czy można przyjąć, żeby Tej prawdziwej Matce Bożej co króluje w niebie, nie zależało na uznaniu Jej objawień przez Kościół? Czy “chrześcijańska roztropność“ nie ma tu nic do powiedzenia?...

Kim więc naprawdę jest “Gospa“ z Medziugoria? Nieomylny znak - nieposłuszeństwo, wyłamywanie się spod władzy i orzeczenia Kościoła demaskuje nieomylnie właściwego sprawcę...

3. Trwanie i ilość zjawień

Choćby nawet komisje kościelne pracowały ze wszystkich sił, “niewyczerpana pomysłowość“ “Gospy“ sprawi, że nie dadzą rady. Na powtarzające się często zarzuty i pytania wątpiących i krytyków (są to także liczni księża i biskupi) , dlaczego objawienia ciągną się tak długo, “Gospa“ odpowiada pytaniem: “Czy już się wam znudziłam?” Miriana (znająca najwięcej bo 10 “tajemnic“) bez wahania odpowiada: “Ponieważ są to ostatnie objawienia... “Gospa“ zapewniła: kiedy te objawienia się skończą, będą na świecie tylko już fałszywe objawienia... “Przyszłam po raz ostami wezwać świat do nawrócenia, bo potem nie objawię się już na ziemi“. I na zapytanie Fra Tomisłava Vlasić za pośrednictwem “widzącego“ Ivana potwierdza: “Są to ostatnie objawienia“.

Jest to jednak twierdzenie bez dowodu, którym może być tylko orzeczenie Kościoła, że “Gospa“ jest rzeczywiście Matką Bożą. Tymczasem orzeczenia Władzy kościelnej są negatywne, więc i tej zapowiedzi nie można traktować jako prawdziwej. Natomiast ta sprytna zapowiedź pomysłowej “Gospy“ zagradza, drogę ewentualnym wszelkim przyszłym prawdziwym objawieniom i prowadzi do absurdu, ponieważ z góry je odrzuca powagą “Gospy“, choćby one miały potwierdzenie Kościoła... Nasuwa się pytanie, jak w takim razie traktować wszystkie aktualnie płaczące figury Matki Bożej, których tyle po świecie...?

Weine Weibla niepokoi zarzut co do częstotliwości i ciągłego trwania objawień i próbuje odpowiedzieć - że “Gospa“ przychodzi codziennie, aby nas uczyć, podobnie jak matka mówi dzieciom stale, by wycierały obuwie, składały ubrania, sprzątały pokój... .

Porównanie piękne, ale w takim razie, czy Kościół jeszcze potrzebny, skoro “Gospa“ go tak wspaniale wyręcza? Św. Bernadetta na zapytanie pewnego księdza: “A może Najśw. Panna powiedziała ci, co trzeba robić, by pójść do nieba?“ - odpowiedziała: “Nie, proszę księdza. Tego nam nie potrzeba. My i tak to wiedzieliśmy przedtem“ (zasada 8).

Kim więc właściwie jest Zjawa z Medziugoria?


(zasada 9)

Jest to pytanie zasadnicze. Zdaje sobie z tego sprawę O. Slavek Barbarić, który na spotkaniu w Medziugoriu powiedział: “Jeżeli się nie przyjmuje Maryi, argumentacja staje się po prostu śmieszna“ (2.X.1995 r.). Podobnie myśli David Manuel współpracownik Weine Weibla i w przedmowie, do “Listów z Medziugoria“ zapytuje: “Czyżby Medziugorie było ostatnim podstępem Anioła Ciemności pod koniec tego wieku?“.

Zauważona wyżej nić nieposłuszeństwa właściwie już wystarcza do udzielenia odpowiedzi twierdzącej zgodnie z zasadą (2): jeżeli w ciągu zdarzeń zarysował się choćby odcień zła, jest rzeczą oczywistą, że działa duch zła. Aby odpowiedź był pełniejsza, trzeba się trzeźwo przypatrzeć:

- “znakom“ a zwłaszcza zapowiedzianemu “wielkiemu znakowi“.
- domaganiu się przez Zjawę święta Królowej pokoju na 25.VI,
- zwyczajom Zjawy, symbolice i jak się ona sama określa,
- nawróceniom, słowom wewnętrznym i sposobie propagowania tego miejsca,
- stosunkowi Zjawy do “widzących“,
- stosunkowi do Władz kościelnych,
- praktyce postu,
- “błogosławieństwom“ Zjawy,
- oddaniu się do dyspozycji Zjawy.

Znaki

“Popularnymi znakami obecności “Gospy“ jest przemiana koloru łańcuszków różańca na złoty“. Opisuje to dokładniej Thomas Rutkoski: w czasie tej “alchemii“ różaniec robi się ciepły, gorący, równocześnie w jego grupie pielgrzymkowej doznało tego “cudu“ ponad 20 osób. Krzyżyk i paciorki różańca (koraliki) nie ulegają zmianie (“Owoce Medjugorie“, s. 206). Nie piszą autorzy, czy badano chemicznie tę dziwną galwanizację “złotą“ powłoką, do której potrzeba jednak ciepła... Hm... mieszkaniec piekła “każdy ogniem będzie posolony“... (Mk 9, 49) nosi go w sobie... Kościół poświęca medalik, a nie łańcuszek, na którym wisi; podobnie krzyżyk i koraliki różańca, bo z nimi łączy się modlitwa, a nie łańcuszek czy sznurek, który je łączy... Szatan spalił pół pokoju św. Janowi Vianney, gdy ten spowiadał w kościele... Gdy Józefa Menendez wychodziła z wizji, w której oglądała piekło, zapaliła się na niej bielizna... .

Na okładce książki w/w “Owoce Medjugorie“ jest fotografia “Matki Bożej“, która się pojawiła samoistnie na negatywie wywoływanego filmu... Weine Weible pisze, że dzieje się tak niejednokrotnie, ale niestety, wiele z tych “zdjęć“ nie jest prawdziwych.

“Słońce zdaje się tańczyć i pulsować, mieniąc się wszystkimi kolorami tęczy. Te zjawiska trwają jakiś czas. potem znikają“. Jedni je widzą, inni nie .

Krzyż na górze Kriżevac, żelbetonowy, postawiony tam na pamiątkę Jubileuszu Odkupienia w 1933 r., dominujący nad całą okolicą czasami znika z pola widzenia lub obraca się na miejscu... . Nikt jednak nie stwierdził, czy rzeczywiście skruszył się beton i zerwały się pręty zbrojeniowe, by zróść się na nowo, czy też była to tylko iluzja wywołana w wyobraźni widzów... Znane jest powiedzenie: “Stat Crux, dum volvitur orbis“ - “Stoi Krzyż, podczas gdy świat się obraca“ - tu odwrotność symbolu: świat i jego zasady są czymś pewnym i stałym, podczas gdy znienawidzony krzyż obraca się bezradnie na wszystkie strony, a nawet znika, jakby już runął...

David Manuel, bliski współpracownik Weine Veibla w propagowaniu Medziugoria, także nawrócony protestant, leżąc w lasku za kościołem patrzył w niebo i rozmyślał, dlaczego nie doznał tu jakiegoś znaku, jak np. jego żona... Wtem zauważył, że kilka chmurek uformowało się na kształt idealnego krzyża i przepłynęło nad nim... Zrozumiał: trzeba “zawierzyć“... . Ale znowu pytanie: czy to fakt obiektywny, czy tylko iluzja wyobraźni... Czy wystarczająco ważny motyw do nadprzyrodzonej interwencji Bożej?... (zasada 8).
Skoro tego rodzaju “znaki“ są popularne, nic dziwnego, że wielu . pielgrzymów kierując się niezdrową ciekawością, pragnęłoby zobaczyć czy doznać czegoś nadzwyczajnego (zasada 15)... Czy mają do tego prawo?... “Nauczycielu, chcemy od Ciebie znak widzieć!“.Czy wszechmoc Boga ma wysługiwać się ludzkiej ciekawości? “Bóg nie mnoży objawień i cudów bez bardzo poważnego motywu“ (zasada 8).

W. Weible nazywa te “znaki“ “pocałunkami z nieba“. Budzą raczej nieufność i wstręt, bo mają posmak łapówki, za którą chce się kupić przyzwolenie wiary w medziugorską Zjawę... Czy pobożność w ten sposób wzbudzona będzie zdrowa, jak o to chcą dbać Biskupi byłej Jugosławii?

Te “cudy“ noszą znamię popisu, pychy -jak te, do których zły duch chciał nakłonić Pana Jezusa. Są raczej dziwami, dziwactwami nie-poważnymi, śmiesznymi (zasada 14 oraz 18). Może Bóg. dopuszczając to, chce wskazać, jak daleko może wpływać władza, złego ducha na materię czy na umysł ludzki i przygotować na jeszcze bardziej dziwne “znaki“ zapowiedziane w Ewangelii na ostateczne czasy... Wyziera tylko wyraźnie ich cel: każdy “obdarowany“ staje się tubą propagandową, chwalącą Zjawę z Medziugoria...

“Wielki znak“

Cudami stwierdził Pan Jezus prawdziwość swej nauki największym było Jego Zmartwychwstanie.

W Lourdes - tym znakiem było wytryśnięcie źródła w miejscu, wskazanym Bernadetcie, którego woda przez picie czy obmycie przyniosła i przynosi cudowne uzdrowienie tysiącom chorym.

W Fatimie - przy trzecim zjawieniu w lipcu 1917 r, na pytanie i prośbę Łucji Matka Boża odpowiedziała: “W październiku powiem wam, Kim jestem, i uczynię wielki cud, by wszyscy mogli uwierzyć“. Tak się też stało.

Medziugorie: w największym skrócie zestawienie faktów: Od początku “widzący“ nalegali usilnie na Zjawę, żeby zostawiła znak, aby ludzie im uwierzyli. Początkowo Zjawa nie odpowiadała i zaczynała się modlić lub śpiewać, a nawet znikała... Wobec ciągłych nalegań “widzących“, gdzieś w drugim miesiącu, obiecała, że zostawi “znak“. Będzie on na ziemi na miejscu pierwszych objawień, widoczny dla wszystkich. Wszyscy “widzący“ wiedzą, jaki to będzie znak .

Czas jego zjawienia jest tajemnicą, którą zna tylko Miriana. Zanim się ukaże, nastąpią trzy ostrzeżenia dla świata. Będą to wydarzenia na ziemi. Miriana będzie ich świadkiem. Na trzy dni przed jednym z ostrzeżeń Miriana zawiadomi o tym kapłana, którego ona sama. wybierze. Świadectwo Miriany będzie potwierdzeniem objawień. Po upomnieniu pojawi się znak widoczny na miejscu objawień . Od 1994 r. owym wybranym kapłanem jest Fra Peter Ljubicić.

Ivan po wstąpieniu do Seminarium Duchownego (potem wystąpił) na żądanie Komisji Biskupiej w 1982 r. napisał coś na kartce, którą, umieszczono w zaklejonej kopercie. Komisja otwarła ją za jego pozwoleniem w 1985 r. i odczytała: “Matka Boża powiedziała, że zostawi znak. Będzie wielkie sanktuarium ku czci moich objawień w Medziugoriu i to sanktuarium będzie według “mego wyobrażenia”...Znak pojawi się w szóstym miesiącu“. Ivan został przez “Gospę“ mocno zganiony za ujawnienie tej tajemnicy, ale jej nie zaprzeczono .

W 1995 r. O. Tomislav Pervan (proboszcz par.) położył kamień węgielny pod budowę dużego klasztoru na lewo od Podbro. Będzie on służył Wspólnocie Królowej Pokoju, ale ponadto stanie się miejscem spotkań i hotelem dla przybyszów. Powstanie tu również kościół i naturalny ogromny amfiteatr, mogący pomieścić wielkie zgromadzenia .

Od 1983 r. istnieje także “Wspólnota Dzieci Medziugoria“, która drukuje materiały, ulotki , powiela kasety, organizuje konferencje, zapewnia regularny przekaz wiadomości - “a to dopiero początek...“.

Porównanie z Lourdes, Fatimą, komentarz, ocena realizacji “cudownego wielkiego znaku“ rękami ludzkimi za pieniądze pielgrzymów - rzeczą. Czytelników. Wystarczy kiedyś’ urządzić poświęcenie nowych budowli w “szóstym miesiącu“ tj. w czerwcu. w rocznicę zjawień i “wielki znak“ gotowy...

Żądanie święta Królowej Pokoju na 25 czerwca.

Pewnego sierpniowego wieczora w 1981 r. nad wzgórzem, gdzie stoi krzyż, ukazał się błyszczący napis: MIR (po chorwacku: POKÓJ). Zjawa prosiła, żeby dzień 25 czerwca, dzień drugiego objawienia, stał się świętem Królowej pokoju. Gdy “widzący“ wykrzyknęli: “24“! -odpowiedziała: “Ależ uciekliście tego dnia“.

Ta ucieczka to chyba pozorny, niepoważny, kłamliwy wykręt użyty przez Zjawę. Zjawa wie, o czym “widzący“ nie pomyśleli, że liturgicznie byłoby to niemożliwe, ponieważ 24 czerwca przypada uroczystość Narodzenia św. Jana Chrzciciela, ściśle związana z datą wigilii Bożego Narodzenia. Uderza, że Zjawa nie skierowuje “widzących“ do Władz Kościoła i uzależnia żądaną datę od zachowania się “widzących“! Czy Zjawie w tym “pobożnym“ życzeniu chodzi rzeczywiście o uczczenie Matki Bożej jako Królowej pokoju, czy też raczej, by ustanowienie tego święta posłużyło - podobnie jak budowa “wielkiego sanktuarium“ - ku czci “moich“ objawień w Medziugoriu i tym samym ku uznaniu ich autentyczności... Przy tym 27 czerwca przypada wspomnienie Matki Bożej Nieustającej Pomocy, a około połowy czerwca Niepokalanego Serca Maryi. Czyżby więc Zjawie nie chodziło także o zdyskontowanie czci Niepokalanego Serca Maryi na rzecz nowości, popartej “objawieniami“ ?...

Matka Boża w Fatimie powiedziała, że “Bóg chce wprowadzić na świecie cześć Niepokalanego Serca Maryi“. Prosząc o nowe święto z innego tytułu w bliskim terminie poprzedniego przeczyłaby sama sobie i Bogu. Zresztą w nowej liturgii po Soborze Wat. II. dzień 1 stycznia jest obchodzony jako święto “Świętej Bożej Rodzicielki“ a Papieże w ten właśnie dzień ogłaszają apele do całego świata w sprawie pokoju. Prośba więc Zjawy nie wygląda poważnie, jest raczej podstępnym uderzeniem w daty miesięczne jeszcze dwóch świąt dla Matki Bożej najdroższych: 25 marca Zwiastowanie i 25 grudnia Boże Narodzenie, z którymi chce kojarzyć w ważności swoje medziugorskie zjawienie się...

W całej historii Kościoła nie zdarzyło się nigdy, by Matka Boża - także w zatwierdzonych objawieniach - wystąpiła z żądaniem o ustanowienie Jej święta. Ona zawsze wielbi Boga, iż “raczył wejrzeć na niskość Służebnicy swojej“... To sam Kościół kierowany Duchem Świętym, w poczucia wdzięczności dla Matki Zbawiciela, dla utwierdzenia wiary i rozwoju pobożności ustanawiał Jej święta i ich termin w roku liturgicznym, nieraz zmieniany. Tak też ustanowił wspomnienie Matki Bożej z Lourdes pod datą pierwszego zjawienia 1 lutego, choć Matka Boża o to nie prosiła.

Obłudne i sprzeczne z pokorą, niesłychane i natrętnie przypominane przez comiesięczne komunikaty na 25 dzień każdego miesiąca za pośrednictwem “widzącej“ Marii żądanie Zjawy, odsłania prawdę: wysuwania takich żądań n i e m o ż n a przypisać Matce Bożej. Wobec tego Zjawa medziugorska nie jest Matką Bożą!

Cóż więc zapowiadał błyszczący napis: MIR - jeszcze jeden obłudny “pocałunek z nieba“?... Dreszcz przejmuje... Za sześć lat Bośnia i Hercegowina stanie się widownią działania -jak w Gerazie - całego stada złych duchów, zaleje się na nowo krwią, krzywdą, gwałtem, nienawiścią...

A przecież te komunikaty miesięczne, wezwania, upomnienia są tak piękne, budujące... “Objawienie jest również podejrzane, choć może nie budzi zastrzeżeń co do treści, jeżeli jest banalne tj. znane z różnych książek duchownych. Bóg nie używa tak wielkich środków do tak małych rezultatów. Prawdopodobnie “widzącym“ -... pomaga zły duch w mało ważnych drobiazgach, aby ich potem w czymś ważniejszym popchnąć do błędu“ . (zasada 8).

Zwyczaje Zjawy, symbolika, szata, postać.

Piszący o objawieniach w Medziugoriu zauważają, że Zjawa nie tylko ilością zjawień i wypowiedzi, lecz także wyglądem i poufałym zachowaniem różni się całkowicie od znanych i zatwierdzonych objawień Matki Bożej .

Szata. Lourdes - lśniąco biała, jakby prześwietlona łagodnym światłem. Pas sukni niebieski. Na głowie biały welon, spod którego na skroniach nieco prześwietlają włosy. Tak samo we wszystkich zjawieniach.

Fatima. “Nosi białą sukienkę, która sięga Jej do stóp, a na niej płaszcz tego samego koloru i tej samej długości, który pokrywa nawet Jej głowę“ , jaśnieje taką bielą, że czasami dzieci mrużą oczy od jej blasku. Tak samo w dalszych zjawieniach, dopiero w czasie trwania “cudu słońca“ w trzech fazach ukazuje się jako Matka Boża Różańcowa, Matka Bolesna i Szkaplerzna .

Medziugorie. Szata długa, szara, kolor mleka z kawą, nieokreślony, przykrywa stopy. Na głowie biały welon; spod którego z lewej strony ukazuje się pasmo czarnych kręconych włosów . W dni świąteczne, ale też na ostatnie, pożegnalne widzenie z Ivanką przybiera szatę bogatą: “Jej suknia, welon, korona błyszczą złotem i srebrem. Była w towarzystwie dwóch aniołów, których ubiór był dobrany do Jej sukien“ .

W Fatimie było inaczej. Możnaby się zastanowić. Jeżeli zjawienia Anioła Stróża Portugalii przygotowywały dzieci do objawień Matki Bożej, to z pewnością był on - i chyba wielu innych - przy Jej zjawieniach. Dlaczego Królowa aniołów nie chciała ich ukazać?... Bo kocha prostotę i pokorę, a widok aniołów odwracałby uwagę od tego, co było ważniejsze, od treści objawień. Zjawa medziugorska przeciwnie: być “Panią“ ubierać się po królewsku, mieć służących w liberii -to imponuje, a “widzącej“ też pochlebia, że taka ważna... (zasada 5).

Postać. Lourdes - widoczna cała w owalu światła. Spod sukni widać końce stóp, na każdej stopie żółta róża. Stopy spoczywają na dywanie z trawy i gałązek zwisającej ku dołowi dzikiej róży. Kiedyś te stopy chodziły po palestyńskiej ziemi...

Fatima: podobnie widoczna cała postać, otoczona białym lśniącym obłokiem, który widzieli wszyscy obecni. Widoczne spod sukni stopy spoczywały na lekko uginających się pod nimi gałązakch dębu: dowód realnego ciała... Liście tych gałązek wydawały później, nieznany, piękny zapach; zaniesione do domu Łucji uspokoiły jej rodzinę, że nie jest “wstrętną kłamczynią...“.

Medziugorie inaczej: czasem postać zdaje się jakby stała na obłoku, który szczelnie łączy się z dołem sukni; stopy są niewidoczne.... Te stopy, które mają zetrzeć głowę “węża piekielnego, a on “czyhać będzie na Jej piętę“... Symbolika Zjawy nie jest przypadkowa: czemu nie chce ukazać stóp jako dowodu pełnego człowieczeństwa? Natomiast... wąż... nóg... nie ma... “Duch nie ma ciała“ (Łk 24, 39), dlatego “gdy ukazują się aniołowie dobrzy czy źli, w formie cielesnej lub wyobrażeniowej, forma ta jest czymś przybranym“ według woli tegoż ducha i dopuszczenia Bożego. Duch medziugorski nie chce - czy nie może - przybrać i ukazać tej właśnie pięty, którą szczególnie nienawidzi, ponieważ jest znakiem jego klęski... Obłok jako zasłona - odsłaniałby prawdziwą naturę przewrotnego węża - Kusiciela?...

Samookreślenie się Zjawy

“Wiatr jest moim znakiem. Przychodzę w wietrze. Kiedy wieje wiatr, wiedzcie, że jestem z wami. Wiecie że krzyż przedstawia Chrystusa; jest Jego znakiem. Tak samo jak krucyfiks w waszym domu... Jestem z wami w wietrze....

Wiatr w Piśmie św. jest symbolem Ducha Świętego: szum wichru w dzień Zielonych Świąt, tchnienie Zmartwychwstałego Pana w wieczerniku: “Weźmijcie Ducha Świętego...“. W rozmowie z Nikodemem: “Wiatr tchnie, kędy chce, nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie...“ Ale jest i symbolem ducha złego: “który przemierza ziemię i wędruje po niej“ (Hi 1,7)... “Wichura łamiąca skały, w której nie ma Pana“ (3 Kr 19, II)... Szatan wznieca wicher, który rozwala dom i zabija dzieci Hioba (Hi 1,19)...

Maryja Wniebowzięta nie potrzebuje znaku - jest bowiem człowiekiem. Jeżeli już jakiś symbol - skrót - to na odwrocie cudownego medalika Jej Niepokalane Serce przebite mieczem i litera M z krzyżem, pierwsza litera Jej ludzkiego Imienia, którym będą Ją pozdrawiać i wzywać wszystkie pokolenia... Ale wiatr?...

Zjawa medziugorska podpisuje się więc bardzo wyraźnie: “ Wiatr jest moim znakiem” -jak “znakiem Chrystusa jest krzyż“ . A więc jest duchem, i to duchem diabelskiej pychy, który przywłaszcza sobie znak Ducha Świętego, Trzeciej Osoby Boskiej, chce się więc równać z Bogiem i przywłaszczać sobie także hołd należny Bogu. Żeby nasycić tę żądzę, ów Wiatr porywa gwałtownie “widzących“ i niesie przez cierniste krzaki, chroni “cudownie“ od zadrapań, rzuca z trzaskiem na kolana, zadziwia kłamliwym czarem widzeń (zasada 10), udziela piętnaście już lat banalnych pouczeń, słucha modlitw i Zdrowasiek należnych Komu innemu, a które skierowuje do siebie, ocenia, że “najpiękniejszą modlitwą jest “Wierzę w Boga Ojca“ ... Jak mówi Pismo św.: “I złe duchy wierzą - i drżą“ (Jk 2, 19).

Czy to nie on - “Wiatr“ - podpisał się i w Lourdes? “Usłyszałam szum wiatru taki jak podczas burzy... Podniosłam oczy i ujrzałam, że skupisko gałęzi i jeżyn poniżej najwyższego otworu groty miotało się to w tę to w tamtą stronę, podczas gdy wokół nic się nie poruszało““... I natychmiastowe uspokojenie, gdy Bernadetta dostrzega Panią, której stopy będą spoczywać tam, gdzie umieszcza się głowę węża, ujawniającego swój wściekły gniew, ale i klęskę... Przy czwartym zjawieniu zdradzi jeszcze raz swą obecność dziką wrzawą głosów i wrzaskiem: Uciekaj! Uciekaj!... Pani jednak jednym spojrzeniem królewskiej powagi zmusiła do milczenia niewidzialną czeredę... .

A może i w Fatimie? Tak przypuszcza np. Thomas Walsh w swej książce o Fatimie, że właśnie w tę straszną, niezapomnianą noc z 12 na 13 października 1917 r. wszystkie moce piekła rozpętały nad całą Europą, a szczególnie nad Portugalią zimną wichurę i przenikliwy deszcz, by odstraszyć pielgrzymów. Mimo to dziesiątki tysięcy ludzi wędrowało w strugach deszczu i w błocie ze wszystkich stron. Biada dzieciom, gdyby nie spełniły się ich zapowiedzi! Ale właśnie pędzące nisko nad ziemią chmury i przemoczone ubrania posłużyły do większego uwydatniania cudu słońca i nagłego wysuszenia ubrań pielgrzymów .

Pocałunki, pogaduszki, żarty...

Aby się lepiej maskować, “Wiatr“ medziugorski chce się pokazać bardzo ludzki, macierzyński, troskliwy, pamiętający o każdym, ot. taki swój, bez dystansu... Dlatego całuje nie tylko “widzących“, ale i wszystkich obecnych przy różnych okazjach , pozwala się całować , daje odpowiedzi zainteresowanym na pytania i prośby przedstawiane na kartkach przez usta “widzącej“ Vicki - choć tych osób dużo. Vicka nie patrząc na kartki nigdy się nie myli komu co powiedzieć, Jakovowi podaje rękę, z nim też “dużo porozmawialiśmy sobie i pośmiali się“, kiedy indziej przerywa rozmowę i odchodzi mówiąc: “Śpieszę się... W niebie zrozumiesz dlaczego się spieszyłam“ ..., pozwala się też dotykać różnym osobom... (zasada 14). Wtedy suknia opiera się jak metal .

Ale uwaga! Gdy dana osoba jest w stanie grzechu, na sukni “Gospy“ pozostaje czarna plama, którą widzą tylko “dzieci“. Bóg wyjawiał czasem św. Janowi Vianney czy O. Pio stan duszy penitentów, to bardzo pomagało do ich nawrócenia, ale było objęte świętym obowiązkiem kapłanów - tajemnicą indywidualnej spowiedzi. A tu? ... Kilkoro dzieci na raz, nieletnich chłopców i dziewcząt... Przecież to nie spowiednicy... To się działo przy spotkaniach zbiorowych... . Cóż mają z tym zrobić? Upomnieć “na ucho?“. Przy wszystkich? Przecież to zniesławienie, ciężki grzech obmowy... Tak właśnie w połowie XIX wieku w Illfurth (Niemcy) uczynił zły duch, władający kilkoma opętanymi dziećmi wobec oficera stacjonujących w Afryce wojsk, który przybył tam specjalnie wiedziony ciekawością: wyjawił przy wszystkich obecnych szczegółowo jego grzechy i to w najczystszej francuszczyźnie (dzieci mówiły normalnie tylko po niemiecku); oficer zamilkł zdumiony - i nawrócił się... . To było dzieło złego ducha, więc kim jest “Gospa“, pozbawiająca grzeszników dobrej sławy? Matka Boża w LaSalette wymieniała grzechy, które szczególnie obrażały Boga, ale nie zniesławiała nikogo. Czy w zatwierdzonych objawieniach maryjnych zdarzyło się kiedy użycie metody “Wiatru“ z Medziugoria do nawracania grzeszników?...

Całować, dotykać... tak na ślepo... “Gospę”, której się nie widzi... ,,.Jeśli wizja pochodzi od ducha ciemności, dusza widzi, że miłość, jaką jej okazuje, nie jest ani czysta, ani przyzwoita“. Dla porównania: scena z Lourdes: w czasie objawienia 28 lutego po upływie sześciu minut ekstazy nagle ustępuje zachwyt Bernadetty; wstaje z klęczek i woła z płaczem: Kto się dotknął jeżyny? Tę długą gałąź sięgającą od dołu owalnego otworu groty aż do ziemi poruszyła przypadkowo jakaś dziewczyna. Dla Bernadetty dotknąć bez uszanowania ten pęd, na którym na górze spoczywają stopy Pani, to uchybić szacunkowi, należnemu Niepokalanej... W czasie zaś ekstazy ostatniej z zapowiedzianej piętnastki Bernadetcie towarzyszyła jej krewna Joanna Vedere. W pewnej chwili ogarniają dziwny lęk i cofa się nieco w tył... Po wizji na zapytanie Bernadetta wyjaśniła towarzyszce: “Zjawa była tak blisko, że mogłabyś Ją ręką dotknąć...“ .

Przypominają się słowa Boga do Mojżesza przy krzaku ognistym: “Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, ziemią świętą jest“ (Wj 3,5).

Wiara mówi nam, że Wszechmoc Boża nieustannie utrzymuje nas przy istnieniu; Jego miłość przez głos sumienia w każdej chwili kieruje łaską uczynkową ku dobremu, a odwodzi od złego; człowiek kochający Boga dzięki łasce uświecającej “mieszka we Mnie, a Ja w was“ - mówi Jezus. To kontakt nadprzyrodzony, nadzmysłowy, rzeczywisty, tak prawdziwy, jak ziemia, po której chodzimy... A Maryja jest Matką łaski Bożej. Dzięki Jej udziałowi w dziele Wcielenia i Odkupienia dał Jej Bóg, że jest Pośredniczką wszelkich łask: “Niewiasto, oto syn Twój... Oto Matka twoja!“. W każdej chwili wie jako najlepsza Matka o każdym człowieku, o każdej jego prośbie, potrzebie, kocha go i wyjednuje potrzebne łaski w sprawie najważniejszej - wiecznego zbawienia, choć o tym ten człowiek nie zawsze myśli i nie zdaje sobie z tego sprawy.

Więc - zejść z twardego lądu prawdy i puścić się na mętne wody zmysłowych pocałunków, dotyków?... Gdzie “Wiatr“ powieje i zapędzi na bezdroża iluzji i fałszywych wizji czy natchnień?...

Sprawa widzenia nieba, piekła i czyśćca


W Lourdes - Matka Boża tych miejsc nie ukazała. Oglądanie Jej, Mieszkanki nieba Bernadetcie wystarczyło; “Chciałoby się umrzeć, żeby Ją znowu zobaczyć“ - powie kiedyś.

W Fatimie - ukazała dzieciom Siebie - i tylko piekło. To widzenie według słów Łucji było dla nich ogromną pobudką do nieustannej modlitwy i heroicznych umartwień w intencji grzeszników, by ich ratować przed potępieniem, a więc bardzo ważnym czynnikiem ich uświęcenia. Dzieci nie mają możności wyboru widzieć czy nie widzieć, to jest od nich niezależne. Widzenie piekła i nawrócenie Rosji było objęte tajemnicą, którą Łucja ujawniła dopiero w 1941 r. na polecenie Biskupa Jose. potwierdzone wewnętrznym natchnieniem .

W Medziugorie - na Wszystkich Świętych w 1981 r. “Widzący“ oglądają niebo, a kilka dni później ,,Jakov i Vicka widzieli piekło, ale ja nie chciałam “ zwierza się Marija Pavlowić do ks. Strusa . Dziwne to - Zjawa jak się zdaje, nie poczuła się tym obrażona. A przecież wizja piekła, jaką mieli święci, jest rzeczą wstrząsającą i wywierającą trwały wpływ na postęp duchowy wizjonera. Tak było ze św. Teresą z Avili, przy tym wizja ta przyszła niezależnie od jej zgody. Jeżeli w Medziugoriu “widząca“ Maria może decydować o doznaniu tej wizji i jej nie chce. to albo nie rozumie jej pożytku dla postępu duszy, albo też wizja nie miała celu, by postęp duszy spowodować, lecz była dana przez Zjawę ze zgoła innych pobudek, np. by lepiej “małpować“ objawienia fatimskie, “przewyższyć“ je potrójnym widzeniem zaświatów (także czyśćca) i w ten sposób usunąć je w cień i ośmieszyć.

Zjawa nie zastrzegła tajemnicy, wprost przeciwnie, kazała opowiadać. Vicka: “Było to jak w filmie. Widzieliśmy raj i piekło. A kiedy tam się wchodzi.... na lewo jest pewien mężczyzna. Nie zapytałam, kto on jest, ani co tam robi. Otwiera drzwi. Śmieją się tam i modlą. Nad wszystkim szybują aniołowie. A piekło jest pośrodku jako wielki ogień, ale nie ma żaru. Tylko płomienie“ . “W środku znajdowała się kobieta z długimi blond włosami i z rogami. Wokół niej skakały diabły...“ .

To nie śmieszne: z prawd wiary zrobić niepoważną, pajacowatą groteskę z zaaranżowaniem św. Piotra jako odźwiernego, przypisać to Matce Bożej i kazać w to wierzyć?... Porównanie z wizją fatimską czy św. Teresy - rzeczą Czytelników, (zasada 14).

Ale to jeszcze nie szczyt pomysłowości “Gospy“. Jakie dwa tygodnie później Vicka idzie z małym Jakovem do jego domu, do matki, ale ta była nieobecna. Vicka mówi mu, że “Gospa“ objawi się i chce ich zabrać do nieba. Jakov w płacz, bo matka ma tylko jego, on nie chce do nieba pójść, wyrywa się - ale “Gospa“ zjawia się, bierze za ręce ich oboje - i wznoszą się... tak jak stoją, tak wysoko, że nie widzieli już ziemi. Widzą niebo - w cudownym świetle ludzi, kwiaty, anioły... Tymczasem matka wraca i szuka ich domu. bo się dowiedziała, że są w domu, ale ich nie zastaje szuka więc na zewnątrz, nie znajduje, więc wraca... a oni są w pokoju, gdzie ich przed chwilą szukała. “Gdzieście byli?“ -opowiadają, co im się właśnie zdarzyło i powtarzają innym, bo tak “Gospa“ kazała... . Z wizji nieba -najwyższych stanów modlitwy mistycznej - duch medziugorski urządził przymusową niespodziankę: przejażdżkę kosmiczną, albo raczej iluzję wywołaną w wyobraźni i matki, i dzieci... (zasada 14).

Anioł uwolnił Piotra z więzienia, ale wyprowadził go na ulicę. Ilekroć w dziejach mistyki chrześcijańskiej zdarzały się takie wędrówki w zaświaty zawsze dotyczyło to duszy i jej wewnętrznych przeżyć... (np. Józefa Menendez). Ciało zawsze zostawało na ziemi. Błog. S. Faustyna doświadczyła tego i opisała w Dzienniczku - jest on w niejednym domu - (punkty od 93 do 110), ujawnionym światu dopiero długo po jej śmierci.

Do jakiego więc stopnia się posunąć bezczelność kłamstwa złego ducha, która liczy na łatwowierność ludzką przyjmującą wszystkie pomysły “Gospy“ za dobrą monetę...

Poświęcanie


Lourdes, Fatima - nigdy Matka Boża nie poświęcała żadnych dewocjonaliów. Gdy pewna pobożna i chora pani prosiła Bernadettę, by się modliła w grocie na jej różańcu, pod koniec objawienia Pani zapytała: “Gdzie masz swój różaniec?“ - W kieszeni. “Pokaż go! Bernadetta wyjęła swoją własną tanią koronkę i pokazała, trzymając przez chwilę w powietrzu. “Posługuj się tym!“... Uczyniła to natychmiast. Ludzie widzieli ten gest i z entuzjazmem również podnosili w górę swoje różańce... Ks. wikariusz Pene zapytał potem: “Czy to prawda, że dziś rano poświęcałaś różańce u groty?“. Ber-nadka, uśmiechając się, odrzekła: “Ależ nie! Kobiety nie noszą stuły“.... W zakonie Bernadetcie zakazano nawet dotykania cudzych różańców, czemu była absolutnie posłuszna, mimo częstych próśb. Pewna siostra, chcąc ją podejść, podaje jej swój różaniec: “Siostro droga, zobacz ten mój różaniec - dlaczego on tak dziwnie rdzewieje?... “Dlatego, moja kochana, że za rzadko go odmawiasz“... Podstęp się nie udał .

Medziugorie. “Wiatr“ przywłaszcza sobie władzę Kościoła: poświęcanie, a posługują mu posłusznie “widzące“. Podczas objawień w kaplicy bywa czasem bardzo dużo przedmiotów. Są to przeważnie różańce, medaliki, łańcuszki, czasem statuetki, bielizna dla chorych i flaszeczki z wodą. Podczas objawienia leżą na ołtarzu i “Gospa“ je błogosławi“ .

Ile też warte i jakich odpustów udziela takie poświęcenie dokonane... przez złego ducha?

W styczniu 1983 r. statua Matki Bożej lurdzkiej w kościele w Medziugoriu została usunięta do bocznej kaplicy i zastąpiona figurą “Gospy“. W 1985 r. na skutek negatywnego orzeczenia Komisji diecezjalnej i zarządzenia Bpa Mostaru Żanicia przywrócono stan poprzedni. Pozwolenie bowiem na publiczny kult figury z Medziugoria byłoby poniekąd potwierdzeniem autentyczności objawień. Dotychczas pozytywnego orzeczenia nie było; jednak inna figura “Gospy“ stoi na placu przed kościołem; jak to pogodzić z zarządzeniem Ordynariatu?. Sporządzanie obrazów, figurek czy medalików z podobizną “Gospy“ jest postępowaniem bezprawnym wbrew posluszeństwu obowiązującemu w Kościele. Takie medaliki w dodatku “poświęcone“ przez “Gospę“, rozdaje się po świecie. To że ludzie je przyjmują w dobrej wierze, faktu nie zmienia: są obciążone skazą nieposłuszeństwa i wzywają do czci “Wiatru“ medziugorskiego...

Przedstawienie swego imienia. Postulat wiary.

Bernadetta i dzieci fatimskie, gdy im zarzucano zmyślanie czy uleganie złudzeniu, przekonywały tylko, że naprawdę widzą i rozmawiają z jakąś piękną Panią. Nie twierdziły, że to Matka Boża, dopóki Ona sama nie objawiła swego Imienia. Uczyniła to dopiero na końcu objawień, gdy dała dowody, że objawienie pochodzi od Boga: W Lourdes po wytryśnięciu źródła - dopiero na Zwiastowanie po trzykrotnej, bardzo pokornej i ufnej prośbie Bemadetty oznajmiła: “Jestem Niepokalane Poczęcie“... W Fatimie -w czasie ostatniego zjawienia w październiku równocześnie z cudem słońca.

Matka Boża nie wysuwała do dzieci ani przez dzieci postulatu wiary. Ona zna przyszłość, więc wie, że zatwierdzenie autentyczności zjawień przez Kościół nastąpi. Wie też, że wiara w objawienia prywatne nie obowiązuje w taki sposób, jak wiara w dogmaty. Swoje pragnienie, by Jej zbudowano kaplicę i urządzono procesję do groty przekazuje przez Bernadettę “kapłanom“ czyli Kościołowi. Ks. Proboszcz Peyramale tłumi swoje wzruszenie, zajmuje stanowisko sceptyczne, zakazuje wikarym chodzenia do groty, ale o wszystkim dokładnie informuje swego Ordynariusza. On bowiem jest jak już było powiedziane - “organem bezpośrednio kompetentnym do oficjalnego orzeczenia“ co do autentyczności objawień.

I to potwierdzenie przez Kościół jest bardzo ważne nie tylko dla nas, dla naszej wiary, dla naszego sumienia, ale także dla spokoju sumienia samych “widzących“, bo i dla nich nie samo widzenie - przecież może być fałszywe - ale posłuszeństwo Kościołowi jest przewodnikiem do prawdy. Gdy orzeczenie nastąpiło, wówczas budzące się u ludzi na widok ekstazy i towarzyszących znaków przypuszczenie czy przekonanie, że to chyba Matka Boża, zamieniło się pod wpływem łaski Bożej - zarówno w sercach “widzących“ jak i ludzi- w radosne, ufne, spokojne, bez obawy o pomyłkę, przyzwolenie wiary.

I Bernadetta, i dzieci fatimskie kryją się, jak mogą, przed ciekawskimi, o objawieniach mówią tylko z posłuszeństwem na zapytanie kompetentnych osób. Śmierć dwojga z nich i klasztor pozostałych wraz z zakazem mówienia o objawieniach odcina je od jakiejś czynnej osobistej propagandy objawień.

W Medziugoriu wszystko idzie inaczej, na opak, ale za dopuszczeniem Bożym dlatego, by ludzie od początku mogli rozpoznać, że działa tu ktoś inny... “Wiatr“ medziugorski wie, kim jest. Zły duch nie zna przyszłości, może ją tylko przypuszczać. Natomiast wie, że prędzej czy później jego podstęp zostanie wykryty. Stąd jego taktyka: śpieszy się “świadom, że mało ma czasu“ (Ap 12, 12) , od samego początku “przedstawia się“ kłamliwie i od razu wysuwa postulat wiary, aby jak najwięcej zwieść, zyskać wpływ zanim go zdemaskują.

Wydaje się konieczne uzupełnić szczegóły początku wydarzeń dla zrozumienia, jak powstał “problem medziugorski“, o czym było już wyżej wspomniane (s. 5, 10 i n.). Już w pierwszej wizji “niemej“ w kobiecie z dzieciątkiem “wybrańcy“ rozpoznają “Gospę“. Na drugi dzień 25 czerwca około 80 mieszkańców wsi widzi błysk światła na szczycie i przerażający popis nadziemskiej siły, który ma sterroryzować psychikę “widzących“ i otoczenia: porwanie ich po zboczu przez cierniste krzaki i gwałtowne rzucenie na kolana, więc wymuszony hołd przed Zjawą - tym razem bez dzieciątka. Ta demonstracja groźnej siły ma być “przygotowaniem duchowym“ i “dowodem“ zupełnie nie przystającym do słów, które za chwilę usłyszą; ale równocześnie jest to właśnie dopuszczony przez Boga znak rozpoznawczy, że działa tu duch pychy, niepokoju, zwodzenia i zła.

W obecności wystraszonych mieszkańców wsi, którzy tymczasem zziajani, zasapani dotarli na wzgórze następuje pierwsza rozmowa (to też jak w Garabandal), pytanie i od razu jednoznaczna odpowiedź, potwierdzająca wczorajsze rozpoznanie: “Kim jesteś? - Jestem Błogosławiona Dziewica Maryja, Matka Jezusa. Dlaczego przyszłaś’? - Przyszłam, gdyż tutaj jest wielu oddanych wiernych. Chcę być z wami, aby nawrócić i pojednać każdego z moim Synem, Jezusem... Przyszłam, aby powiedzieć wam, że Bóg istnieje i kocha was! Czego chcesz od ludzi? Chcę, aby ci, którzy mnie nie widzą, uwierzyli tak mocno, jak wy!“.

W tych trzech wypowiedziach Zjawy jest już zawarty cel i program działania. Wzniosły cel: nawrócenie i pojednanie z Bogiem ma rozwiać wszelkie obawy i nieufność. Podejrzany jednak środek do tego tak “dobrego“ celu: bezwzględna wiara, że ukazująca się Zjawa jest rzeczywiście Tą, za którą się podaje... “Widzących“ ma uspokoić i przekonać oczarowanie pięknem beznogiej Zjawy, a otoczenie -obserwacja ich ekstazy. Uderza to i tchnie pychą niepokojące żądanie ślepej wiary nie tylko “widzących“, ale i otoczenia i sugestia jej szerzenia (zasada 6). Żadnego odniesienia do Władzy Kościoła. Zjawie tego nie trzeba. Aprobatę Władzy ma zastąpić mocna wiara “widzących“ i ich żywe świadectwo wobec innych. “Widzący“ podejmują zleconą misję i w ten sposób od razu stają się głosicielami tego, co dopiero powinno być udowodnione: Ukazuje się... “Gospa“.

Następne ekstazy powiększają rozgłos i gromadzą co dzień większe tłumy. Ks. Proboszcz Jozo Zovko w tym czasie nie był obecny w parafii. Władze komunistyczne zaczęły szykanować “widzących“ przesłuchaniami. Gdy proboszcz powrócił, zastaje ogromne pobudzenie oziębłej dotychczas religijnie parafii. Przesłuchuje “widzących". Z pewnością usłyszał o owym porwaniu ich w górę jakąś tajemniczą siłą i rzuceniu ich na kolana; ten przerażający gest powinien wzbudzić w nim co najmniej zastanowienie, nieufność. Zamiast zajęcia postawy ostrożnego wątpienia, odniesienia się przede wszystkim do Biskupa i szukania tam wskazówek, a więc pójścia drogą kościelnego posłuszeństwa, podejmuje inicjatywę na własną odpowiedzialność i stopniowo daje się wciągnąć pod wpływ Zjawy.

W niedzielę 28 czerwca - piąty dzień objawień - zaprasza na popołudnie modlitewną grupę młodzieży, a ludzi do kościoła, by modlić się o rozeznanie... Ana, starsza siostra Vicki, poświadcza, że Vicka nie kłamie, nadto i ona sama widzi za każdym razem światło poprzedzające nadejście “Gospy”. Proboszcz zaczyna myśleć, że to chyba samo niebo zsyła pomoc jako odpowiedź na jego gorące pragnienie, by odnowić życie religijne w parafii.... Zaprasza grupę do kościoła i wspólnie z tłumem ludzi odmawia żarliwie różaniec z rozważaniem tajemnic...

Gdy 1 lipca “widzący” uciekają przed milicją, słyszy wewnętrzny glos, by ich ratować, ukrywa ich na plebanii. Podczas któregoś z przesłuchań milicjanci powiedzieli “widzącym", że nie mieliby się do czego przyczepić, gdyby objawienia miały miejsce w kościele... Proboszcz chwyta sugestię i każe “widzącym” zapytać “Gospy”, czy zechciałaby się objawiać w kościele - czyli już w nią wierzy... “Gospa” zapytana przez małego Jakova “z wahaniem i bez entuzjazmu” wyraża zgodę... W następny dzień 2 lipca (w poprzednim kalendarzu liturgicznym święto Nawiedzenia św. Elżbiety przez Matkę Bożą) tłum ludzi wypełnia szczelnie kościół. O. Zovko przemawia głęboko wzruszony; zapytuje ludzi o spełnianie życzeń “Gospy": Czy będą pościć?... Mówić różaniec? i słyszy potężne, gromicie: Tak, chcemy!... W zapale proboszcz nawiązuje jakby do biblijnego zawarcia przymierza z Bogiem pod Synajem i do objawienia Pana Jezusa w Emaus: “Nasz Bóg nazywa się Jahwe... Aż po dzień dzisiejszy nie znaliście Go lub znaliście za mało. Tego wieczoru nam się objawił! Ogłaszamy to uroczyście podczas tego zebrania i przy łamaniu chleba...”.

W tym czasie “widzący” klęcząc za ołtarzem odmawiają różaniec i widzą “Gospę” pochylającą się nad tłumem ludzi w kościele... Niektórzy twierdzą, że proboszcz również ją zobaczył.... Następuje Msza św. Po Mszy “widzący” relacjonują swoje objawienie. Na zakończenie ks. proboszcz zamiast zapowiedzieć odniesienie się do Biskupa i oczekiwanie na jego orzeczenie, ogłasza swoją powagą: “Gospa jest tutaj! Możecie kierować do niej swoje modły i prośby. Tutaj macie przychodzić na jej spotkanie!”.

Jako jedno ze źródeł błędnej oceny objawień Poulain podaje: “Łatwo przyjmujemy wpływ Boży w sprawach, które schlebiają naszym pragnieniom. Jeżeli coś bardzo leży nam na sercu, a rym bardziej jeżeli nieroztropnie pragniemy, żeby za tą rzeczą przemówiło objawienie Boże , łatwo wierzymy, że Bóg to zaleca lub nakazuje”.

Dokładnie tak właśnie zdarzyło się w Medziugoriu, jakże inaczej, niestety, niż w Lourdes czy Fatimie! Można tłumaczyć owo ogłoszenie wewnętrznym przekonaniem, dobrą wolą i wpływem emocji, ale było ono oczywistym przekroczeniem kompetencji przysługującej tylko Ordynariuszowi, a więc naruszeniem posłuszeństwa, obowiązującego w Kościele. Ogłoszono “prawdę” nie stwierdzoną, gorzej, nieprawdę. Zostało to poparte “głosem ludu” - swojego rodzaju referendum, którego wydźwiękiem jest: “Mamy tutaj... “naszą” Gospę! A ona... ma... nas, wiernych wyznawców, idących przecież tylko w ślad za naszym pasterzem...”

Tak powstał węzeł medziugorski, pewnego rodzaju przymierze miejsca i ludzi ze Zjawą, potężny aparat nacisku na Władzę kościelną, który wciąż podsycany codziennymi objawieniami, “pocałunkami z nieba” i propagandą, trwa i potęguje się.

Aby zrozumieć siłę i powagę tego węzła, trzeba uwzględnić smutne i groźne fakty z przeszłości. W czasie II wojny światowej Jugosławia została zajęta przez totalitarnych ekstremistów z dwu obozów: Hitler okupował kraj i wspierał najbardziej radykalną prawicę, podczas gdy Tito walczył po stronie marksistów w lewym skrzydle ateistów. W II wojnie światowej na 15 milionów mieszkańców zginęło 1 700 000 osób (w tym milion Serbów...). Wszystkie antagonizmy tego kraju zaostrzyły się w tej walce. Dokładnie czterdzieści lat przed objawieniami banda Chorwatów zgładziła dużą liczbę prawosławnych; zamknęła ich w naturalnej jaskini, skazując na powolną agonię. Otóż to miejsce kaźni znajduje się dokładnie po przeciwnej stronie wzgórza objawień. Był to odwet za inne masakry dokonane nie wiele wcześniej przez Serbów wobec Chorwatów...”.

Pozostało z tej przelanej wzajemnie krwi także w Medziugoriu wiele przykrych i wstydzących wspomnień, niepokoju w sumieniach ludzkich, poczucia krzywdy, nienawiści czy chęci odwetu. Na tym tle można lepiej zrozumieć zdarzenie, zaszłe w pierwszych dniach objawień. “Gospa” poprosiła przez “widzących”, żeby zgromadzili się wraz z całym ludem niżej na stoku góry, w pobliżu domów. Powiedziała, że dzisiaj ludzie będą mogli się jej dotknąć. “Widzący” brali ręce kolejnych osób i kładli na jej sukni, “opierającej się jak metal”. Jedni odczuwali gorąco, inni chłód, jeszcze inni jakby przeszedł prąd... Na sukni “Gospy” zaczęły pokazywać się plamy i wkrótce cała stała się brudna... “Gospa” wyjaśniła przyczynę: “To grzechy tych, którzy mnie dotykają”... Na ludziach zrobiło to ogromne wrażenie i od następnego dnia zaczął się wielki napływ chcących się spowiadać . - Pokuta, ale i kompleks pychicznego uzależnienia winowajców od “Gospy” medziugorskiej...

Trzeba wyjaśnić, dlaczego parafia w Medziugoriu jest prowadzona przez franciszkanów, a nie przez kler diecezjalny. W 1478 r. kraj dostał się pod okupację mahometańskiej Turcji. Hierarchia i organizacja kościelna została zniszczona, zaczęto siłą narzucać mahometanizm, co u muzułmanów uchodzi za cnotę. Franciszkanie dzięki lepiej zorganizowanemu życiu klasztornemu pozostali narażając się na prześladowania, nawet na męczeństwo. Utrzymanie wiary było równoznaczne także z utrzymaniem poczucia odrębności narodowej, co wytworzyło wielkie przywiązanie wiernych do lego zakonu. Po odejściu Turków w 1878 r. Papież Leon XII mógł przywrócić organizację diecezji, zaczęto kształcić kler diecezjalny, z biegiem lat coraz liczniejszy, podczas gdy powołania zakonne były raczej skąpe. Zwłaszcza w ostatnim trzydziestoleciu wskutek szybkiego wzrostu miast i za małej liczby zakonników na podstawie porozumienia Rzymu z Władzami zakonu ze względów duszpasterskich, wiele parafii przechodziło pod zarząd diecezjalny, co nieraz franciszkanie odczuwali jako krzywdzące. Nie obywało się więc bez napięć i konfliktów miejscowych, wskutek czego np. biskup Mostaru, poprzednik Bpa Żanicia, zasupendował około dwudziestu franciszkanów.

Nie sprzyjało to wytworzeniu wzajemnego zaufania i współpracy, a niszczyło podstawową zasadę życia w Kościele: posłuszeństwo. “Chrystus stał się posłuszny aż do śmierci, a była to śmierć krzyżowa” (FIp 2.5). “Skoro ulegacie biskupowi jak Jezusowi Chrystusowi, tedy niewątpliwie żyjecie nie według zapatrywań ludzkich, ale według zasad Jezusa Chrystusa, który umarł za nas” . Czy wobec tego można się dziwić negatywnemu do dziś stanowisku Ordynariusza Żanicia w ocenie objawień, które powziął, gdy Zjawa uniewinniała dwóch suspendowanych franciszkanów zamiast zachęcić ich do posłuszeństwa i pokuty? Ale też jego stały sprzeciw świadczy, Że objawienia medziugorskie - mówiąc obrazowo - jadą wciąż na paszporcie nielegalnym, bo “wystawionym” tylko przez parafię...

Cel zjawień i metoda działania Zjawy


Powtarzający się wniosek wynikający z rozważanych faktów, że Zjawa - “Wiatr” medziugorski nic jest Matką Bożą. lecz aniołem ciemności, może szokować, boleć, nawet i oburzać zwolenników objawień. W poszukiwaniu jednak prawdy można to przyjąć przynajmniej teoretycznie jako hipotezę roboczą i szukać w ten sposób logicznego powiązania przedstawianych faktów i wątpliwości.

Zwolennikiem objawień jest także Stefan Budzyński, który jednak we wspomnianej broszurce: “Tajemnica objawień w Medjugorie“ (1989 r.) pisze: “Rozpatrując bezstronnie argumenty pro i contra muszę stwierdzić, że są one mocne po obu stronach... Obecnie jestem skłonny sądzić, choć nie bez zastrzeżeń, że więcej argumentów przemawia za autentycznością tych objawień.. Na uwagę zasługują konkretne zarzuty, które mają rzeczowe uzasadnienie. Ich pominięcie byłoby intelektualnie i moralnie nieuczciwym unikiem. Prawda krytyki się nie boi“. Przytacza takich zarzutów 10, pokrywających się w większości z tu poruszanymi i usiłuje jakoś je zmniejszyć i wytłumaczyć. Na koniec zapytuje z powątpiewaniem: “Czyżby było możliwe, żeby grupa prostej młodzieży mogła oszukiwać uczonych, teologów i filozofów przez tyle lat? Jest to mało prawdopodobne“.

Natomiast jest pewne według zasady (2) św. Ignacego: “jeśli w ciągu zasugerowanej myśli zarysował się choćby odcień zła, znakiem to będzie oczywistym, że działa duch zła...“. Co dopiero, jeśli argumenty contra “są mocne“... Nie można, więc stosować proponowanej zasady “demokratycznej większości“ argumentów, skoro dla stwierdzenia prawdziwości trzeba, żeby wszystkie cechy były dobre (zasada 22).

Prawda jest więc inna: to nie grupa prostej młodzieży (dziś w 1996 r. wszyscy z wyjątkiem Vicki pozakładali już rodziny) oszukuje: oni relacjonują to, co widzą i słyszą; oszustem jest “ Wiatr“ - mistrz kłamstwa - a “widzący“ są tylko jego posłusznym narzędziem, (zasada 9).

Czas zapytać: jaki jest cel medziugorskich objawień?

Zauważone wyżej, niezaprzeczalne podobieństwa objawień w Medziugorie do fałszywych w Garabandal, i odwrotnie - przeciwstawne różnice w porównaniu do prawdziwych w Fatimie czy Lourdes - są odpowiedzią i dowodem na postawione wyżej (s. 12) pytanie, mianowicie, że objawienia medziugorskie nie są kontynuacją fatimskich, lecz zdemaskowanych w Garabandal i dzielą z nimi swój fałsz i podstępny cel.

Tym celem bezpośrednim jest zdominowanie, usunięcie w cień i pomniejszenie znaczenia i wpływu Fatimy i Lourdes przede wszystkim przez ciągłe, aktualne trwanie objawień, wzbudzaną ustawicznie sensację, grającą na ciekawości ludzkiej zwłaszcza do rzeczy nadzwyczajnych, i organizowaną coraz szerzej aktywną propagandę. “Zainteresowanie miejscem kultu w Lourdes ogromnie się zmniejszyło“ - oto skutek i cel: odciągnąć strumień pielgrzymów od Lourdes i Fatimy - gdzie “nic ciekawego“ się nie dzieje - skierować ich do Medziugoria i uczynić z nich ślepo oddanych “wyznawców“ i propagatorów pysznego medziugorskiego “Wiatru“.

Trzeba przypomnieć zasadę (13): “Szatan nigdy nie wywołuje wizji czy iluzji bez ostatecznego ich skierowania ku złu. Właściwie jednak zamiary szatana mogą się nie ujawnić z samego początku... Może tylko przez jakiś czas udawać podstępnie, że szuka dobra...“ “Podobnie jak Bóg dopuszcza zło, aby osiągnąć większe dobro (np. niewinna śmierć Chrystusa - zbawienie), tak szatan może dopuścić mniejsze dobro, by osiągnąć większe zło“ (zasada 7).

Dlatego cel dalszy - większe zło - będzie się odsłaniał coraz wyraźniej przy dalszej analizie już istniejących i pogłębiających się w miarę upływu lat skutków objawień medziugorskich.

Stosunek “Wiatru“ do “widzących“.

Narzędziem jego działania jest oczywiście na pierwszym miejscu zespół sześciorga “widzących“. Stąd obrana przez “Wiatr“ taktyka wobec nich: 1) postępujące etapami uzależnienie i 2) równoczesne z tym wciąganie w propagandę.

Uzależnienie zaczęło się już wcześniej: jedne nastolatki niejednokrotnie oddawały wspólny hołd kusicielowi, okadzając miejsce przyszłych objawień dymem zakazanych papierosów, inni - chyba też nie jednym tylko - “pójściem na jabłka“ do cudzych sadów.

Następnym etapem był oczywiście wybór ich właśnie. Ani Bemadetcie, ani dzieciom fatimskim nie przyszło nawet do głowy pytać, dlaczego je Matka Boża wybrała. Tu - znowu inaczej: w trzecim zjawieniu 26 czerwca padło pytanie: “Dlaczego właśnie nas wybrałaś’?“. Odpowiedz: “Moje drogie dzieci, nie zawsze wybieram najlepszych ludzi...“ . Groźnie brzmi to “Moje “. gdy się pomyśli, że to mówi “Wiatr“... “Widzący“ odczuwają zawstydzający ironiczny przytyk... “Dlaczego oni?“ - Bo Zjawa potrzebuje właśnie takich, mających “zaletę“ powtarzanego zbiorowego nieposłuszeństwa głosowi sumienia. Zawstydzenie ich ambicji przez przyłapanie ich na gorącym uczynku to tylko mocniejsze zaciśnięcie pętli... Natomiast nie słychać, by Zjawa kazała im przeprosić Boga i wynagrodzić szkodę, a one, by jak celnik uderzyły się w piersi i powiedziały: Boże, żałujemy... W przyszłości będą działać w stałej opozycji do negatywnego orzeczenia Ordynariusza i Komisji diecezjalnej.

Dalsze etapy uzależnienia już wymienione:

- codzienne poufałe ekstazy, czułe słowa, pocałunki, w pierwszych dniach transporty powietrzne po zboczu góry... (wspomnianych obsesjonatów w Illfurth zły duch przenosił wielokrotnie do miejscowości odległych o kilometry w powietrzu ,jakby niesionych rękoma aniołów“ ),
- podziw otoczenia; nieraz kapłanów, teologów...
- pochlebny, stały zwrot “Gospy“: “moje anioły...“
- powierzane tajemnice
- obietnica ciągłego zjawiania się

Prorocze tajemnice.

Znaczącą rolę w tym uzależnieniu i związaniu z “Gospą“ odgrywają powierzane prorocze tajemnice, co wymaga osobnego omówienia. Jest ich aż dziesięć, przekazywane nie równocześnie wszystkim, jednym-więcej, drugim mniej. Są one jednak nie tak bardzo tajemnicze, skoro pierwsza i druga będą służyć za ostrzeżenia i dowód, że “Gospa“ objawiła się w Medziugoriu, a pierwsza nie jest zbyt wesoła. Trzecia dotyczyła “wielkiego znaku“ i została ujawniona przez Ivana. Zło, które groziło światu w siódmej tajemnicy, zostało uchylone dzięki modlitwie i postom. Ósma tajemnica była najbardziej dramatyczna ze wszystkich, ale Miriana ujawniła, że może być uchylona przez modlitwy i post. Dziewiąta i dziesiąta jest jeszcze straszniejsza i muszą się spełnić. Te ostatnie dotyczą przyszłości Kościoła i świata, inne parafii w Medziugoriu lub pewnych regionów. Niektóre były już dane innym w przeszłości i są znane... Pytane za namową proboszcza, czy mogą ujawnić tajemnice, przynajmniej Władzom Kościoła, otrzymały odpowiedź, że “Gospa“ sama powie kiedy, komu i jak mają je ujawnić... Nasuwa się pytanie: jeżeli takie “zastrzeżone tajemnice“, dlaczego aż tyle aluzji?...

Oprócz tego pod tajemnicą nastąpiły opowiadania o życiu Maryi każdej i każdemu z “widzących“ z osobna i w różnym zakresie - najdłużej i najbardziej szczegółowo Vicce. “Gospa“ wskazała jej chwilę, w której to opowiadanie zostanie opublikowane...

Cóż z tej skomplikowanej mozaiki wynika? Przede wszystkim bardzo wyraźnie - chęć przewyższenia Fatimy. Żeby temu wszystkiemu wierzyć, trzeba najpierw orzeczenia autentyczności ze strony Kościoła, a tego nie ma. Sama ilość “Tajemnic“, straszna treść i ciekawość zaostrzona aluzjami - ma trzymać w postrachu ludzi i dodawać poczucia ważności “widzącym“ w oczach własnych i otoczenia... No i oczywiście splendoru samej “Gospie“, skoro ona to wszystko tak doskonale zna, a ludziom współczuje: “Nie możecie sobie wyobrazić, co się będzie dziać, ani co Ojciec przedwieczny ześle na świat“ ... Wiemy już o tym z Ewangelii z ust samego Pana Jezusa, ale kataklizmy przed końcem świata posłużą do złamania pychy ludzkiej, do żalu za grzechy i ocalenia wielu od potępienia wiecznego.

Natomiast owe groźne przepowiednie stanowią dla psychiki “widzących“ ogromne obciążenie. Miriana zwierza się: “Często czuję się bardzo sama z moimi tajemnicami... Gdyby mi “Gospa“ nie pomagała, to wiedząc o tym wszystkim, nic mogłabym pozostać normalna“.

Przyszłość zna tylko Bóg - szatan może się tylko domyślać przyszłych wydarzeń, “bo zna zwykłe sposoby postępowania Boga i ludzi w podobnych okolicznościach... Wreszcie zły duch przepowiedziawszy zdarzenie, może sam dopomóc do jego ziszczenia“. Tym chyba można tłumaczyć charakterystyczne zachowanie się Zjawy - przypominamy - gdy “widzący“‘ proszą o jakiś znak przekonywujący (s. 20), ponieważ jedni wierzą, a drudzy nie chcą wierzyć - (No, bo te dziwne, niepokojące porywania w powietrze... Kto to robi?... Po co?... Przecież Matce Bożej tego nie potrzeba) - “Wiatr“ wobec nalegania “dzieci“ robi uniki, zachowuje się niepoważnie, znika... Ale już na początku lipca, gdy już uzyskał wiarę proboszcza i parafian, w oparciu o ten sukces, ryzykuje przewidywanie dalszego powodzenia i przepowiada w zagadkowy sposób “wielki znak“. Oto przykłady wypowiedzi: “Znak nadejdzie, gdy się nawrócicie... Znak przyjdzie z czasem... Znak nadejdzie. Ale wy nie powinniście się tym zajmować... . Wielki znak nadejdzie później, prędko, bardzo prędko . Pospieszcie się z nawróceniem. Nie czekajcie na wielki znak. Dla niewierzących będzie już za późno... . Ivan w 1982 ujawnia, że tym znakiem będzie budowa sanktuarium, do którego realizacji przyczyni się wlaśnie ujawnienie “tajemnicy“ - za co Zjawa niby gani Ivana, a w gruncie rzeczy idzie to po jej myśli - oraz przez propagandę w całym świecie objawień i napływ pieniędzy pielgrzymów. W styczniu 1993 r. Jakov ujawnia: “Znak, widziałem go. “Gospa“ pokazała mi go. Znam dokładną datę jego pojawienia się“. Ale tej daty - na wszelki wypadek- “ Wiatr“ nie odsłania... Nuż się nie uda?...

Jakżesz inaczej było w Fatimie, gdzie właśnie zapowiedzenie dokładne daty znaku było silnym dowodem, że usta Pani, mówiącej przez dzieci, nie może splamić kłamstwo...

Obietnica ciągłego zjawiania się.

Dalszym umocnieniem pozycji “widzących“ jako przedstawicieli woli “Gospy“ i ich uzależnienia od niej jest obietnica ciągłego zjawiania się. We wigilię Bożego Narodzenia 1982 r. “Gospa“ zapowiedziała Mirianie, że jej już się objawiać nie będzie, ponieważ otrzymała ostatnią dziesiątą tajemnicę. Natomiast będzie dalej odbierać “słowa wewnętrzne“, zaś widzialnie, dla jej pociechy będzie się co roku objawiać w dzień jej urodzin 18 marca do końca życia... .

Łatwe do przewidzenia, jak będzie wyglądało w domu Miriany obchodzenie tak “ważnej“ dla ziemi i nieba daty jej urodzin, że tę “uroczystość“ zaszczycać będzie swym przybyciem... sama“Gospa“! Np. w 1993 r. pełno dziennikarzy i fotografów... Ściśnięci jak śledzie w ciasnym mieszkaniu filmują jej zachwyconą twarz... Będzie co posłać w gazety... . Tylko pytanie: o co więcej chodzi w tym niesłychanym w dziejach mistyki wyróżnieniu: czy o pociechę dla Miriany, czy o zapewnienie na długie lata propagandy objawień? A jaki będzie to miało wpływ na jej pokorę?

Podobnie stało się z Ivanką: 7 maja 1985 r. otrzymała dziesiątą tajemnicę i podobną obietnicę zjawiania się w każdą rocznicę objawień 25 czerwca. Tym razem cel wyraźny: nowy stały nacisk o ustanowienie święta Królowej pokoju... tym samym o potwierdzenie autentyczności objawień... Siostra Emmanuela, autorka “Medj. - Wojna“ zauważa: obydwie mają dopiero po 30 lat. “Jeśli Kościół odczeka jeszcze 10 lat od ostatniego objawienia... (tj. aby mógł wydać ostateczną decyzję - przypisek autora). Sami wyciągnijcie wnioski!“.

Owszem, wniosek wyraźny do zapamiętania: tendencja, by uchylać się od Władzy Kościoła, wzmacniać swoje wpływy, pomnażać liczbę swoich wyznawców i czcicieli, zapewnić okazję propagandy na szereg lat i tak zmierzać do osiągnięcia ukrytego celu.

I jeszcze jeden wniosek: identyczne wyróżnienie w Garabandal otrzymała główna z “widzących“ Conchita: O. Elizeusz Budeo, wyznaczony przez “Virgen“ na jej spowiednika, ale faktycznie nigdy nie spełniający tej funkcji, wyraził się do O. Warszawskiego: “Ale mnie się zawsze dziwne wydawało, że “Virgen“ przychodziła do Conchity w dniu 8 grudnia po to tylko, żeby jej złożyć życzenia imieninowe“.... Pomysłowy “Wiatr“, który tym razem skorzystał z pomysłu swego kolegi z Garabandal, złożył w ten sposób bardzo czytelny podpis, że objawienia w Medziugoriu nie nawiązują do Fatimy, lecz do Grabandal, więc są i równie fałszywe, jak tamte...

Sprawa postu


Pierwsze słowa do przekazania światu w Lourdes były: “Pokuty, pokuty, pokuty!“... W Fatimie podobnie: “Koniecznie trzeba więcej pokutować“ (13.X.1917). Czyżby więc żądanie Zjawy medziugorskiej surowego postu o chlebie i wodzie, nawet o samej wodzie, w każdą środę i piątek nie szło po tej myśli i nie było właśnie realizacją tamtych wezwań?

Oczywiście trzeba uznać dobrą wolę, zaparcie się i wysiłek w podjęciu na stałe takiego postu, który może zasługuje już na nazwę głodówki. Post wymagany przez trzecie przykazanie kościelne - wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych we wszystkie piątki, środę popielcową i wigilię do Bożego Narodzenia oraz ilościowy w Popielec i W. Piątek - wygląda pod względem zaparcia się niepozornie, ale jego zasadnicza wartość moralna płynie z posłuszeństwa nakazowi Kościoła, a praktykowany w życiu rodziny chrześcijańskiej jest wyrazem jej wiary. Możliwość dyspensy w określonych warunkach gwarantuje, że nie dojdzie do jakiegoś przerostu i nieroztropności.

Do czego prowadzi w praktyce podjęcie postu według recepty podejrzanego przecież “Wiatru“ medziugorskiego? Brakuje mu cechy posłuszeństwa Kościołowi, nie jest więc wyznaniem wiary kościelnej, lecz wiary w tegoż ducha i poddaniem się pod jego wolę... W praktyce - “ta cnota jest zbyt głośna“ - zdanie pewnego kapłana. Ewangelia daje nam wskazówki, “aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu niebieskiemu, który widzi w skrytości...“ (Mt6,l8). Tymczasem taki post musi się uzewnętrznić wobec otoczenia, wyróżnia się jako coś niezwykłego, budzi zdziwienie np. odrzuca czyjąś dobrą wolę gościnności, stąd tłumaczenie się, usprawiedliwianie itp... Jak łatwo o poczucie pewnej wyższości, że się robi coś wielkiego i w ten sposób niepostrzeżenie karmi się miłość własną czyli pychę...

Trzeba też wziąć pod uwagę skutki naturalne tak dużego i trwałego zakłócenia rytmu odżywiania się. Czy na dłuższą metę nie doprowadzi to do zmian ustrojowych i utraty zdrowia i sił? W. Weible pisze, że i on sam miał duże trudności. Początkowo mieszkańcy Medziugoria zgodnie ze swym przyrzeczeniem podjęli szeroko tę praktykę, ale potem zaczęli ją porzucać, gdyż fizycznie zbyt ich to osłabiało. Prowadziło też do ośmieszenia tej praktyki; Weine Weible zwierza się “widzącej“ Mariji i amerykance Kathleen, która zamieszkała na stałe w Medziugoriu, by pomagać jako tłumaczka w obsłudze pielgrzymów: “Wiele osób dopuszczało post o chlebie i wodzie przez cały dzień, lecz z chwilą wybicia godziny dwunastej w nocy rzucali się do lodówek jak szaleni!“ Obydwie wybuchły śmiechem, a Kath-hleen wykrztusiła zanosząc się od śmiechu: “My z Mariją cały czas tak robimy!“.

W grudniu 1984 r., Marija doszła do stanu przedzawałowego; przyczyną - dodanie sobie jeszcze jednego dnia postu w soboty “na cześć Matki Bożej“. Upomniana wróciła do bardziej rozsądnej diety i zdrowie jej się poprawiło . - Sprawdziła się więc zasada (13): Podjęte pod wpływem pokusy pokuty cielesne będą się pomnażać aż do utraty zdrowia, co rzekomą cnotę okryje w końcu śmiesznością i wzbudzi odrazę “.

Propagatorzy pokuty medziugorskiej może nie znali albo zapomnieli o liście S. Łucji do Biskupa Gurza (20.IV.1946 r.), w którym wyjaśnia: “Pokuta, o którą Bóg prosi, jest następująca: prowadzić życie sprawiedliwe i zgodne z Bożymi przykazaniami; ze wszystkiego czynić ofiary i składać je Bogu. On pragnie, aby wszystkie dusze w taki sposób zrozumiały pokutę, ponieważ niektórzy ludzie przez pokutę rozumieją tylko ostre umartwiania się; nie odczuwając zaś siły i potrzeby codziennej, zwyczajnej pokuty, wiodą życie “letnie“ i pozostają w grzechu“. S. Łucja pisze dalej: “O godz. 12 w nocy, z czwartku na piątek, za zezwoleniem matki przełożonej przebywałam w kaplicy i wtedy to właśnie Bóg do mnie powiedział: “Pokuta -jakiej wymagam - to składanie ofiary z wypełniania codziennych obowiązków i zachowywania Moich przykazań”

Porównanie tej zwyczajnej, roztropnej, chrześcijańskiej drogi dla wszystkich z nadzwyczajnością medziugorską - mówi samo za siebie.

Nawrócenia


Głównym argumentem i odpowiedzią zwolenników medziugorskich objawień wobec budzących się ciągle wątpliwości, zarzutów oraz rezerwy Władzy kościelnej są nawrócenia. “Nie może drzewo złe owoców dobrych rodzić“ (Mt 7. l8) - a jeśli rodzi, to znaczy, że jest dobre... Tymczasem podwójny ślad: nieposłuszeństwa i zasad rozpoznawania duchów prowadzą do tego samego wniosku: “Wiatr“ medziugorski nie jest Matką Bożą, tylko ją udaje, więc jest kłamcą, złym duchem. Trzeba przypomnieć zasadę (7): szatan może dopuścić jakieś dobro (np. nawrócenia), jeśli spodziewa się osiągnąć stąd większe zło. W tym świetle należy się uważnie przypatrzeć owym owocom: czy są bez zastrzeżeń dobre? Czy drzewo medziugorskie rodzi tylko dobre owoce? A może jest bardzo dużo i bardzo złych owoców, które umykają uwadze, a może nie chce się ich zauważyć, które się usprawiedliwia? Jaką drogą dochodzi do tych nawróceń? Jaką wartość w oczach Boga ma “wiara“ wzbudzana sensacyjnymi “pocałunkami z nieba?“. Do kogo kieruje się wiara i pobożność nawróconych? Jaki więc jest ich właściwy cel: bezinteresowna chwała Boża, czy chwalba “Wiatru“ medziugorskiego?

Prawdą jest, że te pytania sięgają do tajemnicy indywidualnego sumienia, którą zna tylko Bóg. Są jednak uprawnione, bo nawrócenie ma nie tylko stronę i skutki wewnętrzne, lecz także zewnętrzne, na którymi można i trzeba się zastanowić.

Przykładem takiego nawrócenia i jego celem wyraźnie określonym przez Zjawę jest sam Weine Weible: z zawodu dziennikarz, protestant, rozwiedziony ze swoją żoną, czworo dzieci... drugie małżeństwo... Ogląda w 1985 r. nagrany na kasecie film o Medziugoriu. Widok ekstazy “dzieci“ budzi wrażenie... “Nagle poczułem coś dziwnego. Ktoś - lub cos - mówił do mnie... łagodnie i miękko: “Jesteś moim synem i proszę cię, abyś pełnił wolę mojego Syna“... Zdrętwiałem... Błogosławiona Dziewica mówiła do mnie! To niemożliwe!... Głos kontynuuje: “Proszę cię, abyś napisał o wydarzeniach w Medziugoriu. Zrezygnuj z obecnej pracy, a głoszenie orędzi stanie się twoją życiową misją”.

Nęcący owoc - ekumenizm, prozelityzm. Weible uwierzył, zawierzył i podjął z całym zapałem “życiową misję“. Nie krępuje go jako protestanta takie czy inne orzeczenie Kościoła. Twórca protestantyzmu Marcin Luter odrzucił przecież Kościół widzialny, a jako kryterium prawdy postawił indywidualne wewnętrzne natchnienie; nie stracił jednak nigdy nabożeństwa do Maryi, Matki Jezusowej . Weible jest szczerze przekonany, że Zjawa medziugorską, której głos usłyszał, jest tą samą Panią, co przyszła do Lourdes, Fatimy, którą czci Kościół katolicki. Z tym przekonaniem idzie najpierw do braci - protestantów jeżeli Chrystus łotrowi obiecał niebo, to jest tam przede wszystkim Jego Matka, więc dlaczego nie możnaby się do Niej modlić? “Zdrowaś-przecież to Pismo św...“ W oziębłe, niemal puste kościoły protestanckie trafia świeży, ciepły powiew: Matka Boża, rozważanie Jej życia, odmawianie różańca... Konkret: kasety o Medziugoriu... Jego silne przekonanie udziela się słuchaczom: “Dotknął pan mojego serca.... . Poczułem w sercu, że powinienem poprowadzić tam grupę...“ Gromadzą się coraz większe tłumy protestantów, katolików... Są pastorzy, oziębli kapłani. W. Weible zapraszany jest na wszystkie strony, także i coraz więcej przez katolików, jeździ po krajach obu Ameryk, Zachodniej Europy, Australii. Pisze artykuły, książki o Medziugoriu tłumaczone na różne języki, nakłady idą nawet w dziesiątki milionów egzemplarzy. Są to pozycje najlepiej się sprzedające - rzecz niesłychana - w księgarniach protestanckich , ale nie brakuje ich i w księgarniach katolickich, także i w Polsce... Organizuje pielgrzymki do Medziugoria. Kierowany wewnętrznym szczególnym impulsem w czasie spotkań rozdaje niektórym osobom - jak im to mówi - wybranym przez “Gospę“ medaliki przez nią “poświęcone“, a to wyróżnienie powoduje poprawę ich życia i przekształca w wyznawców Medziugoria... Czasami jego modlitwa przyczynia się -jak sądzi - do czyjegoś uzdrowienia... Inni nawróceni, podobnie jako on, przez oglądanie kaset i słowa wewnętrzne - np. słynny zielonoświątkowiec David du Plessis, protestant David Manuel, katolik Thomas Rutkoski - podejmują podobną działalność pozostając protestantami, niektórzy przyjmują katolicyzm.

Sam Weible przechodzi na katolicyzm, ale innych do tego nie namawia. Uzyskuje w 1991 r. w sądzie kościelnym orzeczenie nieważności poprzedniego związku i zawiera ślub kościelny ze swoją drugą żoną Terri, która staje się jego najbliższą, wierną współpracowniczką. W. Weible jest dziś jednym z głównych propagatorów Medziugoria. Prowadzi ogromną korespondencję. Jej owocem jest cytowana tu często książka “Listy z Medziugorja“, zawierająca głównie świadectwa osób, które pozytywnie przyjęły jego działalność.

Zamieszcza też kilka głosów krytycznych; oto wyjątek jednego z nich: “Duch objawień w Medziugoriu nie jest katolicki, ale ma własny charakter. W licznych świadectwach mówi wymijająco, że wszystkie religie są akceptowane przez Boga... Objawienia w Medziugoriu zostały potępione przez lokalne Władze kościelne. Musimy słuchać Chrystusa w Jego Kościele... Każdy, kto oddaje się nabożeństwu ku temu przewrotnemu duchowi, czyni to, ryzykując swoją duszę. Przepowiadanie jest buntem, a domniemanie bałwochwalstwem“.

Wspólną cechą dodatnią świadectw pozytywnych jest podjęcie jakiejś poprawy, np. powrót do modlitwy, pogodzenie się, przebaczenie, uczęszczania na nabożeństwa, pobudzenie wiary w Boga i wzbudzenie jakiegoś uczucia wobec Matki Najśw., podjęcie modlitwy różańcowej... Ale czy wewnętrzny głos, który wezwał Weibla do działania, jest obiektywnym kryterium prawdy? Czy mamy obowiązek w to wierzyć? Czy zaszczepiana przez niego identyfikacja “Wiatru“ z Matką Bożą jest uprawniona i słuszna? Na jakiej podstawie? Biskup miejscowy odrzucił te objawienia jako fałszywe. Czy więc dobre bez zastrzeżeń są owoce - nawrócenia, które będą się przyczyniały do szerzenia fałszu? Tak więc to, co jest dobrego w owych nawróceniach, zostaje pomieszane z wielkim złem, bo uznaniem fałszu za prawdę, z czego owi nawróceni nie zdają sobie może sprawy. Tylko prawda zbawia: “Poznajcie prawdę, a prawda was wyswobodzi“ - mówi Chrystus (J 8,32).

Protestant Foerschler nawrócony w Garabandal na katolicyzm (“widzące“ w ekstazie odgadywały jego wewnętrzne pragnienia i opowiedziały mu dokładnie historię jego życia, także moralnego) -na zapytanie ks. Warszawskiego, czy porzuci katolicyzm, gdyby Władza kościelna orzekła fałsz objawień, odpowiedział przy świadkach, że on wiary uzyskanej w Kościele katolickim się nie wyrzeknie . Pytanie więc: czy ci dzisiaj “nawróceni“ są gotowi posłuchać Kościoła, owszem, jeszcze więcej uwierzyć, jeśli Kościół nie uznałby tych objawień? I to dopiero będzie sprawdzianem szczerości ich nawrócenia.

Tymczasem rośnie i potężnieje fala propagandy i pomnaża się armia wyznawców medziugorskiej Zjawy, złożona z katolików, protestantów... którą rządzi i kieruje “Wiatr“... Tylko w jaką stronę “Wiatr” ją popycha? Czym to grozi wierze ? Kościołowi ?... Ostatecznym celem szatana jest zawsze zło... ( zasada 13).

Copyright by ks. Jan Wójtowicz, Przemyśl 1996

Zobacz też:

  • Analiza o. Cypriana Klahsa OP...



  • Tagi: