Kalwaria Zebrzydowska: Samotne wędrówki po Dróżkach

ks. Ireneusz Okarmus

dodane 06.12.2002 11:30

Zbliżając się do kalwaryjskiego sanktuarium, gdy oczom ukazują się już wyraźnie wieże bazyliki, można dostrzec na północnej ścianie kościoła drewniane rusztowania. We wrześniu ubiegłego roku rozpoczęto prace remontowe, związane z wymianą więźby dachowej nad bazyliką. Remont był konieczny, ponieważ więźba dachowa ma już ponad 150 lat - zaznacza o. Mikołaj Rudyk, były kustosz.

Kalwaria Zebrzydowska: Samotne wędrówki po Dróżkach

Zaplanowane prace rozpoczęto nie wiedząc, że Papież przyjedzie do Kalwarii. Ale wszystko na pewno będzie gotowe na jego przyjazd. Przyjedzie 19 sierpnia, i odprawi w bazylice Mszę świętą.

Papieska Kalwaria
Odwiedziny Jana Pawła II w Kalwarii Zebrzydowskiej zbiegają się z obchodami czterechsetlecia jej istnienia. Właśnie z tej okazji Papież został zaproszony przez ojców bernardynów, którzy 7 listopada ubiegłego roku przyjechali do Watykanu. Wtedy Ojciec Święty miał powiedzieć: "Pożyjemy, zobaczymy". Dzisiaj już wiadomo, że Jan Paweł II odwiedzi Kalwarię po raz drugi w czasie swego pontyfikatu. Pierwszy raz Papież w Kalwarii Zebrzydowskiej był 23 lata temu, 7 czerwca 1979 roku.

Kalwaria Zebrzydowska w życiu Jana Pawła II jest miejscem szczególnym. W książce „Dar i tajemnica” napisał: "Droga ta, w pewnym sensie od dziecka, ale bardziej jeszcze później, gdy zostałem biskupem, prowadziła mnie wielokrotnie na Dróżki maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej. Często tam przyjeżdżałem, aby samotnie wędrować po owych Dróżkach, omadlając różne sprawy Kościoła". Jako biskup krakowski Karol Wojtyła przybywał tu na odpust Wniebowstąpienia oraz na różne diecezjalne pielgrzymki.

Pustelnik w kaplicy
Godzina 6.00. Każdego dnia o tej godzinie, przy dźwiękach fanfar skomponowanych przez Edwarda Burego, następuje odsłonięcie cudownego obrazu. Sukienka zasłaniająca obraz - wykonana w roku 1883 przez siostry felicjanki w Krakowie, na dzień koronacji obrazu - odsuwa się powoli, i oczom wiernych ukazuje się słynący cudami obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej. Zaczyna się kolejny dzień kalwaryjskiego sanktuarium. Dzisiaj jest dzień powszedni - czwartek. Niewielka grupa miejscowych wiernych oraz nielicznych pielgrzymów uczestniczy w porannej Mszy świętej. Nic nie zapowiada tłumów, jakie w ciągu dnia nawiedzą bazylikę.

Godzina 9.00. Przy ołtarzu przed cudownym obrazem kilku kapłanów i kilkudziesięciu wiernych. Zawsze o tej porze, już od 23 lat, odprawiana jest Msza święta w intencji Jana Pawła II. Będąc w Kalwarii Ojciec Święty prosił, by modlono się tutaj zawsze za niego, za życia i po śmierci.

W bazylice jest jeszcze pusto. Chyba właśnie dlatego o tej porze jest obecny w świątyni kalwaryjski pustelnik - pokutnik. Klęczy przy bocznym ołtarzu zatopiony w modlitwie. On nie lubi tłumów. Wtedy się usuwa z kościoła do swej pustelni na górze Ukrzyżowania.

Pojawiają się pierwsze grupy dzieci komunijnych wraz ze swoimi księżmi katechetami, rodzicami i nauczycielami. W ciągu godziny w bazylice zrobi się ciasno.

Na Mszach o godzinie 10.00 i 11.00 bazylika zapełnia się dziećmi komunijnymi i ich rodzicami. Przyjechali z różnych stron Polski: Kraków, Bielsko-Biała, Jaworzno, Chorzów, Zakliczyn, Łodygowice Dolne. Jak mówią bernardyni, w maju aż trudno policzyć, ile grup odwiedza jednego dnia bazylikę z cudownym obrazem Matki Bożej Kalwaryjskiej.

Płaczący obraz
Obraz Matki Bożej jest dziełem nieznanego malarza ze szkoły włoskiej. Namalowany farbą olejną na płótnie o wymiarach 74x90. Specjaliści orzekli, że jest to kopia obrazu Matki Bożej Myślenickiej. Ten czczony w Kalwarii, obecny jest w Polsce od roku 1596. Należał najpierw do proboszcza z Marcyporęby, a w roku 1639 znalazł się w posiadaniu Stanisława Paszkowskiego, właściciela wsi Kopytówka, oddalonej 12 km od Kalwarii.

Z przekazów kronikarzy dowiadujemy się, że: "w piątek dnia 3 maja 1641 obraz zapłakał krwawymi łzami. Przywołany natychmiast ksiądz pleban miejscowy z Marcyporęby wraz ze swym wikarym, uznając w tym rękę Bożą nalegali usilnie na pana Paszkowskiego, by obraz ten oddał do kościoła, gdyż nie godzi się w domu prywatnym przetrzymywać obrazu, w którym Pan Bóg swe dziwne i cudowne znaki okazuje".

Paszkowski osobiście przywiózł obraz Matki Bożej do Kalwarii następnego dnia, od pojawienia się krwawych łez. Zapis kronikarza: "Zdumionym Ojcom oświadczył, że stanowczo pragnie, by ten obraz nie gdzie indziej, ale w Kalwarii pozostał".
Początkowo obraz przechowywany był w zakrystii, jednak ze względu na rosnącą sławę jego cudownej mocy wybudowano dla niego w latach 1658-67 specjalną kaplicę, którą ufundował Michał Zebrzydowski.

Wkrótce Kalwaria Zebrzydowska stała się ważnym ośrodkiem kultu Matki Bożej, obok istniejącego dotychczas kultu pasyjnego. 15 sierpnia 1887 roku biskup krakowski Albin Dunajewski dokonał koronacji obrazu. Spowodowało to wzrost liczby pielgrzymów. Cuda zdarzają się tutaj do dzisiaj.

Miejsce cudów i wdzięczności
Brat zakrystianin pokazuje wpisy świadczące o cudownych uzdrowieniach, wysłuchanych prośbach, doznanych łaskach. Dość gruba księga. Odręczne notatki - najczęściej tych, którzy otrzymali łaski, lub ich bliskich - obejmują zaledwie lata 1965-2002.

Uzdrowienia z nieuleczalnych chorób, powroty do zdrowia po tragicznych wypadkach, wysłuchane modlitwy o nawrócenie kogoś bliskiego, o wyrwanie się z nałogu pijaństwa, narkomanii. Ostatni odręczny wpis pochodzi z roku 2001 i dotyczy podziękowania za uzdrowienie z nieuleczalnej, przewlekłej choroby. Ile cudownych nawróceń nie zostało wpisanych?

Ojciec Mikołaj Rudyk od wielu lat związany z sanktuarium kalwaryjskim uważa, że cudów duchowych jest najwięcej, i nikt nie jest w stanie ich zliczyć. Wiadomo, że tam gdzie cud i łaska, tam jest i wdzięczność tych, którzy modlili się i zostawali wysłuchani. W kalwaryjskim sanktuarium - tak jak i w wielu innych - liczne wota zdobią ściany kaplicy Matki Bożej Kalwaryjskiej.

Tuż przy cudownym obrazie, po jego lewej stronie, na wysokości twarzy Matki Bożej, jest umieszczona papieska złota róża. Każdy pielgrzym może ją zobaczyć. Ojciec Święty ofiarował ją Matce Bożej w czasie III pielgrzymki do Polski, 10 czerwca 1987 r., "jako wyraz wdzięczności za to, czym była i nie przestaje być w moim życiu".

Są i inne bardzo cenne i niezwykłe wota. Na sukience przesłaniającej obraz Matki Bożej umieszczony jest pierścień kardynała Mariana Jaworskiego, metropolity Lwowa. On także, 8 lutego bieżącego roku, ofiarował swój krzyż kardynalski jako wotum wdzięczności Matce Bożej za otrzymane tutaj łaski.

Kalwaryjskie Dróżki
Opuszczając Bazylikę kierujemy się na plac rajski, na którym teraz pełno dzieci w komunijnych strojach. Dalej - z placu rajskiego na plac odpustowy, a potem na szlak Dróżek Matki Bożej i Dróżek Pana Jezusa, które właśnie w tym miejscu mają swój początek.

Kto chce poznać klimat kalwaryjskiego sanktuarium, musi się wybrać na Dróżki. Są one nierozerwalnie związane z kultem Matki Bożej czczonej w cudownym obrazie. O tym zdają się wiedzieć nawet członkowie Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO, którzy 1 grudnia 1999 r. na posiedzeniu w Marakeszu wciągnęli Kalwarię Zebrzydowską (zabytkowy zespół architektoniczno-pielgrzymkowy: bazylika, klasztor Ojców Bernardynów i Dróżki) na listę światowego dziedzictwa. Kalwaria Zebrzydowska jest na tej liście jako jedyna, choć w Europie tego rodzaju Kalwarii jest ponad tysiąc.

Wierni obchodzą kaplice stanowiące miejsce rozważania tajemnic związanych z życiem Pana Jezusa i Matki Bożej. Dróżki Pana Jezusa - 28 stacji (Droga Pojmania i Droga Krzyżowa) zaczynają się od placu rajskiego, i prowadzą do stacji: Wieczernik, Pojmanie, do Kajfasza, Annasza, Piłata, gdzie rozpoczyna się Droga Krzyżowa.

Dróżki Matki Bożej (24 kaplice) przeplatają się z Dróżkami Pana Jezusa, ale są odprawiane w odwrotnym kierunki, poczynając od góry Ukrzyżowania. Dzielą się na trzy części: Boleści, Zaśnięcia, Wniebowzięcia.

Całość kalwaryjskich Dróżek to około 5 kilometrów. To miejsce modlitwy, skupienia, oaza dla wszystkich szukających ciszy, medytacji i odkrywania tajemnic Bożych. To także niezwykłe miejsce wypoczynku fizycznego i duchowego. Piękna, słoneczna, majowa pogoda, soczysta zieleń drzew i trawy, sprzyjają jednemu i drugiemu.

Minimum pięć godzin
Na Dróżkach kilkuosobowa grupa młodych ludzi przemierzających od kapliczki do kapliczki z modlitewnikiem kalwaryjskiego pielgrzyma. Modlitwa autentyczna, nie na pokaz. W drodze "do Piłata" kilkanaście osób, raczej w wieku średnim i starszym. Śpiewają, modlą się, słuchają rozważań. Modlitwom przewodniczy jeden z przewodników na kalwaryjskich Dróżkach.

Tadeusz Konicki jest przewodnikiem kalwaryjskim od roku 1981. Uczy geografii w szkole średniej. Uważa, że idąc z grupą, można więcej zyskać niż samodzielnie, ponieważ udziela się atmosfera skupienia i modlitwy. Specyfiką Dróżek jest modlitewna atmosfera oraz pieśni "dróżkowe". Pan Konicki prowadząc grupy korzysta z modlitewników o. Florentyna Piwosza oraz o. Augustyna Chadama. - Ten ostatni trafia według mnie do ludzi i prostych, i wykształconych - uważa Konicki. Często korzysta także ze swoich przemyśleń.

- Aby obejść Dróżki Pana Jezusa, potrzebuję minimum 5 godzin, a gdy grupa ma wolny czas, to nawet 7 godzin. Dróżki Matki Bożej zajmują mi 4 godziny, a Dróżki za zmarłych 4,5 - Zdarza się, że ktoś przyjeżdża na Dróżki w celach turystycznych, a pod wpływem przeżycia rozważań przystępuje do spowiedzi; pierwszej po wielu latach - podsumowuje.

Szczególnie w soboty wiele grup wyrusza na Dróżki. Nabożeństwo Dróżek trochę zanika poza okresem Wielkiego Tygodnia i odpustu na Wniebowzięcie. - Może z tego powodu, że pielgrzymi przybywający do Kalwarii przyjeżdżają tutaj często raczej po drodze do Wadowic, Oświęcimia, Łagiewnik? - zastanawia się Tadeusz Konicki.

Miejsce dla każdego
Do Kalwarii przybywa rocznie ponad milion pielgrzymów z różnych stron Polski i świata. W kalwaryjskich kronikach odnotowuje się tylko pielgrzymki zorganizowane, czyli te grupy, które są oprowadzane przez ojców lub kleryków. Ostatnio była pielgrzymka aż z Japonii.

Czego szukają? Co znajdują? Dlaczego tu przyjeżdżają? - Zapytani odpowiadają prosto, zdziwieni, że ktoś pyta o coś tak oczywistego. "Ponieważ tu jest cudowny obraz", "Bo Kalwaria ma swój niepowtarzalny klimat", "Bo chcę się oderwać i nabrać duchowych sił", "Bo na Dróżkach lubię w samotności przemyśleć swoje życie". Są i tacy, którzy kilka dni ze swego urlopu spędzają tutaj, mówiąc, że "to niezła forma wszechstronnego wypoczynku - dla ciała i ducha".

Na pielgrzymów czeka w sanktuarium około 600 miejsc noclegowych, w budynkach na tzw. dziedzińcu arkadowym, gdzie jest również restauracja i kawiarnia. Wszystko na dobrym poziomie. To brzmi jak zachęta, aby przyjechać tu na dłużej niż tylko na parę chwil.

grudzień 2002
Tagi: