Rudy: Tam, gdzie unosi się duch cystersów

Mira Fiutak

dodane 05.12.2002 21:27

Na pogrzebie ostatniego opata Bernarda IV Galbierza w 1819 roku było jeszcze piętnastu rudzkich mnichów. Szczerozłoty krzyż opacki, który Bernard krótko przed śmiercią ofiarował Matce Bożej - jedno z niewielu wotów, które zachowały się do dzisiaj - przechowywany jest w Kurii Biskupiej w Opolu. Tak kończy się historia rudzkich mnichów, którzy według reguły "módl się i pracuj" żyli tu od XIII wieku.

Rudy: Tam, gdzie unosi się duch cystersów

Duch cystersów jakby stale unosił się nad tym miejscem. W gotyckiej świątyni, z wyraźnymi śladami romańskimi, sanktuarium Matki Bożej Pokornej w Rudach panuje półmrok. Zamysł architektoniczny cystersów, mnichów praktycznych i ceniących surowość, pozwala współczesnym pielgrzymom dotykać czasów zamierzchłych. Na tych terenach zakonnicy zaczynali rozwijać działalność gospodarczą i szkolnictwo, a nieopodal na Winnej Górze, gdzie dziś stoi dworek myśliwski, uprawiali w słońcu winorośl. W późniejszych stuleciach kościół o prostym i skromnym wystroju nabrał wyraźnych cech barokowych, by po zniszczeniach ostatniej wojny - pożarze w styczniu 1945 r. - powrócić do dawnego, wczesnogotyckiego stylu. Dzisiaj można podziwiać w nim jeszcze romańsko-gotycki portal z XIII w.

Mnisi z Jędrzejowa
Do Rud cystersi przyjechali z Jędrzejowa. Tam, na początku XII wieku, osiedlili się w Polsce pierwsi mnisi żyjący według niezwykle surowej reguły. Trudno określić dokładne daty powstawania średniowiecznych opactw. W przypadku Rud najczęściej pojawiają się dwie - rok 1252 i 1258. Wtedy mnisi jędrzejowscy - zwyczajem cystersów - upatrzyli sobie miejsce bogate w złoża kopalne, na skrzyżowaniu ważnych traktów, w dolinie Rudy, pośród lasów pełnych zwierzyny. W miejscu, gdzie, według tradycji, podczas polowania książę opolski Władysław zgubił się w kniei i gdzie przyśnił mu się ojciec Benedykt z Jędrzejowa. Po przebudzeniu odnalazł towarzyszy polowania przy źródełku w lesie. Czy dlatego Władysław został fundatorem tego klasztoru i kościoła, nie wiadomo. Jednak na pewno to dzięki cystersom Matka Boża czczona jest w tym miejscu. Jak inne cysterskie świątynie, tak i kościół w Rudach został Jej poświęcony. To jędrzejowscy cystersi przywieźli do Rud obraz Matki Bożej.

Na podstawie napisów umieszczonych nad wejściem do kaplicy maryjnej, gdzie znajduje się obraz, i informacji na odwrocie malowidła przez lata sądzono, że podarowany został cystersom w 1228 roku przez książąt raciborskich Kazimierza i Władysława. Jednak najnowsze prace konserwatorskie przeprowadzone na początku lat 90. dowiodły, że obraz powstał w XV wieku i był czterokrotnie przemalowywany. Po zdjęciu kolejnych warstw farby, dzisiaj - w kaplicy o niezwykle bogatym barokowym wystroju - oglądamy pierwotny, gotycki wizerunek. Obraz jest niewielki, namalowany temperą na lipowej desce. Korony dla Matki Bożej czczonej w Rudach poświęcił Jan Paweł II 17 czerwca 1999 r. na gliwickim lotnisku, zaś rok później, 4 czerwca, obraz koronował nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk. Maryja czczona jest tu od stuleci, ale od 28 maja 1995 r. miejsce to jest maryjnym sanktuarium diecezji gliwickiej.

Pielgrzymi
Wszyscy odwiedzający je kierują kroki do kaplicy maryjnej dobudowanej do kościoła w latach 1723-1726. Sanktuarium leży na przecięciu najważniejszych tras tego regionu, dzięki mądrości mnichów, którzy przed wiekami stworzyli sieć dróg odchodzących promieniście od opactwa.

- Dzisiaj nie było jeszcze żadnej pielgrzymki, ale wczoraj na przykład z Czech przyjechały dwie grupy na rowerach - mówi ks. Bonifacy Madla. Gdy osiem lat temu został tu proboszczem, duszpasterstwo rozpoczął od cotygodniowej nowenny do Matki Bożej Pokornej. Do Rud przyjeżdżają pielgrzymki nie tylko z południa, ale też z centralnej Polski, z Warszawy, Gdańska. - To miejsce przyciąga duchem zaszczepionym tu przez cystersów. Same mury i otoczenie parku nastrajają do kontemplacji.

W ciszy kościoła rozlega się szczęk przekręcanego klucza. Kościelny przygotowuje w kaplicy klęcznik, zaraz klerycy pracujący przy remoncie zespołu klasztorno-pałacowego przyjdą tu na modlitwę. Tymczasem przyklęka na nim troje kilkulatków i pod okiem dorosłych zaczynają: Ojcze nasz... Kościelny wyciąga z przepastnej kieszeni po garści cukierków dla każdego. Teraz dzieci już wiedzą, co, oprócz wielkich kluczy, kościelni noszą w kieszeniach.

Na bocznych ścianach wielkie obrazy z dwiema ważnymi scenami biblijnymi. Po lewej stronie Maryja pochylona przed Gabrielem - tu księża najchętniej wyjaśniają, dlaczego w Rudach nazywa się Ją pokorną. Po prawej brzemienna Maryja odwiedza Elżbietę - w dniu, kiedy Kościół wspomina to wydarzenie, 31 maja, w Rudach obchodzony jest odpust.

Park w angielskim stylu
Na wzór wszystkich budowli cysterskich do kościoła dobudowany jest klasztor. Po kasacie zakonu, na mocy edyktu króla pruskiego w 1810 r., miejsce to stało się siedzibą książąt raciborskich, a wypielęgnowany warzywnik praktycznych mnichów, książęcy ogrodnicy zamienili na park w stylu angielskim. Do dziś istnieje jeden z przypałacowych stawów, od nazwiska ogrodnika nazywany stawem Peicerta. Przypałacowy park to 10 hektarów porośniętych rzadkimi i pięknymi okazami krzewów i drzew, z których wiele rośnie tu od 150 lat. Wtedy to właśnie ogrodnicy książęcy, niezwykle starannie planując park, sadzili tu małe, często egzotyczne dla tego regionu, drzewka. Odkąd w 1998 r. diecezja gliwicka przejęła rudzki obiekt klasztorno-pałacowy - przez lata powojenne popadający w ruinę - wraz z otaczającym go parkiem, z dziko rosnącego gąszczu wyłania się staranny zamysł ogrodników sprzed dwóch wieków. Prace te nadzoruje ks. Jan Rosiek, dyrektor rudzkiego kompleksu klasztorno-pałacowego. Odbudowa klasztoru i pałacu postępuje razem z porządkowaniem parku. Dzisiaj po świeżo wyżwirowanych alejkach spacerują ci, którzy odwiedzają sanktuarium. W maju mogą podziwiać kwitnące rododendrony. Na wyspie zapachów, która właściwie stała się już półwyspem na zarośniętym stawie, azalie pontyjskie posadzono tak, by można było zatrzymać w tym miejscu ich woń. Zachwycają obrazy malowane przez grupy drzew i krzewów, tak dobranych, by tworzyły barwne kompozycje zmieniające się od wiosny do późnej jesieni.

Od kwietnia aż do lata, a po wakacjach we wrześniu, wszystkie soboty w Rudach wyglądają podobnie - spotykają się tu różne grupy i stowarzyszenia działające w diecezji. Śluby w tych miesiącach młodzi muszą planować więc na godzinę 9 lub 15. Proboszcz mówi, że są wyrozumiali. Co więcej, co trzecia para stająca przed ołtarzem w pięknym kościele rudzkim nie pochodzi z tej parafii. Ci, którzy tu mieszkają, mówią, że jest to miejsce spokojne. Ci, którzy przyjeżdżają - że wyjątkowe. Dla tych, którzy wpisują się do księgi pamiątkowej sanktuarium - kaligraficznie, pismem wyćwiczonym jeszcze przed wojną, albo pośpiesznie, czy pełnymi błędów niewprawnymi literami siedmiolatka - atmosfera Rud to jeszcze coś innego.

grudzień 2002
Tagi: