Ewangelia miłosierdzia wśród hortensji

ks. Zbigniew Niemirski

dodane 16.10.2017 04:45

Siostra Emiliana Minuta podczas niemieckiej okupacji w beczce po jedzeniu wywiozła z radomskiego więzienia kilku więźniów politycznych. Gdy władze komunistyczne nie chciały dać ziemi pod planowany kościół, zakonnice oddały swój ogród.

Podczas jubileuszowej liturgii w procesji z darami szli rodzice i podopieczni przedszkola prowadzonego przez radomskie siostry MB Miłosierdzia. ks. Zbigniew Niemirski /Foto Gość Podczas jubileuszowej liturgii w procesji z darami szli rodzice i podopieczni przedszkola prowadzonego przez radomskie siostry MB Miłosierdzia.

Siostry ze Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia obchodzą 100-lecie pobytu i pracy w Radomiu. Wychowały pokolenia zagubionych dziewcząt. Pomagały tysiącom ludzi. Prowadzą przedszkole i czuwają przy oknie życia. Do Radomia przybyły na zaproszenie ks. Pawła Kubickiego, oficjała w Sandomierzu, a potem biskupa pomocniczego. Ks. Kubicki od lat marzył o stworzeniu w Radomiu Domu Opieki, który stałby się miejscem wychowania i nauki dla dziewcząt z trudnych środowisk. Zbierał własne oszczędności, szukał chętnych do realizacji tego dzieła. Gdy wreszcie kupił dom przy ówczesnej ul. Kozienickiej (dzisiaj Struga), poprosił o poprowadzenie tej placówki właśnie Siostry MB Miłosierdzia.

Dom Opieki

Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, w którym żyła i zmarła św. s. Faustyna Kowalska, założyła matka Teresa Ewa z książąt Sułkowskich hrabina Potocka. W 1862 r. wróciła z Francji do Polski i na zaproszenie abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego (dziś świętego Kościoła katolickiego) objęła w Warszawie Dom Schronienia dla dziewcząt potrzebujących odnowy moralnej. Kilkadziesiąt lat później, u końca I wojny światowej, siostry otrzymały zaproszenie z Radomia, by podjąć się tutaj podobnego zadania.

– Ks. Kubicki w 1917 r. poprosił s. Bernardę Tomicką, ówczesną wikarię generalną, o przysłanie dwóch, trzech sióstr do pracy. Ks. Kubicki postarał się o dwupiętrowy dom i tak to się zaczęło. Siostry przyjechały ze swoimi wychowankami. 6 października 1917 r. dom został prawnie erygowany, poświęcony i rozpoczęła się praca – mówią siostry Oliwia i Liwia z radomskiej wspólnoty ZSMBM.

– Ks. Kubicki w 1918 r. został biskupem pomocniczym diecezji sandomierskiej. Mimo rozlicznych obowiązków, do końca życia żywo interesował się radomskim Domem Opieki. Wspierał go finansowo. Na jego rzecz przekazał wszystkie dochody ze swoich publikacji. Odwiedzał go często i tu się zatrzymywał, gdy był w Radomiu – mówi ks. Albert Warso, historyk Kościoła, pracownik watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. – Mało kto wie, że bp Kubicki chciał w miejscu Domu Opieki zbudować klasztor. Zamówił projekt u znakomitego architekta Stefana Szyllera, który jest autorem projektu słynnej bramy i gmachu biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, a w Radomiu – kościoła NSJ na Glinicach. Gdyby projekt (zachowały się rysunki) został zrealizowany, dałby miastu bodaj najpiękniejszy kompleks klasztorny i wychowawczy. Niestety, był w realizacji zbyt kosztowny na ówczesne możliwości – opowiada ks. Michał Krawczyk, historyk sztuki, wykładowca w radomskim seminarium.

Na przekór wrogom

Wspaniałą kartę siostry MB Miłosierdzia zapisały w okresie niemieckiej okupacji. Poświęciły się wówczas, i to już we wrześniu 1939 r., szeroko zakrojonej działalności charytatywnej. Spieszyły z pomocą 400 uciekinierom, którzy opuścili domy, uchodząc przed zbliżającymi się wojskami niemieckimi. Dostarczały jedzenie 200 polskim jeńcom w niemieckim areszcie. – A potem, w okresie okupacji, wydawały posiłki dla ludności. Systematycznie dożywiały 1055 osadzonych w radomskim więzieniu. Wysyłały paczki z żywnością i ubraniami do 21 więźniów obozów koncentracyjnych oraz 8 osadzonym w oflagach. To wtedy brawurową odwagą wykazała się s. Minuta. Udało się jej wkraść w łaski strażników i w beczkach po jedzeniu wywiozła z więzienia kilku więźniów politycznych. Gdy gestapo trafiło na jej ślad, ukrywała się w różnych klasztorach, posługując się nowym zakonnym imieniem – s. Salwatora – mówi ks. Krawczyk.

Po zakończeniu II wojny światowej w nowych komunistycznych czasach siostrom nie było łatwo. Dla utrzymania radomskiego Domu Opieki zgromadzenie prowadziło filialną placówkę w Cerekwi koło Radomia. Tam było 10-hektarowe gospodarstwo. Komuniści zabrali je już w 1950 r. Jednocześnie cały czas trwały próby odebrania siostrom domu w Radomiu. Ostatecznie zabrano go w 1962 r. – Kuriozalne było uzasadnienie: siostry miały zły wpływ wychowawczy na podopieczne, a wychowanki po opuszczeniu ośrodka były niedostatecznie przygotowane do ówczesnych warunków społecznych – relacjonuje ks. Krawczyk.

– To była 100. rocznica powstania naszego zgromadzenia. Ale siostry, wierne testamentowi założycielki, która na łożu śmierci mówiła: „Będzie, co Bóg chce. Jestem gotowa na wszystko”, postanowiły założyć przedszkole, które tak wspaniale pracuje do dzisiaj – mówi s. Nulla Chmura ZSMB, sekretarka generalna zgromadzenia. Siostry otworzyły przedszkole. Jednocześnie w ich kaplicy zaczęto sprawować Msze św. dla mieszkańców nowego osiedla. Zakonnice zaangażowały się w pracę duszpasterską. To był zalążek nowej parafii, choć zanim powstała i zanim przyszło pozwolenie na budowę nowego kościoła, trzeba było stoczyć prawdziwy bój. – Siedziby Państwowej Straży Pożarnej i Radomskiego Szpitala Specjalistycznego znajdują się na gruncie, który kiedyś należał do Kościoła. Władze obiecały, że w zamian za zajęcie tego gruntu oddadzą na potrzeby Kościoła grunty w północnej części miasta. Obietnicy nie spełniły.

I właśnie wtedy siostry MB Miłosierdzia odpowiedziały na kolejną prośbę. Skierował ją bp Piotr Gołębiowski. Zgromadzenie oddało swój ogród, by w jego miejscu można było zbudować świątynię. Decyzja zapadła po zamknięciu Domu Opieki, ale nie było pozwolenia na budowę kościoła. O tę przyszło się starać kilkanaście lat. Budowę rozpoczęto dopiero pod koniec lat 70. ub. wieku. To dzieło pierwszego proboszcza ks. inf. Adama Staniosa. – Dziś cieszymy się, że kościół MB Miłosierdzia stoi w miejscu naszego ogrodu – mówią siostry.

Dzieci, barszcz i okno życia

Dorośli radomianie z sentymentem opowiadają o chlebie, który piekły kiedyś siostry MB Miłosierdzia.

– Jedno z moich chłopięcych wspomnień to wizyty u sióstr, bo tu mama wysyłała mnie po wspaniały barszcz – mówi ks. Jarosław Wojtkun, rektor radomskiego WSD. Obok Domu Opieki były szklarnie, a tam zakonnice hodowały cudne hortensje i inne kwiaty. Nadal żywo wspominają to mieszkańcy miasta.

– Dziś prowadzimy przedszkole i całą dobę czuwamy przy oknie życia. Ta praca to ogromna radość. Rodzice są fantastyczni, a dzieci są przesympatyczne. W przedszkolu pracujemy bez żadnej dotacji, a siostry nie mają pensji. To nie jest łatwe. Dzielimy się tym, co mamy. Ale ludzie, widząc nasze zaangażowanie, doceniają to. Czasem, gdy czegoś brakuje przedszkolu, idziemy do klasztoru. Wciąż czuwa nad nami Pan Bóg – mówią siostry Oliwia i Liwia.

Z okazji 100-lecia obecności i pracy sióstr w kościele pw. MB Miłosierdzia sprawowana była Msza św., której przewodniczył bp Henryk Tomasik. – Dzisiaj Panu Bogu dziękujemy za to, że 100 lat temu siostry przybyły tutaj z Ewangelią miłosierdzia. Dziękujemy za starania ks. Kubickiego i opiekę nad tym miejscem. Dziękujemy za świadectwo życia sióstr, za wszelkie dobro, jakie dawały i dają radomianom. I dziękujemy za nieustanne czuwanie przy oknie życia, dającym szansę tym, którzy są najbardziej bezbronni – mówił w homilii bp Tomasik.

Na jubileusz do Radomia przyjechały siostry z różnych placówek zgromadzenia, które dziś liczy 400 zakonnic, prowadzi 22 domy zakonne w Polsce i 13 za granicą. Z siostrami jubileusz świętowali kapłani, którzy pracowali lub pracują z tym zgromadzeniem, oraz parafianie, którzy mają żywo w pamięci to, co kiedyś robiły siostry i co robią dzisiaj. – Nie sposób im za wszystko podziękować. Modlimy się za nie i dziękujemy Panu Bogu, że są – mówili wierni, wychodząc z kościoła.

Po Mszy św. odbyła się konferencja, w której o zgromadzeniu, o bp. Kubickim i o działalności sióstr w Radomiu mówili: matka Petra Kowalczyk, przełożona generalna ZSMBM, s. Chmura, ks. Krawczyk, a referat ks. Warso odczytał ks. Jacek Mizak, wicerektor radomskiego seminarium. Konferencję poprowadził ks. Wojtkun, rektor seminarium.