Otwarte drzwi

Małgosia z Knurowa

publikacja 26.09.2017 07:46

Myślę, że proboszczowie powinni przestać bać się otwierać kościoły dla wiernych. Jeśli ludzie poczują, że kościół jest ich, że mogą w każdej chwili przyjść i w szczególny sposób spotkać Jezusa, sami zadbają o jego bezpieczeństwo.

Otwarte drzwi Henryk Przondziono /Foto Gość W mojej knurowskiej parafii kościół jest otwarty od porannej do wieczornej mszy i każdy może do niego wejść, choćby przywitać się z Jezusem [zdjęcie ilustracyjne]

Ostatnio miałam okazje spotkać się z dalszą i bliższa rodziną. Podczas dyskusji zrozumiałam, że coś co dla mnie było czymś normalnym, jest ewenementem: w mojej knurowskiej parafii kościół jest otwarty od porannej do wieczornej mszy i każdy może do niego wejść, choćby przywitać się z Jezusem. A kościół znajduje się na szlaku wielu osób: idących lub wracających z pracy, odwiedzających bliskich w szpitalu, czy po prostu idących na zakupy. W czwartki jest całodzienne wystawienie Najświętszego Sakramentu, przez większość tego czasu są otwarte konfesjonały i nie zdarzyło mi się widzieć w tym dniu pustego kościoła. Bywało, że przekładałam spowiedź na następny dzień, bo była tak duża kolejka... Taka sytuacja jest bardzo komfortowa dla wiernych i pobudza Wspólnotę jednocząc wokół Chrystusa Eucharystycznego. Przekłada się ona na zaangażowanie wiernych w życie parafii - mamy np. dość silną grupę wiernych zaangażowanych w liturgię (czytania i psalmodia), a także w dbanie o stronę bytową parafia (nawet znoszenie wiktuałów na święta :). Będąc na wakacjach na Dolnym Śląsku, do wielu kościołów nie można było w ogóle wejść, w kilku przypadkach były otwarte tylko przedsionki... Myślę, że proboszczowie powinni przestać bać się otwierać kościoły dla wiernych. Jeśli ludzie poczują, że kościół jest ich, że mogą w każdej chwili przyjść i w szczególny sposób spotkać Jezusa, sami zadbają o jego bezpieczeństwo.

Z Bogiem.

Małgosia z Knurowa