Jezus Bramą Miłosierdzia

ks. Tomasz Jaklewicz


publikacja 10.01.2016 06:00

Bazylika na Lateranie dedykowana jest Najświętszemu Zbawicielowi. To jej pierwotny tytuł. Drzwi Święte tej świątyni przypominają, że sam Jezus jest bramą. Przez tę Bramę 
Bóg daje się nam, a my mamy dostęp do Ojca.


Jezus Bramą Miłosierdzia jakub szymczuk /foto gość

Kojarzymy bazylikę na Lateranie raczej ze św. Janem. I słusznie, bo obaj święci Janowie (Chrzciciel i Ewangelista) jej patronują, ale pierwszym patronem katedry Rzymu pozostaje Najświętszy Zbawiciel. Pod takim wezwaniem ta świątynia została poświęcona przez papieża Sylwestra po prawie trzech wiekach rzymskich prześladowań. Dlatego przekraczając Święte Drzwi tej bazyliki, nie sposób nie myśleć o Jezusie Chrystusie, który sam o sobie powiedział, że jest bramą owiec. 


Bramy Jeruzalem, 
brama chrztu


W Starym Testamencie brama łączy się ściśle z miastem, głównie z Jerozolimą. Miasto dzięki bramom może chronić się przed atakami nieprzyjaciela, a wprowadzać do wnętrza przyjaciół. Brama zapewnia bezpieczeństwo mieszkańcom, pozwala się im formować w społeczność. Autorzy biblijni czasem wręcz utożsamiają bramę z samym miastem. Zdobyć bramę oznacza zdobyć miasto. Posiadać klucze do bram miasta, znaczy mieć władzę nad miastem. Pielgrzym, który przekracza bramę Jerozolimy, odczuwa od razu atmosferę jedności i pokoju. Gdy pierwsza świątynia jerozolimska została zburzona przez Babilończyków, Izraelici prosili Boga, aby otworzył bramy nieba, sam zstąpił na ziemię i poprowadził swój lud. Adwentowe pieśni nawiązują do tych biblijnych wątków, w których słychać wołanie, by Bóg zszedł na ziemię jak deszcz czy jak rosa. „Podnieście w górę bramy, szczyty wasze, rozstąpcie się odwieczne drzwi. Niech wejdzie chwały Król, chwały Król” – śpiewamy w pieśni mszalnej na Roraty. To wołanie o miłosierdzie Boga, czyli o Jego zejście z wysokości nieba na poziom naszej ludzkiej biedy. 
Jezus Chrystus jest odpowiedzią na to wołanie. On zstępuje do nas jako brama do nieba, która była dotąd zamknięta z powodu grzechu.

Przywołajmy scenę chrztu Jezusa w Jordanie. Można w niej dostrzec, jak zaskakujące jest Boże miłosierdzie. Jezus nie potrzebował ani pokuty, ani chrztu nawrócenia. Jan obdarzony prorockim zmysłem wiedział o tym. Dlatego reaguje pełnym sprzeciwu pytaniem: „To ja potrzebuję chrztu od Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?”. To jest właśnie rewolucyjna siła miłosierdzia. Bóg przychodzi w ludzkiej postaci i ustawia się w kolejce grzeszników. Zanurza się w wodzie pokuty razem z nimi. Wchodzi w ich pragnienie oczyszczenia, nawrócenia. Jordan można uznać za symbol – to rzeka ludzkich brudów, krwi, grzechów, śmierci. W niej zanurzają się stopy Zbawiciela. A nad Nim w tym samym momencie otwiera się niebo i słychać głos Ojca: „Tyś mój Syn”. Tak działa Bóg. Zanurza się w nasz grzech po to, by wziąć na siebie wszystkie jego gorzkie konsekwencje (także śmierć), czyni nas swoimi synami i córkami, daje nam niebo.
Tuż przy bazylice na Lateranie stoi starożytne baptysterium – miejsce udzielania chrztu. To między innymi dlatego ta świątynia ma za patrona także Jana Chrzciciela. Przejście Bramy Miłosierdzia w tej bazylice jest okazją, by przypomnieć sobie własny chrzest. To był moment, w którym Boże miłosierdzie po raz pierwszy mnie dotknęło. Zostałem obmyty z grzechu, wezwany po imieniu do świętości, otwarło się nade mną niebo. Zostałem włączony we wspólnotę Kościoła. Stałem się ukochanym dzieckiem Ojca w niebie. 


Ja jestem Bramą Owiec


„Jezus Chrystus jest obliczem miłosierdzia Ojca” – to pierwsze zdanie papieskiej bulli na Rok Miłosierdzia. „Jezus z Nazaretu swoimi słowami, gestami i całą swoją osobą objawia miłosierdzie Boga” – podkreśla Franciszek. I dodaje: „Potrzebujemy nieustannie kontemplować tę tajemnicę miłosierdzia”. Odkryć na nowo Chrystusa jako najdoskonalszą odsłonę miłosierdzia Boga. To jeden z celów tego czasu łaski. 
Brama Miłosierdzia w rzymskiej bazylice Zbawiciela przywołuje na pamięć słowa Jezusa, który sam siebie nazywa bramą. To określenie pojawia się w Ewangelii św. Jana w kontekście rozważań o Dobrym Pasterzu. „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec” (J 10,1-2). Tak mówi Pan, a ponieważ „nie pojęli znaczenia tego, co im mówił”, pogłębia ten wątek. „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie paszę. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości” (J 10,7-10). 4


Jezus jest bramą dla owiec. Prowadzi je do owczarni, czyli do wspólnoty Kościoła, do wspólnoty w niebie, do Boga. Dzięki Niemu znajdujemy paszę, czyli duchowe dobra. On daje owcom życie. Obraz bramy podkreśla rolę Jezusa jako pośrednika między niebem a ziemią. Przez Niego mamy dostęp do Boga, do zbawienia. Bo On jest człowiekiem i Bogiem w jednej Osobie. Przymierze człowieka z Bogiem zerwane przez grzech zostaje w Nim odnowione. Zauważmy, że obraz dobrego pasterza i bramy jest skontrastowany z mrocznymi postaciami, których Pan nazywa ostro „złodziejami i rozbójnikami”. To ci, którzy szukają wejścia do dóbr owczarni poza drzwiami. Zło jest aktywne. Miłosierdzie Boże daje nam w Chrystusie schronienie przed złem. Jego owczarnia jest nie tylko miejscem leczenia owiec zranionych i pogubionych, ale także obroną przed tymi, którzy chcą „kraść, zabijać i niszczyć”. 


Najważniejsza 
lekcja miłosierdzia 


Bazylika na Lateranie ma za patrona także św. Jana Apostoła i Ewangelistę. Jego postać kojarzymy z uczniem umiłowanym, który podczas Ostatniej Wieczerzy spoczywał na piersi Mistrza. Być może ten obraz sprawia, że Jan uchodzi za człowieka delikatnego i wrażliwego. Nie zapominajmy jednak, że to on i jego brat Jakub nosili przydomek Synowie Gromu (Boanerges). Nie bez kozery. Kiedy Samarytanie nie okazali gościnności wobec Jezusa i Jego uczniów, to Jakub i Jan zwrócili się do Jezusa z odwetową propozycją: „Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?” (Łk 9,54). Pan zabrania im tego, ale ta scena pokazuje, że Jan nie był czystą „krainą łagodności”. I on musiał uczyć się, że zasada „oko za oko, ząb za ząb” nie jest logiką miłosierdzia. Największą lekcją miłosierdzia był krzyż Jezusa. Jan odrobił ją pilnie, wiernie jako jedyny z apostołów. Tam, na Golgocie, zobaczył, jaka jest Boża odpowiedź na misterium zła. Zobaczył, że jest możliwa miłość potężniejsza od zła. Miłość, która nie waha się wyjść na spotkanie tego, co stanowi sam korzeń zła w dziejach człowieka: na spotkanie grzechu i śmierci. Nie ma większego objawienia miłosierdzia niż krzyż. 
W swoim pierwszym liście św. Jan zapisał zdanie, które może uchodzić za sedno ewangelicznego obrazu Boga: „Bóg jest miłością”. Może właśnie dlatego napisał te słowa, bo stał pod krzyżem do końca? „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować” (1 J 4,9-11). Boża miłość wobec nas ma zawsze kształt miłosierdzia. Aby nas spotkać, Bóg się pochyla, zniża, schodzi, zstępuje, czyni siebie mniejszym. Jego miłość zawsze nas wyprzedza. Papież Franciszek zauważa, że ta właśnie miłość jest „widoczna i namacalna w całym życiu Jezusa. Jego osoba jest niczym innym jak tylko miłością”.


Co oznacza przejście
 przez Bramę Miłosierdzia?


Przechodząc wraz z papieżem i całym Kościołem przez Święte Drzwi bazyliki Zbawiciela i św. Jana na Lateranie, możemy na nowo odkryć Chrystusa jako jedyną bramę prowadzącą nas do Boga i do wspólnoty zbawionych. 
W tej Bramie Miłosierdzia widzimy także Boga, który pierwszy nas umiłował, który w osobie Jezusa wychodzi nam naprzeciw, odnajduje nas w naszym zagubieniu i grzechu. 
Brama Miłosierdzia przypomina nam o naszym chrzcie, kiedy to po raz pierwszy niebo się nad nami otwarło, kiedy staliśmy się w Chrystusie dziećmi Boga, ukochanymi synami lub ukochanymi córkami. Bóg nigdy tego nie odwoła.
Przechodząc przez Bramę Miłosierdzia, uczymy się wraz ze św. Janem, że Bóg jest miłością. Odkrywamy najpełniej miłosierne oblicze Boga, spoglądając na krzyż Chrystusa. Uczymy się rezygnować z pragnienia odwetu. Uczymy się, że zło można pokonać tylko dobrem. 
W Bramie Miłosierdzia razem z Janem i Maryją staję i ja pod krzyżem Chrystusa z moim cierpieniem, samotnością, grzechem, zranieniami. Jestem uczniem, którego Jezus miłuje. Chcę złożyć głowę na Jego piersi.


Bazylika św. Jana na Lateranie 


To katedra Rzymu pod wezwaniem Najświętszego Zbawiciela. 
Później dodano jako jej patronów Jana Chrzciciela oraz Jana Ewangelistę. Świątynia nazywana jest Matką i Głową wszystkich kościołów miasta i świata, ponieważ była pierwszą świątynią chrześcijańską wybudowaną legalnie po latach rzymskich prześladowań. Wzniósł ją cesarz Konstantyn, a poświęcił papież św. Sylwester I w 324 roku. Do czasów niewoli awiniońskiej tutaj rezydowali papieże. Tu odbyło się pięć soborów. Na Lateranie Innocenty III przyjął św. Franciszka, który prosił papieża o zatwierdzenie reguły franciszkańskiej. Papież miał sen, w którym widział bazylikę laterańską podtrzymywaną przez Biedaczynę z Asyżu (stąd pomnik widoczny na zdjęciu). Bazylika wielokrotnie popadała w ruinę i była odbudowywana. Każdy następca św. Piotra obejmuje Lateran, zajmując miejsce na katedrze (miejsce nauczania). W tej bazylice znajdują się najstarsze Święte Drzwi, a obok niej stoi starożytne baptysterium, czyli kaplica chrztu świętego.

TAGI: