GOSC.PL |
publikacja 19.11.2015 06:00
Można promować Światowe Dni Młodzieży, objeżdżając pół świata samochodem. A można też, robiąc drewniane kolczyki i domowe dżemy.
Karolina Pawłowska /Foto Gość
Światowe Dni Młodzieży to dla lokalnych komitetów pretekst, by ożywić życie parafii
Pomysłów na to, jak zrobić coś dobrego, ciekawego i niepowtarzalnego pod szyldem ŚDM, nie brakuje. Wiele z nich wcale nie powstaje przy ul. Kanoniczej w Krakowie, gdzie pracuje komitet organizacyjny. Wspólnoty młodzieżowe, stowarzyszenia, parafie – tam na hasło „ŚDM” życie zaczyna tętnić. Można nawet odnieść wrażenie, że im mniejsza grupa, tym bardziej ożywia się, gdy może włączyć się w przygotowania do tak gigantycznej imprezy, jaką są Światowe Dni Młodzieży.
Przypomnijmy: na ŚDM w przyszłym roku w Krakowie organizatorzy spodziewają się ponad dwóch milionów pielgrzymów. Spora część z nich będzie zakwaterowana u rodzin, w prywatnych domach i mieszkaniach. Na parafiach z Krakowa i okolic spoczywa część przygotowań logistycznych do ich przyjęcia. Działające już parafialne komitety organizacyjne muszą zapewnić pielgrzymom m.in. transport (do miejsc noclegów i na wydarzenia centralne) czy śniadania, których nie ma w żywieniowym pakiecie pielgrzyma i których nie muszą zapewniać gospodarze przyjmujący młodzież na noclegi. Na razie jednak, przynajmniej w niektórych parafiach i wspólnotach, widać poruszenie przede wszystkim duszpasterskie.
ŚDM na czterech kółkach
Od niewielkich grup z dużą inicjatywą zaczęły się m.in. dwie samochodowe akcje promowania krakowskich ŚDM w Europie. „Bus do marzeń” to akcja wymyślona przez członków stowarzyszenia GPS Kalwaria (z położonej niedaleko Krakowa Kalwarii Zebrzydowskiej). – Tata jednej z dziewczyn podarował nam żółtego busa. Nie używał go już, a nie chciał go sprzedawać – wspomina Dawid Buła z GPS Kalwaria. W pierwszej chwili członkowie stowarzyszenia chcieli samochód po prostu wyremontować i „jechać zwiedzać świat”. Ale skoro większość z nich była zaangażowana w przygotowania do ŚDM, postanowili połączyć te dwa wątki. Tak powstał „Bus do marzeń” w obecnej formie – jako wyjazd promujący Polskę, Kraków, Kalwarię Zebrzydowską oraz ŚDM w 2016 r.
W pierwszą podróż wyruszyli w lipcu. Odwiedzili Czechy, Austrię, Włochy, Grecję, Bułgarię, Rumunię i Słowację. Osobiście spotkali 5 tys. osób. Niespełna dwa miesiące później żółty bus wystartował w kierunku wschodniej granicy. W ŚDM-owy eurotrip wyruszyli też ks. Marcin Rozmus, ks. Piotr Burtan i s. Franciszka ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej – wszyscy zaangażowani w parafialne przygotowania do ŚDM w Woli Batorskiej (niewielkiej podkrakowskiej parafii) oraz Wieliczce – na której terenie znajduje się Campus Misericordiae, czyli miejsce głównej papieskiej Mszy św. podczas ŚDM. Pod hasłem „European Way to WYD” w ciągu kilkunastu dni tegorocznych wakacji przejechali ponad 8 tys. kilometrów, odwiedzając wszystkie miejsca, w których na naszym kontynencie odbywały się ŚDM. Na karoserii samochodu – który był głównym „nośnikiem reklamowym” ŚDM – zostały umieszczone (w sześciu językach – angielskim, niemieckim, hiszpańskim, portugalskim, francuskim i włoskim) słowa Jana Pawła II: „Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!” oraz Franciszka: „Jesteśmy umówieni na spotkanie, na następne ŚDM w Krakowie, w Polsce” oraz portrety dwóch papieży. Maska samochodu zamieniła się w chronologiczną mapę ŚDM w Europie, a na tylnej szybie widniało hasło: „Jadę na ŚDM”.
Ta ostatnia naklejka to element akcji pod tym samym tytułem, rozpoczętej przez księży Marcina i Piotra wiosną tego roku. Żeby do niej dołączyć i zdobyć naklejkę – dostępne są różne formaty – wystarczy napisać do organizatorów (jadenasdm@gmail.com) lub odnaleźć ich na Facebooku. – Przede wszystkim jeździmy jak najwięcej, wtedy ŚDM reklamują się same – tłumaczy ks. Marcin Rozmus.
Spotkania wspólnototwórcze
Nie wszystkie akcje z Woli Batorskiej rozchodzą się po całej Polsce. Wręcz przeciwnie. Komitet stawia na budzenie życia parafialnego, a ŚDM wykorzystuje jako doskonały pretekst. Efekty już są – choć parafian jest niespełna 3 tys., według zebranych deklaracji zakwaterowania nocleg jest już zapewniony dla ok. 350 pielgrzymów. Lokalizacja jest świetna, bo to zaledwie kilkanaście kilometrów od Campus Misericordiae. Jak to się stało? Od prawie roku odbywają się tam „Spotkania przy ekranie”, czyli wieczory z dobrym filmem i kiermaszem. Kupić można afrykańską kawę i domowe ciasto (dochód ze sprzedaży przeznaczony na misje) albo gadżety z logo ŚDM Kraków 2016 (dochód przekazany na akcję „Bilet dla brata”, mającą pomóc młodzieży ze Wschodu przyjechać do Krakowa).
– Produkty z oficjalnego sklepu ŚDM sprzedawały się dobrze, ale szybko zauważyłyśmy, że brakuje np. produktów dla dzieci – wspomina Monika Gądek. Z myślą o kilkulatkach powstały filcowe breloczki, które po premierze zeszły na pniu. ŚDM-owy hand made to także kolczyki, bransoletki, różańce, a w planach są świąteczne bombki. Co kilka niedziel odbywają się natomiast kolejne odcinki lokalnej akcji „Obiegnijmy świat modlitwą”. Uczestniczący w Mszach św. losują wtedy ruloniki z nazwami krajów z konkretnego kontynentu. Przed wakacjami na tapecie była Europa, a niedawno – Afryka. Chodzi o to, żeby każdy miał pretekst, by pomodlić się za wybrane państwo, jego mieszkańców, tych, którzy z niego przyjadą na ŚDM. – To pierwsze zadanie ma charakter modlitewny. Drugie jest „dla chętnych” i polega na tym, żeby czegoś się o wylosowanym kraju dowiedzieć – wyjaśnia ks. Marcin Rozmus. Dodaje, że niedziela poświęcona Afryce zamieniła się w mały festyn. Była wystawa misyjna, stoisko informacyjne, kawa, ciastka. – Już samo to, że ludzie zatrzymali się po Mszy, stanęli chwilę z kubkiem kawy i pogadali sobie, jest bardzo wspólnototwórcze. O to chodzi – cieszy się kapłan.
Dla pielgrzymów i dla gospodarzy
O tym, że ŚDM są szansą dla całych parafii, a nie tylko dla młodych, jest przekonany także szef komitetu organizacyjnego ŚDM Kraków 2016 bp Damian Muskus. W liście do kapłanów, przywołując doświadczenia poprzednich ŚDM, podkreślił, jak ważnym przeżyciem dla uczestników spotkania młodzieży jest nocleg w domach gospodarzy: „Dla pielgrzymów z całego świata kontakt z rodzinami może być niezapomnianym doświadczeniem, dzięki któremu zapiszą Kraków w swoich sercach i będą chcieli do nas wracać. Co ważniejsze, dom jest miejscem, w którym mogą dotknąć żywej wiary jego mieszkańców, dzielić się z nimi swoją wiarą i w ten sposób budować więzi, które są silniejsze niż dzielące nas kilometry, kultury czy rasy”.
O to, żeby zostać dobrze zapamiętanym, starają się także parafianie z Woli Batorskiej. Choć jeszcze nie wiedzą, ani ilu dokładnie pielgrzymów przyjmą, ani jakiej będą oni narodowości, już przygotowują dla nich słodkie pamiątki. W sumie na uczestników ŚDM ma tu czekać tysiąc słoików domowych dżemów. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, słoiki będą ozdobione ręcznie haftowanymi serwetkami z motywem ŚDM. Część z nich być może powstanie podczas warsztatów hafciarskich, których projekt młodzież zgłosiła jako propozycję do budżetu obywatelskiego w Niepołomicach (to gmina, do której należy Wola Batorska).
Z kolei w Wieliczce parafialny komitet postanowił przygotować mieszkańców na przyjęcie gości z zagranicy… drukując rozmówki. – Chodziło o to, żeby ludzie nie bali się przyjąć pielgrzymów do swoich domów. Znajomość języków nie jest konieczna, bo od tego są wolontariusze, ale każdy będzie się czuł pewniej, mogąc zapytać, o której jego goście wrócą albo czy są głodni – mówi Anna Janus z komitetu ŚDM w Wieliczce. Dołączane do lokalnej prasy wkładki obejmą cztery języki (angielski, włoski, hiszpański, ukraiński) i podstawowe zwroty: powitania, pożegnania, pytania o czas i drogę etc. Kolejne odcinki to następne porcje użytecznych słówek wraz z jak najbardziej uproszczonym zapisem wymowy poszczególnych zwrotów.
Po co to wszystko? – Ludzie tego potrzebują, takie akcje do nich trafiają i powodują ożywienie wiary w parafii – nie ma wątpliwości ks. Marcin Rozmus. Ks. Piotr Burtan dodaje, że akcje i spotkania związane z ŚDM czy działalność stworzonej przy tej okazji grupy wolontariuszy (w Wieliczce przewinęło się przez nią już ok. 100 osób, a „pewniaków”, do których zawsze można zadzwonić z prośbą o pomoc, jest ok. 30–40) muszą być kontynuowane później.
– To się nie skończy w przyszłym roku. Będziemy się przygotowywali do następnych ŚDM, a potem do następnych, i tak dalej – zapowiada ks. Piotr.