publikacja 28.05.2015 00:15
Czy to hangar? Czy to samolot? Nie, to nowy kościół katolickiej parafii świętej Trójcy w Lipsku. Jego losy pokazują, jak trudne jest życie Kościoła w mieście, w którym kwestie wiary mało kogo obchodzą.
Henryk Przondziono /FOTO GOŚĆ
Kościół Świętej Trójcy to centralna świątynia katolicka w Lipsku
Jeszcze przed poświęceniem nowa świątynia parafii Świętej Trójcy w Lipsku była na językach mieszkańców miasta – mówiono o niej ze względu na nietypową, futurystyczną bryłę oraz centralne położenie, zaraz naprzeciwko zabytkowego Nowego Ratusza. Tematem była także „ekologiczność”, wykonana jest bowiem z materiałów w minimalnym stopniu zanieczyszczających środowisko, zaś energię czerpie ze źródeł geotermalnych i zamontowanych na dachu ogniw fotowoltaicznych. Zresztą samo postawienie nowego kościoła we wschodnich Niemczech bardzo rzadko się zdarza, to już temat sam w sobie. Bo, pomyślmy, ile można by za wydane na to pieniądze postawić przedszkoli…
W Lipsku niewiele osób składa akt apostazji, co w Niemczech jest prawdziwą plagą. Co więcej, w ciągu ostatnich 20 lat parafia urosła z 1,9 tys. do 4,7 tys. wiernych. To w dużej mierze efekt rozwoju miasta – jak tłumaczy Maciejewski – statystycznie rzecz biorąc, co trzecia osoba sprowadzająca się do Lipska to katolik. Ale nie tylko. Parafia stara się przyciągać niewierzących. Już sam wygląd świątyni na to wskazuje. Gdy podejdzie się bliżej do jednej ze ścian, na którą natrafiają przechodnie idący od strony centrum, na zbrojonym szkle wypisany został cały Nowy Testament. I ludzie rzeczywiście go czytają na ścianie. Niejeden wchodzi później do świątyni. Niebawem w kościele zorganizowane zostanie czuwanie ewangelizacyjne – wolontariusze wyjdą na ulice miasta i będą zapraszać chętnych do kościoła, gdzie będą mogli włączyć się w modlitwę przed Najświętszym Sakramentem lub posłuchać modlitwy innych, a także porozmawiać o wierze. Na terenie parafii działa kościelny punkt konsultacyjny „Pomoc w orientacji”. Przy punkcie jest Pokój Ciszy – pomieszczenie, w którym można usiąść, odpocząć, pomyśleć. Jest też księga gości. „Nie mogę pozbyć się nienawiści, która mnie przepełnia. Tutaj mogłem zostawić ją za drzwiami” – czytam jeden z wpisów. – Ludzie zadają sobie pytanie, czy praca, samochód i rodzina wystarczą im do szczęścia. Większość ma znajomych, którzy są chrześcijanami, chcieliby się czegoś o religii dowiedzieć. Czasem zdarza się, że ktoś coś czytał, np. Benedykta XVI. Ale z reguły są to ludzie, którzy bardzo mało wiedzą o Kościele – mówi GN s. Susanne Schneider MC. Jedną z takich osób była 25-letnia Nancy Zaremba. Wychowała się w rodzinie niewierzącej, katolicyzmem zainteresował ją chłopak, a dziś mąż, Polak. – Przychodziłam z nim do kościoła, któregoś razu spotkałam tam s. Schneider. Nie miałam pojęcia o Biblii, o wierze. Musiałam się wszystkiego dowiadywać od podstaw – opowiada. Po dwóch latach przygotowań przyjęła w styczniu tego roku chrzest.
O problemach, jakie ma Kościół w ateistycznym otoczeniu, dobrze świadczy historia krzyża we wnętrzu świątyni. Bardziej przypomina znak „plus”, nie wisi na nim także postać Chrystusa, choć pierwotnie miała tam być. – Trzeba było rozpisać przetarg na wystrój kościoła. Wygrał go niewierzący; stwierdził, że on nie odbiera ukrzyżowanego Chrystusa inaczej niż zwykłego człowieka, który poniósł śmierć – opowiada wikary w parafii, Polak, ks. Przemysław Kostorz. Podszedł do tematu „artystycznie” i wykonał futurystyczny kształt przypominający nowoczesny odrzutowiec, o dość pokaźnym… brzuchu. Rzeźba leży więc w skrzyni i czeka na decyzję wiernych, co dalej. Już za rok Lipsk będzie miał swoje wielkie święto. Przyjadą tu katolicy z całych Niemiec na tzw. Katholikentage, czyli Dni Katolickie. To masowa impreza, na którą składają się nabożeństwa, dyskusje i imprezy kulturalne, w której biorą udział setki tysięcy osób. Jak wylicza Maciejewski, zainwestowane jedno euro przynosi średnio cztery euro zwrotu, więc nietrudno było przekonać socjaldemokratów do organizacji. To wielka szansa przede wszystkim dla Kościoła. Miejscowy biskup Heiner Koch wyraźnie zaznacza, że ma to być okazja do pokazania mieszkańcom wschodnich Niemiec, że Kościół katolicki tutaj istnieje. By więcej nie mylili świątyń z rakietami.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł