publikacja 17.07.2014 00:15
Zbliżająca się 1050. rocznica chrztu Polski jest okazją, by powrócić do pytania o motywy decyzji Mieszka I. Uczono nas, że był to głównie wybór polityczny. Dlaczego jednak nie przyjąć, że polski władca uwierzył w Boga?
ARCHIWUM KARLICKI /EAST NEWS
Malarska wizja chrztu Polski autorstwa Jana Matejki
Nikt nie ma pełnego wglądu w najgłębsze motywy decyzji drugiego człowieka. Tym bardziej gdy mamy do czynienia z postacią żyjącą ponad 1000 lat temu. A przecież historycy raz po raz stawiają pytanie, co skłoniło kogoś do takiego czy innego wyboru. Pytania takie są tym bardziej interesujące, gdy rzecz dotyczy decyzji o dalekosiężnych konsekwencjach.
Dziś modne jest odwoływanie się do psychologicznego zaplecza ważnych historycznych postaci. Sporo pisze się o ich przeżyciach z dzieciństwa, cechach charakteru, kompleksach, ambicjach, mile widziana jest informacja o innej orientacji. Dlaczego więc stawianie pytania o świadomość religijną miałoby być tematem zabronionym? Jak to było z Mieszkiem I i z jego decyzją o przyjęciu chrześcijaństwa? Czym wytłumaczyć jego wybór, który można z powodzeniem uznać za rozstrzygający o istnieniu Polski?
Drugi często wymieniany motyw, który miał skłonić Mieszka do przyjęcia chrześcijaństwa, dotyczył polityki wewnętrznej. Nowa wiara miała mu posłużyć do ujarzmienia sąsiednich plemion słowiańskich. Tę tezę dość łatwo zanegować. Skoro Mieszko chciał podbić inne słowiańskie plemiona, to łatwiej mógł to uczynić jako Słowianin, wierny tej samej pogańskiej religii, niż jako „zdrajca” wiary ojców, głoszący jakąś nową, obcą, wrogą im wiarę, zmuszający do niszczenia pogańskich ołtarzy. Steele rozsądnie zauważa, że słaby jest także argument, jakoby chrześcijaństwo miało pomóc w umocnieniu władzy Mieszka w samej Wielkopolsce ze względu na chrześcijańską doktrynę o szacunku dla panujących. Przecież w kraju Mieszka w 966 r. żyło pogańskie społeczeństwo. „Przyjęcie chrześcijaństwa oznaczać musiało – i z tego na pewno musieli zdawać sobie sprawę chrystianizatorzy – głębokie rozbicie społeczeństwa, które przecież nie od razu i nie w całości dało się przekonać do nowej religii” (prof. J. Strzelczyk).
Zarówno niemieckie, jak i czeskie źródła zgodnie podkreślają, że chrzest Mieszka był aktem podjętym przez niego dobrowolnie i samodzielnie. Był on wychowany w pogańskiej mentalności, obyczajowości, religijności. Przyzywał z pewnością na pomoc bogów, w których wierzył. Kiedy więc podejmował namysł nad chrztem, musiał pytać siebie: „Czy Bóg chrześcijan jest ponad innymi bogami?”; „Czy ów nieznany Bóg okaże się rzeczywiście potężny i zwycięski?”. Steele zastrzega, że są to domysły, ale bardzo prawdopodobne, bo zgodne z realiami X wieku. Nie róbmy z Mieszka nowoczesnego cynika religijnego czy speca od socjotechniki, apeluje pisarz. I ma w tym sporo racji.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł