To trzeba przeżyć

Agnieszka Małecka; GN 12/2014 Płock

publikacja 28.03.2014 06:00

Męka Pańska napisana przed II wojną światową przez ks. Franciszka Harazima, z monumentalną muzyką skomponowaną przez ks. Antoniego Hlonda (brata Augusta, prymasa Polski) była grana w Czerwińsku ponad 70 lat. Po blisko 10-letniej przerwie powraca w nowej odsłonie. I porusza jak dawniej.

To trzeba przeżyć - Czemu śpicie? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie! - Chrystusowe słowa z Ogrójca, wypowiedziane prosto w stronę widzów, brzmią jak alarm. Agnieszka Kocznur /GN

To trzeba przeżyć

- Czemu śpicie? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie! - Chrystusowe słowa z Ogrójca, wypowiedziane prosto w stronę widzów, brzmią jak alarm. Agnieszka Kocznur /GN

Oddycha świeżością

– On nas sierotami zostawia. Bez dachu nad głową. Do kogo się udamy?.... – na zmianę martwią się i pocieszają apostołowie, gdy zbliża się coś, co przekracza ich wyobrażenie.

Gdzieś w tym czasie rozgrywa się potworny dramat Judasza. – Tyle lat chodziłem za Mistrzem, przemierzyłem całą Judeę, cierpiąc głód, nędzę, nieposzanowanie! Nie oczekiwałem niczego w zamian, tylko wysokiego urzędu w Jego królestwie. Wszystko wali się w gruzy! – woła do Jana.

Tak widz wchodzi powoli w sedno dramatu, w którym akcenty położone są bardziej na ludziach otaczających Jezusa. Czerwińskie misterium to męka Zbawiciela, ale i dramat o strachu i zagubieniu apostołów; braku wiary tych, którzy widzą cud, ale nadal są duchowo ślepi, jak żołnierze, którzy pojmali Jezusa w Ogrójcu. To także dramat zdrajców, którzy stracili wszelką nadzieję i nie dają szansy Bogu. Tekst ks. Harazima sprzed prawie wieku wciąż zaskakuje świeżością i prawdą.

W misterium, w którym sama Męka dzieje się poza oczami widza, i opowiadana jest głosami obserwatorów, są piękne sceny, przypominające malarskie płótna. Pierwsza niczym Pieta Michała Anioła, gdy za cienką, tiulową zasłoną majaczy postać Maryi, która trzyma ciało Syna. Druga to Zmartwychwstanie – za zasłoną ukazuje się postać Jezusa, a przed Nim klęczą wpatrzeni w Niego ludzie. Wszystko bez muzyki, słów; w absolutnej ciszy. Złe emocje, zdrady, lęki, knucia zostają pokonane.

Dawny, nowy widz

– Piękne. Bardzo mi się podobało – mówią starsi widzowie, którzy kiedyś oglądali misterium „Męki Pańskiej” w Czerwińsku i teraz, po latach znów przyjechali je zobaczyć. Powrót do tej tradycji to zasługa duszpasterzy z Salezjańskiego Ośrodka Młodzieżowo-Powołaniowego „Emaus” w Czerwińsku.

– Wśród naszych widzów jest wiele osób starszych, ale mamy też grupy młodzieżowe, co pokazuje, że zmiana pewnego spojrzenia na ten spektakl jest potrzebna. Nieustannie jesteśmy karmieni nadmiarem informacji, ciągle gdzieś pędzimy. Naszym misterium chcemy poruszyć te zamrożone przestrzenie serca i pomóc wyhamować nasz obłędny bieg – mówią salezjanie z „Emaus”.

Przypominają też, że ks. Bosko zawsze wskazywał na sztukę jako jedno z najważniejszych narzędzi wychowania młodego człowieka. Dlatego przez lata misterium było wpisane niejako w program salezjańskiego nowicjatu w Czerwińsku. W nowej odsłonie spektakl został powierzony aktorom, zaangażowanym w różne teatry i projekty artystyczne, a zarazem ludziom związanym ze środowiskiem salezjańskim.

Odrzucić oleodruki

– Szukaliśmy w tym tekście emocji – mówi o podejściu do scenariusza, w którym najważniejsze partie pochodzą z Pisma św., Mariusz Kozubek. W misterium był odtwórcą roli Piłata, a zarazem scenografem; na co dzień prowadzi gliwicki Teatr A.

– Ktoś, kto ma do tego tekstu zdystansowany stosunek, może łatwiej potraktować go jako tekst teatralny. Ale my znamy te teksty od urodzenia, znamy z perspektywy ambony. Musimy więc przedrzeć się przez te melodie, które mamy w głowie, przez te wszystkie oleodruki, obrazy. Każdy z nas tak naprawdę musi się zderzyć z tym tekstem osobiście i odkryć, jak on do mnie przemawia, gdzie on porusza moje „serducho” – wyjaśnia artysta, który jesienią ubiegłego roku wyreżyserował w katowickim Spodku monumentalny spektakl o św. Franciszku.

– Byłem bardzo mile zaskoczony poziomem tego tekstu. Jako aktor wielokrotnie zdarzało mi się grać w rzeczach może i mądrych, ale marnie napisanych, gdzie dialogi się nie kleiły, a postaci były papierowe. Ale tu jest inaczej. Oczywiście musieliśmy zastosować pewne skróty. Natomiast wydaje mi się, że mimo upływu lat nadal dotykamy tu pewnej tajemnicy tych postaci; tak jest z Judaszem, Piłatem – zauważa Adam Łoniewski, który ekspresyjnie wcielił się w postać Judasza.

Nową odsłonę misterium w Czerwińsku wyreżyserował Marcin Wąsowski, co ciekawe, na co dzień artysta kabaretowy. Tak opowiadał nam o pracy nad spektaklem: – Pasja ma w sobie coś, z czym nie ma żadnej dyskusji. Trzeba wydobywać prawdę i to jest największe nasze zadanie. Wiedziałem, że nie da się już wykonać w tym misterium tego, co było przez wiele lat, to znaczy, że nie będziemy śpiewać. Mogliśmy odtworzyć tę muzykę, bo była zarejestrowana. Lepiej jednak było to zastąpić czymś uboższym, ale autentycznym, czymś, co już było tu niejako zawarte, czyli Gorzkimi Żalami. W tym będzie prawda i siła. 

TAGI: