publikacja 17.10.2013 00:15
Każdy przypadek księdza dopuszczającego się seksualnej napaści jest czymś strasznym. Kościół w Polsce musi się z tym zmierzyć, tak jak zrobił to w innych krajach. I właśnie to robi. Ale sugerowanie, że pedofilia jest przede wszystkim problemem Kościoła, jest propagandowym kłamstwem.
istockphoto
Zbyt naiwnie sądziliśmy, że ten problem Polski nie dotyczy. Kościół w naszym kraju musi przerobić tę bolesną lekcję, którą przeszły inne kraje i Kościół powszechny. Tak, zdarzają się i w naszym kraju księża, którzy dopuszczają się nadużyć seksualnych wobec nieletnich. Polska nie jest wyspą wolną od tego zła. W raporcie Światowej Organizacji Zdrowia z 2002 roku czytamy: „Wykorzystywanie i zaniedbywanie dzieci to problem ogólnoświatowy. Dotyczy on wszystkich pokoleń, warstw społeczno-ekonomicznych i społeczeństw”.
Kościół nie powinien być uprzywilejowany
Kiedy jednak jakaś sprawa dostaje się na czołówki dzienników, trzeba rzeczowo, spokojnie przedstawić stanowisko. Kościołowi brakuje ciągle medialnego BHP, jak słusznie zauważył Piotr Legutko. Chodzi o umiejętność mówienia jasno, precyzyjnie, oszczędnie i roztropnie o trudnych sprawach. Najlepiej: tak, tak – nie, nie. Bo wszystko, co ponad to, zostanie obrócone przeciw mówiącemu, bez względu na intencje. Abp Michalik doświadczył boleśnie takiej właśnie sytuacji. Zło pedofilii rani najbardziej bezpośrednie ofiary, ale uderza też bardzo dotkliwie rykoszetem w innych księży i wiernych świeckich, dramatycznie osłabia wiarygodność całego Kościoła. Benedykt XVI mówił na ten temat bardzo mocne słowa: „Kapłaństwo stało się nagle miejscem hańby, a każdy ksiądz stał się podejrzany. Niektórzy księża tłumaczyli , że nie mają już odwagi podać dziecku ręki, nie mówiąc o wyjeździe z dziećmi na wakacyjny obóz”.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł