publikacja 29.11.2012 00:15
– Abba, to teraz całkiem będę musiał wyrzec się świata? – Nie bój się – odparł starzec. – Jeśli twoje życie będzie naprawdę chrześcijańskie, to świat natychmiast wyrzeknie się ciebie. W czym jeszcze ojcowie pustyni pomogą Kowalskiemu?
Galleria Uffizi, Florencja, Włochy
Tysiące mężczyzn porzucało domy rodzinne, by na pustyni spędzić resztę życia sam na sam z Bogiem
Rozprzestrzeniła się pustka – wołał Benedykt XVI na rozpoczęcie Roku Wiary. – Ale właśnie wychodząc od doświadczenia tej pustyni, możemy odkryć na nowo radość wiary. Na pustyni odkrywa się wartość tego, co jest niezbędne do życia. Na pustyni trzeba nade wszystko ludzi wiary, którzy swym własnym życiem wskazują drogę ku ziemi obiecanej. Zachwyciła mnie ta diagnoza. Wykonałem manewr Ctrl+C, Ctrl+V i szybko wkleiłem ją sobie do notatnika.
Nie odrzucali go z dumną wzgardą, jak gdyby górowali nad innymi ludźmi. Dlaczego wybierali pustynię? – Bóg mówi: wyprowadziłem cię na pustynię, by okazało się, co naprawdę nosisz w sercu – przypomina o. Stanisław Jarosz, paulin. – Post, pustynia jest takim przygotowaniem artyleryjskim do nawrócenia. Pokazuje, co naprawdę we mnie siedzi. Widzisz swoje leniwe wnętrze, które nie akceptuje dyskomfortu i niewygody. „Nie żądam od was wielkich rozmyślań ani natężonej pracy rozumu. Żądam tylko, żebyście na Niego patrzyły” – tłumaczyła mniszkom wiele wieków później Teresa Wielka. Ojcowie pustyni w mig pojęliby, co miała na myśli. „Patrzenie na Niego” było kwintesencją ich życia.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł