publikacja 18.10.2012 00:15
Sobór Watykański II był największą do czasu wyboru Jana Pawła II próbą infiltrowania Kościoła przez tajne służby obozu komunistycznego.
east news
Inauguracja Soboru Watykańskiego II w Bazylice św. Piotra 11 października 1962 roku
Sobór budził zainteresowanie nie tylko jako miejsce dyskusji decydującej o przyszłości Kościoła, ale także jako ważne miejsce spotkania Wschodu z Zachodem. Dla świata podzielonego zimną wojną miało to kapitalne znaczenie. Komuniści zauważyli, że szukając dialogu ze światem, Kościół modyfikuje swoją twardą ocenę komunizmu, zawartą w dokumentach Piusa XI oraz Piusa XII. Pojawiła się więc pokusa, aby reformy soborowe wykorzystać dla legitymizacji własnego systemu oraz akceptacji pojałtańskiego status quo w Europie i na świecie.
Kardynał był atakowany także w mediach na Zachodzie. Skrajnie prawicowe, ale wpływowe u części hierarchów włoskich pismo „Il Borghese” przekonywało, że kard. Wyszyński i pozostali polscy uczestnicy soboru są „szpiegami Gomułki” i wykonują zadanie powierzone im przez partyjne kierownictwo kraju. W tym samym czasie komunistyczna „L Unita” krytykowała Wyszyńskiego za rzekomy skrajny konserwatyzm, przejawiający się oporem wobec wszelkich prób zmian w Kościele. Trudno w tej chwili wykazać, czy publikacje te były wynikiem jedynie złego rozeznania piszących je dziennikarzy. Największą prowokacją było jednak dostarczenie w listopadzie 1963 r. ojcom soborowym tzw. „Memoriału” o niektórych przejawach kultu maryjnego w Polsce. Prymas był w nim przedstawiony nie tylko jako skrajny integrysta, ale i promotor fałszywej mariologii. Tekst stanowił zręczne pomieszanie faktów oraz kompletnie odbiegających od rzeczywistości interpretacji. Dokument, jak ustalił Sławomir Cenckiewicz, przygotował dla IV Departamentu SB zespół dziesięciu duchownych – tajnych współpracowników, nieźle orientujących się w problemach teologicznych.Treść paszkwilu przedostała się do włoskiej prasy, która zrobiła z niego sensację. Sprawa była na tyle poważna, że prymas zdecydował się zareagować, pisząc wyjaśnienia dla ojców soborowych. Równie szkodliwe były posunięcia części działaczy katolickich, którzy za plecami prymasa przygotowali dokument pt. „Opinia”, przekazany do sekretariatu stanu Stolicy Apostolskiej. „Opinię” przywiózł do Rzymu Stanisław Stomma, który mógł tam wyjechać tylko dlatego, że wstawił się za nim prymas. Dokument miał rzekomo przedstawiać poglądy środowisk katolickich zgrupowanych w klubach inteligencji katolickiej przy „Tygodniku Powszechnym” oraz miesięcznikach „Znak” i „Więź”. W fałszywym świetle przedstawiał stan stosunków Kościół–państwo w Polsce oraz wzywał do podjęcia szybkich rozmów o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych miedzy Warszawą a Watykanem. Prymas był przeciwnikiem takiego rozwiązania. Sugerował, aby najpierw zagwarantowane były podstawowe prawa i wolności Kościoła w Polsce, a dopiero później nawiązane zostały stosunki dyplomatyczne. Stomma zabiegał, aby „Opinię” nagłośniła Wolna Europa. Tylko przytomna reakcja Jana Nowaka-Jeziorańskiego udaremniła także i tę prowokację.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł