Kolejka po szkaplerz

Joanna Jureczko-Wilk; GN 30/2012 Warszawa

dodane 10.08.2012 07:00

Niewielka kaplica przy Racławickiej od dawna nie mieści czcicieli Matki Bożej Szkaplerznej. W Jej święto 16 lipca dołączyło kilkudziesięciu kolejnych.

Kolejka po szkaplerz Joanna Jureczko-Wilk/ GN Jedenastoletnia Zuzia Sulej z Warszawy poszła w ślady taty i teraz już oboje noszą szkaplerz.

To jedyne miejsce w Warszawie, gdzie sukienne wizerunki Matki Bożej z Góry Karmel oraz Serca Jezusa można przyjąć codziennie. Wystarczy przed Mszą św. o godz. 18 wstąpić do zakrystii, kupić za 4 zł brązowy szkaplerz (lub przynieść go ze sobą) i wpisać się do opasłej księgi, w której od 2004 r. zapisano już ponadtysięczną armię czcicieli Matki Bożej Szkaplerznej.

Ale to kwestie techniczne. O wiele ważniejsze jest to, z jakim nastawieniem przyjmujemy szkaplerz – niezwykły przywilej i dar Matki Bożej. Ale też obowiązek. Dlatego schylając głowę przed kapłanem nakładającym szkaplerz, musimy mieć świadomość, że chociaż nazywany szatą Matki Bożej – nie jest magicznym amuletem ani biletem do nieba (mimo obietnic, że kto umrze odziany szkaplerzem, nie zostanie potępiony).

Z rąk Maryi

Karmelici otrzymali ten niezwykły dar od samej Maryi. Kiedy wspólnota pustelnicza z góry Karmel w Palestynie miała trudności z zatwierdzeniem zakonu na ziemiach europejskich i groziła jej kasacja, generał o. Szymon Stock (późniejszy święty) żarliwie błagał o pomoc patronkę. W nocy z 15 na 16 lipca 1251 r. w Aylesford w Cambridge w Anglii ukazała mu się Maryja, która trzymając szkaplerz, mówiła: „To będzie przywilejem dla ciebie i wszystkich karmelitów: kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego”. Zgodnie z poleceniem Maryi generał pojechał do papieża Innocentego IV, który w specjalnym liście polecił biskupom karmelitański zakon. W ten sposób niechęć i nieufność zostały pokonane, a zakon mógł się rozwijać.

Szata, która zdobi

Niesłychanie szybko wzrastała też popularność szkaplerza. Przyjmowali go już nie tylko zakonnicy, ale też prości chłopi, rycerze, biskupi i koronowane głowy. Dwa kawałki brązowego sukna (najczęściej habitu), połączone tasiemkami mają symboliczne znaczenie. Na jednym z nich – tym nakładanym na plecy – jest wizerunek Maryi ze szkaplerzem, który ma przypominać, że powinniśmy tak jak Ona i z jej pomocą – znosić cierpliwie trudy, życiowe doświadczenia i zawsze być poddanym woli Bożej. Przednia część – z wizerunkiem Serca Jezusa – ma upodabniać nasze serce do Jezusowego – kochającego Boga i bliźnich oraz za pośrednictwem Maryi pomoc nam zabiegać o dobra wieczne. Ponieważ szkaplerz wykonany z materiału nie jest trwały, można go zastąpić medalikiem. Z takimi samymi wizerunkami ma tę samą wartość duchową. Pierwszy szkaplerz, który może nałożyć jedynie ksiądz lub diakon, wypowiadając odpowiednią formułę, powinien jednak przypominać karmelitański habit.

Uprzywilejowani

„Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania” – mówiła Maryja w pamiętną noc do o. Stocka. Przywileje szkaplerzne były przeogromne. Maryja obiecała bowiem, że osoby noszące z wiarą szkaplerz znajdą się pod Jej szczególną opieką za życia i po śmierci: mogą liczyć na opiekę w sytuacjach trudnych i w niebezpieczeństwie, na szczęśliwą śmierć i ratunek przed wiecznym potępieniem. Te obietnice uzupełniła wizja papieża Jana XXII, o tzw. przywileju sobotnim. Otóż Maryja zapowiedziała papieżowi, że w pierwszą sobotę po śmierci uwolni z czyśćca tych, którzy zachowali czystość właściwą ich stanowi,  odmawiali przepisane modlitwy i nosili szkaplerz.

Od samego początku przywileje przypisane szkaplerzowi budziły kontrowersje. Wielu bowiem opacznie rozumiało jego ideę i nosiło go jako talizman chroniący od nieszczęść i gwarantujący zbawienie nawet wtedy, gdy nieszczególnie dba się o sprawy duchowe. Dlatego kolejni papieże wielokrotnie podkreślali, że nie wystarczy powiesić na piersiach szkaplerz, by mieć „wejściowkę” do nieba. Szkaplerz, owszem, daje wyjątkowe przywileje, ale tylko tym, którzy noszą go, spełniając jasne wymagania. Trzeba przyjąć go godnie i wedle nakazanych reguł. Jest znakiem Matczynej miłości, ale też zobowiązaniem do naśladowanie życia Maryi – pokornego, wrażliwego na potrzeby innych, cierpliwego, całkowicie zawierzonego Bogu i czystego. To ostatnie w przypadku noszących szkaplerz wyklucza na przykład współżycie przed ślubem, zdradę małżeńską czy onanizm.

– Z przyjęciem szkaplerza wiąże się obowiązek noszenia go w dzień i w noc oraz codziennego odmawiania nakazanej modlitwy. Ja zawsze odmawiam „Pod Twoją obronę” – bo uważam, że to najpiękniejsza modlitwa maryjna. Sam też odstałem ją przy nakładaniu szkaplerza, jeszcze przed wstąpieniem do zakonu – mówi o. Zbigniew Kolka OCD, który 16 lipca w karmelitańskiej kaplicy na Mokotowie nałożył blisko czterdzieści szkaplerzy.

Zyskaj rodzinę

Jest jeszcze jeden spory zysk z przyjęcia szkaplerza. Wraz z jego nałożeniem zostajemy włączeni w wielką karmelitańską rodzinę braci zakonnych i sióstr z góry Karmel. A to znaczy, że mamy też swój udział w ich tzw. dobrach duchowych – przypisanych odpustach, Mszach św., komuniach, postach oraz w zasługach świętych i błogosławionych (a tych jest całkiem sporo – np. św. Teresa z Avila, św. Jan od Krzyża, św. Tereska z Lisieux, św. Rafał Kalinowski, św. Benedykta od Krzyża). Możemy korzystać z nich za życia i po śmierci.

Żeby zgłębić karmelitańską duchowość, noszący szkaplerz mogą wstąpić do bractwa, które w Warszawie działa m.in. przy kościołach: Nawiedzenia NMP na Nowym Mieście, Matki Bożej Dobrej Rady w Miedzeszynie, Chrystusa Króla na Targówku, NMP Matki Zbawiciela przy ul. Olimpijskiej, Matki Boskiej Wspomożycielki Wiernych na Chomiczówce, Narodzenia NMP w Płudach. Po kilkuletnich przygotowaniach, formacji mogą też zostać przyjęci w poczet karmelitańskich tercjarzy, czyli członków trzeciego zakonu.

Święto i odpust

Chociaż w kaplicy przy Racławickiej maryjną szatą można odziać się codziennie, przyjęcie jej 16 lipca ma szczególną wymowę i wyjątkowo uroczystą oprawę. Przygotowuje do tego wydarzenia dziewięciodniowa nowenna, którą w tym roku prowadził o. Grzegorz Malec, oraz nocne czuwanie z 15 na 16 lipca. – Maryja  nauczyła się wiele: jak żyć, jak działać, kiedy mówić, kiedy milczeć. Zdaje się dzisiaj do nas mówić, jak przemówiła w Kanie Galilejskiej: „Słudzy moi, zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (Jezus – przyp. JJW)”. Pragniesz wiary pewnej i mężnej, pragniesz cudu – zrób wszystko – co Jezus tobie mówi – podsumował szkaplerzne rozważania o. Malec.

Jedenastoletnia Zuzia Sulej z Warszawy poszła w ślady taty i teraz już oboje noszą szkaplerz.

Wstąp do kaplicy...

Więcej informacji o szkaplerzu, duchowości karmelitańskiej, Bractwie Szkaplerznym i Świeckim Zakonie Karmelitańskim można uzyskać w mokotowskim klasztorze: tel. 22/646 47 38, E-mail: warszawa@karmelicibosi.pl. W kancelarii kaplicy można też kupić książki o tematyce karmelitańskiej i życiu karmelitańskich świętych.