Trzeba umożliwić im pozostanie w ojczyźnie z godnością, w poczuciu wolności i bezpieczeństwa.
Biskup Dżibuti i administrator apostolski Somalii Jamal Daibes wzywa do wywierania międzynarodowych nacisków, by chronić Palestyńczyków w Ziemi Świętej i umożliwić im pozostanie w ojczyźnie z godnością, w poczuciu wolności i bezpieczeństwa. Hierarcha ostrzegł, że strach i przemoc skłaniają Palestyńczyków – w tym chrześcijan - do opuszczenia ziemi, na której chrześcijanie żyli od zarania dziejów Kościoła.
Biskup Daibes wypowiadał się po audiencji u Leona XIV i udziale w dorocznym spotkaniu gromadzącym członków Konferencji Biskupów Łacińskich Regionów Arabskich (CELRA).
Ataki izraelskich osadników
„Palestyńscy chrześcijanie – powiedział hierarcha - cierpią wraz z całą ludnością palestyńską. W ostatnich tygodniach w Ziemi Świętej pojawiło się stosunkowo nowe zjawisko: ataki izraelskich osadników na chrześcijańskie wioski i miasteczka”.
Opisał, jak niszczenie domów, gajów oliwnych i pól uprawnych, horrendalne podatki od wody i wszystkich importowanych towarów, a także przepisy uniemożliwiające podróżowanie do innych miast i wiosek, pozbawiają Palestyńczyków źródła utrzymania i nadziei na przyszłość.
Cel ataków
„Oni chcą zastraszyć tę ludność, aby zmusić ją do opuszczenia kraju” – powiedział bp Daibes. Ostrzegł, że konsekwencje są już odczuwalne w społeczności chrześcijańskiej i poza nią. „Jesteśmy nieliczni – powiedział – ale musimy tam pozostać. Musimy żyć w tym kraju w godności, swobodnie i bez ataków”.
Podkreślił, że jego troska dotyczy nie tylko bezpośredniego bezpieczeństwa społeczności chrześcijańskich, ale także ich przyszłej obecności w ziemi, na której narodziło się chrześcijaństwo.
Sytuacja pogarsza się z dnia na dzień
Hierarcha zwrócił uwagę, że pojawia się sporo nowych osiedli żydowskich, wiele z nich wokół chrześcijańskich wiosek i miasteczek, a to zagraża przyszłości. Wskazał również na znaki umieszczone przez osadników na drogach z napisem: „W Palestynie nie ma przyszłości”.
„To jest niebezpieczne – powiedział hierarcha - oni chcą, żeby ludzie popadli w rozpacz, żeby opuścili kraj”. Ale wyjazd, jak podkreślił, nie jest rozwiązaniem dla palestyńskich chrześcijan: „To nasz kraj; jesteśmy tam od wieków. I chcemy nadal jako chrześcijanie mieszkać w Ziemi Świętej. Być żywymi kamieniami Ziemi Świętej”.
Biblia jako „dobra nowina”
Daibes wyraził również zaniepokojenie wykorzystywaniem Biblii do usprawiedliwiania przemocy. Stwierdził, że palestyńscy chrześcijanie starają się przedstawiać Pismo Święte jako przesłanie zbawienia, a nie religijne uzasadnienie przemocy wobec innych.
„Jako palestyńscy chrześcijanie staramy się głosić Biblię jako Słowo Boże, jako dobrą nowinę, a nie jako usprawiedliwienie dla popełniania okrucieństw i przemocy wobec innych” – powiedział nazywając zjawisko “religijnym syjonizmem”.
Brak wystarczającej presji międzynarodowej
„Innym aspektem jest to, że Izraelczycy kontynuują swoje działania bez żadnej presji ze strony świata – ocenił hierarcha - Dlatego czują się swobodnie i mogą robić, co chcą”. Rezultatem, jak powiedział, jest logika stosowania siły i przemocy. „Potrzebujemy solidarności Kościołów, solidarności społeczności międzynarodowej i wywierania presji, aby to powstrzymać - powiedział bp Daibes – a konsekwencją tych ataków jest strach Palestyńczyków, którzy zaczęli myśleć o imigracji, o opuszczeniu Ziemi Świętej, co jest niebezpieczne”.
Duszpasterstwo nie zastąpi działań politycznych
Dodał, że chociaż Kościół nadal wspiera wspólnoty chrześcijańskie, w tym te w Strefie Gazy, duszpasterska bliskość nie może zastąpić działań politycznych: „Myślę, że najwyższy czas wywrzeć presję. Również dyplomatyczną. Chodzi o godność człowieka. Chodzi o ludzkie życie. Chodzi o życie w wolności. Chrześcijanie niosą ze sobą ten skarb, jakim jest Słowo Boże” - wskazał.