Ta broń może być nawet skuteczniejsza. Bo skutki jej użycia mogą trwać dłużej.
Już piąty dzień sierpnia. Dzień w tym rejonie Polski, w którym mieszkam, zapowiadany jako wyjątkowo upalny. 37 stopni, to już prawdziwe gorąco. Nie jak kiedy jest przyjemne 28, a ludzie biadolą... Ciekawa dziś katecheza papieża na temat znaczenia liturgii. Także ze względu na zawartą w niej sugestię, że posoborowa reforma miała zmienić ją z widowiska w coś, w czym czynnie uczestniczy nie tylko aktor, kapłan i ministranci, ale wszyscy zgromadzeni. Ja jednak chciałbym dziś o czym innym. O konsekwencjach, jakie wynikają dla nas, chrześcijan z tego, co wydarzyło się w ostatnich dniach w hiszpańskiej Ceucie.
Przewodniczący Episkopatu Hiszpanii, arcybiskup Luis Argüello, mówi w tym kontekście o „biopolityce”. „Gra się życiem ludzkim i używa się ludzi – ich marzenia, głód, seksualność i dane - dla zysku i władzy” – napisał na X. A migracje, jego zdaniem, stanowią część tej strategii; są bronią w tej grze. Ma rację?
Kiedy coś podobnego mówiono parę lat temu w Polsce, gdy nasza wschodnia granica forsowana była przez rzesze... no, wcale nie naszych sąsiadów... podniosły się głosy, także z strony prominentnych członków Kościoła, że bronienie im wejścia jest niechrześcijańskie, sprzeczne z Ewangelią. Że migrant biedny, że migranta trzeba przyjąć, pomóc mu, a nie przepychać go z powrotem przez granicę. Teraz... Chyba już bardziej wyraźnie widać, że jest, jak wtedy mówiono: ci ludzie używani są jako broń. Broń mająca zdestabilizować przyjmujące uchodźców kraje. Ludzie ci, mniej albo bardziej świadomie, w takiej właśnie grze uczestniczą. A chodzi o zdestabilizowanie między innymi po to, by kraje, zajęte swoimi problemami odwróciły oczy od tego, co dzieje się w ich sąsiedztwie albo, zastraszone kolejnymi falami, były bardziej uległe. Nie, dziś nie wolno już tego nie widzieć. I nie wolno nie widzieć w zjawisku masowej migracji także roli przemytników ludzi, którzy na nieszczęściu jednych i naiwności innych, zarabiają krocie...
To co: zrezygnować z przyjmowania przybyszów? Nie chodzi o to, by zrezygnować z trzymania się Ewangelii. Tego chrześcijanom robić nie wolno. Chodzi o to, jak wskazanie Jezusa realizować w tej konkretnej sytuacji XXI wieku. Jak przyjmować przybyszów, gdy świadomie czy nie, są bronią w agresji przeciw sąsiadom. To wyklucza naiwność. To każe widzieć nie tylko przybysza, ale i tego, na którego wskazujemy palcem, że ma go przyjąć.
Bo mówić łatwo. Gdy problemy ma świat schowany za wysokimi, pilnie strzeżonymi przez obcymi murami. W praktyce, gdy trzeba narazić własną wygodę, własne poczucie bezpieczeństwa czy podzielić się własnymi pieniędzmi...
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |