Widzimy, jak łatwo ból historii i pamięć o dawnych krzywdach mogą przerodzić się w niechęć do człowieka, który stoi dzisiaj obok nas – mówił w Leżajsku bp Damian Muskus OFM o antyukraińskich nastrojach w Polsce. - Chrześcijanin nie może pozwolić, aby pamięć o krzywdzie stała się źródłem kolejnej krzywdy – podkreślał. W bazylice w Leżajsku duchowny przewodniczył uroczystościom odpustowym Matki Bożej Anielskiej, czyli Porcjunkuli.
Odwołując się do historii tej małej kapliczki pod Asyżem, kolebki Zakonu Braci Mniejszych i miejsca, w którym św. Franciszek wybłagał u Chrystusa odpust zupełny dla wszystkich skruszonych grzeszników na całym świecie, w każdym czasie, bp Muskus zaznaczył, że Porcjunkula jest „szkołą przebaczenia”.
- Jest jak otwarte ramiona kochającego ojca. Jest wołaniem Boga do wszystkich złamanych swoją grzesznością, zalęknionych i upadających - do tych, którzy szukają pokoju serca i prostego, dobrego życia – mówił krakowski biskup pomocniczy.
Jak zauważył, łatwo jest mówić o przebaczeniu, dopóki „nie trzeba wymienić imienia człowieka, któremu mamy przebaczyć” i zachęcał do tego, by zastanowić się, komu wciąż nie potrafimy przebaczyć. – Może właśnie z tym imieniem trzeba dziś wejść do Porcjunkuli – dodał.
- Mądrość Porcjunkuli mówi nam o świecie rozdartym konfliktami i przemocą, który pilnie potrzebuje uzdrawiającej mocy przebaczenia. Widzimy wojny, cierpienie i ludzi zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Widzimy również, jak łatwo ból historii i pamięć o dawnych krzywdach mogą przerodzić się w niechęć do człowieka, który stoi dzisiaj obok nas – mówił bp Muskus.
Ubolewał nad tym, że w Polsce nie brakuje niechęci wobec Ukraińców, którzy znaleźli tutaj schronienie. - Chrześcijanin nie może pozwolić, aby pamięć o krzywdzie stała się źródłem kolejnej krzywdy. Możemy pamiętać o historii, domagać się sprawiedliwości i nazywać zło po imieniu, ale Ewangelia nie pozwala nam zamienić pamięci w nienawiść, a bólu w odrzucenie drugiego człowieka – komentował.
Jak dodał, wojny zaczynają się w ludzkich sercach. - Także te, które później wybuchają między państwami. Zanim pojawią się armie, rakiety i broń, są ludzkie decyzje - czyjaś ambicja, żądza władzy, lęk, pragnienie odwetu – wyjaśniał.
Bp Muskus zauważył ponadto, że istnieją też wojny, których nie widać na mapach, toczące się między ludźmi, którzy kiedyś byli sobie bliscy. - Porcjunkula jest świętem przebaczenia, świętem łaski otwartych drzwi i rozpostartych szeroko ramion miłości. Jeśli jednak w moim sercu nie ma miejsca na słowa: „przebaczam i proszę o przebaczenie” - to Porcjunkula nie jest moim świętem – mówił krakowski biskup pomocniczy.
- Przebaczenie nie oznacza, że zło przestaje być złem. Nie oznacza, że mamy udawać, że nic się nie stało. Nie oznacza też, że mamy pozwolić, aby ktoś ponownie nas skrzywdził – stwierdził. Podkreślał, że w przebaczeniu chodzi o to, by doświadczenie krzywdy nie zatruło człowiekowi życia.
W 800 lat po śmierci św. Franciszka bp Muskus zauważył, że pragnienie Biedaczyny, który chciał „wszystkich posłać do nieba”, wciąż jest aktualne. -Wszystkich. Bez względu na pochodzenie, status społeczny, poglądy czy przeszłość. Wszystkich. Przed Bogiem nikt nie jest skreślony – precyzował mówca.
- Franciszek przypomina nam, że Ewangelia zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje pytać: „Kto zasługuje na moją miłość?”, a zaczyna pytać: „Co mogę zrobić, żeby drugi człowiek nie został sam?” – dodał.
Według niego, nie są tu potrzebne gotowe odpowiedzi, ale „trochę bardziej otwarte serca”. - Porcjunkula jest przecież miejscem, w którym Bóg otwiera drzwi. Najpierw dla nas. A potem - przez nas - dla innych – podsumował franciszkański biskup.