Nie, oczywiście nie znam szczegółów. Gdy jednak świat się zmienia...
No to się doczekaliśmy. Minister Barbara Nowacka zbeształa biskupów. Twierdzi, że nie wtrąca się do programu religii w szkole, więc i biskupi nie powinni wtrącać się do programu przedmiotu o nazwie edukacja zdrowotna. Mocno mi się wydaje, że w demokracji nie ma obywateli lepszych i gorszych i każdy, także biskup, ma prawo wypowiadać się w sprawach publicznych, ale mniejsza z tym. Ciekawsze, że pani minister uważa, że nie wtrąca się do programu lekcji religii. Nie? Redukcja o połowę przewidzianych wcześniej godzin nie wymusza zmian w programie? Choćby nie wiadomo ile jeszcze razy powtórzyła to swoje zaklęcie, faktów to nie zmieni. Ale, jak widać, grunt to dobre mniemanie o sobie. I nie piszę tego głównie po to, by pognębić panią Nowacką (trochę złośliwej satysfakcji z takiej szansy oczywiście mam), ale przede wszystkim po to, by zwrócić uwagę na ten mechanizm niezauważania u siebie tego, co krytykuje się u innych. Bardzo często pojawiający się w naszej debacie publicznej mechanizm, prawda? Zresztą pewnie w naszych codziennych relacjach też coś takiego widujemy...
Ciekawsze, bo wielowątkowe i z pozytywnym przesłaniem, wydaje mi się jednak to, co dzieje się w Hiszpanii. Chodzi o wizytę Leona XIV w tym kraju. Fajnie patrzyć na tłumy, które chcą się z nim spotkać. Wiadomo, w Hiszpanii katolicyzm, mimo silnego ruchu laickiego, trzyma się dość mocno. Przede wszystkim fajnie jednak czytać papieskie przemówienia. Fakt, nie do nas, Polaków, ale wiele tam ciekawych uniwersalnych myśli. Za najważniejsze z tych wygłoszonych do tej pory uważa się chyba to, wygłoszone w hiszpańskim parlamencie. To, w którym przypominał o godności człowieka jako fundamencie budowy społeczeństw, prawie człowieka do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, w którym wparł instytucję rodziny, wskazał na zagrożenia płynące z przyjęcia logiki konfrontacji oraz wezwał do szacunku dla wolności myśli, sumienia i wyznania. Mnie jednak podobają się i inne. Przynajmniej ich fragmenty, w których znaleźć można niejedną perełkę. Ot, gdy do biskupów w Madrycie mówił, że „siła Kościoła nie rodzi się z wielkości środków, lecz ze świętości jego dzieci, z komunii jego pasterzy, z pokornej i wytrwałej wierności tych, którzy pozwalają się prowadzić Duchowi Świętemu”. Albo gdy w madryckiej katedrze nawiązując do wyrastających w społeczeństwa murów mówił: „aby wznieść coś nowego, pięknego i trwałego, trzeba być gotowym burzyć mury, ponieważ aby na nowo wyruszyć w drogę, potrzebujemy przestrzeni pozwalających dostrzec horyzont” Albo podczas spotkania z mieszkańcami hiszpańskiej stolicy na stadionie, gdzie mówił między innymi: „Niech nic was nie trwoży, niech nic was nie przeraża! Razem, jako Kościół diecezjalny, możecie dawać ewangeliczne świadectwo, które uwalnia najlepsze siły człowieczeństwa bombardowanego obrazami i słowami, a zarazem łaknącego sprawiedliwości i spragnionego prawdy. Ufajcie coraz wyraźniej ujawniającemu się faktowi, że można powrócić do wiary albo poznać ją po raz pierwszy w wieku dorosłym. Bądźcie gotowi przyjmować nowe początki nie jako wyjątek, lecz jako regułę misji”...
Coraz bardzie podoba mi się ten papież :) Odnajduję w jego wizji obecności Chrystusa i Kościoła w świecie to, do czego przywykłem i czym nasiąknąłem w czasach Jana Pawła II. Obecny papież stosunkowo często zresztą do wypowiedzi papieża-Polaka nawiązuje. I chyba nie jest tylko jakąś kurtuazją, bo nie chodzi przecież o jego bezpośredniego poprzednika. To budzi w moim sercu pokój i radość. Jeśli to nie tylko moje doświadczenie, byłby to znak, że to wszystko jest dziełem Ducha Świętego. Dobrze, że nie opuścił Chrystusowego Kościoła. Niby człowiek wie że tak jest, niby zna Ewangelię, ale jak też znaki tego widzi...
Tak, świat się zmienia - pisze to w nawiązaniu do tych wystąpień papieża. Model przekazywania wiary w rodzinie przestaje już działać. Przed nami nowe, fascynujące w sumie wyzwania. Tak, nawet dla mnie, człowieka z racji wieku bardziej skłonnego do narzekania na nowe czasy, fascynujące. Bo gdy Duch Święty wyraźnie wkracza do akcji, to będzie się działo...
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Rozmowa z bp Markiem Ochlakiem z diecezji Fenoarivo Atsinanana na Madagaskarze.