Kard. Ryś i były londyński gangster na Kongresie Miłosierdzia w Wilnie

8 czerwca na Kongresie Miłosierdzia w Wilnie upłynął pod znakiem refleksji nad pamięcią Bożego Miłosierdzia. Mówcy i modlący się zachęcali do odpowiedzi, jak miłosierdzie działa w życiu każdego z pięciu tysięcy uczestników wydarzenia.

Mówiąc o miłosierdziu staramy się dostrzegać dobro, które każdy ma w sobie. Ale tylko Pan Jezus umie widzieć je w pełni mimo wszystkiego zła, któremu ulegamy - to tematy, na które rozmawiają w kuluarach uczestnicy międzynarodowego spotkania. Nie zapominają też, że ich rozmowy i modlitwy unoszą się między dwoma więzieniami - historycznym, w które sowieci zamienili kościół pw. Serca Jezusa stojący obok placu spotkań i aktualnie działającym z wieloma osadzonymi. W takich okolicznościach nie da się też nie myśleć o naszych wewnętrznych więzieniach, które tu przywieźliśmy i w których nadal tkwimy. Okazją do wyjścia z nich stał się wieczór uwielbienia i spowiedź św. Podczas wieczornej modlitwy zgromadzeni zwrócili się w stronę funkcjonującego więzienia, do którego przez cały dzień docierają głosy zebranych i zanosili prośby przebłagalne w intencji więźniów. Bo, jak mówił kard. Grzegorz Ryś - ostatecznie w miłosierdziu chodzi o spotkanie tych, którzy cierpią z Jezusem Chrystusem.

Paweł, Piotr i ja

Jak trzeba patrzeć na dziedzictwo pamięci miłosierdzia i jej antydziedzictwo, będące świadectwem jego braku - uczył w przedpołudniowym wykładzie kard. Grzegorz Ryś. Przed swoim wystąpieniem metropolita krakowski przekazał Wilnu Dzwon Nadziei - dar Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. - Pobłogosławiłem go w ostatnie Święto Miłosierdzia - powiedział. - To już osiemnasty taki dzwon. Pierwsze trzy zostały przygotowane dla Krakowa, Filipin i Brazylii w 2020 roku. Od tego czasu odlaliśmy już 18 dzwonów, aby tworzyć sieć nadziei na całym świecie – mówił kard. Ryś i zaprosił metropolitę wileńskiego abp Gintarasa Grušasa do wspólnego uderzenia w dzwon.

W swoim wykładzie przywołał postać średniowiecznego papieża Innocentego III, który po tym, jak zobaczył, że codziennie rybacy wyciągają z Tybru po kilkadziesiąt ciał abortowanych dzieci z nieślubnych związków, założył szpital, będący prototypem współczesnego „okna życia”.  A jednocześnie podczas jego pontyfikatu miały miejsce trzy krucjaty, kiedy okrutnie mordowano niechętnych chrześcijaństwu. - Kościół, który nie doświadcza i nie przyjmuje Bożego miłosierdzia, nie jest zdolny przekazywać go światu - podkreślił kardynał. - Kościół, który nie uznaje swoich grzechów, a nawet swoich zbrodni, i nie prosi o przebaczenie oraz rozgrzeszenie, nie rozumie nic z Ewangelii Miłosierdzia. Przypomniał postaci świętych Kościoła, którzy mimo świadczenia czynów miłosierdzia na innych obszarach życia byli dalecy od realizowania przesłania miłości bliźniego. - Pierwszy rozdział pamięci o miłosierdziu powinien być wypełniony nie tyle przykładami heroicznych świętych miłosierdzia, ile wspomnieniem największych grzeszników – przyjętych i powołanych przez Pana: Piotra, Pawła, Augustyna, Franciszka, Karola Boromeusza, Ignacego Loyolę i tysięcy innych, aż po… mnie samego” – zakończył swoje przesłanie. 

Rozmodlony gangster

John Pridmore, były gangster z Londynu rozpoczął swoje świadectwo od modlitwy zaczynającej się od słów: „Jezu pomóż, żebyśmy spoglądali na świat Twoimi miłosiernymi oczami!”. Zwierzył się, że jego nawrócenie wzięło się od obrazka Jezusa Miłosiernego znalezionego na wizytówce w londyńskiej budce telefonicznej. - Byłem ochrzczony, ale nigdy nie chodziłem do kościoła - opowiadał. - Miałem 10 lat, kiedy rodzice się rozwodzili i wtedy, kiedy kazano mi wybrać z kim z nich chcę pozostać, przyrzekłem sobie, że nie będę nigdy nikogo kochać. Od tamtej chwili jego życie przypominało upadek po równi pochyłej. Z powodu narkotyków i handlu bronią najpierw trafił do poprawczaka, potem do więzienia, bo, jak mówił, wszystko przekłuwał w złość. Moment, kiedy uderzył człowieka tak mocno, że przypuszczał, że go zabił, był przełomem i skłonił go do powrotu do miłości jaką daje Bóg. - W Biblii aż 366 razy pojawiają się słowa: „Nie lękajcie się” - dodawał otuchy zebranych.  Przyznał, że siłę daje mu Koronka do Bożego Miłosierdzia, którą odmawia o trzeciej nad ranem i o trzeciej po południu. Sesję wykładów zamknęło wystąpienie patriarchy ekumenicznego Konstantynopola Bartłomieja, stojącego na czele Kościoła prawosławnego. Duchowny podkreślił, że dziś jesteśmy wezwani do podjęcia trudnej drogi ekumenicznej, a proces ten jest delikatny. „Dialog teologiczny wymaga heroicznej pracy, tych, którzy ją podejmują” – powiedział i dodał, że te międzywyznaniowe rozmowy muszą być prowadzone w duchu autentycznego miłosierdzia, które powinno stanowić pierwszorzędną zasadę życia.

Obraz Ukochanego

Uczestnicy VI Apostolskiego Kongresu Miłosierdzia mogą modlić się przed obrazem Jezusa Miłosiernego w otwartym przez całą dobę sanktuarium, znajdującym się w kościele św. Trójcy.

Mają też możliwość zanoszenia próśb do Boga przed wizerunkami darzonego kultem obrazu umieszczonymi przy drodze na Wzgórze Zbawiciela, czy w wileńskich kościołach.

Niezwykłe doświadczenie przeżyła s. Sara Tańczuk ze Zgromadzenia ss. Jezusa Miłosiernego, która przyjechała na Kongres z Gorzowa, by dokończyć tu malowany przez siebie już kolejny obraz Miłosiernego tzw. wileński. 8 czerwca pracowała nad nim od rana w bramie bazyliańskiej wiodącej do kościoła grekokatolickiego Trójcy Świętej, nieopodal którego znajduje się Cela Konrada znana z Dziadów Adama Mickiewicza. Turyści odwiedzający pobliską świątynię i miejsca związane z romantyzmem przechodzący obok jej rozłożonych palet i stołu z farbami zatrzymywali się i często żegnali stojąc w zadumie. Miejsce jej pracy zmieniło się w miejsce modlitwy. Wielu rozmawiało z nią o warsztacie twórczym, kilku dopytywało o spojrzenie Jezusa, które według wizji s. Faustyny jest spojrzeniem Zbawiciela z perspektywy krzyża. 

Kiedy spytałam s. Sarę, jak się czuje malując Boga, którego postać wychodzi spod jej delikatnych palców, odparła, że tak, jakby malowała Ukochanego. Przyznała, że za każdym razem podczas pracy doświadcza wewnętrznego pokoju. A przecież wszyscy, którzy przyjechali na Kongres do Wilna przybyli tu też, by znaleźć pokój. To niezwykłe odkrycie, że może dać go też sztuka.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8