Czytając Magnifica humanitas, katolikom pod rozwagę.
Encyklika „Magnifica humanitas” papieża Leona XIV to wiele ciekawych myśli. Ważnych, bo nieraz sięgających samych fundamentów widzenia człowieka i wszystkich jego spraw. Dziś, próbując zainspirować do sięgnięcie po tę papieską encyklikę, proponuję lekturę dwóch kolejnych jej punktów. Ich myślą przewodnią jest zaangażowanie w budowę. Czego? No właśnie: czego; o to chodzi.
Czy Kościół zawsze sprzeciwiał się postępowi? To opinia pracowicie od lat powtarzana przez wielu Kościołowi nieprzychylnych. No fakt, zawsze można podać jakieś pasujące do tej tezy przykłady. Ot sprawy Kopernika, Darwina, Freuda. I przemilczeć to, co pozwalałoby ocenę tych spraw zniuansować. A przy tym nie widzieć też innych. Na przykład zaangażowania się Kościoła w rozwój nauki i szerzenie oświaty („ciemne” średniowiecze powoływało do życia uniwersytety i budowało gotyckie katedry!), zaangażowania na rzecz praw człowieka. To jak to właściwie jest?
129. Humanizm chrześcijański nie odrzuca nauki i techniki, lecz przyjmuje je z wdzięcznością i realizmem oraz osadza je mocno w rzeczywistości, wpisując w wyższe powołanie. Twórcza inteligencja istoty ludzkiej jest darem, który może łagodzić cierpienia i otwierać nowe możliwości, musi jednak pozostawać podporządkowana dobru wspólnemu, sprawiedliwości, trosce o słabych i o stworzenie. W tym sensie rzeczywista alternatywa nie polega na wyborze między entuzjazmem a lękiem, lecz między dwoma sposobami budowania: między postępem, który służy osobie i narodom, oraz postępem, który podporządkowuje je logice władzy. Ostatecznie rozstrzygającym jest pytanie, na które wskazywał św. Jan Paweł II: czy AI „czyni życie ludzkie na ziemi pod każdym względem «bardziej ludzkim», bardziej «godnym człowieka»?”. Jeśli odpowiedź jest twierdząca, wówczas możemy uznać w niej dobrą możliwość, którą należy wykorzystać odpowiedzialnie na drodze cierpliwej i wspólnej odbudowy, wzorowanej na odrodzeniu Jerozolimy opisanym w Księdze Nehemiasza. Jeżeli natomiast rośnie potęga, podczas gdy serce jałowieje, a więzi się rozpadają, wówczas mamy do czynienia z nową formą wieży Babel: budowlą wspaniałą, ale nieludzką.
Budowniczowie mającej sięgać nieba wieży Babel i odbudowujący po zniszczeniach Jerozolimę.... Pierwsi budowali bez Boga, drudzy z Nim. Jest różnica co i jak budujemy. Tak, nie chodzi o wybór między entuzjazmem a lękiem. Alternatywą o którą chodzi jest wybór między tym, co służy człowiekowi a tym, co mu szkodzi; między „postępem, który służy osobie i narodom, oraz postępem, który podporządkowuje je logice władzy”.
Kościół nie zawsze był i nie zawsze jest za postępem. Sprzeciwiał się np. uważanej swego czasu (a w pewnej mierze i dziś!) eugenice, nie uważał, jakoby postępem można było nazwać komory gazowe, w których można tanio zabić sporo ludzi, bo kuli i czasu na zabijanie pojedynczo szkoda. Czciciele postępu zdają się nie widzieć, że nie wszystko co nowe jest automatycznie dobre. I że nie wszystko, co dzięki postępowi nauki stało się technicznie możliwe, jest dopuszczalne pod względem moralnym. Papież w swojej encyklice tę prawdę przypomina.
Warto zauważyć, że nie posługuje się on uproszczeniem „dobre”, „złe”. Pisze o tym, co służy osobie i narodom i – koniecznie zauważmy – tym, co podporządkowuje je władzy. No właśnie: co konkretnie zyskujemy dzięki sztucznej inteligencji? Jakoś trudno wskazać, co konkretnie zyskuje dzięki niej konkretny Kowalski. Że szybciej dobrze do potrzebnej informacji? Kto zaręczy że przez algorytmy nie zmanipulowanej? Za to, co może stracić, widać jak na dłoni: swoją wolność; bo wzrasta możliwość totalnej inwigilacji. Dla naszego bezpieczeństwa? Ten system daje wiedzę o konkretnym człowieku większą, niż mogłyby tradycyjnymi metodami zdobyć o nim najbardziej nawet rozbudowane służby. I tylko od woli mających władzę zależy, czy i jak ją wykorzystają...
Warto też jednak zauważyć, że owo rozróżnienie na postęp służący człowiekowi i społeczeństwom oraz postęp poddający człowieka władzy innych, to dla Leona XIV okazja, by każdy spojrzał we własne serce. I spytał o własną hierarchię wartości. Co jest najważniejsze? Pisze papież:
130. Stawiać sobie pytanie o tę alternatywę postępu oraz o nasz sposób jej rozumienia i przeżywania, to w gruncie rzeczy zawsze pytać również o własne serce. Sposób bowiem, w jaki myślimy o relacjach, pracy i instytucjach, oraz jak je kształtujemy, ujawnia nasze podstawowe wartości i w ostatecznym rozrachunku rodzi się z tego, co jest najbliższe sercu. Prowadzi nas miłość: to, co naprawdę kochamy – jako jednostki i jako społeczeństwo – nadaje kierunek naszemu życiu i działaniu. Św. Augustyn opisuje historię ludzkości jako miejsca zmagania dwóch miłości, które zbudowały dwa sposoby zamieszkiwania świata i współżycia – dwa „miasta” [„państwa”]: z jednej strony miłość Boga i bliźniego, z drugiej zaś miłość wyłącznie siebie samego. „Dwojaka tedy miłość dwojakie państwo uczyniła: ziemskie państwo uczyniła miłość własna aż do pogardy Boga posunięta; niebieskie państwo uczyniła miłość Boża aż do pogardy siebie samego posunięta”. Jak w całych dziejach ludzkości, tak i dziś te dwie miłości walczą w naszym sercu o pierwszeństwo. Epoka AI nie wymyka się tej regule: budowa wieży Babel albo Jerozolimy zaczyna się w każdym z nas.
Miłość własna, gardząca Bogiem i ludźmi, buduje ziemskie miasto; miasto Boże buduje miłość Boga i bliźniego posunięta aż do wzgardy samego siebie... Tak jest nie tylko w kwestii sztucznej inteligencji. To – jak pisze papież – bardziej uniwersalna reguła. Piękne słowa? Nie tylko. Tak działa w nas to, co nazywamy hierarchią wartości. Wedle tej hierarchii wartości widzimy międzyludzkie relacje, ludzką pracę, instytucje. I więcej, wedle tego je kształtujemy. Miłość Boga i bliźniego czy miłość własna? Warto zrobić rachunek sumienia. Pamiętając, że nie może kochać Boga, którego nie widzi ten, kto nie kocha bliźniego, którego widzi. Tak pisał święty Jan....
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Z każdym dniem rośnie zainteresowanie wizytą Leona XIV w Hiszpanii.
Leon XIV spotkał się z wiernymi na stadionie Santiago Bernabéu.