Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia (2 Tm 1,7)

Te słowa św. Pawła zachęcały mnie do wytrwałości.

Rozmowy zaczynały się od pytań rezydentów o to, co wydarzyło się ze mną podczas podróży do Medziugoria z moją mamą. Opowiadałem im o doświadczeniach religijnych, które uwidoczniły moje wątpliwości co do tego, jak postępowałem z kobietami i ich nienarodzonymi dziećmi.

Opisałem też zmianę mojego podejścia do tych, o które troszczyliśmy się w zależności od woli ich matek. Tłumaczyłem, że ludzkie życie nie powinno być cenione tylko wtedy, gdy jest „pożądane”. Zawsze ma ono swoją wartość i godność, ponieważ zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, kochani przez Niego i odkupieni przez Jego ofiarę na krzyżu.

Coś tak cennego i ważnego zasługuje bezsprzecznie na nasz najwyższy szacunek i największą troskę.

Wśród moich kolegów były również osoby wierzące, które po prostu próbowały przejść przez rezydenturę z myślą, aby później praktykować zgodnie ze swoimi własnymi przekonaniami. Odczuwały one podobny dyskomfort wynikający z traktowania ich jako medycznych automatów, które dostosowują swoje postępowanie do woli pacjentki, do tego, czego ona chce w związku ze swoją ciążą. Ich wiara i znajomość Pisma Świętego prowadziły do poszanowania całego Bożego stworzenia i traktowania swoich dwojga pacjentów – zarówno matki, jak i dziecka – z równą godnością i troską.

Do czasu ukończenia rezydentury kilku innych moich kolegów również zdecydowało się nie uczestniczyć w przerywaniu ciąży w przypadku chorych dzieci w łonie matki. Oni także traktowali swoją lekarską powinność jako niezwykły przywilej – opiekowania się nienarodzonymi dziećmi zamiast odbierania im życia z powodu zespołu Downa lub innych schorzeń.

Bóg uprzedzał mnie i już od dawna działał w ludzkich sercach, przygotowując moich współpracowników na te rozmowy. Ja po prostu przyjmowałem Jego słowo, ufając obietnicom, które dał mi dzięki Biblii oraz osobistym doświadczeniom duchowym w Medziugoriu i Meksyku.

Słowa św. Pawła do Tymoteusza zachęcały mnie do wytrwałości: „Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia” (2 Tm 1,7). Dalej postępowałem zgodnie z zasadami swojej wiary, trwając w posłuszeństwie i nie lękając się tego, co inni – nawet moi mentorzy i koledzy – mogliby pomyśleć...

*

Powyższy tekst jest fragmentem książki "Moje nawrócenie z aborcji na medycynę chroniącą życie". Autor: dr John Bruchalski. Wydawnictwo BIAŁY KRUK

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9