Zamiast postrzegać wypowiedzi Leona XIV w kategoriach pojedynku między papieżem a prezydentem USA, lepiej widzieć w nich artykulację porządku świata po Donaldzie Trumpie: porządku opartego na wartościach uniwersalnych i normach instytucjonalnych – uważa profesor David Gibson z jezuickiego uniwersytetu Fordham w Nowym Jorku. Swoją opinię opublikował on na łamach „New York Timesa” z 11 stycznia.
Gibson zauważa, że „od czasu wyboru w maju na pierwszego amerykańskiego papieża Leon XIV stał się polityczną i temperamentalną przeciwwagą dla zapalczywego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Starcie dwóch najbardziej rozpoznawalnych Amerykanów na światowej scenie było nieuniknione – choćby ze względu na kontrast między buńczuczną niestałością prezydenta Trumpa a łagodną, lecz stanowczą godnością Leona”.
Papież „nie jest ani cichy, ani nieśmiały: jeśli ma coś do powiedzenia, powie to”, jak to ujął jego najstarszy brat, Louis Prevost, zagorzały zwolennik Trumpa, którego prezydent gościł w Gabinecie Owalnym w Białym Domu i w swej rezydencji Mar-a-Lago na Florydzie.
I rzeczywiście, po tym jak prezydent Trump wysłał wojska w celu pojmania wenezuelskiego przywódcy Nicolása Maduro, papież oświadczył, że „suwerenność” Wenezueli musi być zagwarantowana wraz z „praworządnością zapisaną w jej konstytucji”.
Politolog z Fordham University jest zdania, że „zamiast postrzegać wypowiedzi Leona jako rodzaj pojedynku między papieżem a prezydentem, lepiej widzieć w nich artykulację porządku świata po Trumpie – porządku opartego na wartościach uniwersalnych i normach instytucjonalnych, a nie na plemiennym i indywidualnym interesie własnym. Leon nie szuka konfliktu z prezydentem Trumpem – patrzy poza niego. Gdy kwestionuje politykę prezydenta, czyni to jako papież urodzony w Ameryce, przypominający inspirowany przez Amerykę system, który Trump demontuje – system ceniący mężów stanu bardziej niż graczy politycznych, dobro wspólne bardziej niż narodową ekspansję oraz elementarną przyzwoitość bardziej niż szowinistyczne zastraszanie”.
Na początku grudnia Leon XIV spotkał się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i powiedział, że chciałby odwiedzić kraj, który od lat doświadcza rosyjskiej agresji. Kilka godzin później skrytykował plan pokojowy administracji Trumpa: „Próba osiągnięcia porozumienia pokojowego bez włączenia Europy do rozmów nie jest realistyczna” – stwierdził, gdyż „wojna toczy się w Europie”.
Przez cały okres Bożego Narodzenia i na początku nowego roku Leon XIV nadal wzywał do świata opartego na inspirowanych katolicyzmem ideałach, domagając się „wzmocnienia instytucji ponadnarodowych, a nie ich delegitymizacji”. Uczył liderów obywatelskich, jak być odpowiedzialnymi sługami publicznymi. W Boże Narodzenie wezwał światowych przywódców do dążenia do pokoju poprzez dialog: „Dyplomacja promująca dialog i dążąca do konsensusu wszystkich stron jest zastępowana dyplomacją opartą na sile. Zasada ustanowiona po II wojnie światowej, zakazująca państwom używania siły do naruszania granic innych, została całkowicie podważona” – ubolewał papież.
Leon XIV oczywiście nie dysponuje twardą siłą i nie tęskni za trwałym, choć niedoskonałym Pax Americana. Jego głos – z amerykańskim akcentem – wypełnia jednak pewną pustkę. Podczas pierwszej międzynarodowej podróży papieskiej ubiegłej jesieni, do Turcji i Libanu, Leon zaprezentował się jako klasyczny amerykański „internacjonalista”, mówiący klasycznym językiem chrześcijańskim. Watykański korespondent francuskiego dziennika „La Croix”, Mikael Corre, zauważył, że podróż ta była naznaczona „dokładnym przeciwieństwem dyplomacji, z jaką dziś kojarzymy Stany Zjednoczone: bez hiperpersonalizacji, bez demonstracji siły, bez szokujących zapowiedzi czy gromkich sloganów”.
Przywołując postaci ostatnich kilku papieży amerykański profesor sądzi, że „papież Leon wniósł jeszcze bardziej natarczywe wołanie o «pokój». Jego słownictwo przywołuje encyklikę Jana XXIII [„Pacem in terris” – KAI] z czasów zimnej wojny, skierowaną «do wszystkich ludzi dobrej woli», z jej naciskiem na prawa człowieka i relacje międzypaństwowe, a także pragmatyczną wrażliwość przypominającą ojców założycieli zjednoczonej Europy: Roberta Schumana, Alcide De Gasperiego i Konrada Adenauera – wszystkich gorliwych katolików”.
Czy to uczyni jakąkolwiek różnicę? Prezydent Trump i jego katoliccy sojusznicy w administracji nie mieli skrupułów, by krytykować papieża Franciszka, i nie wydają się szczególnie skłonni słuchać Leona. „Nie słyszałem żadnych wypowiedzi papieża” – powiedział Trump w zeszłym miesiącu portalowi „Politico”, po czym przeszedł do wychwalania brata papieża, Louisa. Wiceprezydent JD Vance, katolik, również odrzucił stanowisko Leona w sprawie negocjacji dotyczących zakończenia wojny w Ukrainie jako zbyt „eurocentryczne”.
Mówi się, że Kościół katolicki myśli w kategoriach stuleci, a papież Leon raczej nie będzie się przejmował takimi reakcjami. To sprawny siedemdziesięciolatek, który potencjalnie mógłby ustanowić papieski rekord jako najstarszy papież umierający na urzędzie – przeżywając innego Leona, Leona XIII, który zmarł w wieku 93 lat w 1903 roku. Donald Trump, który 14 czerwca kończy 80 lat, ma przed sobą trzy lata drugiej kadencji i mierzy się z politycznymi przeciwnościami, skłaniającymi konserwatystów do rozmów o wizji Partii Republikańskiej po MAGA. Oczywiście nawet trzy kolejne lata rządów Trumpa mogą wyrządzić nieobliczalne szkody nie tylko Stanom Zjednoczonym, ale i całej wspólnocie międzynarodowej.
W zakończeniu swojej opinii prof. Gibson pisze, że „paralelą dla naszych czasów może być legenda o spotkaniu papieża Leona Wielkiego – imiennika Leona XIV – w 455 roku, z Wandalem Genzerykiem pod Rzymem. Wówczas – jak głosi tradycja – Leon zdołał jedynie przekonać barbarzyńskiego króla, by oszczędził kilka wielkich kościołów, tak aby tysiące Rzymian mogły znaleźć w nich schronienie przed nadchodzącą dewastacją. Po niej Leon i jego następcy mogli odbudować miasto i społeczeństwo”.
„Katolicyzm ma szczególną zdolność zachowywania tego, co najlepsze z przeszłości, aby zasiewać lepszą przyszłość. Dzisiejszy Leon może być najpewniejszym strażnikiem dziedzictwa, którego Ameryka – i świat – będą rozpaczliwie potrzebować” – sądzi amerykański katolicki politolog z uniwersytetu Fordham.
Dziś w rocznicę objawień w Lourdes Kościół obchodzi Światowy Dzień Chorego.
1 lutego ks. prof. Waldemar Chrostowski, laureat watykańskiej Nagrody Ratzingera, skończył 75 lat.