Jeszcze nie jest za późno

Paruzji nie trzeba doczekać. Trzeba na nią czekać.

Jak będzie wyglądał koniec świata? Swego czasu opowiadano o tym dowcip, nawiązujący do sceny wyboru papieża. Nad bazyliką św. Piotra biały dym, tłum na placu wiwatuje. W loggii pojawia się postać w bieli, rozkłada ręce i woła po rosyjsku: „Zdrawstwujtie riebiata!”. A ludzie: „Koooniec świata!”.

Nie o takim końcu świata mówi Biblia, a za nią Kościół. Nie o samo zaskoczenie w tym chodzi, chociaż owszem, z Objawienia wiemy, że ten dzień przyjdzie niespodzianie. Chodzi o stałą gotowość. „Czuwajcie więc i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym” – mówi Jezus (Łk 21,36).

Przyjdzie tak samo

Z przekazu biblijnego wynika, że Jezus wstąpił do nieba z Góry Oliwnej. Rozciąga się stamtąd wspaniały widok na Święte Miasto. Między górą a miastem, w okolicach potoku Cedron, leży Dolina Jozafata. To tu, według Księgi Joela, miałby się rozegrać końcowy epizod historii – sąd ostateczny. Nie bez związku z tym pełno w okolicy cmentarzy żydowskich, chrześcijańskich i muzułmańskich.

Na grzbiecie Góry Oliwnej stoi niewielka romańska kaplica, znajdująca się obecnie w rękach muzułmanów. Według tradycji to tu miało miejsce wniebowstąpienie zmartwychwstałego Zbawiciela. Z Dziejów Apostolskich dowiadujemy się, że gdy Jezus znikł sprzed oczu uczniów, podeszli do nich „dwaj mężowie w białych szatach. I rzekli: Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo? Ten Jezus, wzięty od was do nieba, przyjdzie tak samo, jak widzieliście Go wstępującego do nieba” (Dz 1,11).

A jednak inaczej

Więc przyjdzie – tak samo dosłownie i realnie, jak odszedł do Ojca. Biblia nie pozostawia jednak wątpliwości, że będzie to przyjście zupełnie inne od tego, gdy Syn Boży jako niemowlę – przyjąwszy ludzkie ciało – został złożony w żłobie. Tym razem świat zobaczy Zbawiciela w całym majestacie. Jego nadejście zostanie poprzedzone budzącymi grozę zdarzeniami, które On sam zapowiedział: „Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte” (Łk 21,25-26).

W tych dramatycznych okolicznościach nastąpi paruzja – powtórne przyjście Chrystusa. „Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą” – czytamy u ewangelisty Łukasza.

Wydawać się może dziwne, że nadejście wytęsknionego Zbawiciela poprzedzą mrok i przerażenie, i znaki przytłaczające potęgą. Czy jednak, w odpowiedniej skali, nie jest podobnie w życiu każdego z nas? Zanim przejdziemy do pełni życia, dochodzimy do „ciasnej bramy”, której przekroczenie najczęściej oznacza kulminację bólu i lęku. To jak z porodem – rozwiązanie przychodzi, gdy ból jest największy. To jest nasz prywatny koniec świata, zwany śmiercią, za którym tych, którzy nie odrzucili Bożego miłosierdzia, czeka nowy świat, skąpany w powodzi światła i szczęścia. Czy nie dlatego Jezus uspokaja: „A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie”?

To może się stać nagle, jak nagle przychodzi atak serca. „Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem będą mówić: Pokój i bezpieczeństwo – tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą” (1 Tes 5,2-3).

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8