Od lewej: Joanna Woźniewicz, Kamila Drzewiecka i Barbara Biegun z uszytymi przez siebie przytulankami świętych.
Od lewej: Joanna Woźniewicz, Kamila Drzewiecka i Barbara Biegun z uszytymi przez siebie przytulankami świętych.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Świętych przytulanie

Brak komentarzy: 0

Urszula Rogólska

GOSC.PL

publikacja 05.05.2018 06:00

Kamila odbiera telefon z laboratorium KOMAG-u w Gliwicach: – Wie pani, co się stało? Sama dyrekcja przyszła, gdy w tytule maila zobaczyli „Badanie świętych”.

Tota Tua…

Na razie trudno mówić o dochodach. – Jeszcze nie zarabiamy. Za przykładem św. Jana Pawła II poszukałam sobie łacińskiego odpowiednika „Cały Twój” – Totus Tuus i codziennie mówię: Tota Tua… – podkreśla Kamila. Każdy dzień dziewczyny zaczynają od wspólnej modlitwy i czytania słowa Bożego.– Nasza praca jest trochę jak pisanie ikon. Przy każdej przytulance patrzymy jej w twarz, modlimy się, myślimy o dzieciach, które będą ją miały przy sobie – opowiadają. W pracy nad dodatkami pomagają im przyjaciele: życiorysy napisała Alicja Bukowska, rysunki tworzą Kamil Jakubiec oraz jego 11-letnia córeczka Lena, stronę internetową pomogła przygotować Danuta Nieciąg, od strony graficznej pomaga Adam Mszyca, w dystrybucji lalek – Grzegorz Odój i hurtownia Misericordia.

Chłopska przytulanka

– Wiemy, że musimy przebić się przez pewną mentalność. Bo czy można bawić się świętymi? Zaprzyjaźniony z nami o. Leon Knabit powiedział, że każde dziecko jest z natury religijne i że dzieci są mądrzejsze od nas, dorosłych. Jeśli wytłumaczy się im, będą wiedziały, co z taką przytulanką robić. 8-letni Jakub, syn Basi, nigdy nie miał nawet misia. Nie lubił przytulanek. W odróżnieniu od swojej 4-letniej siostry Antosi. – Ale od kiedy dostał Papieża, mówi, że to jest „chłopska przytulanka” i nie rozstaje się z nią – uśmiecha się Basia.

– Bałyśmy się, czy pomysł czarnych i brązowych habitów się sprawdzi. Zosia, córeczka lekarzy, u których pracowałam, zobaczyła kiedyś u mnie w aucie Ritę i od razu zawołała: „Jaka śliczna! Mogę ją zabrać?” – opowiada Kamila. – Inna historia, Leny, córki naszej koleżanki. Mama przeczytała jej życiorys Rity i wieczorem słuchała, jak mała rozmawia ze świętą, zwierzając się jej z problemów. Inne świadectwo: Lenka, kiedy zachoruje, strasznie się dusi, kaszląc. Rodzice wiedzą, że przed nimi nieprzespane noce. Lena dostała Ritę i poszła z nią spać. Rano mama pyta tatę, czy wstawał, bo ona tak twardo spała. A mąż odpowiada, że ani razu!

– Materialnie patrząc, na razie nie mamy nic z tego, co robimy. Ale zawsze będę pamiętać słowa św. Jana Pawła II: „Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali”. I tego będę się trzymać – uśmiecha się Kamila.

Pierwsza strona Poprzednia strona strona 3 z 3 Następna strona Ostatnia strona
oceń artykuł Pobieranie..