Komentarze 127
  • zasmuconygosc
    07.12.2017 12:38
    W takiej sytuacji nie warto już się żenić ani za mąż wychodzić.
  • :(
    07.12.2017 12:48
    Z kolei w przypadku, gdy zachodzą „bardziej skomplikowane okoliczności”, a także gdy nie można uzyskać stwierdzenia nieważności wcześniej zawartego małżeństwa, opcja wstrzemięźliwości seksualnej faktycznie może być niewykonalna.
    -------
    Jakim cudem opcja wstrzemięźliwości może być niewykonalna???? Może to ktoś jakoś sensownie wytłumaczyć?
    • gosć
      07.12.2017 13:17
      do :( - Mogę Ci to sensownie wytłumaczyć: otóż opcja wstrzemięźliwości jest wykonalna, ale nie ma żadnego znaczenia, bo para rozwodników w kolejnym związku nadal żyje w grzechu przeciwko nierozerwalności Sakramentu Małżeństwa, czyli w wiarołomstwie i w w bigamii.
    • p...
      10.12.2017 09:38
      Proszę sobie wyobrazić sytuację, że ktoś ma np. piątkę dzieci w cywilnym związku, gdzie nastąpił wcześniej rozwód a ten współmałżonek żyje z inną kobietą i też mają kilkoro dzieci - wspólnych ze związku kościelnego żadnych. I teraz u tej pierwszej pary po cywilnym np. osoba po tym nieudanym prawowitym związku kościelnym byłaby w stanie podjąć życie w czystości, ale "współmałżonek" się nie zgadza, a prawowity nie chce i tak jej powrotu...Co powinna zrobić? Jeśli postawi na czystość definitywnie rozwali związek i zrobi piekło dzieciom - myślę, że o takich przypadkach może mówić właśnie Amoeres Laetitia, pokazując jednoznacznie, że nie jest to ideał i, że i tak każdego ostatecznie osądzi Pan Bóg, ale nie zapominajmy, że On jest Miłosierny i chce nas prowadzić ku większemu dobru, przekraczając nasze doczesne braki...Rozumowanie niektórych jest wręcz absurdalne, dlatego kluczowe jest tu rozeznanie indywidualne i nauka Kościoła, zdanie kapłana a nie jakieś prywatne widzimisię...nawet oparte o cytaty z kościelnych dokumentów czy Pisma Świętego....
      • Alicja
        11.12.2017 14:50
        Więc zapytam jeszcze raz... "Współmałżonek (=konkubent) się nie zgadza"??? Tzn. co? Zmusza do seksu, bo odejdzie??? Co to za związek? Gdzie tu miłość jak konkubent odmawia powstrzymania się od seksu???
  • Anda
    07.12.2017 12:58
    Gdzie odpowiedź na dubia?
  • Alicja
    07.12.2017 13:00
    Czy mozna poprosic o link do strony Acta Apostolicae Sedis gdzie znalazl sie dokument? Bylam na tej stronie i nie moge go znalezc. Z gory dzieki.
  • elle
    07.12.2017 13:00
    Czyli w praktyce oznacza to, ze wystarczy wziac na zakladnikow dzieci z nowego zwiazku, zeby przystepowac do sakramentow? Nic z tego nie pojmuje. Osoba dojzala duchowo nie powinna miec problemu ze wstrzemiezliwoscia, przykladem sa ksieza. A niedojzala duchowa powinna chyba "odpasc" w procesie "rozeznawania". Po co zatem Papiez opisuje nieistniejacy przypadek? Moze by jakis przyklad podal, dla osob o malej wyobrazni, tak jak ja. Chyba juz wole Chrystusowe "Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”
    • gość
      07.12.2017 15:16
      Osoba dojrzała duchowo i mająca nawet nikłe wiadomości na temat co oznacza małżeństwo sakramentalne i zasada nierozerwalności nigdy nie pomyśli, że żyjąc we 'wstrzemięźliwości' seksualnej wypełnia zobowiązanie wierności swojemu współmałżonkowi, z którym nie mieszka.
    • P...
      10.12.2017 09:50
      Proszę sobie wyobrazić sytuację, że ktoś ma np. piątkę dzieci w cywilnym związku, gdzie nastąpił wcześniej rozwód a ten współmałżonek żyje z inną kobietą i też mają kilkoro dzieci - wspólnych ze związku kościelnego żadnych. I teraz u tej pierwszej pary po cywilnym np. osoba po tym nieudanym prawowitym związku kościelnym byłaby w stanie podjąć życie w czystości, ale "współmałżonek" się nie zgadza, a prawowity nie chce i tak jej powrotu...Co powinna zrobić? Jeśli postawi na czystość definitywnie rozwali związek i zrobi piekło dzieciom - myślę, że o takich przypadkach może mówić właśnie Amoeres Laetitia, pokazując jednoznacznie, że nie jest to ideał i, że i tak każdego ostatecznie osądzi Pan Bóg, ale nie zapominajmy, że On jest Miłosierny i chce nas prowadzić ku większemu dobru, przekraczając nasze doczesne braki...Rozumowanie niektórych jest wręcz absurdalne, dlatego kluczowe jest tu rozeznanie indywidualne i nauka Kościoła, zdanie kapłana a nie jakieś prywatne widzimisię...nawet oparte o cytaty z kościelnych dokumentów czy Pisma Świętego....
      • Alicja
        11.12.2017 14:49
        "Współmałżonek (=konkubent) się nie zgadza"??? Tzn. co? Zmusza do seksu, bo odejdzie??? Co to za związek? Gdzie tu miłość jak konkubent odmawia powstrzymania się od seksu???
  • Red
    07.12.2017 13:28
    http://www.vatican.va/archive/aas/documents/2016/acta-ottobre2016.pdf#page=21
    • Gość Marek
      07.12.2017 16:27
      Str. 1071. Cytat: "El escrito es muy bueno y explicita cabalmente el sentido del capitulo
      VIII de Amoris laetitia. No hay otras interpretaciones". Podpisał papież Franciszek. Tłumacz google: "Pismo jest bardzo dobre i wyraźnie wyjaśnia znaczenie rozdziału VIII Amoris laetitia. Nie ma innych interpretacji."
  • Gość Marek
    07.12.2017 15:25
    Jan Paweł II, Familiaris Consortio 84.
  • gość
    07.12.2017 16:33
    Proszę o konkretną odpowiedź, czy teraz spowiednicy będą mogli rozgrzeszać cudzołożników bez postanowienia poprawy?
    • Gość Marek
      07.12.2017 17:10
      Będą mogli, ale takie rozgrzeszenie nie będzie ważne. Kapłan, który to uczyni sam stawia się raczej w smutnym położeniu. Każdy z nas musi przy spowiedzi postanowić poprawę z grzechu ciężkiego. To nieraz ciężka sprawa, dlatego nieraz przez dłuższy czas nie możemy pójść do spowiedzi. Może lepiej pójść i poprosić kapłana o pomoc w tej kwestii poprawy. To samo dotyczy kwestii pożycia małżeńskiego - czy będę stosował antykoncepcję, czy postanawiam z tym skończyć. W sytuacjach związków, które małżeństwem nie są jest kwestia, czy powinniśmy się rozstać, czy nie i czy wtedy jesteśmy gotowi dla dobra swojej duszy i tej drugiej osoby, dobra wiecznego, na życie jak brat z siostrą. To takie refleksje trochę też na własnym przykładzie.
  • gość
    07.12.2017 16:51
    Co na to wszystko nasi biskupi? Jeszcze piszą tę instrukcję do AL, czy przyjmują wersję "argentyńską"?
    • Aha
      08.12.2017 14:02
      Wątpię, żeby KEP przyjął tę interpretację, ale głośno tego nie powiedzą. Dlatego instrukcję raczej będą pisać długo, licząc na to, że sprawa rozejdzie się po kościach. Nie będzie trzeba się wtedy jednoznacznie opowiedzieć. Zaiste,z ich perspektywy, znajdują się w patowej sytuacji.
      Zresztą my też :(
  • KJ
    07.12.2017 18:50
    Sede vacante - chyba, że Benio wróci :)
    • Gość Marek
      07.12.2017 22:26
      Św. Wincenty z Lerynu mawiał, że największą karą za grzechy wierzących jest zły pasterz. Byli w historii Kościoła nawet papieże heretycy, lecz nie oznacza to, ze nie byli papieżami. Sensownym podejściem jest uznawanie papieża za papieża, ale, jak to mówił Pius IX, nie możemy go słuchać, gdy zarządzi coś przeciwnego wierze. Módlmy się za papieża, módlmy się także za samo papiestwo. Módlmy się też za Benedykta XVI, gdyż on, widząc, co się dzieje, musi przeżywać dramat. Być może nie miał wyjścia....
    • Gość
      11.12.2017 15:05
      KJ - pleciesz bzdury. Jak jesteś sedewakantystą to jesteś poza KK.
  • gość
    07.12.2017 19:07
    "...gdy osoba uważa, iż popadłaby w kolejne uchybienia , ze szkodą dla dzieci z nowego związku, „Amoris laetitia” otwiera możliwość dopuszczenia do sakramentów pojednania i Eucharystii ..". Aha, czyli teraz będzie można cudzołożyć DLA DOBRA DZIECI?
    • P...
      10.12.2017 14:59
      Proszę sobie wyobrazić sytuację, że ktoś ma np. piątkę dzieci w cywilnym związku, gdzie nastąpił wcześniej rozwód a ten współmałżonek żyje z inną kobietą i też mają kilkoro dzieci - wspólnych ze związku kościelnego żadnych. I teraz u tej pierwszej pary po cywilnym np. osoba po tym nieudanym prawowitym związku kościelnym byłaby w stanie podjąć życie w czystości, ale "współmałżonek" się nie zgadza, a prawowity nie chce i tak jej powrotu...Co powinna zrobić? Jeśli postawi na czystość definitywnie rozwali związek i zrobi piekło dzieciom - myślę, że o takich przypadkach może mówić właśnie Amoeres Laetitia, pokazując jednoznacznie, że nie jest to ideał i, że i tak każdego ostatecznie osądzi Pan Bóg, ale nie zapominajmy, że On jest Miłosierny i chce nas prowadzić ku większemu dobru, przekraczając nasze doczesne braki...Rozumowanie niektórych jest wręcz absurdalne, dlatego kluczowe jest tu rozeznanie indywidualne i nauka Kościoła, zdanie kapłana a nie jakieś prywatne widzimisię...nawet oparte o cytaty z kościelnych dokumentów czy Pisma Świętego....
      • Alicja
        11.12.2017 14:48
        "Współmałżonek (=konkubent) się nie zgadza"??? Tzn. co? Zmusza do seksu, bo odejdzie??? Co to za związek? Gdzie tu miłość jak konkubent odmawia powstrzymania się od seksu???
  • gość
    07.12.2017 19:12
    "Za właściwe hierarchowie uznają, by ewentualny dostęp do sakramentów odbywał się „w sposób poufny” - w sposób poufny, czyli tajny, czyli najlepiej w zakrystii.
    • robak
      07.12.2017 21:36
      to takie zaklamanie , acz dobre zakłamanie - jednym słowem zapaloną świecę chowa się pod korcem - zapominając o tym że nie ma nic ukrytego co nie miałoby być jawne . trochę ewangelicznego dobra , trochę zła , trochę pomieszać i wyjdzie to co jest już normą - komunia święta dla cudzołożników . dobry jest ten franciszek . pozdrawiam
  • Hubal
    07.12.2017 19:33
    Zabrakło rozgraniczenia tzw. "złego rozwodnika" od tzw. "dobrego rozwodnika" jest kluczowe ! Zły rozwodnik umiera, czyli zostaje oddzielony od Boga kiedy popełnia grzech nierządu, np. zdrady, czy znęcania i jest świadomy tych czynów, tj. świadomie zabija Miłość, świadomie decyduje się na grzech. Dochodzi do rozstania tych dwojga bo Miłość została zabita i powstała niechęć, obrzydzenie, strach. Czy "dobry rozwodnik" ten pokrzywdzony to to samo co "zły rozwodnik"? Czy dobremu rozwodnikowi nie należy się Eucharystia?
    • gość
      07.12.2017 19:46
      dobry rozwodnik? co to za kategoria w ogóle. Rozwód jest zawsze złem. Wejście w nowy związek tak samo. Każdy kto jest w grzechu ciężkim, wszystko jedno z jakiego powodu, nie może przyjmować Komunii. Kropka
      • Hubal
        07.12.2017 21:47
        @gość. Chciałbyś być bity i kopany, zdradzany i poniewierany, nie szanowany do granic możliwości, po drodze nerwica, szpital, itp., na koncu rozwód cywilny ? Czy w takim stanie związku sakramentalnego będziesz nadal miłował/a swojego męża? Powiesz pewnie, że tak, że taka osoba dla swojego dobra i dzieci ma odejść od takiego mobera, złego człowieka. Powiesz pewnie, że ma żyć jak zakonnica, w samotności, w białym związku, mimo, że ma powołanie do Rodziny, która jest fundamentem Chrześcijaństwa?
      • Hubal
        07.12.2017 21:51
        Dodam, poniższy cytat : Mt 18:18
        "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie " . Ten cytat nie dotyczy Sakramentu Małżeństwa, choć duchowni posługują się tą nauką i stąd mamy to co mamy, np. Sądy Biskupie do unieważnienia małżeństwa. Jedne się unieważnia, drugie nie. Te co winne być unieważnione często nie są, i tak dalej.
      • gościa
        07.12.2017 22:11
        Hubal - nie uprawiaj demagogii. Bity, kopany i poniewierany małżonek ma 99,9% szans na stwierdzenie nieważności małżeństwa. Nie musi cudzołożyć.
      • sp
        07.12.2017 22:17
        " ma powołanie do Rodziny" - to jakiś nowy, nieznany dotychczas rodzaj nad-sakramentu? Małżeństwo natomiast jest rzeczywistym sakramentem i to związanym z konkretną osobą. Bóg nie daje sprzecznych powołań.
      • gość
        08.12.2017 11:22
        Szanowny Hubalu, uściślijmy, czy Ty jesteś katolikiem? Bo z Twoich wypowiedzi wynika, że nie.
        1. małżeństwo jest sakramentem, małżonkowie są szafarzami. prezbiter lub diakon jest urzędowym świadkiem, potwierdzającym jego ważność. I to w jego obecności dokonuje się "powiedzenie tak" przed Bogiem, a nie wcześniej.
        2. nie ma czego takiego jak unieważnienie małżeństwa. Jest stwierdzenie nieważności, co oznacza, że małżeństwa nigdy nie było. ani jak sobie mówili tak za stodołą i kościele.
        3. osoba porzucona (skrzywdzona etc.), po rozwodzie, która weszła nowy związek, żyje w cudzołóstwie tj. w grzechu ciężkim.
        4. w stanie grzechu ciężkiego, nie wolno przyjmować Komunii. end of the story.
      • Hubal
        08.12.2017 16:58
        @gość. Twoja wypowiedź , cytat: Szanowny Hubalu, uściślijmy, czy Ty jesteś katolikiem? Bo z Twoich wypowiedzi wynika, że nie.
        1. małżeństwo jest sakramentem, małżonkowie są szafarzami. prezbiter lub diakon jest urzędowym świadkiem, potwierdzającym jego ważność. I to w jego obecności dokonuje się "powiedzenie tak" przed Bogiem, a nie wcześniej.
        2. nie ma czego takiego jak unieważnienie małżeństwa. Jest stwierdzenie nieważności, co oznacza, że małżeństwa nigdy nie było. ani jak sobie mówili tak za stodołą i kościele.
        3. osoba porzucona (skrzywdzona etc.), po rozwodzie, która weszła nowy związek, żyje w cudzołóstwie tj. w grzechu ciężkim.
        4. w stanie grzechu ciężkiego, nie wolno przyjmować Komunii. end of the story.
      • Hubal
        08.12.2017 16:58
        @gość. Twoja wypowiedź , cytat: Szanowny Hubalu, uściślijmy, czy Ty jesteś katolikiem? Bo z Twoich wypowiedzi wynika, że nie.
        1. małżeństwo jest sakramentem, małżonkowie są szafarzami. prezbiter lub diakon jest urzędowym świadkiem, potwierdzającym jego ważność. I to w jego obecności dokonuje się "powiedzenie tak" przed Bogiem, a nie wcześniej.
        2. nie ma czego takiego jak unieważnienie małżeństwa. Jest stwierdzenie nieważności, co oznacza, że małżeństwa nigdy nie było. ani jak sobie mówili tak za stodołą i kościele.
        3. osoba porzucona (skrzywdzona etc.), po rozwodzie, która weszła nowy związek, żyje w cudzołóstwie tj. w grzechu ciężkim.
        4. w stanie grzechu ciężkiego, nie wolno przyjmować Komunii. end of the story.
      • Hubal
        08.12.2017 17:00
        Dokończę - ta powyższa wypowiedź jest iście Katolicka ale nie jest iście Chrześcijańska. Jest niezgodna z linią Pisma Świętego.
      • gość
        08.12.2017 17:22
        @Hubal A jakiś konkret? czy tylko luźne impresje? wykaż niezgodność? moja wypowiedź niezgodna to może jest, ale z linią Twojej partii.
      • Bartosik
        08.12.2017 19:54
        @hubal, Ewangelię proszę czytać, a nie oglądać pewnego pastora (którego nazwisko jest według tutejszego "automatu" niecenzuralne) i spółkę. Chrystus Pan wyraźnie zabronił wiązać się z kim innym niż małżonek/ka. I nie rozróżniał, czy to "zły", czy "dobry" rozwodnik.
      • Hubal
        08.12.2017 21:17
        Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy. A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa (Mt 5,31-32)[3]
        " Poza wypadkiem nierządu" jest kluczowe. Pod słowem nierząd nie kryje się wyłącznie cudzołóstwo, kryje się to" bicie i kopanie", o którym wspominałem wcześniej. Jezus w tym miejscu by powiedział kto ma uszy do słuchania, niech słucha ... . Sakrament Małżeństwa powstał w KK 500 lat po Chrystusie - jakiś papież sobie go ustanowił - wcześniej nosili go pewnie na lektyce aż mu rozum wytrzęsło i poszli kolejni papieże o krok dalej by wprowadzić instytucje Sadów Biskupich w sprawie rozwodów. Tak więc się stało, że Bóg już nie wiąże dwóch młodych ludzi a czynią to księża. Ty tą retorykę przyjąłeś w KK mamy to co mamy.
      • gość
        09.12.2017 08:22
        @ Hubal. to przynajmniej jasność mamy co do Twojej denominacji, szanowny Hubalu. Wybacz, ale nie masz pojęcia o KRK. A Twoje komentarze możemy traktować jako luźne, nie związane z tematem myśli. I nie wnoszą one nic do dyskusji na temat zmian w Magisterium KRK.
        I przy okazji, znasz historię Abrahama i Hagar? to o taki nierząd chodzi. Ale rozumiem, że Ty możesz sobie pod to wstawić nawet krzywe spojrzenie i odmowę spożycia pomidorowej.
    • qlnick
      07.12.2017 19:58
      dobry rozwodnik to idąc Twoim tropem odrzucony małżonek który nie wyrzekł się, nie porzucił więzi małżeńskiej, więc z jakiej racji jeśli nie cudzołoży a cierpi osamotnienie i porzucenie miałoby nie przystępować do Komunii Świętej? Jest mu ona niezbędna do wytrwania w czystości mimo osamotnienia, we wstrzemięźliwości i oczekiwaniu na powrót współmałżonka. Rozwodnik to określenie nadane przez świeckie sądy. Z punktu widzenia wiary katolickiej taki świecki rozwód (pokłosie oświecenia) nie ma żadnego znaczenia. Więź sakramentalna jest aż do śmierci. Małżonkiem się jest jeśli się ślubowało sakramentalnie i jeśli się drugiego nie zdradza i nie sprzeniewierza więzi małżeńskiej i wtedy można jak najbardziej przystępować do Komunii Świętej. W tym momencie w tej trynitarnej wspólnocie (bo Bóg w tym związku jest także obecny) to taka osoba potrzebuje czerpać siły z miłości Bożej, oczywiście uwzględniając normalne warunki życia w łasce czyli oderwanie od przywiązania od jakiegokolwiek także innych grzechów ciężkich.
  • robak
    07.12.2017 21:10
    Jezus Chrystus ujął wszystko w sposób jednoznaczny - ze względu na zatwardziałość serc dopuścił Mojżesz oddalenie żony - jednak od początku tak nie było . trzeba czytać ewangelię i wprowadzac ją w życie inaczej każdy grzech można wytłumaczyć i każdy grzech usprawiedliwić . rozwalenie sakramentu małżenstwa . można i tak przeca i tak biedna ewangelia dostaje po tyłku . pozedrawiam
  • gość
    07.12.2017 22:07
    Jest adwent, czas przedświatecznych spowiedzi. Możliwe, że do konfesjonałów zgłoszą się cudzołożnicy z żądaniem rozgrzeszenia i argumentem, że Franciszek pozwolił... Kapłani mogą mieć dylematy moralne i problemy, ale poniekąd sami do tego dopuścili. Mogli protestować po ukazaniu się adhortacji AL zamiast udawać, że nic się nie zmieniło. Nasz episkopat przez półtora roku nie zdołał się wypowiedzieć, to teraz ma pozamiatane. Zło wygrywa wtedy, gdy dobrzy ludzie milczą.
    • Bezimienny
      07.12.2017 22:28
      Gościu.... Czytałeś ten dokument? Tam nie ma mowy o możliwości żądania rozgrzeszenia. Wręcz przeciwnie. Poczytaj, znajdziesz go gdzieś na deon.pl

      Po drugie: guzik z pętelką wiesz na temat tego, czy to nasz episkopat nie zdołał się wypowiedzieć czy raczej ta wypowiedź została zablokowana wyżej. Powtarzasz - nie wiem czy ty sam czy z innymi - już to dłuższy czas w róznych miejscach. Oskarżając trzeba znać prawdę.

      Po trzecie: wcale nie jest "pozamiatane" List został opublikowany w zeszłorocznych AAS. A w wersji elektronicznej znany jest bodaj od czerwca. Więc weź sobie na wstrzymanie z tym biadoleniem...
      • gość
        07.12.2017 22:51
        a z żądaniem pozytywnego rozeznania ile cudzołóstwa jest w cudzołóstwie, czy ile grzechu jest w grzechu, bo może nie ma grzechu w tym grzechu i w dodatku są dzieci, dla dobra których jest przymus życia w grzechu, więc rozgrzeszenie się należy. - czy to już właściwe sformułowanie, Bezimienny?
      • dorset
        08.12.2017 07:45
        Bezimienny kpisz czy udajesz wiedzę? Dokument był znany od czerwca (i list biskupów argentyńskich i odpowiedź Franciszka), ale wtedy obrońcy papieża nam wmawiali, że to prywatna korespondencja, luźna i niewiążąca. W tej chwili ten dokument został opublikowany w oficjalnych aktach i opatrzony reskryptem podpisanym przzez kard.Parolina, iż stanowi autentyczne Magisterium.Czyli ma być wiążące dla katolika. Rozumiesz teraz??
  • Hubal
    07.12.2017 22:09
    Sakrament Małżeństwa jest tylko przypieczętowaniem formalnym, że dwoje ludzi związali się Miłością, związali się Bogiem, że chcą być razem , wszem i wobec w kościele wszystkim nam to oznajmiają. Bóg ich złączył już wcześniej a nie w Kościele. Sakrament Małżeństwa został wprowadzony do liturgii na przestrzeni dziejów, jakieś w przybliżeniu 500 lat po Chrystusie. Formował się i obecnie mamy to co mamy. Sakramentalne TAK wynika z tradycji Kościoła Katolickiego lecz Bóg ich złączył w innym momencie np. 2 lata wcześniej, gdy oni sobie powiedzieli Tak. I od tego momentu obowiązuje nauka : " co Bóg złączył, niech człowiek nie warzy się rozdzielać". Niegdyś rodzice wydawali córkę za kogoś, kogo wybrali, wbrew woli córki, czy syna mimo to, że oni trwali w miłości z kimś innym. Ci rodzice grzeszyli w kontekście przytoczonego cytatu z Pisma Świętego. W Ewangelii w Kanie Galilejskiej Pan Jezus nie udzielał ślubu a mógłby to uczynić co by było wówczas prawda objawioną ale się nią nie stało. Niestety Pan Jezus nie uczynił tego a radował się wraz z wszystkimi, że Ci młodzi ludzie połączyli się Miłością a kto łączy się Miłością, łączy się z Bogiem. Tak, był gościem zaproszonym przez dwojga połączonych Miłością ludzi. Bóg ich połączył. Ci młodzi ludzie byli namiastką Rodziny, która jest fundamentem Chrześcijaństwa dlatego Pan Jezus swój pierwszy cud zaakcentował właśnie w tym miejscu by wyróżnić RODZINĘ - MIŁOŚĆ. Ta para z Kany Galilejskiej jest uosobieniem Miłości i Rodziny. To jest Prawda Objawiona przez Jezusa Chrystusa byśmy z niej czerpali. Tak jak wino było dobre do samego końca, tak nasza Miłość w Rodzinie ma być dobra, urodzajna, zbawcza. Reasumując tzw. "dobry rozwodnik" ma aprobatę Pana Jezusa by żyć w Miłości i w Rodzinie. Dobry rozwodnik to człowiek, który chcę żyć w Rodzinie i w Kościele. Ten zły rozwodnik - niestety spisał się sam na straty, wydał na siebie wyrok, gniew Boży. Pan Bóg dał mu wolna wole a on zbłądził i tak źle wybrał. Czy Bóg będzie Miłosierny względem tego złego rozwodnika wie tylko On – nie nam to oceniać. Jednak do nas należy ocena by "dobry rozwodnik" czuł się dobrze w Chrześcijaństwie a my wymyślamy dla niego dalsze utrapienia, znęcamy się nad nim.
    • TomaszL
      11.12.2017 12:36
      Jakaś nowa prywatna wizja, zupełnie oderwana od nauczania Kościoła. BO w Kościele jest i okres narzeczeństwa i małżeństwo i te dwa okresy się zdecydowanie różnią.

      A jak się dyskutuje o weselu w Kanie Galilejskiej to w sumie warto by znać jak ówcześnie zawierano małżeństwa.
  • Gość Marek
    07.12.2017 22:29
    A może szanowna Redakcja zapyta abpa Rysia, on potrafi tak mądrze i jakby z góry popatrzeć na tą sytuację. Na razie nie widzę reakcji żadnych polskich biskupów w mediach.
  • gość
    08.12.2017 00:15
    Tak już jest z Piotrem, że czasem gada głupoty, po czym słyszy od Mistrza: Zejdź mi z oczu Szatanie, jesteś mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże... Ileż można żyć o jednym płucu?! Panie, czy to już nie czas najwyższy, żeby i ten Piotr osobiście od Ciebie usłyszał Słowo życia wiecznego?
  • Stanisław_Miłosz
    08.12.2017 02:23
    Trudno się rozeznać, w tym rozeznawaniu. :(
  • dorset
    08.12.2017 07:52
    Wręcz przeciwnie, coraz latwiej.
  • gość
    08.12.2017 08:17
    Będziemy mieć jasność kto jest pasterzem, a kto najemnikiem, lub wilkiem. Czas na opowiedzenie się kapłanów, po której są stronie.
  • Gość Marek
    08.12.2017 16:52
    Tekst listu papieża zawiera odniesienie do przypisu 329 AL.  Przypis 329, odnosi się do Familiaris Consortio 84, a także Gaudium et Spes 51. Ten przypis 329 powołuje się na obydwa dokumenty na raz w jednym zdaniu, ale w sposób mylący. Familiaris Consortio pisze bowiem, że ludzie w nowych związkach czasem nie mogą rozstać się ze względu na dobro dzieci, ale pisze też, że chcąc przystąpić do Sakramentów, muszą zrezygnować ze współżycia. Natomiast Gaudium et Spes odnosi się do innego problemu - okresowej wstrzemięźliwości, pisząc, że brak intymności może wystawić wierność i dobro potomstwa na próbę. Odnosi się jednak do młżeństwa, a nie innych związków "nieregularnych".

    Obecna adhortacja, łącząc fragmenty tych myśli, wyraźnie sugeruje, że brak współżycia w "nowych związkach" byłby jakąś szkodą i podsuwa usprawiedliwienie dla decyzji kapłana czy biskupa o dopuszczeniu do rozgrzeszenia i Komunii św. ludzi rozwiedzionych, w powtórnych związkach, aktywnych seksualnie.
    • gosć
      09.12.2017 09:41
      Gość Marek - za bardzo przywiązałeś się do Familiaris Consortio. Akurat od tego dokumentu zaczęto usprawiedliwiać kolejne związki po rozwodzie "dobrem dzieci". Tak jakby dobrem dla dzieci było wychowywanie się w rodzinie cudzołożnej i jakby najważniejszym dobrem człowieka było jego życie doczesne. A czym skorupka za młodu nasiąknie....
      • Gość Marek
        09.12.2017 14:54
        Dziękuję za ten komentarz. Już ktoś pisał na forum na ten temat, że taki "drugi związek" w praktyce oznacza bigamię, bo dana osoba jest związana sakramentalnie z pierwszym i w zasadzie jedynym małżonkiem. Zaczęło mi to otwierać oczy na całe zagadnienie. Tę sprawę będzie musiał Kościół kiedyś wyprostować. Na razie jest dużo gorzej i okazuje się, że nawet Familiaris Consortio nie wystarcza i jest manipulowane. Przytaczając ten cytat, chciałem zwrócić uwagę na praktykę, która została w AL zastosowana.
    • P...
      10.12.2017 09:37
      Proszę sobie wyobrazić sytuację, że ktoś ma np. piątkę dzieci w cywilnym związku, gdzie nastąpił wcześniej rozwód a ten współmałżonek żyje z inną kobietą i też mają kilkoro dzieci - wspólnych ze związku kościelnego żadnych. I teraz u tej pierwszej pary po cywilnym np. osoba po tym nieudanym prawowitym związku kościelnym byłaby w stanie podjąć życie w czystości, ale "współmałżonek" się nie zgadza, a prawowity nie chce i tak jej powrotu...Co powinna zrobić? Jeśli postawi na czystość definitywnie rozwali związek i zrobi piekło dzieciom - myślę, że o takich przypadkach może mówić właśnie Amoeres Laetitia, pokazując jednoznacznie, że nie jest to ideał i, że i tak każdego ostatecznie osądzi Pan Bóg, ale nie zapominajmy, że On jest Miłosierny i chce nas prowadzić ku większemu dobru, przekraczając nasze doczesne braki...Rozumowanie niektórych jest wręcz absurdalne, dlatego kluczowe jest tu rozeznanie indywidualne i nauka Kościoła, zdanie kapłana a nie jakieś prywatne widzimisię...nawet oparte o cytaty z kościelnych dokumentów czy Pisma Świętego....
      • Alicja
        11.12.2017 14:52
        I jeszcze raz... "Współmałżonek (=konkubent) się nie zgadza"??? Tzn. co? Zmusza do seksu, bo odejdzie??? Co to za związek? Gdzie tu miłość jak konkubent odmawia powstrzymania się od seksu???
      • Gość
        11.12.2017 18:49
        Normalnie: chce prowadzić normalny związek z fizycznym pożyciem bo taki przeciez mieli wcześniej i na to sie zgadzał - a powiadomienie go że nagle ktoś odmawia wspołżycia jest też złamaniem układu wcześniejszego między nimi na co ten ktoś się przecież wczesniej nie zgadzał i nie był o takiej ewentualnści uprzedzany. Co w tym niby dziwnego że może nie chcieć czegoś takiego? Ma żyć w "celibacie" do końca życia bo nagle tej drugiej osobie sie odmieniło??
  • owieczka_
    09.12.2017 18:40
    Z tego wynika, że pożycie seksualne bez ślubu kościelnego nie jest już traktowane zawsze jako grzech ciężki, bo może się okazać, że pierwsze małżeństwo było nieważne od początku. Jeśli tak, to czym różni się pożycie w konkubinacie od tego pseudo małżeńskiego, jeśli w jednym i drugim związku są dzieci, "dla dobra" których osoby te żyją jak małżeństwo? Poza tym rację ma Gość Marek, że doszło do celowego bądź nie, zmanipulowania tekstu Gaudium et Spes, które odnosi się do małżonków sakramentalnych, a nie do wszystkich związków mających dzieci. A co jeśli w takim pseudo małżeństwie nie ma dzieci, które stają się de facto zakładnikami czystości lub nieczystości w tym związku; czy jeśli ich nie ma, to pożycie seksualne będzie zabronione?
    • P...
      10.12.2017 09:46
      Proszę sobie wyobrazić sytuację, że ktoś ma np. piątkę dzieci w cywilnym związku, gdzie nastąpił wcześniej rozwód a ten współmałżonek żyje z inną kobietą i też mają kilkoro dzieci - wspólnych ze związku kościelnego żadnych. I teraz u tej pierwszej pary po cywilnym np. osoba po tym nieudanym prawowitym związku kościelnym byłaby w stanie podjąć życie w czystości, ale "współmałżonek" się nie zgadza, a prawowity nie chce i tak jej powrotu...Co powinna zrobić? Jeśli postawi na czystość definitywnie rozwali związek i zrobi piekło dzieciom - myślę, że o takich przypadkach może mówić właśnie Amores Laetitia, pokazując jednoznacznie, że nie jest to ideał i, że i tak każdego ostatecznie osądzi Pan Bóg, ale nie zapominajmy, że On jest Miłosierny i chce nas prowadzić ku większemu dobru, przekraczając nasze doczesne braki...Rozumowanie niektórych jest wręcz absurdalne, dlatego kluczowe jest tu rozeznanie indywidualne i nauka Kościoła, zdanie kapłana a nie jakieś prywatne widzimisię...nawet oparte o cytaty z kościelnych dokumentów czy Pisma Świętego....
      • owieczka_
        10.12.2017 15:25
        Nauczanie Jana Pawła II nazywasz absurdalnym? W takim przypadku katolicy zobowiązani są do wstrzemięźliwości seksualnej, a jeśli podejmą inną decyzję, to nie mogą przystąpić do Komuni św. Duch Święty jest mocniejszy od grzechu i jeśli te osoby tak uwikłane w grzech poproszą Go o pomoc, to je poprowadzi drogą do wolności. Potrzebny jest mądry kapłan, który będzie formował sumienia i towarzyszył. Ciekawe jak to będzie wyglądało np. w Niemczech lub we Francji gdzie ludzie masowo nie chodzą do spowiedzi, ale za to wszyscy chodzą do Komunii św. Już współczuję kapłanom, bo pewnie jak nie dadzą rozgrzeszenia matce pięciorga dzieci, która żyje z rozwodnikiem z kilkorgiem dzieci, to usłyszą, że kieruje nimi ich widzimisię. Nie wiem co w tej sytuacji zrobią polscy biskupi, ale mają teraz potworny dylemat, którego nauczania się trzymać Jana Pawła II czy biskupów argentyńskich klepniętego przez Franciszka. Nie jest to żadna kontynuacja, tylko całkiem nowa nauka.
      • Alicja
        11.12.2017 14:52
        No to jeszcze raz... "Współmałżonek (=konkubent) się nie zgadza"??? Tzn. co? Zmusza do seksu, bo odejdzie??? Co to za związek? Gdzie tu miłość jak konkubent odmawia powstrzymania się od seksu???
  • Hubal
    10.12.2017 00:17
    Cytat: " Bez ślubu Kościelnego " jest Kluczowe ! Tutaj tkwi problem !!!
  • Hubal
    10.12.2017 00:19
    Nigdy dobry rozwodnik nie może ponieść kary złego rozwodnika !!!
    • Bartosik
      10.12.2017 12:07
      Po raz en-ty: nie ma "dobrych" i "złych" rozwodników (bo rozwodów w Kościele NIE MA). Może być co najwyżej cudzołożnik (jak się z kimś innym zwiąże - obojętnie czy z kontaktami płciowymi, czy nie).
      • Hubal
        10.12.2017 16:35
        Rozwody były i będą - w jakim świecie żyjesz? Pan Jezus dopuszcza rozwody w przypadku nierządu. Nierząd to nie tylko cudzołóstwo, to również znęcanie fizyczne i psychiczne, sutenerstwo, pedofiliom, zoofilizm, inne dewiacje, itp, itd. . Stronę poszkodowaną nazywam "dobrym rozwodnikiem" , który pod wpływem tych złych rzeczy był zmuszony do opuszczenia tego zwiazku małżeńskiego. Opuścił go dlatego, że ten drugi "zły rozwodnik" zabił Miłość (zabił tym samym Boga) oraz prawie ja zabił fizycznie ale w porę odeszła od złego męża. Co byś poradził takiej poszkodowanej osobie po rozwodzie cywilnym? Jest dobrym, czy złym człowiekiem ?
      • Bartosik
        10.12.2017 20:34
        ... i różnica charakterów, różnica wieku itp. Dosłownie wszystko można pod ten "nierząd" podciągnąć :) Czyli po prostu wychodzi na to, że małżeństwo jako obraz miłości Trójcy Świętej to zwykła fikcja dla naiwnych ludzi, wymyślona po to, by ludzie księżom i urzędom kasę płacili za plecenie głupot, tak? Naprawdę, już lepiej niech się Pan katolikiem nie nazywa, bo już nawet w łaskę Bożą Pan nie wierzy, skoro takie rzeczy pisze...
      • Hubal
        10.12.2017 22:02
        Tak, piszesz prawdę pod wpływem emocji. Tak chodzi o pieniądze. Jednak w małżeństwie chodzi o Miłość a nie o błogosławieństwo księdza za pieniądze. To taki dodatek na okoliczność zawarcia Miłości między dwojga ludźmi. I tak się utarło nawet, że płacimy wg. cennika za ten sakrament a Bóg się gniewa a nasi "paterze" wydają się tego nie dostrzegać. W związku Małżeńskim chodzi o Miłość w Duchu Bożym. Dosadnie Ci to powiem tak : Gdy spotkają się świadomi, z prawdziwego zdarzenia Chrześcijanie i się pokochają, zdecydują, że chcą być razem do końca życia, chcą założyć rodzinę i wychować ją w duchu chrześcijańskim. Ci ludzie są juz połączeni Miłością - Bogiem. Nie potrzebują księdza. Sakrament Kościelny Małżeństwa jest tylko ceremoniałem wprowadzonym 500 lat po Chrystusie. Bóg ich dawno połączył a oni datę ślubu wg. naszej tradycji ustalili sobie np. wtedy, gdy sala i zespół muzyczny ma wolny termin. Czasami np. takie wolne terminy są możliwe dopiero za dobry rok, gdyż fascynujący, ulubiony zespół ma wolny termin dajmy na to w styczniu 2019 roku. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha ... .
      • Bartosik
        11.12.2017 07:36
        Aha, czyli tak - jeśli ktoś tak "pobłogosławiony" i "połączony" się "odkocha" (bo pozna inną osobę, zapragnie nagle iść do zakonu czy jakaś inna sprawa zajdzie) i zaangażuje się w drugi związek bardziej niż w pierwszy, to już Pan Bóg nie błogosławi wcześniej zaręczonym, tylko tej nowej miłości? :D :D :D
      • Bartosik
        11.12.2017 07:40
        @hubal -sam Pan twierdzi, że Bóg błogosławi każdą miłość, więc skąd Pan wie, że "zły rozwodnik" nie jest właśnie "dobry"? Może to jest jego prawdziwa miłość? :D
      • elle
        12.12.2017 13:27
        @ Hubal Nierząd oznacza zycie na kocią łapę, czyli zwiazek cywilny. To zdane trzeba interpretpwac w kontekscie calej ewangelii a nie literalnie. To są słowa Chrystusa, wobec czego nie nalezy mu przypisywac naszego ludzkiego krętactwa. Gdyby interpretowac to zdanie literalnie, to zeby sie pozbyc męża kobiecie wystraczyłoby go raz zdradzic. Uwaga, tylko kobiecie, bo słowa te są kierowane do mężą. I co Ty na to? A moze "Nie cudzołóż" wogóle oznacza, ze wszystko wolno byle we własnym łóżku? Ludzki rozum jest zdolny do najgłupszych interprertacji, ale czy każdą z tych głupot można przypisać Bogu?
  • p...
    10.12.2017 09:44
    Proszę sobie wyobrazić sytuację, że ktoś ma np. piątkę dzieci w cywilnym związku, gdzie nastąpił wcześniej rozwód a ten współmałżonek z kościelnego (nie ma szansy na unieważnienie) żyje z inną kobietą i też mają kilkoro dzieci - wspólnych ze związku kościelnego żadnych. I teraz u tej pierwszej pary po cywilnym np. osoba po tym nieudanym prawowitym związku kościelnym byłaby w stanie podjąć życie w czystości, ale "współmałżonek" się nie zgadza, a prawowity nie chce i tak jej powrotu...Co powinna zrobić? Jeśli postawi na czystość definitywnie rozwali związek i zrobi piekło dzieciom - myślę, że o takich przypadkach może mówić właśnie Amoeres Laetitia, pokazując jednoznacznie, że nie jest to ideał, i że i tak każdego ostatecznie osądzi Pan Bóg, ale nie zapominajmy, że On jest Miłosierny i chce nas prowadzić ku większemu dobru, przekraczając nasze doczesne braki...Rozumowanie niektórych jest wręcz absurdalne, dlatego kluczowe jest tu rozeznanie indywidualne i nauka Kościoła, zdanie kapłana a nie jakieś prywatne widzimisię...nawet oparte o cytaty z kościelnych dokumentów czy Pisma Świętego....bo bywa tu wiele opaczności, mimo nadymanego silnie poczucia słuszności...
    • raw
      10.12.2017 12:49
      No i co tak w kółko wklejasz ten wpis jakbyś czkawkę miał. W takiej sytuacji lepiej wychowywać dzieci samotnie a po katolicku, niż dawać przyklad dzieciom, że życie w grzechu popłaca. Zresztą takie przypadki jak opisujesz to jeden na milion. Statystyczny rozwodnik to pan około czterdziestki co się dorobił, palma mu odbiła, zostawił żonę z dwójką dzieci i przygruchał sobie jakąś siksę. Tak to wygląda w 90% wypadkow, znam takich historii na pęczki, I przestań wstawiać łzawe kawałki, bo jak mogę takie stworzyć do każdego jednego grzechu ciężkiego. Nie ma takiego grzechu, do którego nie da się dorobić wzruszającej historyjki. Zwłaszcza z udziałem dzieci. Tak, oczywiscie zawsze chodzi o dobro dzieci.
      • P...
        10.12.2017 14:53
        Kto powiedział, że AL będzie dotyczyć tych tzw. w poście powyżej statystycznych okoliczności...Gdyba tak autor posiadł umiejętność czytania ze zrozumieniem, to nie wyrzucałby mi absurdalnych rzeczy. Tak boli autora, że powieliłem wobec stanu wielkiego niezrozumienia ilość wpisów? Czy rozeznanie prawdy jest tak bolesne dla autora i to, że komuś się to może przydać? Doprawdy dziwne...
      • Bartosik
        10.12.2017 20:48
        Prawda jest w Ewangelii i (dawnym) nauczaniu Kościoła, a nie w nazywaniu grzechu "szczególną okolicznością".
      • Gość
        11.12.2017 18:51
        W Ewangelii jest taka prawda że można oddalić małżonka z powodu nierządu. I takie sa suche fakty.
    • gosc
      10.12.2017 21:36
      @P... Złodziej, który nie ma pracy też się usprawiedliwi, że musi kraść, by nie umrzeć z głodu. Wszystkie grzechy można sobie tak usprawiedliwić po "indywidualnym rozeznaniu" . I najlepiej zlikwidować dekalog.
      • Hubal
        11.12.2017 07:21
        Grzechu nie da się usprawiedliwić, stąd zły rozwodnik jest nim obciążony, ten dobry rozwodnik pokrzywdzony nie może ponieść kary złego rozwodnika. Jednak przez wielu w Kościele Katolickim ten dobry rozwodnik jest wyzywany od czci i wiary. Odbiera się mu człowieczeństwo, mówi się mu, że ma żyć w czystości, w białym związku. Tymczasem ten człowiek ma powołanie do Rodziny - nie do życia w pustelni.
      • Bartosik
        11.12.2017 07:40
        @hubal -sam Pan twierdzi, że Bóg błogosławi każdą miłość, więc skąd Pan wie, że "zły rozwodnik" nie jest właśnie "dobry"? Może to jest jego prawdziwa miłość? :D
      • TomaszL
        11.12.2017 11:46
        @Hubal - już samo określenie zły i dobry rozwodnik, czy też winny i niewinny rozwodu są bardzo płynne i bardzo subiektywne. Ale tutaj trzeba spojrzeć najpierw czemu dwie osoby wzięły ślub i co później te dwie osoby zrobiły z otrzymaną podczas ślubu laską. I dopiero ocena całości może dać podstawy do wyciągania wniosków.

        Dla przykładu często mówi się, że mężczyzna jest winny rozpadowi małżeństwa bo zdradza zonę. Po ludzku mąż winnym rozpadowi, ale czy przypadkiem oboje nie deptali łaski małżeństwa?
        Wystarczy zadać pytanie czy przed ślubem żyli w czystości? Albo czy żona wbrew nauce Kościoła stosowała antykoncepcje, albo jak wyglądało ich życie religijne? Razem co niedziela byli na Mszy św, razem szli do Komunii św, razem jakieś dzieła kościelne tworzyli?
      • Hubal
        11.12.2017 11:59
        @Bartosik . Tak, Bóg błogosławi każdą Miłość, tak samo jak błogosławi każdego człowieka. Jednocześnie dał nam wolna wolę i to od Ciebie zależy co zrobisz z Tą Miłością. Zły rozwodnik zabija Miłość. Zabijając Miłość coś podobnego robi z Bogiem. "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" Mt 25, 40. Ku schyłku naszego życia będziemy sądzeni z Miłości. Ten zły rozwodnik będzie miał niewiele do powiedzenia ale ten dobry rozwodnik, który doświadczył znęcania, uszczerbku na zdrowiu, dewiacji ze strony mobera - męża, zdrady z jego strony, itp, itd. będzie błogosławiony - szczęśliwy. Jednak tutaj na ziemii mimo, że trafił się jej zły mąż dalej trafiają się żli ludzie, którzy ją kamieniują z tego powodu, że odeszła od tego złego człowieka i związała się mając powołanie do Rodziny z innym dobrym człowiekiem, z którym chce żyć w Miłości, nadal chcę funkcjonować w Chrześcijaństwie, w Rodzinie.
      • TomaszL
        11.12.2017 12:39
        @Hubal - ale skoro Twoja osobista wizja jest totalnie sprzeczna z nauczaniem Kościoła, to po co Tobie ślub w kościele?

        "dalej trafiają się żli ludzie, którzy ją kamieniują z tego powodu, że odeszła od tego złego człowieka "
        To jest symptomatyczne - zawsze inni są ci źli, co rzucają kamieniami. Ale sorry - grzesznik sam siebie kamienuje.
      • Hubal
        11.12.2017 15:38
        @Tomasz. Moja wizja nie jest sprzeczna z Ewangelią, stoji jednak w sprzeczności z nauką Kościoła Katolickiego, która to nauka obecnie przeżywa w tej sprawie RESTART. Podobnie jest z modlitwą Ojcze Nasz, gdzie to Bóg wodzi nas na pokuszenie co jest sprzeczne, gdyż zwodziciela mamy jednego, księcia ciemności, pana tego świata. Te rzeczy winne w końcu być zweryfikowane. Małżeństwo jest dobra rzeczą - jest zalążkiem Rodziny, która jest niezwykle silnym fundamentem Chrześcijaństwa. Tak więc zadbajmy o te nowe rodziny chrześcijańskie po przejściach i nie oceniajmy dobrego rozwodnika, ze jest sprawcą grzechu. Zarzucacie mu grzech śmiertelny - cudzołóstwo tylko dlatego, że zrezygnowali z obcowania ze złym duchem. Jezus uczy, że nie mamy z takimi ludźmi obcować, mamy wręcz ich unikać. Ja nie rozwodzę się na temat rozwodów, typu niezgodność charakterów tak modnych w ostatnim czasie. Ponoć na rozwody zaprasza się teraz gości. O tych rozwodnikach nie mówię ! Dlaczego mamy taki stan rzeczy ? Instytucja Kościelna wymyśliła takie procedury z Sakramentem Małżeństwa i wzięła sobie dozgonną przysięgę małżeńską nad wyraz do serca. Do tego stopnia, że teraz nie wiedzą co zrobić i w pojedynczych przypadkach, w wąskim zakresie wg. algorytmu unieważniają Sakrament Małżeństwa. Pan Jezus przestrzegał : Mt 5,33-37

        33 Słyszeliście jeszcze, że powiedziano przodkom: "Nie będziesz fałszywie przysięgał", oraz: "Dotrzymasz Panu swoich ślubów". 34 A ja wam mówię, by w ogóle nie przysięgać: ani na niebo, bo jest tronem Boga; 35 ani na ziemię, bo jest podnóżkiem Jego stóp; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla; 36 ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym lub czarnym. 37 Wasza mowa niech będzie: "Tak - tak, nie - nie". A co nadto, z zepsucia jest.
      • Hubal
        11.12.2017 15:39
        "Tak - tak, nie - nie" oznacza mówienie prawdy i odrzucenie kłamstwa. Oznacza usunięcie ze składanej przysięgi, ślubu, przyrzeczenia i obietnicy, przesady i nadmiaru słów.
      • TomaszL
        11.12.2017 15:49
        @Hubal - błąd kardynalny Twego myślenia to pojęcie "dobrego rozwodnika". Drugi błąd, to brak zrozumienia istoty Sakramentu.
        A błąd trzeci - kompletna wybiórczość czytania Biblii. Pasujące fragmenty są dobre, a złe pomijasz.
        No i na koniec - co jest zbędnego, co jest przesadą w bardzo krótkim przyrzeczeniu małżeńskim składanym sobie w obecności Boga i Kościoła?
      • Hubal
        11.12.2017 15:52
        Tak więc Bóg łączy węzłem Miłością dwie osoby o od tą nie są on i ona, tylko są jednym ciałem a wszystko to dla Rodziny. Bóg zrodził się z Rodziny. Wszędzie w Ewangelii mowa o Rodzinie. Nowe przykazania Miłości, które dał nam Pan Jezus stanowią o jednej wielkiej Rodzinie Chrześcijańskiej. Byśmy ciągle utożsamiali się z rodzina otrzymaliśmy pierwszy cud w kanie Galilejskiej i otrzymaliśmy Matkę przy Krzyżu, a że Rodzina potrzebuje Ojca otrzymaliśmy Ducha Świętego - Pocieszyciela, który nas prowadzi w tejże Świętej Rodzinie. Reasumując, większy nacisk należy kłaść na Rodzinę, Wiele osób po przejściach ze złym rozwodnikiem chcę żyć w Rodzinie a My ich odtrącamy. Tak więc Sakrament Małżeństwa ustanowiony 500 lat po Chrystusie jest ważny w naszej Tradycji Kościoła Katolickiego lecz bardzo ważna, nawet arcy ważna jest Rodzina, i ta mała, od której się wszystko zaczyna i ta wielka globalna. Taki jest zamysł Boga byśmy funkcjonowali w Rodzinie.
      • elle
        12.12.2017 13:40
        A widziałeś kiedyś "złego rozwodnika"? Przeciez oni wszyscy byli torturowani przez współmałżonka. Tyle, ze Ci co porzucili byli torturowani przed a Ci porzuceni to dopiero po. Co do nierządu, to chodzi tutaj o związek niesakramentalny a nie o wytrych , ktory by miał usprawiedliwic faktycznie kazdy nierzad. Przeciez gdyby interpretowac tą wypowiedz Jezusa doslownie, to wystarczyłoby współmałzonka zdradzic, zeby sie go pozbyc. Tylko , czy Panu Jezusowi można przypisywac nikczemność?
  • TomaszL
    11.12.2017 11:35
    Cały czas wielka dyskusja o skutkach, a nie o przyczynach. I cały czas brak rzetelnej odpowiedzi, co zrobić aby wierni Kościoła zechcieli poważnie w swoim życiu wykorzystać darmo otrzymana łaskę Sakramentu Małżeństwa.

    A może jest w Kościele inny problem i mało kto naprawdę wierzy w łaski otrzymywane poprzez sakramenty stąd dyskusje schodzą na kwestie przestrzegania prawa.

    Jak dla mnie taka czy inna interpretacja kilku punktów AL nie zmienia nic w stosunku do danej kiedyś mojej kochanej żonie przysięgi małżeńskiej.
    Natomiast osobiście wątpię, aby tak czy inna polityka wobec rozwodników wielu rzeczywiście pomogła w ich drodze ku świętości. Szczególnie tym, którzy kiedyś zniszczyli otrzymane łaski, a teraz domagają się prawa do kolejnych.
    Ale mogą być i zapewne są takie sytuacje, gdy bardzo dyskusyjna jest czyjaś wina. Pytanie czy w ich sytuacji można podążać drogą wyznaczoną przez AL, czy może jednak lepiej drogą FC to kwestia odpowiedzialności ich, spowiedników i biskupów.
    • Hubal
      11.12.2017 21:37
      Ciesz się, że masz kochająca żonę, że sam kochasz żonę. Takie małżeństwo to łaska, wy małżonkowie współpracujcie z nią. Postaw się jednak w innej odmiennej do twojej sytuacji bo takich jest wiele, o tym rozmawiamy. Może nie potrafisz tego sobie wyobrazić jakie piekło w sakramentalnych związkach mają np. niektóre małżonki. Spójrz na statystyki policyjne, ile jest spraw o znęcanie w rodzinie. Te znęcania zanim ujrzą światło dzienne trwają, kilka, kilkanaście lat. A wiesz jak się kończą takie znęcania - upokorzeniem, chorobą, szpitalem, trwałą utrata zdrowia fizycznego i psychicznego. Co byś poradził takiej osobie ? Powiedz - stańmy w Prawdzie.
      • TomaszL
        12.12.2017 07:58
        Kościół już dawno wypracował jak trzeba w wypadku znęcania się postępować. Nazywa się to separacja.

        I oczywiście kobietom, szczególnie z małymi dziećmi trzeba w takiej sytuacji pomagać. Tyle tylko ze pomocą nie jest wikłanie jej w kolejny związek, jak to maja w zwyczaju mężczyźni usiłujący uwieść będące w tragicznej sytuacji cudze żony.
        I często to mężczyźni i ten pierwszy i ten drugi winni są rozwodu i cudzołóstwa. Jeden poprzez znęcanie, drugi poprzez wykorzystywanie takiej sytuacji.
      • Gość
        12.12.2017 11:12
        TomaszL - na szczęście nie ty będziesz sądził tych ludzi - spróbuj nie zapominać że nie jesteś Bogiem... Pilnuj swojego małżeństwa i nie wciskaj się tam gdzie cię o to nie proszą. Na ogół gorliwie pilnują cudzych grzechów starzy dewoci - bardziej ich zajmuje cudze zbawienie niż własne.
      • TomaszL
        12.12.2017 12:09
        @Gość - a gdzie jest tutaj jakieś osądzanie? Rozumiem, ze dla Ciebie napisanie niewygodnej prawdy jest od razu osądzaniem i chcesz w taki sposób zamknąć dyskusje.
        Ale w takim razie aby już nie szukać w Ewangeliach jak konkretnie rozumiesz słowa "nie pożądaj żony bliźniego swego" w kontekście nauczania Kościoła o nierozerwalności małżeństwa?
      • Hubal
        12.12.2017 16:03
        @TomaszL. I twoim zdaniem ten poszkodowany małżonek, po przejściach, po rozwodzie cywilnym - ma żyć w separacji !? Starszy człowiek czasami wybiera separacje ale młoda kobieta, czy mężczyzna w separacji !? Separacja jest dobra, gdzie jest jeszcze nadzieja na Miłość. Tam, gdzie ta nadzieja wygasła i wygasła Miłość tam nie możemy mówić o lekarstwie jakim jest separacja, idą dalej białe małżeństwo ! To jest dobre dla duchownych, którzy nie maja powołania do Rodziny i tego nie rozumieją. Uczą nas ze swojej perspektywy a tymczasem fundamentem Chrześcijaństwa jest Rodzina i tym samym większość ludzi powołana jest do życia w Rodzinie a nie do separacji, białych związków, czy celibatu. Czy to takie trudne by to zrozumieć ?
      • TomaszL
        12.12.2017 16:08
        @Hubal - to nie jest moje zdanie. To jest oczywistość wynikająca już z samego Dekalogu nie wspominając o nauce Kościoła.
        Oczywiście może tego nie akceptować, ale czego w takim razie oczekujesz od Kościoła? Że zmieni cała swoja naukę, to Tobie się coś wydaje?
        Stworzyłeś sobie wygodna własną religię i ok. Ale narzucanie jej innym, to już chyba przesada.
      • Hubal
        12.12.2017 16:27
        Tą naukę głosi Papież Franciszek tylko ty jej nie rozumiesz, nie słuchasz, nie chcesz słuchać. Dlaczego bo masz zakorzenione w świadomości jedną, wydaje się Tobie właściwą wizję Chrześcijaństwa.
      • TomaszL
        12.12.2017 16:30
        Proszę Cię wskaż, w którym miejscu Papież Franciszek dopuszcza rozwody. Konkretne cytaty o tym świadczące, o tych "dobrych rozwodnikach" albo o tym że IX przykazanie Dekalogu już nie obowiązuje.
      • Hubal
        12.12.2017 16:31
        Pan Jezus dopuszcza rozwody ! Nie dostrzegasz tego w jego nauce ! Otwórz oczy .
      • Hubal
        12.12.2017 16:44
        A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa. Poza tym separacja jest chora, jest zniewoleniem. Separacja jest dobra dla pewnych usposobionych do tego osób. Jak można separować człowieka od życia w Rodzinie, od życia w Kościele, od Eucharystii ?Fundamentem Chrześcijaństwa jest rodzina i taka osoba mająca do niej powołanie winna w niej trwać w Miłości. Tam, gdzie nie ma Miłości nie ma Boga. Czy Bóg jest w nikczemnych działaniach tzw. rozwodnika ? Pan Bóg uczy, że z takimi złymi ludźmi nie mamy się zadawać. Mamy ich omijać z daleka, nie obcować ze złem. Tam, gdzie zabija się Miłości, zabija się Boga. Dobry rozwodnik jest usprawiedliwiony ale to nie oznacza, że ma żyć w separacji jeśli tego nie chce !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • Hubal
        12.12.2017 16:48
        A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa. Poza tym separacja jest chora, jest zniewoleniem. Separacja jest dobra dla pewnych usposobionych do tego osób. Jak można separować człowieka od życia w Rodzinie, od życia w Kościele, od Eucharystii ?Fundamentem Chrześcijaństwa jest rodzina i taka osoba mająca do niej powołanie winna w niej trwać w Miłości. Tam, gdzie nie ma Miłości nie ma Boga. Czy Bóg jest w nikczemnych działaniach tzw. złego rozwodnika ? Pan Bóg uczy, że z takimi złymi ludźmi nie mamy się zadawać. Mamy ich omijać z daleka, nie obcować ze złem. Tam, gdzie zabija się Miłości, zabija się Boga. Dobry rozwodnik jest usprawiedliwiony ale to nie oznacza, że ma żyć w separacji jeśli tego nie chce !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • TomaszL
        12.12.2017 16:53
        Czy to są cytaty Papieża Franciszka? To w takim razie kiedy takie coś powiedział?

        Bo ja tu widzę wyłącznie Twoja prywatną religię, która nie ma nic wspólnego z nauczaniem i Kościoła i Papieża Franciszka.
    • Hubal
      11.12.2017 21:39
      Art. 207

      § 1. Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

      § 2. Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

      § 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

      art. 207 par 1 - 3
      Rok liczba postępowań wszczętych liczba przestępstw stwierdzonych
      2016 26633 14513
      2015 27642 14191
      2014 30901 17523
      2013 29879 17513
      2012 29193 17785
      2011 29958 18832
      2010 30534 18759
      2009 33267 20505
      2008 34206 21167
      2007 34979 22800
      2006 39723 24543
      2005 37457 22652
      2004 37507 22610
      2003 38378 23388
      2002 37606 23921
      2001 36337 24200
      2000 35255 23308
      1999 32037 22710
    • Hubal
      11.12.2017 21:42
      Te liczby to jedno a w realu jest jeszcze gorzej. Bardzo dużo kobiet skrywa swoje cierpienie do granic możliwości przez lata, czasami do końca życia. Tutaj tylko mowa o znęcaniu a gdzie inne formy nierządu ?
      • TomaszL
        12.12.2017 08:06
        A ile kobiet znęca się na swymi mężami, ile kobiet zdradza ich.
        Tyle tylko ze nie usprawiedliwia to w żaden sposób kolejnych związków, ani też wykorzystywania np sytuacji maltretowanych kobiet przez kolejnych mężczyzn.
        Sprawa zawsze była oczywista - cudza żona czy cudzy mąż nie są osobami z którymi kolejni partnerzy się wiążą.
        Tyle że aby to zrozumieć, trzeba najpierw założyć że małżeństwo faktycznie jest nierozrywane, a dane słowo jest zobowiązujące do końca życia. A do tego trzeba wiary.
      • Gość
        12.12.2017 11:09
        Do TomaszaL - no właśnie ...ile żon się znęca nad swoimi mężami? ile mężów traci trwale zdrowie w wyniku takiej przemocy? ile zostaje zakatowanych na śmierć? ile jest zabójstw z premedytacją mężczyzn dokonanych przez kobiety na swoich partnerach? Podaj takie statystyki zwłaszcza jeśli uważasz że jest JAKAKOLWIEK w tych zjawiskach symetria pomiędzy kobietami a mężczyznami.
      • TomaszL
        12.12.2017 12:13
        A, czyli jeżeli jest mniej znęcania się żon nad mężami, to znaczy ze taki problem nie istnieje? To że mężczyźni rzadziej chodzą na skargi powoduje oczywiście zę jest mnie wpisów w oficjalnych statystykach.
        Ale wystarczy poczytać choćby anonimowe fora dla mężczyzn, którym żona zabrała dzieci i w ten sposób się nad nimi znęca, aby zobaczyć skalę problemu.
        Fakt, ten problem dla obecnych sfeminizowanych czasów nie jest politycznie poprawny. Dziś trzeba rozprawiać o złu jakie mężczyźni wyrządzają kobietom, bo to jest na topie. Zapomina się jedynie ze to kobiety, ich matki wychowały takich mężczyzn.
      • elle
        12.12.2017 13:53
        O tak Tomaszu. Ostatnio bylam uczestnkiem dyskusji w gronie kobiet. Nie byly to moje znajome a jedynie przypadkowo spotkane kobiety w klubie sportowym. Wszystkie poza mna byly zdania, ze ich synowie moga bic dziewczynki, jesli te ich zaczepią. Mówimy o dzieciach przedszkolnych. Matki starszych synow byly zgodne, co do tego, ze wspołczesne dziewczyny sa agresywne, wulgarne i ubieraja sie wyzywajaco. Nie, nie padlo stwierdzenie, ze tylko niektore. Wszystkie. Bylam jedyna kobieta, ktora bronila kobiet. Stwierdzilam, ze ucze syna, ze ma nie bic dziewczynek pod zadnym pozorem. Ostatecznie uwazam, ze nic mu sie nie stanie jak nie odda nawet dziewczynce, ktora go udezyla. Jest chlopakiem i wytrzyma, oddawanie to dopiero dyshonor. Oczywiscie nie chodzi o to, zeby sie z nimi kolegowal, ani tym bardziej zenil :-) Zostalam zakrzyczana. To były młode wykształcone Panie z wielkich miast. Takie czasy nadchodzą, ze 10 lat bedziemy mieli statystyki przemocy wobec kobiet jak w Szwecji.
      • TomaszL
        12.12.2017 16:19
        W czasach minionych największym szacunkiem darzono matkę. Jakby młody chłopak coś złego powiedział na swoja matkę, to zapewne bardzo długo pamiętałby bo pas jednak boli.
        Bardzo szanowano kiedyś nauczycielki. I jakby któryś młodzian coś złego powiedział na swoja nauczycielkę to by znów długo o tym pamiętał. I tu by i matka i ojciec takiego młodego człowieka naprostowali.

        Owszem, zaczepiało się koleżanki, ciągało za warkocze itd. Ale znów jak to się wydało, winę na siebie brał młodzieniec. Bo takie panowały zasady i tak wyglądało wychowanie.

        A dziś wiele mamusiek złego słowa nie da powiedzieć o swoim ukochanym synku, pewnie prędzej się rozwiedzie za znęcanie nad dzieckiem, niż pozwoli aby ojciec dziecka użył pasa na rozpasanego młodzieńca.
        A później statystyki są jakie są.

        ps. ostatnio na zwrócona uwagę młodej mamusi, aby jej dziecko nie kopało w siedzenie na którym siedziałem, ja stary człowiek, usłyszałem stek bluzgów od mamuśki. Pozostało mi wstać i milcząco odejść.
      • Gość
        12.12.2017 23:03
        TomaszL - ale ciemnota: bicie pasem czyli agresja jako argument do nauczenia żeby nie bić innego :( Ojciec ma wychowywać autorytetem a nie pasem - tak samo zresztą jak matka. Robicie w chorobliwy sposób z kobiet piastunko-służące dla rodziny to i nie mogą potem przestać to robić w nawyku. Dawniej matka też miała tak naprawdę autorytet i też potrafiła nim zadziałać - nie niuńkało się dzieci non stop na cycku tylko jak wyrosło z niemowlęctwa stawiało się następne zadania: odlepić się troszkę na początek od matki. Potem dzieci w dobrych domach wysyłało się do szkół często z internatem gdzie uczyło się dziecko samodzielności. No ale dawniej naród wzorował się na szlachcie i inteligencji a nie chłopach. To chłopski obyczaj wleczenia wszędzie przylepionych dzieci ... do sianokosów też te baby szły z uwieszonymi dziećmi. Przy czym przyroda i praca były na tyle surowe że dość szybko się gnalo te dzieciaki do pomocy w pracy i jakoś nabierały respektu do wszystkiego. Teraz ani tego nie ma ani zwyczajów inteligencji wychowywania do samodzielności i w poszanowaniu rozumu. Wyrżnęło się inteligencję i postawiło na chłopo-robotnicze wzorce to teraz się ma tego owoce w wersji instant i z nieco bardziej skomplikowanymi technologiami. Tak się kończy wizja kobiety jako mamki jedynie. Jaska wizja takie i owoce.
      • Gość
        12.12.2017 23:17
        Masz tupet TomaszL - proponuję odwiedzić fora z wypowiedziami kobiet porzucanych dla mlodszych kochanek, fora dla matek dzieci niepełnosprawnych opuszczonych przez męża po urodzeniu się takiego dziecka, KONIEC|ZNIE przeanalizować STATYSTYKI kobiet z niepełnosp[rawnymi dziećmi - to mężczyźni odchodzą od tych dzieci chorych a nie matki, fora kobiet żon alkoholików i innych uzależnień w tym hazardu sprowadzającego zniszczenie na cała rodzinę. Pisanie że staystyki tych patologii są mniejsze bo .... mężczyźni się mniej skarżą to MEGA TUPET I GŁUPOTA w jednym.
      • TomaszL
        13.12.2017 08:37
        @Gość1 - jakieś bzdury wypisujesz.
        @Gość2 - wiem, mówienie o przemocy wobec mężczyzn którą stosują kobiety jest niepoprawna politycznie w czasie, gdy to jedynie kobiety mogą siebie uznawać za ofiary przemocy. Ale wystarczy wejść do realnego życia aby zauważyć, że w kwestii przemocy jest też równouprawnienie.
  • Hubal
    12.12.2017 17:08
    Cytat słowa Pana Jezusa : "A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę – poza wypadkiem nierządu – naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa" . Poza tym separacja jest chora, jest zniewoleniem. Separacja jest dobra dla pewnych usposobionych do tego osób. Jak można separować człowieka od życia w Rodzinie, od życia w Kościele, od Eucharystii ?Fundamentem Chrześcijaństwa jest rodzina i taka osoba mająca do niej powołanie winna w niej trwać w Miłości. Tam, gdzie nie ma Miłości nie ma Boga. Czy Bóg jest w nikczemnych działaniach tzw. złego rozwodnika ? Pan Bóg uczy, że z takimi złymi ludźmi nie mamy się zadawać. Mamy ich omijać z daleka, nie obcować ze złem. Tam, gdzie zabija się Miłości, zabija się Boga. Dobry rozwodnik jest usprawiedliwiony ale to nie oznacza, że ma żyć w separacji jeśli tego nie chce !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! List do Galatów 5:13 13 Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! 14 Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. 15 A jeśli u was jeden drugiego kąsa i pożera, baczcie, byście się wzajemnie nie zjedli.
    • TomaszL
      12.12.2017 17:18
      "Między ochrzczonymi "małżeństwo zawarte i dopełnione nie może być rozwiązane żadną ludzką władzą i z żadnej przyczyny, oprócz śmierci"
      "Rozwód jest poważnym wykroczeniem przeciw prawu naturalnemu. Zmierza do zerwania dobrowolnie zawartej przez małżonków umowy, by żyć razem aż do śmierci. Rozwód znieważa przymierze zbawcze, którego znakiem jest małżeństwo sakramentalne. Fakt zawarcia nowego związku, choćby był uznany przez prawo cywilne, powiększa jeszcze bardziej ciężar rozbicia; stawia bowiem współmałżonka żyjącego w nowym związku w sytuacji publicznego i trwałego cudzołóstwa:"
      • Gość
        12.12.2017 23:07
        Katechizm KK nie jest treścią Objawienia - ile razy trzeba to powtarzać? Jak chcesz wierzyć w Katechizm jak w dogmaty to twoja sprawa. Rzeczywistość- zwłaszcza ta duchowa jest znacznie bardziej skomplikowana. Słyszałeś kiedyś o sumieniu? Czy tylko chcesz "wyznawać" reguły de facto prawa a nie wiary?
      • TomaszL
        13.12.2017 08:35
        "Katechizm ma na celu przedstawienie organicznego i syntetycznego wykładu istotnych i podstawowych argumentów nauki katolickiej, obejmujących zarówno wiarę, jak i moralność w świetle Soboru Watykańskiego II i całości Tradycji Kościoła. Jego podstawowymi źródłami są: Pismo święte, Święci Ojcowie, liturgia i Urząd Nauczycielski Kościoła. "


  • Hubal
    12.12.2017 18:27
    Rozwód nieraz jest koniecznością a separacja nie jest rozwiązaniem, jak powiedziałem jest cholowym lekiem a na dłuższą metę tylko dla usposobionych. Separacja jest tylko rozwiązaniem mającym pomóc w zejściu się ponownym małżonków. Tymczasem separacje traktujemy defakto jak rozwód, gdyż w rzeczy samej para żyje rozłącznie i nie mają zamiaru się zejść spowrotem bo Miłość została Z A B I T A ! W jej miejsce wszedł strach, obrzydzenie, zniewolenie złym duchem. Miłość została zabita bezpowrotnie i separacja nic tutaj nie da. O takich przypadkach mówie. O takich przypadkach również mówi Papież Franciszek, tylko ty tego zdaje się nie słyszysz.
    • TomaszL
      12.12.2017 18:31
      Prosiłem już o konkretne cytaty tego co powiedział papież Franciszek.
      Jak pewnie zauważyłeś posługuję się obowiązującym wszystkich katolików Katechizmem. Tego co Ty wypisujesz tam na 100% nie ma. Ale mogę się mylić, więc jeżeli katechizm Kościoła mówi to co wypisujesz, też poproszę o konkretne cytaty.
      Bo obecnie widzę jedynie jakieś Twoje prywatne wizje nie mające nic wspólnego z nauką Kościoła. I aby dalej nie zaśmiecać internetu bez konkretów z twoje strony zamykam tą dyskusję.
      • Gość
        12.12.2017 23:11
        Uważasz że rzeczywistość zamyka się tylko w cytatach z katechizmu? Taką widzę książkę kucharską chcesz stosować w życiu duchowym? No na szczęście nie od Ciebie to wszystko będzie zależeć jak kapłani będą to wszystko stosować wraz z ludźmi których to będzie dotyczyć. I sądzić ich też nie będziesz bo Bogiem nie jesteś. Ale widzę masz spore ambicje...
      • TomaszL
        13.12.2017 08:35
        Widać, że w dobie ludzi, którzy sobie budują własną religię negując nauczanie Kościoła przytaczanie cytatów z KKK może wywoływać sprzeciw. Emocjonalny, bo argumentów merytorycznych brak.
  • Hubal
    12.12.2017 23:24
    Odsyłam do : POSYNODALNA ADHORTACJA APOSTOLSKA AMORIS LAETITIA OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA DO BISKUPÓW DO KAPŁANÓW I DIAKONÓW DO OSÓB KONSEKROWANYCH DO MAŁŻONKÓW CHRZEŚCIJAŃSKICH I DO WSZYSTKICH WIERNYCH ŚWIECKICH O MIŁOŚCI W RODZINIE
  • Hubal
    13.12.2017 11:53
    Odsyłam przede wszystkim do EWANGELII. Tam, jest o rozwodach, kiedy są dopuszczalne, kiedy niewskazane, gdyż rujnują Życie Chrześcijańskie w Rodzinie. W Ewangelii jest mowa, o tym, że Rodzina jest Fundamentem Chrześcijaństwa, jest o przykazaniach Miłości, jest o nie ocenianiu bliźniego. Zresztą przy tzw. dobrym rozwodniku nie ma nic do oceny poza współczuciem. Kto mimio tego ocenia takiego człowieka, szuka w nim winy, grzechu co jest nagminne i uporczywe na tym forum i nie tylko bo mowa o ogóle KK potrzebuje pomocy w rozeznaniu prawdy. Biskupi zabierzcie się do pracy , to Wasze zadanie ! W innym przypadku człowieka po przejściach, po wieloletnim cierpieniu, osobę z schorowaną, wycieńczoną bagażem złych doświadczeń ze złym partnerem, który zabił Miłość w związku sakramentalnym będzie można dalej kamieniować. Czy chcemy patrzeć na ich los tych niewinnych ludzi, na dalsze ich cierpienie i wykluczenie z KK ? Zastanówcie się co robicie z tymi ludźmi. Zastanówcie się co by zrobiła Matka Jezusa z kobietą, która doznała tyle cierpień ze strony swojego małżonka i teraz ze strony swoich współbraci. Matka, wie, że ta żona (dobry rozwodnik) już nie kocha tego mężczyzny, że ma do niego uraz psychiczny, obrzydzenie, już do końca życia nie wyobraża sobie dalszego życia z nim bo Miłość wygasła, została zabita, tym samym sakramentalny związek małżeński stał się nieaktualny. Dlaczego nieaktualny - bo tam, gdzie nie ma Miłości, nie ma również Boga ! Matka Boża taką niewiastę przytula bo wie przez jakie cierpienia przechodziła i przechodzi nadal . My jej nie przytulamy a odtrącamy na margines Chrześcijaństwa. To jest straszne ale prawdziwe. Powiecie, że taka osoba otrzyma w tzw. Sadzie Biskupim unieważnienie związku sakramentalnego. Ja wam powiadam ,że takie osoby (dobry rozwodnik) nie otrzymuje takiego unieważnienia. Powiecie, że separacja, że biały związek - to tylko czcza mowa, nie mająca sensu i potwierdzenia w rzeczywistości. Człowiek powołany do Rodziny nie może żyć w bezżenności, z prostego powodu - to nie jest jego powołanie. Powołania rozdaje Bóg.
  • Gość
    13.12.2017 12:33
    https://dominikanie.pl/2014/01/spor-o-grzech-i-spowiedz/ "Powyższe nauczanie papieskie nie rozstrzyga jednak tego, co jest takim poważnym nieporządkiem, że zawsze zawiera w sobie odrzucenie miłości Boga. Jedni skłonni są widzieć ów ciężki nieporządek w bardzo wielu ludzkich czynach i postawach, inni uważają, że są to raczej rzadkie sytuacje. Ks. Franciszek Bogdan oburzał się już ćwierć wieku temu: „Czegoż bowiem można oczekiwać od przeciętnego, niewykształconego teologicznie chrześcijanina, gdy słyszy on (również u nas!) takie twierdzenia, jak np., że »grzech śmiertelny wyglądający na całkowite odwrócenie się od Boga będzie skrajnie rzadkim zjawiskiem«; […] że rozwodnik żyjący w drugim »małżeństwie« może bez grzechu wieść takie pożycie?” 1 To prawda, że należy stanowczo bronić nierozerwalności małżeństwa i jedności rodziny, ale — z drugiej strony — każdy, kto zetknął się z tzw. duszpasterstwem par niesakramentalnych, będzie zapewne bardzo ostrożny w ferowaniu wyroków. Czy porzucona przez męża dwudziestokilkuletnia kobieta, która po kilku latach — widząc, że jej mąż założył z inną rodzinę — decyduje się na wejście w cywilny związek małżeński, tym samym odwraca się od Boga i nieuchronnie żyje w śmiertelnym grzechu cudzołóstwa? Czy wobec takiej sytuacji trzeba rzeczywiście stosować ostrą jak brzytwa zasadę „tak” albo „nie”? Kto potępi zdecydowanie taką rozwódkę za to, że nie było jej stać na heroiczny wybór samotności i wierność temu, który okazał się podle niewierny? Moim zdaniem, subtelne podziały znane z podręczników teologii moralnej często nie wystarczają do odpowiedzialnego opisania różnych skomplikowanych wyborów."
  • Hubal
    13.12.2017 22:36
    Kluczem - jest Miłość. Tam, gdzie nie ma Miłości - tam nie ma Boga ! Amen.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Zobacz

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6